Marzena S
Members-
Posts
306 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Marzena S
-
Nie, nie zgodzę się, ponieważ weterynarz wie, że zdjęcie stawów w tym wieku nie nadaje się do wpisu. (chyba nie sądzisz ,że weterynarze tego nie wiedzą???) .(Chyba, że komuś się bardzo śpieszy, żeby pies uzyskał uprawnienia hodowlane.) To zdanie napisałam jako odpowiedź na posty, w ktorych było mówione o psach z ZK, które w wieku 1,5 roku mają już status reproduktora lub suki hodowlanej, a także i psów z PKPR w tym samym wieku (czytałaś co pisalam o prześwietleniach u psów ras dużych w wieku 18-tu miesięcy?- to własnie o tym mówię)
-
Obiad ugotowany - włączam się z powrotem do dyskusji ;) Akurat jeśli chodzi o prześwietlenie stawów to wiem sporo, dlatego, że jest to dla mnie bardzo przykry temat i już od dłuższego czasu martwię się tym , że mój pies będzie miał robiony rtg. Mój poprzedni pies bowiem (gigantyczny w wymiarach bernardyn) bardzo źle zniósł narkozę, strasznie trudno było mu zrobić zdjęcie (nie bardzo mieścił się w kadrze), no i miał poważną dysplazję (co akurat mnie nie zaskoczyło, widziałam przecież jak się poruszał). Dlatego już od dłuższego czasu przymierzam się do badania i zasięgam informacji. A wygląda to tak. Można robić prześwietlenie rtg psów dużych ras w wieku 18-tu miesięcy, ale jeśli wyjdą jakies nieprawidłowości, to weterynarz taki wynik wpisze już do rodowodu. Natomiast stawy rozwijają się jeszcze do dwóch lat i psy z wynikiem B w wieku 18-tu miesięcy mogłyby wówczas mieć A. Dlatego naprawdę miarodajny wynik otrzymamy u psa dwuletniego i lepiej jest do tego czasu poczekać.(Chyba, że komuś się bardzo śpieszy, żeby pies uzyskał uprawnienia hodowlane.) Pytałam również jak to jest w PKPR. Generalnie wszyscy korzystają z listy lekarzy z ZK. Ja dowiadywałam się jednak, czy taka lista obowiązuje i u nas. Odpowiedź brzmi - nie. Klub stoi na stanowisku (i podoba mi się to podejście), że nie może kwestionować uprawnień weterynarzy potwierdzonych stosownymi dyplomami wyższych uczelni i specjalizacjami. Dlatego wpisu do rodowodu może dokonać KAŻDY specjalista ortopeda. Ja się z tego bardzo cieszę, bo nie będę musiała jechać z psem daleko od domu, tam poddawać go narkozie i wieźć z powrotem. Zbada go lekarz, do którego chodzimy na codzień - lekarz w stopniu naukowym doktora, z wieloletnią praktyką, specjalista ortopeda.
-
Badanie rtg możesz zrobić kiedy zechcesz, jeśli zauważysz niepokojące objawy o swojego psa. Natomiast tutaj mówimy o badaniu, którego wynik jest wpisywany do rodowodu. ŻADEN lekarz weterynarii dokona takiego wpisu, jeśli badanie nie jest przeprowadzane u zwierzęcia, u którego nie zakończył się rozwój stawów. O reszcie napiszę za chwilę - muszę iść ugotować obiad :)
-
[quote name='LALUNA']co sie dzieje z suka która przez pare lat bedzie kryta co cieczke od 12 miesiecy. [/quote] Nie znam się na przepisach tak dogłębnie jak inni tutaj, ale zadam pytanie, które mnie nurtuje. Czy przypadkiem nie należy przepisów traktować łącznie? Tzn. według regulaminu mozna kryć sukę od 12 miesięcy, ale jest też przepis, że aby mogła być suką hodowlaną, musi być prześwietlona w kierunku dysplazji, a to badanie wykonuje się w wieku 18-tu miesięcy, a najlepiej w wieku dwóch lat, żeby było miarodajne. Z tego mogłoby wynikać, że i tak kryje się suki znacznie starsze. Nie wiemy także, czy nie istnieje regulacja dotycząca wieku, w którym suki poszczególnych ras mogą przejść przegląd hodowlany, a dopiero potem mogą uzyskać status suki hodowlanej i mieć potomstwo (to mogą regulować szczegółowe przepisy). W ZK także niektóre rasy (miniaturowe i wielkogłowe) są rozmnażane od 12-tu miesięcy. Jest prawdopodobne, że tutaj w rezultacie wyjdzie na to samo. I jeszcze mam jedno pytanie dotyczące cieczki - nigdy nie miałam suki i nie wiem na pewno. Jak często suka ją ma? Wydaje mi się, że co pół roku (wówczas 10 miesięcy nie oznaczałoby "co cieczkę"). Oczekuję na rzeczową odpowiedź.
-
[quote name='LALUNA']Nie, nie bedzie miec kłopotów i proponowałabym najpierw sie dowiedziec nim sie to stwierdzi. ,,Sędzia kynologiczny nie może uczestniczyć w jakimkolwiek charakterze w wystawach i imprezach kynologicznych w kraju i za granicą, organizowanych przez organizacje nieuznawane przez FCI."
-
Bo, niestety, są związki równe i równiejsze. I gdy lekarz weterynarii, który jest także sędzią w ZK, zatrudni się jako weterynarz na wystawie ACE, to może mieć kłopoty
-
Oczywiście nie jestem. Ale , kupując psa z rodowodem ACE spodziewałam się, że przede mną wyzwania. Lubię nowe. Trudne może, o które trzeba się trochę "podochodzić" tak jak w tym wątku, ale takie w fazie tworzenia, gdy musisz się starać, coś udowadniać i patrzeć jak powstaje. Taki już mam charakter. Gdybym była inna, nigdy bym się tam nie znalazła.
-
Pewnie jeszcze jestem przewrażliwiona po wątku o zabijaniu psów przez myśliwych, stąd tak to odebrałam. Staram się być obiektywna - nie popisałam się tylko z tym uznawaniem rodowodów, ale przeprosiłam i naprawdę sobie wyrzucam, że napisałam coś nie sprawdziwszy uprzednio danych. Poza tą wpadką staram się pisać jak najbardziej rzeczowo i, moim zdaniem, sprawiedliwie.
-
Raczej jednak rozróżniają. Już drugi raz na dogomanii mnie od dziennikarek "wyzywają". Owszem jestem. Między innymi. Zajmuję się także innymi rzeczami, ale już nie wspomnę jakimi, bo nie wiadomo, jakich wobec tego cech będzie się ode mnie wymagać. Ale masz rację, rzeczywiście powinno być tam napisane "w wielu krajach świata" zamiast "na całym świecie", żeby nikt się nie mógł przyczepić. Co prawda, jak w FCI nie było jeszcze Australii (bo zdaje się dopiero teraz przystępuje lub przystąpiła do FCI - popraw mnie jeśli się mylę), to także uważno ją za ogólnoświatową organizację. I nie ma to w takim razie znaczenia, jak wiele krajów tam jest, tylko czy aby na pewno wszystkie.
-
Uważam, że to jest bardzo nie w porządku, że hiszpańska organizacja nazwała się F.C.I., nawet jeśli tamta nazwa nie była zastrzeżona. Nawet to po mojej interwencji na stronie PKPR dopisano kropki, które przeoczył webmaster. A że przeoczył, to tym bardziej dowód, jak bardzo myląca jest ta nazwa. Co do uznawania rodowodów na całym świecie to muszę podkreślić, że nie jest to kłamstwem. Coraz więcej organizacji spoza FCI ( tym bez kropek) dogaduje się między sobą. W tej chwili to już bardzo dużo krajów w Europie, z innych kontynentów kraje to na razie USA i Argentyna. To się w tej chwili dzieje bardzo szybko i jeśli te współpracujące organizacje zdecydują się utworzyć jeden, federacyjny związek, będzie to już konkretna alternatywa.
-
[quote name='jefta']Dostałam już odpowiedź z KC :-o Kocham ich za zorganizowanie :loveu:[/quote] PRZEPRASZAM. Powinnam była nie opierać się na tym, co mi ktoś powiedział (nawet najbardziej wiarygodna osoba), ale sprawdzić osobiście i dopiero napisać. Ja jeszcze nie dostałam odpowiedzi na mojego maila, którego treść brzmiała, mniej więcej, tak: jeśli się przeprowadzę do Wielkiej Brytanii z moim psem z czteropokoleniowym rodowodem wydanym prze ACE, gdy jego przodkowie są z FCI, to będę go mogła zarejestrować w Kennel Clubie. Co do pana Alana Bendelow, to informacja JEST pewna.
-
Ten sędzia z Cruft's, który sędziował w Łodzi nazywa się Alan Bendelow. Sprawdziłam w katalogu.
-
O, zauważyłam, że i Jefta też wysłała. Ale się zdziwią tym nagłym zainteresowaniem ;)
-
Ponieważ ja tak słyszałam, co prawda od wiarygodnych dla mnie osób (nie z ACE, więc nie zainteresowanych takimi stwierdzeniami), ale takiego przepisu na własne oczy nie widziałam, to przed chwilą wysłałam mailem do brytyjskiego Kenel Klubu zapytanie w tej sprawie. Jak dostanę odpowiedż, to napiszę tutaj. Wtedy będzie wiadomo na pewno. Nie chciałabym nikogo wprowadzić w błąd.
-
BeataG napisała Rzeczywiście. Przepraszam. Chodziło mi głównie o to, że ten sam pies, uznawany za nierasowego w Polsce, po zarejestrowaniu w Wielkiej Brytanii i powrocie do Polski jest już rasowy. Ot, takie kruczki prawne. Ale mnie nie chodzi o to, aby tu napisać coś złego o FCI. Bo uważam, że to bardzo dobra organizacja z wielkimi tradycjami, na które pracowała (a właściwie hodowcy tam zrzeszeni pracowali) całe lata. I o ZK też nic złego nie napiszę. Bo niby dlaczego? Byłam jego członkiem i niczego złego nie doświadczyłam. Nawet jeśli nie chce uznać rodowodu mojego psa, to mnie to nie dotyczy, bo nie jestem teraz jego członkiem ani nie aspiruję do tej roli. Nie interesuje mnie także, czy zabrania wystawiania psów swoim członkom na wystawach ACE, bo to także mnie nie dotyczy. Chodzi mi natomiast o to, żeby nie rozpowszechniać nieprawdziwych informacji o ACE i PKPR, bo takie najczęściej można usłyszeć. Co innego spór na argumenty (regulaminy, itp), a co innego brzydkie plotki.
-
Zupełnie nie rozumiem, dlaczego ten temat wzbudza aż takie emocje. Czy nie można po prostu normalnie rozmawiać? Bez "obrazowych porównań", jakichś hihi i haha, nadmiaru emotikonek, w których znaczeniach zaczynam się już gubić? Powiem ci asher, że twój, może i dowcipny, opis "wymarzonej", prywatnej organizacji kynologicznej byłby naprawdę śmieszny w innym topiku i przyłączyłabym się do niego z przyjemnością, bo nie jestem pozbawiona poczucia humoru, a nawet przez znajomych jestem postrzegana jako osoba lubiąca się pośmiać ze wszystkiego. Natomiast tutaj, zamierzenie lub nie, brzmi jako analogia do ACE lub PKPR. A analogii nie ma tu żadnych. Jakoś komentarzy do moich postów o uznawaniu rodowodów przez Brytyjski kenel klub i niekonsekwencji w FCI z tego powodu wynikających nie widzę. Mnie też nie obraża, gdy ktoś nieznający się na psach myśli, że mój berneńczyk to kundel. Natomiast jak inna organizacja wyraża takie poglądy, to widzę w tym nie tylko niestosowność ale i złą wolę. To już wolę wyrażenie pana Mani "w ich mniemaniu rasowy". A wystarczyłoby pies z rodowodem nieuznawanym przez naszą organizację. Taki jest bowiem stan faktyczny.
-
[quote name='asher']Dzięki dzięki :loveu: A wiesz, taki hovek to mi nawet pasuje na "dlugowłosego owczarka obustronnie zwisłouchego"! Na krycia międzyodmianowe w swojej organizacji zezwolę. Ty, jako członkini PKPR masz chyba prawo zapisać się do ASHP? To co, może dogadamy się jakoś? :cool3: ;););)[/quote] Bardzo mi przykro, ale ja na takim poziomie dyskusji nie prowadzę. Odpowiadam wyłącznie na sensowne pytania.
-
[quote name='asher']No wybacz, ale to JA Matka-Założycielka zadecyduję, czy Sabina to kundel, czy długołosy owczarek lewostronnie zwisłouchy. I ile pokoleń wstecz trzeba znac, żeby danego psa uznać za rasowego. To, że jakas inna organizacja kynologiczna uznaje, że ma to byc 5 pokoleń nie oznacza, że w mojej organizacji też będzie to 5 pokoleń. Moja organizacja, moje ustalenia. I bez względu na różnice między moją interpretacją rasowości, a tą obowiązującą w FCI, czy ACE, czy AKC czy gdziekolwiek - psy hodowane w mojej organizacji, według moich założeń hodowlanych będą psami rasowymi. W takim razie życzę powodzenia.
-
W takim razie życzę powodzenia.
-
Asher ironizujesz. I nie musisz do mnie mówić "bardziej obrazowo", bo ja bez "obrazów" także potrafię zrozumieć słowo pisane. Kundel, z całym szacunkiem dla wszystkich psów, to zwierzę bez udokumentowanego pochodzenia. Dlatego twój zwisłouchy nowy gatunek owczarka dopiero wtedy będzie psem rasowym w twojej nowozałożonej organizacji, gdy przez pięć pokoleń urodzą się z niego takie same w typie zwisłouchy, a dokumenty potwierdzą krycie twojego psa (suki właściwie) takim samym uszatkiem. i tak parę razy jeszcze, aż będziesz miała wreszcie swoją rasę. Natomiast pies o znanym pochodzeniu potwierdzonym przez stosowne dokumenty jest psem rasowym.
-
Pisałam już o tym. Na wystawie w Łodzi psy oceniał sędzia Cruft's. Rzadka szansa dla właścicieli psów rasowych.
-
[quote=BeataG;9433329Jeśli takiej umowy nie ma, pies jest kundlem. A ja uważam,że właściwym określeniem jest "pies z rodowodem nieuznawanym przez daną organizację". Kundel kojarzy się jednak żle(sorry wszystkie słodkie kundelki, którym pomagam) i oznacza po prostu psy bez udokumentowanego pochodzenia.
-
Jak dla mnie bardzo niefajne jest określanie psów posiadających rodowody spoza FCI jako kundli, albo grzeczniej rzecz ujmując nierasowych. Prawda jest bowiem tylko taka, że FCI nie uznaje tych rodowodów wewnątrz swojej organizacji, a to zupełnie co innego. Podaję tutaj przykład swojego psa, który jest po rodzicach, którzy zostali przerejestrowani do PKPR już po uzyskaniu w ZK uprawnień hodowlanych. Jeśli to jest pies nierasowy, oznacza to, że wszyscy jego przodkowie z FCI (w tej liczbie wiele wybitnych psów) to także "kundle". Dziwne. Wielu hodowców zrzeszonych w PKPR sprowadza świetne psy z zagranicy z hodowli FCI (mam przykłady oczywiście - nie jestem gołosłowna). Przerejestrowują je i natychmiast stają się one nierasowe. Jak dla mnie bez sensu. Niech będzie, że nasze organizacje nie współpracują ze sobą - przecież nie muszą, natomiast takie traktowanie psów uważam za conajmniej niestosowne. No i jeszcze coś takiego. Z FCI wspólpracuje Brytyjski kennel klub, który uznaje psy posiadające pełne (czteropokoleniowe), udokumentowane pochodzenie. Sytuacja hipotetyczna - wyjeżdżam do Wielkiej Brytanii, tam rejestruję mojego psa, wracam do Polski i mój pies tym razem jest już rasowy. Trochę to jednak niekonsekwentne, moim zdaniem.
-
Nie cytuj mnie już więcej Chandler i nie zadawaj pytań. Ja już opuszczam ten wątek.
-
Rozmowa niech toczy się dalej. Kto wie, czy za parę stron nie pojawi się w końcu wniosek, że to Sagaj sam zabił psa podczas gdy dzielny myśliwy nieopodal na słonecznej polance dzielił się z sarenką swoją kanapką. Niech więc dyskusja trwa. A tymczasem można coś zrobić. Napiętnować obrzydliwe, chamskie, pozbawione najmniejszego śladu empatii wypowiedzi "myśliwych" na forum PZŁ. Nagłośnić temat, aby nieszczęśliwa i niepotrzebna śmierć psa Sagaja była jedną z ostatnich na długiej liście takich spraw. Sprawić, aby kolejny taki "pseudomyśliwy" zastanowił się choć przez chwilę zanim pociągnie za spust. Mieszkam daleko od Opola, w dziennikarstwie radiowym zajmuję się całkiem innymi zagadnieniami, ale starałam się z całych sił, aby doszła do skutku audycja dotycząca tego tematu właśnie w Opolu, gdzie wydarzyła się ta tragedia.. Zarejestrowałam się na tym forum, aby razem z wami odczuć satysfakcję, że teraz, gdy sprawa pojawiła się w mediach, być może łatwiej będzie szukać sprawiedliwości. Zupełnie niepotrzebnie. Okazało się bowiem, że według niektórych Sagaj kłamie, a ja (pani dziennikarka, jak powiedział Chandler i zabrzmiało to jak zarzut albo obelga) jestem nieobiektywna. No trudno. Tak czy owak ja będę działać dalej i to jeszcze nie koniec publikacji na ten temat. Tym razem jednak terminy tych programów nie będą podane tu na forum, aby znowu nie zostały poddane totalnej krytyce ( ekspert do niczego, reportaż byłby lepszy, dziennikarz pytał słuchaczy nie wiadomo po co, itd. a zresztą jak to zgrabnie ujęła Basia -"w większości gazet, programów telewizyjnych można przeczytać i usłyszeć głupoty" . No jasne). Być może te działania uchronią niektóre psy, może nawet i wasze, gdyby wymknęły się wam jednak spod kontroli.