-
Posts
388 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by k_ofeina
-
Nie jestem w kontakcie z tą Panią, nie wiem czy mogę pisać do Niej z problemem czy powinnam się umówić na kolejną wizytę, kosztuje to 100 zł i w tym momencie trochę nie mamy kasy...Weterynarz poleciła psychologa Andrzeja Kłosińskiego. Niestety on mieszka w Krakowie..
-
Też mam takie wrażenie, że Lolek jest bardzo zestresowany, ale nie mamy pojęcia czym... Dziś był w kagańcu i nie warczał,ani nie drżał ale na przykład zaatakował mnie w kuchni.. Kaganiec zawsze powodował ,że Lolek stawał się spokojny, zapewne był to stres, ale dziś w kagańcu zaatakował.Zastanawiam się też nad tym, czy to jego zachowanie nie wynika z tego,że dookoła każda prawie sunia ma cieczkę..
-
Atakuje nas obie, dziś byłyśmy u weterynarza, badania krwi można robić tylko w dni powszednie, chcemy Go wykastrować, zatem w przyszłym tygodniu powinnyśmy to załatwić. Pies atakuje tylko nogi. Chodzimy po domu w butach.. Masakra jakaś.. Pani od hierarchii poradziła, żeby Lolek miał tylko jedną zabawkę wyciągniętą, że jak chcemy się bawić to wybieram jakąś zabawkę bawimy się i chowam zabawkę, żeby jedzenie dawać po wykonanej pracy, żeby nie głaskać psa gdy on tego chce, że gdy wchodzę do pokoju i on warczy to mam jakoś odwrócić jego uwagę chociażby zagadując. Nie powiedziała co zrobić gdy zaatakuje, zatem jak atakuje to każemy Mu wykonać jakąś komendę żeby móc go pochwalić, nie wiem czy to dobre, ale Pani nie odpowiedziała co zrobić, gdy zapytałyśmy wprost. Weterynarz przepisała Lolkowi leki na uspokojenie, dostał właśnie tabletkę. Najgorsze jest to że zaatakował w trakcie pracy, miał wykonać komendę i rzucił się do nóg, a przecież kilka komend wcześniej wykonał i dostał za to kawałki jedzenia. Moja Partnerka stała i mówiła do niego spokojnie żeby poszedł na miejsce, Lolek atakował mega zajadle ,moja Partnerka się nie ruszała więc dlaczego atakował? Wiedział też, że po dobrze zrobionej komendzie dostanie kawałek swojego jedzenia. Pani od hierarchii poradziła też że należy dać znak rozpoczęcia i zakończenia pracy , gdy moja Partnerka dała sygnał zakończenia pracy Lolek znów się rzucił.. Nie wiemy co robić, boimy się być w domu..
-
To zaczyna być już koszmarem, dziś gdybym nie odciągnęła Lolka od mojej Partnerki... Zajadle atakował Jej nogę aż trzy razy,nie skutkowały prośby i komendy, teraz siedzi w kagańcu i warczy na każdy gest..
-
Zgadzam się z tym, że nic nie dzieje się bez przyczyny, ale uwierz mi, że nasz Psiak ma takie odjazdy :/ Stoisz w kuchni przy zlewie ,zmywasz naczynia,Lolek jest w innym pokoju i nagle niczym lis wchodzi do kuchni i rzuca się na nogi. Nie patrzyłaś na niego, ani nie głaskałaś, bo nie wiedziałaś, że wszedł...
-
Tak bez przyczyny, nie warknął , nie szczeknął, nic.. Nie poprosiła o wyniki badań, ale zasugerowała ,że może warto byłoby zrobić chociaż krew. Idziemy w ten weekend..
-
Nie doradza nam dalej, mamy do siebie adres milowe, ale chyba nie mogę tak po prostu napisać, chyba powinnam się ponownie umówić na wizytę, nie wiem..@ miesiące i dużo i mało, zmiany w Lolku zachodziły przez 4,5 roku, w dwa miesiące nie da się odkręcić wszystkiego :/
-
Wiem, że jestem niecierpliwa, ale wierz mi, że było już naprawdę dobrze i takie akcje powodują, że opadają nam ręce.. Nadal jest problem z wychodzeniem z domu, robimy przebieranki pod tytułem, że w domu chodzimy w butach , z torbą na ramieniu lub w kurtce. Jest o tyle dobrze, że Lolek stosuje się do komendy na miejsce i nie rzuca się nam do stóp, ale czasem potrzeba dłuższej chwili,żeby się przekonał i poszedł.. Oczywiście dostaje za to smakołyk rzucony z przedpokoju.. Zajmuje się jego pochłonięciem a ja w tym czasie mogę swobodnie wyjść..Jeśli chodzi i Jego wczorajszą agresję, to jak dla mnie nie dał żadnego znaku ostrzegawczego, nie warknął, rzucił się na nogę niespodziewanie ale tak zajadle, że musiałam Go odciągnąć.. Nie rzucił się przy wychodzeniu z domu, ani przy jedzeniu, siedzieliśmy całą trójką na kanapie i nagle Lolek rzucił się na nogę..
-
Przede wszystkim pracujemy z Nim każdego dnia , to znaczy wydajemy komendy i nagradzamy, Lolek dostaje jedzenie jako nagrodę po wykonanej pracy,początkowo był karmiony z ręki, teraz otrzymuje miskę , dozujemy zabawki, czyli wszystkie oprócz dwóch są w wielkim pudełku i to ja lub moja Partnerka decydujemy kiedy i którą zabawką z pudełka się bawimy, po skończonej zabawie chowamy zabawkę. Kiedy wychodzimy na spacer Lolek na komendę wypuszcza nas jako pierwsze a Sam czeka.. Kolejne rady to komenda w pozycji wyprostowanej, w miarę upływu czasu wydłużamy czas reakcji , co ma prowadzić do nagrody tylko głosowej czyli w naszym przypadku grzeczny Pies. Generalnie cały nasz czas spędzony z Lolkiem polega na tym, że jak tylko Psiak coś dobrze zrobi, nagradzamy Go choćby głosem:)
-
Zaczynam poważnie myśleć o kastracji, żeby agresja spadła, choć wiem, że to nie 100% sposób, słyszałam,że można wypróbować tabletki, które działają podobnie jak kastracja i wtedy się sprawdza czy kastracja da rezultaty...
-
Kurde pracujesz, starasz się ,widzisz poprawę i sru, dziś Lolek ugryzł moją Partnerkę... Ręce nam opadły i praca jakby na nic...Czuję się mega bezsilna..
-
Psiak jest ze schroniska, ale jest z nami od szczeniaka i prawdopodobnie w schronisku przebywał naprawdę króciutko, może nawet było to tak, że przyszłyśmy wybrać psiaka i On został przyniesiony do schroniska, także trauma chyba nie wchodzi w rachubę.. Psiak jest najlepszej na świecie rasy, mianowicie rodowity kundello :) Witać Go w moim avatarze:)
-
Generalnie diagnoza była taka, że Psiakowi pomyliła się hierarchia.. To On był panem :) Teraz staramy się to zmienić w jakiś pozytywny sposób :)Czyli nagradzamy i nagradzamy :)
-
Pracujemy z Nim zawzięcie i jest poprawa, Behawiorystka dała nam kilka cennych rad, staramy się do nich stosować, Psiak nadal ma obiekcje gdy wychodzimy ale po komendzie na miejsce grzecznie ją spełnia, jesteśmy pełne nadziei i tyle:) Dziękuję za troskę :)
-
Być może moje określenie "behawiorysta" to błąd, bo może Ta Pani nie posługuje się takowym, a właśnie uważa się za szkoleniowca.. W każdym razie prowadzi szkolenia dla psów pozytywnie na nie oddziałując w pozytywnej szkole przewodników psów.
-
W naszej opinii stan zdrowia Lolka jest bardzo dobry. Choć ostatnio zastanawiałam się nad jakimś problemem neurologicznym.. Jak bawimy się z Psem? No tak zwyczajnie, w domu biega za piłką, pluszakami, piszczałkami, szarpiemy pluszaki. Umie siad, leżeć, podaj łapę, ostatnio nauczył się przynosić piłkę i ją zostawiać:) Na dworze górują patyki, o piłce zapomina:) Jestem z Łodzi.
-
[I]Jesteśmy właścicielkami 4,5 rocznego Psiaka.. Od jakiegoś czasu nie możemy sobie z Nim[/I] [I]poradzić.[/I] [I]Mamy ogromny problem z wyjściem z domu, Psiak rzuca się do stóp i je gryzie, nie pomaga[/I] [I]tłumaczenie, krzyk, nie pomaga nawet przysmak rzucany po komendzie zostajesz.[/I] [I]Kiedy jedna z nas wychodzi, druga karmi Go przysmakiem chcąc odwrócić uwagę od wyjścia,[/I] [I]natomiast kiedy zostaje jedna powstaje problem.Dziś rano po raz kolejny nie zakładałam butów w[/I] [I]przedpokoju a w pokoju, efekt był taki, że nie mogłam już się podnieść z kanapy, bo Lolek był[/I] [I]przy moich butach szczerząc zęby..[/I] [I]Nie wiemy już co robić.. Ostatnio również powstał problem taki, iż kiedy Psiak ma coś w misce[/I] [I]nie pozwala wejść do kuchni, warczy i rzuca się do nóg. Nikt nigdy niczego nie zabrał Mu z[/I] [I]miski, mało tego , Psiak pozwalał, abym wkładała rękę do Jego miski i karmiła go z ręki.A teraz[/I] [I]nie mogę wejść do kuchni..[/I] [I]Powstała jakaś chora sytuacja, coś jak psychoza, On boi się nas, my Jego..[/I] [I]We wtorek przychodzi Behawiorystka i bardzo liczę na Jej pomoc.Obawiam się jednak, że nie[/I] [I]zdoła zdiagnozować naszego Łobuza, kurcze kochamy Go nieprzytomnie, ale jesteśmy już bliskie[/I] [I], aby przestać Go lubić, zwyczajnie ze strachu..[/I] [I]Wiem, że to brzmi absurdalnie, ale tak właśnie jest..[/I]
-
[quote name='prittstick']W Łodzi działa Dorplant, bardzo polecana szkoła:p[/QUOTE] dziękuję:)
-
Ok, zatem inaczej, poproszę jeśli ktoś zna , jakieś kontakty do łódzkich behawiorystów:) Dziękuję:)
-
Witam. Czy może ktoś będzie tak miły i poleci dobrego behawiorystę z Łodzi.. Będę bardzo wdzięczna. Proszę napisać , jeśli to oczywiście możliwe ile kosztuje wizyta.. Bardzo dziękuję:)
-
a co z psem, który został potrącony, ktoś położył go na poboczu i leży od wczoraj...? nie sądzę by ktokolwiek się nim zajął. Gdzie zadzwonić, żeby ktoś go zabrał i pochował?
-
Proponuję zorganizować zrzutę na łóżko dla Majqi,tak dłużej być nie może,żeby Zwierzyniec musiał sie dzielić łóżkiem:diabloti::diabloti::diabloti::diabloti::diabloti::diabloti::diabloti::diabloti:
-
Majqa ja to już sama nie wiem co myśleć,mówisz,że Zoo wariuje jak oszalałe a na zdjęciach tylko śpią,albo wylegują sie na kanapie :D:D:D:D:D :diabloti:
-
[quote name='majqa'] choć na mohery jest cięta...;)[/quote] Dobra Sunia:) Majqa to może jakaś wycieczka do Torunia?:D:diabloti: