-
Posts
22789 -
Joined
-
Days Won
10
Everything posted by rozi
-
~ JUŻ psiaki w swoich domkach :) maleńka mamusia i dzieci
rozi replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Powierzyłabyś bezbronnego szczeniulka takiej jędzy??? :D -
Połamana sunia z wiejskiego rowu ma cudowny dom !
rozi replied to ala123's topic in Już w nowym domu
No ale właśnie dokładnie w styczniu minęły te dwa miesiące. Suka ma z pewnością wspaniałą opiekę, w to nikt nie wątpi, tylko ta sterylka owiana tajemnicą, bo ja nadal nie rozumiem, czemu nie wykonano w styczniu. Ani w lutym :) -
Połamana sunia z wiejskiego rowu ma cudowny dom !
rozi replied to ala123's topic in Już w nowym domu
A pisząc prawdę skłamałaby? -
21 maja 2024 r. Fadulek pobiegł za TM. Biegaj kochany psiaku bez lęku po tęczowych łąkach Niewidomy psiak w schronie. Co go tam czeka? Wszystko co najgorsze - śmierć głodowa, zamarznięcie, rozszarpanie, bo jest bezbronny, a koledzy z boksu bywają okrutni.
rozi replied to elik's topic in Już w nowym domu
Teraz - jeśli ktoś nie ma zapędów do sportu/szkolenia - kupuje ładnego psa, przyczepia mu smycz i lansuje się. Pies jako durna ozdoba, a właściciel na fejsie w komórce, czasem nawet psu zdjęcie pstryknie i wstawi :D Z dziećmi zresztą też tak mamusie spacerują. Nie przepadam za dziećmi, ale nie raz mnie ponosiło, siedzi ten maluch w wózku, jak kukiełka, coś może chce, czegoś mu brakuje, ale siedzi i patrzy tępym wzrokiem, bo wie, że się nie dogada, mamusia w komórce żyje. -
21 maja 2024 r. Fadulek pobiegł za TM. Biegaj kochany psiaku bez lęku po tęczowych łąkach Niewidomy psiak w schronie. Co go tam czeka? Wszystko co najgorsze - śmierć głodowa, zamarznięcie, rozszarpanie, bo jest bezbronny, a koledzy z boksu bywają okrutni.
rozi replied to elik's topic in Już w nowym domu
Miałam dopisać, że tylko wsiowy kundel teraz ma rozum. Znaczy dawniej też miał, ale teraz zwłaszcza. -
~ JUŻ psiaki w swoich domkach :) maleńka mamusia i dzieci
rozi replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Czyli co - kluchy jadą do DT? Kurcze, prześliczne puchatki :) -
Połamana sunia z wiejskiego rowu ma cudowny dom !
rozi replied to ala123's topic in Już w nowym domu
No tak, ale skoro zaufanie jest nadszarpnięte, to co z tego, że ktoś potwierdzi sterylkę. Pisać można dużo, rachunki też nie problem uzyskać i wkleić. Niedobrze się tu dzieje od dawna. Czesia Czesią, mnie cały czas niepokoi niechęć do kastracji psa. To jest niepojęte dla mnie, to można było dawno zrobić. -
21 maja 2024 r. Fadulek pobiegł za TM. Biegaj kochany psiaku bez lęku po tęczowych łąkach Niewidomy psiak w schronie. Co go tam czeka? Wszystko co najgorsze - śmierć głodowa, zamarznięcie, rozszarpanie, bo jest bezbronny, a koledzy z boksu bywają okrutni.
rozi replied to elik's topic in Już w nowym domu
Aż się uśmiechnęłam czytając. No właśnie, żaden mądry pies nie ruszy słabszego, bo i po co. Nawiasem mówiąc weszłam dziś z Kulą do pomieszczenia, gdzie siedziała kobita z airedale terrierem, dorosłym psem, a Kula maciupka, niemłoda i sunia. Żeby go baba nie trzymała, to by ją rozszarpał. Takie teraz są psy, nie jak przed wojną normalne. -
Połamana sunia z wiejskiego rowu ma cudowny dom !
rozi replied to ala123's topic in Już w nowym domu
Można link do FB? Może tam coś jest, jaka to fundacja? -
Połamana sunia z wiejskiego rowu ma cudowny dom !
rozi replied to ala123's topic in Już w nowym domu
Myślałam, że są wiadomości, a tu same pytania. Szczebrzeszyniaki mają kontakt tel. do Ala123, chyba że mi się coś myli. -
Sowa, jesteś z pewnością Dużym Kimś w kwestii oceny psich zachowań i całej reszty tematu. Powiedz mi prostym zdaniem - czy tamten atak mieści się w granicach normy? Kwalifikuje psa po prostu do szkolenia? Twoim zdaniem.
-
oddam Szukam domu dla Tabsa (typ wyżła), okolice W-wy
rozi replied to teofanes's topic in Już w nowym domu
Wykastruj go (nie osobiście), może ścichnie. O masz, kastrowany, już doczytałam. -
Nie musi. Ale jeśli chce żyć pod opieką człowieka, to obowiązują zasady nie rozwalające człowiekowi jego życia. Nie jakieś wyimaginowane. Piszesz w nerwach :)
-
Mam gdzieś czyjeś domysły. Każdy z moich psów kiedyś oberwał, przy próbie wyjścia na jezdnię, przy warknięciu na bezbronne stworzenie, na mnie, przy nieposłuszeństwie które ma daleko idące skutki. Tak sobie naprawdę uczciwie przypominam i raz wystarczał. Może miałam wyjątkowo mądre psy.
-
Wychował ją sobie? Już Tofik chyba jest w nowym DT, z początku trudno się spodziewać prawidłowej oceny, parę tygodni trzeba będzie poczekać. Niemniej, oczywiście, ciekawa jestem spotkania i tego, co p.Kasia przekazała nowemu DT. Konkretne opisy/rady od fachowca.
-
Ojezu… Określenie umowne.
-
Nie pamiętam Aniołka. Natomiast co do spionizowania - wiele razy cisnęło mi się na usta, że ten pies porządnego łomotu nie dostał i dlatego sobie pozwala, ale natychmiast wraca mi sytuacja u Guccio i ja wracam do teorii o czymś w głowie, bo to nie było "normalne".
-
Tak mi jeszcze rzutem na taśmę przyszło do głowy, może mu wprowadzić Luminal? W porozumieniu z lekarzem.
-
Obrażenia byłyby zbliżone, gdyby to doberman "ugryzł". Byłyby zupełnie inne, gdyby zaatakował z taką zajadłością, o to mi chodziło. Rozmiary psa mają znaczenie, doberman by poszedł pod igłę, Tofik ma szanse. A może mu minie? Moja Kula, która miała kilka ataków padaczkowych dziennie, teraz - bez lekarstw - nie ma wcale od dawna.
-
Tu masz rację, oczywiście, niemniej trudno mówić "ugryzł", ponieważ to poniżej to jest jedna z ran, a nie rozmawiamy o dobermanie.
-
Jakiś powód musiał być, że bez zwierząt. Ale nic, jutro jedzie, potem się zobaczy jak będzie.
-
Bgra, dla mnie jasne jest, że nadal próbujesz ratować, niejako z rozpędu, i nie do Ciebie pisałam, tylko zwyczajnie czytać się nie da o biednym piesku po przejściach. Tę suczkę też poturbował przez to, że ma uraz do ręki? Mnie się cały czas wydaje, że coś z nim nie tak w sensie zdrowia, może guz, może pourazowe jakieś uszkodzenie. A może to wrodzone i zwyczajnie jest niebezpieczny, pechowo wygląda, jak wygląda, dlatego nie do końca poważnie traktuje się jego ataki, do gardła się nie rzuci. Jeśli nowy DT wie wszystko i chce, to pozostają słynne kciuki :)
-
I od nowa to samo. Dziewczyny, czy Wy czytałyście, co było u Guccio? Pies był zabierany w nocy, na cito, po ataku frontalnym, kiedy nikt nie wykonał ruchu w jego stronę. Zajadły atak trwał, póki drzwi nie odgrodziły go od ofiary, po czym jeszcze przez godzinę gotów był z warkotem do następnego. To nie jest zachowanie, któremu trudno się dziwić, i NIC tego nie usprawiedliwia, wyjąwszy jakąś chorobę, guz jakiś.