no właśnie a mnie wczoraj wkurzył facet z ONkiem na smyczy bez kagańca ( chociaż , że bez kagana to mu się nie dziwie , bo mój też tak chodzi oksywie- dzielnia agresorów) okey , ale facet nas zauważył , spuścił psa a ten na nas szarżuje , no dobra wycofanie w tył i odchodzimy a pies na nas biegnie z pianą w pysku ( i to mega duży jak na ONa , bo wielkości bernardynA) miałam szczęście , ze właściciel się w pore opamiętał i psa odwołał , bo nie wiem co by się stalo