-
Posts
8628 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by gameta
-
[quote name='Aimez_moi']Fakt.....kazdy dzien przybliza malutka....:) do Ciebie.[/QUOTE] Albo do zostania kapciem... Doprawdy trudno mi osądzić, do czego przybliża ją każdy dzień...
-
wolałabym, żebyś wpadła jeszcze zanim zacznie mówić - bo póki co to jakieś onomatopeje wciąż z siebie wydaje... Choć fakycznie, mama i ko wychodzą mu całkiem nieźle :) Idę spać, została mi masa kwitów, ale zamykają mi się oczy i już nie wiem co klepię. Jutro będę musiała dokończyć jakoś... A i chciałam Wam powiedzieć, że w biedronce są granaty po 8,50 za kg - bajka, za 2zł kupiłam sobie najbardziej wypasionego granata jakiego jadłam od paru lat. Uwielbiam granaty - tylko niezdara ze mnie i oczywiście bluzkę dzisiaj też zafajdałam sokiem z granatu - a to nie zejdzie :shake: Więc wiecie, lećcie po granaty a potem nago je obierajcie, bo plamy na ciuchach z soku zostają, a ja nigdy jescze nie obrałam tak, żeby nie pryskało... Widać za mało praktyki wciąż - może w oniedziałek jeszcze będą w biedronie? ;)
-
Rośnie, rośnie, przecież nie ma maleć ;) Przyjedź i sama zobacz. Fotek nie ma, bo ja ostatnio ne w nastroju na foty, poza tym Ignac się uparł latać z gołą dupą to i nie focę, bo jak to potem pokazać ... Koksowi Brązia robiła ostatnio jakieś foty z makaronem, ale nie wiem czy już je zgubiła czy co - w każdm razie nie zobaczyła. :shake: Zapraszam :)
-
[quote name='Kasia25']Będzieta na Mszy?[/QUOTE] u mnie szansa marna, gdyż 5go mam wielką akcję w pracy do której muszę pozamykać masę rzeczy, a mój kolega z pokoju radośnie poszedł sobie na L4... Nie sądzę, że wyjdę z pracy przed 18tą w nadchodzącym tygodniu :( No ale może... Bardzo bym chciała...
-
nie da a wezmę sama to dwie różne rzeczy, wiesz ? :eviltong: W sumie powinnaś się cieszyć, że nie jechałyście po moskiewskiego... ;)
-
Kacper nareszcie ma swój własny dom :)) Powodzenia kochany :)
gameta replied to mysza 1's topic in Już w nowym domu
wcale nie idą adopcj tu na dogo - wcale a wcale... -
Bydle nadal żyje, wbrew sugestiom coponiektórych, jakobym zamieniła go na inne bydle. I nawet wygląda coraz mniej gejowsko...
-
Może amputować ogon? Będzie jakiś przyczółek do tych kapci... Proszę, w końcu wszyscy już przyznają, że pekiny są wredne (sorry Słonko), nie tylko ja. Aż chciałoby się krzyknąć "i kto miał rację? kto? kto? kto?" ale z wrodzonej skromności się powstrzymam. BTW na tych fotach faktyczne wygląda całkiem miło... Może by ją wypchać i w takiej postaci wyadoptować ?
-
nikt, nikt - no a ja? Oczywście, że to wrodzne. To tak jak z tym słowem określającym najstarszy zawód śwata - to też przecież nie zawód a charakter ;) A te rękawiczki to wyjdą jedno czy pięciopalczaste? I czy aby na pewno dwie?
-
dwa pekiny = para kapci. Ze Świnki też by można zrobić kapcie, wystarczy znaleść osobę z nierównymi stopami :) Nie ma to jak sraczka rozwleczona po chałupie - sam miód, zwłaszcza jak pies przy tym kanapowy... No co tam u Was Szuwar ?
-
No ja nie kumam, jak ja mówię, że ona jest normalny pekin, to się doszukujecie, że przesadzam, ale jak plaskaci Wam mówią to samo, to jest ok? :mad: W tym miejscu strzeliłabym focha, gdyby nie to, że jestem na to zbyt leniwa :shake:. Szuwar pokaż świnę-pekina z dupskiem jak pawian :diabloti: A i wiecie co? Gdyby coś, to zawsze można z nej zrobić kapeć. Tyle że trzeba by jeszcze drugiego pekina, na drugą nogę mieć... :diabloti:
-
[quote name='magdabroy']Ja nie krwawiłam w ciąży, ale wydaje mi się, że jaky zużywało się więcej niż jedną podpaskę na godzinę, to już chyba nie byłoby czego ratować :/ A czemu dopiero za miesiąc ta badanie na downa?? Jak miałam robione badania prenatalne, to musiały być wykonane maksymalnie do 14 tygodnia ciąży, bo wtedy ponoć wychodzi najdokładniejszy wynik ;) To mi powiedział lekarz, który przeprowadzał u mnie to badania, bo robił to inny lekarz niż mój prowadzący ciążę ;)[/QUOTE] Magda, ale to o to właśnie chodzi, żeby nie było złudzeń, że może jeszcze jest co ratować. Jak straciłam pierwszą ciążę, to już było wiadomo, że nie ma czego ratować a lekarze nie mogli nic zrobić, póki nie było wyników beta HCG po 48h, właśnie po to, żeby mieć pewność na 100% że nie ma czego ratować - a krwawiłam badzo nieznacznie. Więc jak wychodzi, że 1 podpaska na 1h to pewność jest natychmiastowa ... KAŚKA, NAJGORSZE ZA TOBĄ, skoro już można mierzyć przyzierność karku, to znczy, że minęło magiczne 9 tygodni - więc i ryzyko poronienia spada na niskie :)
-
Adopcyjna mówicie? No niestety - gdybym miała do wyboru adoptować moskiewkiego stróżującego albo pekina, mój wybór byłby banalnie prosty... Tylko trzymanie na kolanach moskiewskiego mogłoby być nieco uciążliwe ;) Świnka? Jak dla mnie strzał w 10 :)
-
szczrze? To oprostu są zachowania pekina. W życiu użarły mnie tylko dwa psy - jden pies to był właśnie skur....ły pekin koleżanki mojej babci - pogryzł mnie bez powodu jak chciałm gnojka pogłaskać - a miałam wtedy z 5 lat. Drugi to był spaniel, innej koleżanki mojej babci. Ale to nie ten wątek ;) Tak więc dla mnie nie ma nic niezykłego w pekinie, który gryzie wszystkich jak leci. I wogóle straszny paskud z niej :P Cieszę się, że znalazłam wątek ;)
-
Ronja, wg niektórych poradni laktacyjnych nie trzeba sobie absolutnie niczego odmawiać, więc uszy do góry - sprawdzisz w praktyce, może akurat Twojej młodej nic nie będzie przeszkadzać. Ze skrajności - miałam koleżankę która podczas karmienia swojego syna jadła TYLKO buraki i chleb litewski (czasrny z kminkiem i sliwkami suszonymi), bite 6 miesięcy...
-
Sybel, bierz teraz urlop, bo teraz muszą Ci go udzielić - a potem wcale nie muszą i i tak skończy się na tym, że będziesz brać chorobowe, bo wszyscy będą krzywo patrzeć, że bierzesz urlop...
-
[quote name='beataczl']ze skrajnosci w skrajnosc-mysle o kierownictwu ogolnie na Paluchu-kto sie trafi na dyrektorski stolek czy wczesniej , czy teraz -to zawsze pudlo...nie ma normalnych ludzi na to miejsce...???[/QUOTE] Nawet jak by byli, to obecna dyrektorka ma w kontrakcie zagwarantowane DOŻYWOTNIE piastowanie tego stanowiska...
-
to nie jest cała prawda o Paluchu. Prawda jest znacznie znacznie gorsza... Kora, po co miałby z tym iść do dyrekcji? Żeby mu kazano skasować film? W ten sposób przynajmniej ujżało światło dzienne...
-
no niestety, ale to osoba pakująca w znakomitej większości przypadków ponosi winę, że przesyłki przychodzą zmasakrowane. Ja sie wyleczyłam z kupowania na bazarkach czegokolwiek, co mogłoby ulec zniszczeniu - kilkakrotnie miałam sytuację, że dokładnie opisywałam jak ma być zabezpieczona przesyłka, w co zawinięte elementy, czym rozdzielone i co? Przychodziło wrzucone do koperty bombelkowej... Maksem była sytuacja, gdy kiedyś kupiłam szklane zwierzaki-witraże - krowę i rybę, ręcznie robione, dość spore. Oczywiście przyszły w drobiazgach, bo &%#&^% która je wysyłała wsadziła je poprostu do koperty bombelkowej. Napisałam więc do tej osoby, że takie rzeczy się pakuje na sztywno, że karton, że folia, że kartonik. W ramach rekompensaty dostałam zapewnienie, że zostanie mi wysłana druga krowa (ryby już nie było). Kilka razy zwracałam uwagę, żeby tym razem zapakowała prawidłowo. Krowa przyszła zapakowana... w kopertę bombelkową, oczywiście w drobiazgach. Do tej pory jak o tym myślę, to z chęcią włożyłabym to co zostało z tych fajnych witraży tej dogomaniaczce tam gdzie słońce nie dochodzi. Poprostu na głupotę nie ma rady, niestety. Jeżeli myślicie, że to jedyna taka moja przygoda, to jesteście w błędzie - za jakiś czas, pomimo mojego opisu, jak ma wyglądać przesyłka, pewna osoba zawinęła mi 30cm witraż typu tiffany w folię bombelkową w ramach zabezpieczenia. Finału się domyślcie. Był też duży tależ, który został owinięty w karton, ale tylko przez środek i tak wsadzony w kopertę bombelkową - oczywiście przyleciał zmasakrowany (o dziwo tylko na niezabezpieczonych brzegach, więc jeszcze kawałek kartonu, i miał szansę...). I za każdym razem, za każdym, ze strony osoby pakującej było święte oburzenie na pocztę i jojczenie, że jak by wiedziała, że tak traktują przesyłki, to by inaczej pakowała, bo ona kiedyś coś tam wysłała i doszło całe. Podkreślam, że zawsze pisałam, jak zapakować przesyłkę. Wniosek jest jeden - moje drogie wysyłające, wystarczy POMYŚLEĆ, to naprawdę nie boli. A jak efekt myślenia jest mizerny, to zawsze można zapytać, JAK i W CO zapakować...
-
Kacper nareszcie ma swój własny dom :)) Powodzenia kochany :)
gameta replied to mysza 1's topic in Już w nowym domu
cześć, a Kacper dalej bez wzięcia ? -
[quote name='majku33krakow']a nie można jej dawać seratoniny do ustnie[/QUOTE] nie można, ona nie ma ust ;) Pewnie można by próbować z milionem różnych leków, tylko na to potrzeba czasu i cierpliwości, a tego tu nie starczy...
-
Anka, ja zakończyłam testowanie, gdy Młody w środku nocy poprostu się zesrał z płaczu i musiałam jeszcze wszystko sprzątać - ja nikogo nie zabiłam, żeby przechodzić takie rzeczy, skończyło się na tym, że uległam i spałam razem z nim - jakoś świat się nie zawalił, od tego, że pominęłam kilka obowiązków domowych i odmówiłam sobie swojego czasu wolnego ;) Nie, no tak szczerze, to wogóle posiadanie dziecka i imprezy z tym związane są w kategoriach Kinga lub Mastertona. Naprawdę, gdyby uswiadamiać ludzi jak to jest naprawdę, przyrost naturalny drastycznie by spadł. To całe pieprzenie jaka to ciąża jest cudowna, poród najwyższym wcieleniem szczęścia a wychowywanie dzieciaka to pasmo miłości i sukcesów, mogą sobie wsadzić tam gdzie słońce nie dochodzi.
-
Aga a mi się przypomniało, że koleżanka tez tak miała i jej pomogła książka "każde dziecko może nauczyć się spać samo" albo jakiś taki podobny tytuł, występuje to w ebookach i na pewno jest w necie gdzieś do ściągnięcia. Ona była zachwycona, ja nie podeszłam... Minęło samo, ale trwało strrasznie długo :(
-
[quote name='agaga21']ratunku! lena budzi się co 40min-godzinę!!! masakra! już dłużej nie wytrzymam! do tego ok 23-24 w nocy stwierdza, że spać już nie będzie i szaleje do 3 w nocy:placz::placz: w łóżeczku jest ryk, najchętniej to by cyca ciągle chciała a jak nie to złazi z łóżka, ciągnie mnie za włosy, drapie po oczach...co się z nią dzieje??? ja zeświruję jak się nie wyśpię w końcu![/QUOTE] U nas też tak było, samo przeszło z czasem... Nie wiem czemu, ale może to być powodowane nadmiarem wrażeń w ciągu dnia, za dużo obrazów (TV) za dużo nowości. No i może poprostu jest głodna albo spraniona - spróbuj bardziej nafutrować przed snem... Współczuję Ci :(