zachary
Members-
Posts
10125 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by zachary
-
Do kotów? Mama scarletto powiedziała,że koty chodzą po podwórku i okolicy ( podwórko nie ogrodzone) i nie zauważyła, aby Jackuś ganiał koty. Jackuś chyba się bał burzy, bo piszczał, aby wejść do domu ale niestety nie było takiej mozliwości i wrócił do siebie. Chodzi stale za mamą scarletto, a jak ona coś robi na podwórku, ogródku to leży koło niej. Cały czas szuka z nią kontaktu...Mama scarletto nazwała go słodkim ..."pierdołą":evil_lol:...Prawda,że słodko?:lol:. Łapka goi się powolutku w sposób naturalny. Jackuś wylizuje sobie i pioctaninę i srebro od weta. Apetyt ma ogromny. Wcina jedzonko bez marudzenia.
-
Dzisiaj rozmawiałam z weterynarzem o Jackusiu. Powiedział, że jest szansa 40% na to,że łapka wróci do pełnej sprawności...ale różne rzeczy się zdarzają( czytaj: cuda) i może unerwienie łapki się dobrze odbuduje...Za długo Jackuś był bez opieki weterynaryjnej.Nie wiemy ile czasu leżał w tym rowie?...No i ten koszmarny sznurek był ze sztucznego tworzywa, więc piekielnie mocny a Jack z dużą determinacją walczył, aby się z niego uwolnić...Narazie cisza z ogłoszeń...
-
Doris66, dzięki!!! Kontakt na mnie, tak jak napisała scarletto.Napiszę Ci pw. Dogo07, ja mam 162 cm wzrostu i on jest dla mnie ciut wyżej kolana. On narazie skacze cały podkulony z uwagi na tę łapkę, wiec w całej krasie i wysokości okaże się po wyzdrowieniu. Nieee, myślę, że schron mu nie grozi. Czy jest teraz bezpieczny? Hmm, właściwie tak, bo pilnuje się swojego miejsca w drewutni obok posesji mamy scarletto. Nie jest ono ogrodzone więc on może w każdej chwili z tamtego miejsca się oddalić. Dostaje jedzenie i wodę od mamy scarletto więc pewnie będzie się pilnował tego miejsca. Mamy nadzieję ze scarletto, że po wyzdrowieniu Jack nie wpadnie na pomysł szukania drogi powrotnej do swoich oprawców....
-
Frodka- urocza sunia z lasu- już w nowym domku!
zachary replied to Don_toffino's topic in Już w nowym domu
Je na leżąco...No szczyt lenistwa:evil_lol:. Przenosi przedmioty w pysiu...Dobrze,że tylko przenosi. Kotka, którą miała na tymczasie koleżanka, brała do pysia(po cichu) wszystko, co zobaczyła na swojej drodze i chowała w sobie znane miejsca...Ginęła biżuteria z komody, kosmetyki, bielizna.... -
Dzięki doris66 za obecność i za życzenia! Ochłodzenie jest minimalne, cały dzień bardzo ciepło i muchy też są, jak napisała malawaszka stanowią zagrożenie ale nic więcej nie da się zrobić w obecnej sytuacji Jackiego. Najważniejsze, że jak będzie deszcz czy burza, to Jackuś ma schronienie. Skręca się w kłębek jak leży czy śpi i tę ranną łapkę zasłania drugą łapką lub ogonem. Pod koniec tygodnia, jak Jack będzie w lepszym stanie, weterynarz go odrobaczy, bo pewnie pełno ich jest w jego brzuchu. Bez odrobaczenia nie będzie się poprawiał na ciele a jest naprawdę masakrycznie wychudzony...Jak do teraz nikt nie dzwonił w jego sprawie po ogłoszeniu w Pupilach...
-
ceris, masz rację, Rudzik nie może tam zostać...Tylko gdzie mu znaleźć kawałek przyjaznego podwórka?...Ja mam aktualnie prawie pod płotem wywalonego jeszcze zimą psa...Karmię go codziennie, gdy tylko pojawi się pod bramką, a robi to 3 razy dziennie, pomimo nieprzyjaznego jazgotu moich 4 psów. Śpi pod budowanym właśnie domem, którego oboje! właściciele nie cierpią psów!. On lub ona zaraz zgłoszą go do gminy a gmina ma umowę z Radysami....Szukam też domku pieskowi z wątku scarletto "Kto pokocha Jacka" a narazie pomagam mu wrócić do zdrowia...I znowu spać przez to nie mogę...
-
Tak malawaszko...Dzisiaj w naszej lokalnej prasie ukazało się ogłoszenie o Jacku. Dodatkowo, pani redaktor we wstępnym felietonie od siebie na okoliczność "wysypu" porzucanych psów z okazji czasu weekendowo-urlopowego, napisała, że jak przeczytała historię Jackusia, to obudziły się w niej najgorsze instynkty wobec "ludzi", którzy tak zrobili. Chciałaby przywrócenia kodeksu Hammurabiego "oko za oko...." Byłam dzisiaj u Jackiego. Wraz z mamą scarletto pomogłyśmy weterynarzowi zaaplikować pieskowi bolesne zastrzyki. I narazie z lekami finito. Jack jak mnie zobaczył, to pędził do mnie na tych trzech łapinkach aż się kurzyło...Może on z daleka widział scarletto, która go opatrywała i wygłaskiwała...Podbiegł i położył się gotowy do pieszczot...Jak wyczuł w koszyku obok pachnące żarełko, to od razu wsadził tam głowę:lol:. Weterynarz spryskał ranę na łapce sreberkiem ale on wylizał sreberko....Pan doktor sprawdził igłą czucie w tej podkurczonej, rannej łapce. Była reakcja, czyli należy mieć nadzieję, że po wygojeniu Jacki stanie na tę łapkę. Widać, że lepiej się czuje. Jacki ma odruch psa "zagłodzonego", czyli łapczywe, ekspresowe zjadanie żarcia... Weterynarz dzisiaj zalecił karmienie go 4 razy dziennie, aby zapobiegać wymiotom po jedzeniu. Po zastrzykach i jedzeniu Jackuś schował się natychmiast w drewutni. Do środy ma być chłodniej więc będzie mu lżej z jednej strony a z drugiej deszcz może opóźniać gojenie...gdyż rana powinna być sucha...
-
Nasz kochany Felek zostaje na stałe w DT !! [Warszawa]
zachary replied to Delph's topic in Już w nowym domu
Widać to szczęście w całej jego sylwetce! -
Oooo, jak fajnie:lol:. Cioteczki są, jakiś ruch się zrobił u sunieczki:loveu:. Super:multi:
-
McDalenko, masz rację,że śliczny pysio i kochany psiak. Pomimo tego okrucieństwa, które zaznał od "człowieka" w swoim krótkim życiu nadal ma w sobie ufność i pragnienie bycia obok człowieka. Jutro przed południem jadę do niego, bo znowu przyjedzie weterynarz z partią zastrzyków.... Kochani, prowadzę skarbonkę Jackusia. Do 12 czerwca wpłynęły na niego wpłaty: Kamil Krzysztof B. z Łodzi - 30 zł Angelika K. z Czarnej Białostockiej - 200 zł aryste - 30 zł Dorota R. z Gdańska - 40 zł agat21 - 40 zł Jolanta M. z Krakowa od Kocham Psy - 20,50 zł Ewa Ś. z Białegostoku - 10 zł eliza 71 - 30 zł ceris - 20 zł Marta S-K. z Warszawy - 500 zł Joanna P. ze Szczecina - 20 zł Anna M. z Nowego Jorku - 78,03 zł czyli na 12.06. było 1018,53 zł. Z tego za leczenie Jackusia zapłaciłam 130 zł i na obrożę foresto 100zł, czyli 230 zł. 1018,53 zł - 230 zł = 788,53 zł jest na koncie Jackusia. Pod koniec czerwca trzeba zapłacić za hotelik . O kosztach badań, szczepień i kastracji poinformuję, gdy kuna mi je poda. Wpłacającym na Jackusia bardzo, bardzo serdecznie dziękujemy!!! Doszła 14.06.2013 r. wpłata od cioteczki doris66 - 30 zł, czyli na dzień 19.06.2013 r. Jackuś ma 818,53 zł!!!! Dziękujemy bardzo, bardzo!!! 21 czerwca 2013 r. wpłynęło 200 zł od joi i Moli@, jako cudna pozostałość po sterylce Kai- suni od doris66, czyli Jackuś ma znowu 1018,53 zł.:loveu: basiunia131 - 55 zł z bazarku, czyli teraz na koncie Jackusia 1073,53 zł. po opłaceniu hoteliku za czerwiec w kwocie 190 zł, mamy - 883,53 zł. 3 lipca doszła wpłata 30 zł stałej deklaracji aryste. Mamy 913,53 zł. Dziękujemy cioteczko!! 5 lipca wpłynęły deklaracje od ceris - 20 zł i eliza71 - 30 zł. Dziękujemy! Mamy teraz na koncie Jackusia - 963,53 zł. 12 lipca wpłynęło 20 zł od Joanny P. ze Szczecina. Dziękujemy! Jackuś ma na koncie 983,53 zł. 4 sierpnia przelałam do hoteliku za lipiec 440 zł ( hotel, kastracja, antybiotyk i szczepienie od wścieklizny).Zostało 543,53 zł. 5 sierpnia wpłynęły: 20 zł od Joanny P. ze Szczecina, 20 zł od agat21, 30 zł od aryste i 1000zł od Zofii Sz. ze Stasiego Lasu!!!!!!. Na koncie 1613,53 zł .Wielkie dzięki!!!!!!!! 12.08. 30 zł stałej deklaracji wpłaciła Eliza71.Dziękujemy!!! Razem na koncie Jackusia 1643,53 zł. 20 zł wpłynęło od ceris stałej deklaracji.Dzięki wielkie!!! Razem na koncie 1663,53 zł. 26 sierpnia przelałam 230 zł za hotelik i tu jesteśmy rozliczeni oraz 100zł dla ceris na karmę szczeniakom, czyli razem 330 zł. Na koncie Jackusia 1333,53 zł. 9.09.2013 r. przelałam na konto hoteliku u Murki kwotę 157,50 zł jako koszty sterylizacji Agatki z którą Jack podzielil się majątkiem. Zostało na koncie 1176,03 zł. 23 września przelałam na konto ceris kwotę 20 zł jako dokładka do kosztów transportu do ds bezdomnego owczarka Filona z Krasnopola. Zostało 1153,03zł.Jackuś jest w trakcie rehabilitacji uszkodzonej łapki. Koszt całkowity podam po zakończeniu pakietu zabiegów. Jackuś był zawieziony do lecznicy na ul. Wesołą na 12 zabiegów między innymi:jonoferezę,bioprądy i elektrostymulację. Koszt zabiegów: 345zł. Pozostało na koncie Jacka 808,03 zł. Jackuś cały czas jest w domu masowany, aby utrzymać efekt zabiegów.Teraz o wiele częściej biega i chodzi na 4 łapach. Ja widzę różnicę w stanie łapy przed i po zabiegach. Powodzenia Jackusiu w nowym życiu!!!!!!! 9.11.2013 r. z pozostałych po Jacku pieniędzy 280 zł zapłaciłam za sterylizację aborcyjną suni z meliny i 100zł za czas pobytu w bezpiecznym miejscu do czasu wygojenia się szwów, tj. za 12 dni. Wiecej napisałam pod koniec wątku. Na koncie po Jacku zostało 428,03 zł. 14.11.2013 r. przelałam na konto dt 3 szczeniaków (w Toruniu) z terenu opuszczonego zakładu w Bielsku Podlaskim kwotę 100zł na karmę. Zostało z funduszu jackusiowego 328,03 zł. 16.11.2013 r. kupiłam 30 kg suchej karmy za 100zł 2 czarnym psiakom z meliny o których napisałam na wątku. Zostało 228,03 zł. 5.12.2013 r. za pozostałą kwotę 228,03 zł kupiłam karmę suchą (worek 15kg suchej josery festival za 140zł, 6 puszek mokrej karmy animondy po 9zł, wędzone uszy, wapienne kostki do gryzienia) dla psa Destino, który jest na dt u WiosnyA i wrócił z adopcji a domek ma problemy finansowe i 6 zwierząt na utrzymaniu. Jest to pies mi osobiście znany, bo przywiozłam go do dt ze schroniska w Grudziądzu. W ten sposób dzięki kochanym darczyńcom, udało się pomóc oprócz Jackusiowi, także kilku innym biednym, potrzebującym psiakom. Bardzo dziękuję!!!!
-
Frodka- urocza sunia z lasu- już w nowym domku!
zachary replied to Don_toffino's topic in Już w nowym domu
Dzięki za frodkowe opowieści!!! -
Oj, coś maleństwo niezbyt popularne...Mało ciotek zagląda...:shake: A ona taka potrzebująca miejsca w sercu i na kanapie:loveu:
-
Oj, oj....nie bardzo ten domek...Mało odpowiedzialny i jakoś obojętny na los Rudzika...