Jump to content
Dogomania

sagaj

Members
  • Posts

    104
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by sagaj

  1. Mam zebrane próbki sierści i krwi z miejsca zdarzenia. Moja żona była nie była sama. Policja stwierdziła, iż nawet próbki zebrane przez nas mogą stanowić dowód w sądzie. Mam zeznania strażników leśnych którzy potwierdzili że na miejscu gdzie były plamy krwi znaleziono sierść psa maści jasnej, a nie dzika czy sarny. Jestem gotów zapłacić 1000 zł za badania DNA zarówno krwi i sierści, jeżeli policja ze wzglądu na tzw niską szkodliwość czynu odmówi zrobienia tego sama. NA razie zwróciłem się do PZŁ i Nadleśnictwa o ukaranie myśliwego. Jeżeli tego nie zrobią, przekażę sprawę do prokuratora i do mediów. I jestem zdesperowny. I będę robił wszystko żeby gościa ukarać. Pieniądze nieważne. Mój pies nie zasłużył na zabicie i wyrzucenie go gdzieś do rowu. A poniżej linki do wyroków w podobnych sprawach i w tym samym województwie w którym miał miejsce mój przypadek [COLOR=#666666][FONT=Tahoma][URL="http://fakty.interia.pl/newsroom/news/wiezienie-w-zawieszeniu-za-zastrzelenie-psa,867484"][COLOR=#0000ff]http://fakty.interia.pl/newsroom/news/wiezienie-w-zawieszeniu-za-zastrzelenie-psa,867484[/COLOR][/URL][/FONT][/COLOR] [COLOR=#666666][/COLOR] [COLOR=#666666][FONT=Tahoma][URL="http://miasta.gazeta.pl/opole/1,35114,4363867.html"][COLOR=#0000ff]http://miasta.gazeta.pl/opole/1,35114,4363867.html[/COLOR][/URL][/FONT][/COLOR]
  2. Myśliwy mógł nie widzieć mojej żony w momencie kiedy strzelał. Widział ją idącą ze znajomym do lasu z psami kiedy do niego jechał samochodem. Przyznał się do tego w rozmowie. Był to las oddalony od jakichkolwiek dróg i najbliższe zabudowania były oddalone o jakiś kilometr. Mieszkam pod laskiem (innym) i mój pies był od małego przywyczajony do swobodnego poruszania się w nim. W związku z tym że był w połowie husky'm miał niespożytą energię, którą wyładowywał biegając. Jego instyntkt niekiedy brał górę nad naszym wychowaniem i mimo, że nawoływaliśmy go biegł przed siebie. Zawsze wracał i nigdy w stosunku do nikogo i niczego nie był agresywny. Tak jak mówiłem jamnik, który polował na wszystko co się rusza miał na pysku kaganiec. I to on właśnie nagle pobiegł w kierunku tej polany a za nim pozostałe psy. I wiem że puszczanie psów bez smyczy w lesie jest zabronione. Ale karą za to jest mandat lub grzywna, a nie zastrzelenie psa. Pies był zadbany, sierść miał czystą i jasną, na szyi obrożę. Na pierwszy rzut oka nie można go było odróżnić od rasowego husky, a takie zwierzęta są znane z tego, że uciekają swoim właścicielom i myśliwi o tym wiedzę. Tylko trzeba być człowiekiem i traktować wszystkie zwierzęta jako istoty czujące radość i ból.
  3. Potrzebuję porady prawnej albo namiaru na jakiegoś prawnika który zajmował sie podobną sprawą W trakcie spaceru mojej żony po lesie w towarzystwie znajomego i trzech psów: owczarek niemiecki, husky i jamnik szorstkowłosy, jeden z Waszych braci zabił mi dwuletniego psa (Husky), bo ten wraz z pozostałymi dwoma biegał po lesie. Dodam że cała trójka oddaliła się na jakieś 50-100 metrów od właścicieli na polanę w głębi lasu. Jedyny groźny pies w tym towarzystwie (jamnik) miał kaganiec na pysku, pozostałe tylko obroże. Moja żona biegnąc za nimi wołała aby wróciły. I w tym momencie padł strzał, a po nim skowyt ranionego psa. Po kilkunastu sekundach padły kolejne trzy strzały i jęki umilkły. Moja żona w tym momencie dobiegła do polany. Zapomniałem dodać że obok tej polany stał samochód znanego nam z imienia i nazwiska "myśliwego". Przez prawie godzinę (dopoki się nie ściemniło) małżonka chodziła po polanie szlochając głośno wołała imię naszego psa. Owczarek wrócił do niej zaraz po pierwszym strzale, a jamnika znalazł znajomy na ścieżce nieopodal, całego trzęsącego sie ze strachu. Przez tą całą godzinę "myśliwy" siedział albo na ambonie po przeciwnej stronie polany(której moja żona nie dostrzegła) albo w krzakach. Mimo zawodzenia mojej małżonki która była w głębokim szoku. Po zapadnięciu zmroku, nasz znajomy znając tego myśliwego zdobył jego nr komórki i zadzwonił informując go że zabił mu psa i żeby wrócił do swego samochodu. Ten się wykręcał ale po kilku minutach przyszedł. Oczywiście wyparł się strzelania do psa. Polował na dziki. Ale gdyby zobczył psa to by go zastrzelil, bo wszsytkie psy chodzące po lesie bez smyczy zasługują na to. I powiedział że widział tylko moją żonę jak chodzi z drugim psem i szlocha wołając imię ofiary. Potem wrócił z latarką do lasu. Oczywiście zgłosiliśmy całe zdarzenie do straży leśnej. Następnego dnia o świcie wróciliśmy szukać zwłok. Najpierw znaleźliśmy krwawy ślad wraz z sierścią psa (opinia strażnikow), który kończył się przy miejscu gdzie dnia poprzedniego parkował "myśliwy", a potem znaleźlismy przy pomocy psów dwie plamy krwi z sierścią psa. Domyslam się tylko że to miejsce gdzie dostał pierwszy raz i gdzie został dobity. Pomiędzy był pas zakrwawionej wysokiej trawy na wysokości jego tułowia. Dalej krwi nie bylo widać. Jednak znowu przy pomocy psow znalazłem miejsce pod krzakami gdzie oprócz krwi również znalazłem sierść mojego psa. "myśliwy" zaczekał aż moja żona zrezygnowana, załamana utratą swojego ukochanego zwierzęcia pojedzie do domu i usunął zwłoki. Na pewno je wyrzucił lub zakopał w miejscu gdzie nikt ich nie znajdzie. Poniżej co już do tej pory ustaliłem: Odstrzelenie wolno biegającego psa jest z zasady zabronione. Można to zrobić tylko w absolutnie wyjątkowych sytuacjach, na podstawie art. 33 i 33a ustawy o ochronie zwierząt (te sytuacje tutaj nie nastąpiły) i po spełnieniu szeregu warunków. Wynika z nich, że aby można było zabić psa czy kota, to ten konkretny pies czy kot musi: przebywać bez opieki, być zdziczały, stanowić zagrożenie dla zwierząt dziko żyjących, w tym zwierząt łownych, dodatkowo musi przebywać te 200 m od siedzib i na terenie danego obwodu łowieckiego i należy mieć decyzję w tym wypadku zarządcy tego obwodu. Wszystkie te warunki muszą być spełnione naraz. A nie były. Dodatkowo zdaniem Polskiego Związku Łowieckiego: Myśliwy musi mieć upoważnienie zarządu koła do odstrzelenia zdziczałych psów i kotów, np. poprzez wpis do odstrzału lub osobno wydany dokument. Zwierzę, które zamierza odstrzelić musi okazywać zdziczenie, a więc np. uciekać przed człowiekiem, biegać w środku pól lub lasu, omijając drogi. Trudno byłoby uzasadnić objawy zdziczenia, jeśli pies posiada obrożę. Psy nie mogą być również traktowane jako szkodniki. Nie ma żadnych przepisów dotyczących likwidacji jakichkolwiek szkodników łowieckich. W 95 r. w Prawie łowieckim zapisano obowiązek wydania właściwego rozporządzenia w tej sprawie. Rozporządzenie nie powstało aż do 2004 r., kiedy to podstawa prawna umożliwiająca wydanie tego rozporządzenia została uchylona. Zgodnie z art. 35.1. ustawy o ochronie zwierząt "Kto zabija, uśmierca zwierzę" z naruszeniem przepisów, które podałam wyżej "podlega karze pozbawienia wolności do roku, ograniczenia wolności albo grzywny". Może również stracić znacznie więcej - np. może uzyskać zakaz bawienia się w myśliwego oraz stracić swoją broń myśliwską Proszę o odzew. Chcę sprawę oddać do sądu
×
×
  • Create New...