Jump to content
Dogomania

mestudio

Members
  • Posts

    18511
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by mestudio

  1. To raczej są "dobre rady wuja Toma". Ale warto popracować nad Waszym dwupakiem. Szczególnie że 6 lat to nawet nie połowa życia.... Warto zaryzykować. I mamy nadzieję, że napiszecie jak się udał eksperyment na właściwym wątku P&M :) TZmestudio
  2. [quote name='danka4u1'] Mnie trudno byłoby zdecydować się między Lisiem a Pieguską...abstrahuję od nocnych /porannych spiewów naszego Romea...to dla mnie nie do przeżycia.[/QUOTE] Co do Lisiowych śpiewów to ja już raczej przywykłam, ale dziś mnie znowu Lisio zaskoczył bo duchowo jestem przygotowana dopiero na 4:50.
  3. Jedna wolentariuszka wychodzi pierwsza z jedną stronę. Ty Angel po 5-10 minutach drugą stronę. W razie czego macie komórki i możecie się komunikować. Ale ja bym szedł w zaparte i uzgodnił że powrót nastąpi np. po pół godziny. Skowyty i jęki by na mnie nie działały. Trzeba tylko postarać się odwrócić uwagę od tęsknoty. Np dając kość do obgryzienia (koszt 2,5zł do nabycia w dobrych sklepach mięsnych i Stokrotce).:cool3: Powodzenia TZmestudio
  4. Nasze koty są specyficzne, nie znają agresji ze strony psów i żadnego nowego przybysza się nie obawiają. Nawet kiedy jakiś pies próbuje je atakować to są spokojne i pies wtedy jest zdezorientowany. Co do oczek to chyba rzeczywiście dziadek ślepnie, ale za to jaki jest kochany. Tylko z psiakami dalej się nie dogaduje w domu. Strasznie o nie jest zazdrosny i pilnuje miski okropnie jak jest pełna. Telefonów niet, ale za bardzo cudu się nie spodziewam:-).
  5. Jeszcze domowe ujęcia. [img]http://img42.imageshack.us/img42/7605/img1053h.jpg[/img] [img]http://img225.imageshack.us/img225/2130/img1052g.jpg[/img]
  6. Dziś była krótka akcja dom. krótka bo w domu na tymczasie jest sunia z cieczką i o ile dziadek na nią wcale nie zwraca uwagi, to ta małpa dostaje na widok jakiegokolwiek psa amoku i kręćka. Dziadeczek jest w domu bardzo szczęśliwy. Zupełnie nie zwraca uwagi na koty, nie przejawia wobec nich żadnej agresji. Jest bardzo spokojny i ciągle by się tylko przytulał. [img]http://img207.imageshack.us/img207/6848/img1055h.jpg[/img] [img]http://img708.imageshack.us/img708/9655/img1057r.jpg[/img] Na tym zdjęciu widać zaćmę na prawym oczku. Dziś rano wyszedł sobie z ogrodu na łąkę, a jak wracał to trafił w siatkę ogrodzeniową obok wejścia. [img]http://img502.imageshack.us/img502/5713/img1056.jpg[/img]
  7. Akurat na tą rodzinę stawiałam:-). Super, że będzie miała domek.
  8. Angel, miła dziewczynko. Poobserwuj je na takim spacerku pojedynczym. Wtedy już będzie wiadomo jak reagują na rozłąkę. Ty z jednym pieskiem w jedną stronę, inna wolontariuszka z drugim w drugą.
  9. Zadzwoniła do mnie Pani z Warszawy (ogłoszenie mojej byłej tymczasowiczki, która ma już dom) i pytała o jamniczkę czarną podpalaną, ale w wieku 1 roku. Bardzo fajna jest Wasza Grubcia tylko starsza i nie wiem czy Pani by reflektowała. Mam na nią namiary może ktoś chciałby się z nią skontaktować, a nuż zmieni zdanie co do wieku. Pani miała już jamniczkę wiele lat i poszukuje podobnej do swojej poprzedniej dziewczynki.
  10. A ja myślę, że ewentualnie Lisio mógłby znaleźć dom, z tym że dom musiałby być poinformowany o jego sikaniu notorycznym i nocnych szczekach. Dziś np. chłopak stwierdził, że czas na spacer o 3:15, a ja naiwna myślałam, że jak pójdę spać pięć minut przed północą to się wyśpię do 5 rano:diabloti:. Lisio to taki mały przytulak jest, garnie się do ludzi, jest wesoły i miły. Króweczka ma mniejsze szanse ze względu na swoją dzikość, ale ona za to zachowuje czystość w domu. Dziś np. Krówka w ramach postępu pozwoliła mi na trzymanie swojej miseczki w czasie jedzenia bo chciała ją dokładnie wylizać, a przesuwała jej się. Trzeba jednak przy niej być grzecznym, nie wykonywać żadnych gwałtownych ruchów i milczeć to wtedy potrafi się zapomnieć dziewczynka.
  11. Wtrącę swoje trzy grosze: każdy dwupak można rozdzielić. Wymaga to tylko czasu i umiejetności (sprytu?). I musi być cel. W przypadku Lisia i Pieguski - żadne z nich nie nadaje się do adopcji. Poczawszy od wieku a skończywszy na zachowaniu. :evil_lol: Co do Pegi i Megi już dawno bym to robił. Nie wiem tylko czy w miejscu w którym teraz są da się to przeprowadzić. W pojedynkę mają szanse, jako dwupak - wątpię. Mi akurat bardziej podoba się ta jasna, mestudio ta druga. Widać na tym przykładzie że szanse na adopcję pojedyńczą są dla obu, ale nie jednocześnie. Spacer w dwie strony jak proponowała moja mestudio jest dobry pod warunkiem że nie będzie jakiś wiekszych scen przy rozdzieleniu. Można wspomóc się kośćmi do obgryzania - działa w 99,99% I na spacerze nie powinny się widzieć wzajemnie. Można też zabierać na spacer w pojedynkę. Najpierw jedno, potem drugie. Na początek 5-10 minut. I z czasem czas wydłużać. Spróbujcie. :cool3: TZmestudio
  12. Danusiu, czytam wątek dwóch suczek regularnie i wiem co tam się dzieje. Ja z tych milczących jestem, ale czytać bardzo lubię. Każda parka to oddzielne zjawisko. U Lisiów jest tak, że Lisio bez problemu funkcjonuje sam i zupełnie go nie interesuje za bardzo Króweczka, no przytulają się do siebie na legowisku. Króweczka zaś potrafi sobie chodzić swoimi ścieżkami, ale zawsze po pewnym czasie szuka Lisia. Jak zostanie sama w domu i drzwi są zamknięte to po kilkunastu minutach zaczyna się niepokoić i szczeka. Jednak szczekanie to jest uzasadnione bo Lisio przeważnie wtedy siedzi pod drzwiami po drugiej stronie. Trzeba jeszcze pamiętać, że Krówka jest specyficznym pieskiem, wycofanym i stroni od człowieka, w związku z tym szuka towarzystwa Lisia. Zdecydowaliście się na wyadoptowanie ich razem bo Króweczka po zabraniu Lisia bardzo płakała podobno więc tu już macie odpowiedź na temat tej konkretnej pary. Tamte dwie dziewczyny powinniście dokładniej poobserwować i jeśli nie występują takie zjawiska jak płakanie za koleżanką kiedy jedna z nich pójdzie na spacer np. to śmiało można suczki rozdzielać. Uważam, że każda z nich - szczególnie ta szorstkowłosa - miałyby większą szansę na dom oddzielnie. Może trzeba trochę poeksperymentować i dwie osoby na raz powinny zabrać sunie na spacer w dwóch różnych kierunkach???
  13. Lisio poszedł na nocny obchód. Mały, dzielny muszkieter miał jeszcze ochotę na spacer po ogrodzie. Lisiowa została w wyrku i chwilowo milczy, ciekawe za jaki czas zacznie szczekać z niepokojem. Lisiowa bardzo pilnuje łóżeczka Lisiów i warczy na każde stworzenie, które się za bardzo zbliża do ich posłanka. Przed nami dwa dni lenistwa, mam nadzieję, że nie będzie padało i połazimy jeszcze trochę po ogrodzie.
  14. Ja byłam kiedyś świadkiem jak facetowi w samochodzie pani wręczyła swój portfelik i pan przyszedł do weta żeby kupić tabletki antykoncepcyjne dla suki bo ma cieczkę. Weterynarz wręcz go spławił i wyśmiał - mówił ze złością o ogromnych kosztach takiej antykoncepcji, ale nie powiedział nic o sterylce sensownego. Facet wyszedł i pewnie już nie wróci, zupełnie nie dotarło do mnie to zachowanie weterynarza.
  15. Dwie suki mogą się dogadać całkiem fajnie, ja mam 6 suczek - każda z innej parafii i sporadycznie dzieją się jakieś amoki, zawsze jednak są uzasadnione - chodzi o jedzenie:-), a ściślej o moje gapowe podczas karmienia stada.
  16. Tak, oni sobie policzą ile dać sobie podwyżki w nowym roku. Potrzebni są ludzie, którzy wyżej rozpropagują ideę sterylizacji - potrzebne są pieniądze żeby ciemnotę zwalczać.
  17. Figa ma taki durny mankament i nie wiem co mówić ludziom. Jak zostawała na werandzie i chciała siusiu to zawsze sikała na coś miękkiego - kocyk, poduszkę, legowisko. Dziś pokazała jaka jest fajna jak zostaje głębiej w domu - nasikała na kanapę - nie na kocyk na podłodze, nie na legowisko , tylko centralnie, beszczelnie na kanapę. Jestem przekonana, że jeśli ktoś miałby dywany, wykładziny w domu to ona będzie sikała na te miękkie dywaniki. Wytrzymuje w domu 6-7 godzin, ale chwilę dłużej to niekoniecznie. Zawsze się obawiam takich psów bo one często wracają z adopcji, dlatego domu trzeba szukać ostrożnie, a nie pierwszy z brzegu brac i juz mieć problem z głowy. Nigdy nie miałam takiego psa sikającego po kanapach. Nie rusza mnie podłoga, ale tego się nie spodziewałam. Dobra wiadomośc to taka, że jak jest w domu sama to niczego nie niszczy, nic złego nie zrobiła, nawet z kotami się zgodziła przez ten czas. Jest teraz bardzo rozkojarzona i rozchwiana emocjonalnie, dużo piszczy przez tą cieczkę bidula, ale to jeszcze kwestia kilku najbliższych dni. Najciekawsze jest to, że małpa wie, że nalała i że tam jest mokro bo położyła swoją szanowną teraz obok i omijała to zalane miejsce lażąc po kanapie.
  18. Witam wszystkich. Owszem staruszkowi się trochę udało, ale pewnie to trochę zamieni się w na zawsze. Ma bardzo małe szanse na zauważenie. Będziemy jednak próbowali bo za dużo mamy w tej chwili piesków. Taki jakiś dzień bylejaki. Może jutro będzie lepiej.
  19. Fajna dziewczynka, ale ta pani zasugerowała się ogłoszeniem mojej tymczasowiczki, która już ma dom i pewnie ma inne wymagania coś czuję. Nie znam kobiety, zadzwoniła tylko z pytaniem czy jeszcze mam jamniczkę na wydanie.
  20. Miałam dziś telefon z Warszawy. Pani poszukuje jamnikowatej czarnej podpalanej suczki wiekowo rocznej. Czy Taka ślicznota czeka gdzieś na dom?
  21. Dziewczyny, czy nie macie do wydania jamnikowatej suni czarnej podpalanej w wieku około 1 roku? Miałam dziś telefon z Warszawy w takiej sprawie.
  22. Weterynarz bez usg po kilku tygodniach jest w stanie wyczuć ciążę, należy pójść z psem do weterynarza i powiedzieć jakie są obawy i on niech decyduje, a nie gdybać. I napisałam, w poprzednim poście, że sterylizacja aborcyjna to co innego jeśli się okaże, że jest w ciąży.
  23. U mnie weterynarz odmówił wykonania sterylki po cieczce, zaprosił mnie z suczką za 2 miesiące. Co innego sterylka aborcyjna.
  24. [quote name='malagos']Jestem już w domku. Dzięki za podnoszenie wątku. Pani od mejla chce przede wszystkim, czemu sie nie dziwię, wiedzieć, jak Beza zachowuje siew domu. Od piątku to sie okaże. Miałam też telefon, opowiedziałam pani o Bezuni, bo chciała wszystko wiedzieć, ale na pytanie, jak daleko od Warszawy jest pies, i na odpowiedź, ze 100 km, tak szybko się rozłączyła, ze nie zdążyłam powiedzieć do widzenia :shake:[/QUOTE] Ludzie są nienormalni, mój TZ dojeżdża do Warszawy do pracy codziennie prawie 100 km i żyje.
×
×
  • Create New...