[quote name='fattyciak']Moja mama była z Gimkiem na spacerze i doskoczył do nich wściekle ujadający kundel, trzyma się w bliskiej odległości, zaczepia, zatacza koła, uskakuje nie boi się krzyków itd. Mój Gimek się szarpie na smyczy, dusi się(ma problemy z tchawicą), ten nadal atakuje a boczkiem jak gdyby nigdy nic człapie sobie właścicielka psa ze smyczą w dłoni, jakby niczego nie widząc, i poszła dalej...
Do tej baby nic nie trafia! To już nie pierwsza taka sytuacja, kiedyś na prośbę zabrania atakującego nas psa ...uśmiechnęła się i poszła dalej. Nie wiem co z tą francą zrobić, straszenie strażą miejscką etc nic nie pomoże.[/QUOTE]
Wyłapać godziny spacerów, pójść w dwie osoby. Jedna niech pilnuje waszego psa, a druga niech da lekcję latania psu sąsiadki. Skoro nie działa normalnie, trzeba zrobić to skutecznie.