Jump to content
Dogomania

AngelsDream

Members
  • Posts

    4810
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by AngelsDream

  1. Pewnie się powtórzę, ale mi zawsze pasowała taka metoda: stawiasz klatkę i niech pies nauczy się, że to taki mebel w pokoju ;) Potem wrzucasz tam jej kocyk, smakołyki - niech nauczy się, że można tam wejść i się nic nie dzieje. Z czasem można zacząć ją tam karmić, a kiedy zacznie wchodzić sama najpierw przymykać drzwiczki, potem je całkowicie zamykać, ale nie wychodzić z pokoju. A potem stopniowo wychodzić i wydłużać czas. I ważne jest, żeby nie wypuścić psa z klatki, kiedy piszczy lub szczeka, bo wtedy się nauczy, że tak go wypuścisz.
  2. [QUOTE]Robi to co chwila ze złości.[/QUOTE] A ma powód, żeby się złościć? Oczywiście zgadzam się z Gagą, ale to dość ważne, czemu uważasz, że pies się złości.
  3. [B]GrubbaRybba[/B], wiesz ja nie mam wielkiego doświadczenia. Mówię tyle, ile mi doradzali ludzie, którzy naprawdę się znają. Jeśli faktycznie mała marznie i się źle czuje, to spaceru nie wydłużać, ale za to dać jej sporo różnych rzeczy do roboty. Trochę patyczka, trochę posłuszeństwa, trochę biegania. Żeby jej niczym nie zmęczyć i nie znudzić, ale za to, żeby czuła 100% skupienia na sobie. Dobrze, że umie już trochę. Staraj się ją iczyć różnych nowych rzeczy i je utrwalać. To jeszcze psie dziecko i stąd może być problem ze skupieniem. [Boże, gadam jakbym ją znała... Tak mi się wydaję.] Jeśli chodzi o zabawki. Zostawiłabym z dwie, trzy i te niech będą jej. Tymi ma się bawić sama, a resztą wy bawicie się z nią, na wasz sygnał :) Klatka nie jest taka zła. Kiedyś myślałam, że to takie psie więzienie, ale pies dobrze nauczony klatki po prostu w niej śpi i jest spokojniejszy. Jak dotąd miałam w domu psy nie niszczące i styczność też raczej z tymi, które nie niszczyły. I tak sobie pomyślałam, może głupio, ale może by jej dobrze zrobiło szkolenie? Są takie weekendowe kursy.
  4. Z mojej skromnej wiedzy: Po pierwsze Andzia powinna mieć tylko kilka swoich zabawek, reszta jest wasza i to wy decydujecie, kiedy się z nią bawicie. Po drugie odkąd pies decyduje ile ma trwać spacer? Trochę to dziwne - zaczęłabym od wydłużenia porannego spaceru o kolejne 20 minut. I co to znaczy, że 20 minut biega? Biega sama? Z tobą? Z innymi psami? A może z nią pracujesz? A jak u niej z nauką posłuszeństwa? Które rzeczy już umie? Klatka to dobre rozwiązanie, ale trzeba pamiętać, że nie można klatki po prostu kupić i wrzucić do niej psa. Trzeba stopniowo przyzwyczaić, żeby pies nie został ztraumowany. A może dałoby się załatwić kogoś, kto by z nią chociaż raz wyszedł, gdy wy jesteście w pracy? I pomyślałabym nad intensywną pracą z psem w trakcie weekendu.
  5. [quote name='zielony'] Za dużo w schroniskach robi się na siłe, a to potrafi przyslonić nam oczy, podobnie jak ze sniegiem który przykrywa brudy, ale tylko do czasu.[/QUOTE] Nie patrząc na to, że każda taka niedopilnowana adopcja, to ludzko - psi dramat. :-( Dziękuję za odpowiedzi i przepraszam za odbiegnięcie od głownego wątku tematu. Mam szczerą nadzieję, że nie będę musiała tutaj nigdy napisać.
  6. [B]*Sylvia*[/B], myślę, że tak się dzieje z kilku powodów: - po pierwsze brak funduszy na takie szkolenia, żeby ktoś naprawdę umiał psa ocenić i w razie czego poprowadzić - po drugie dla wielu osób liczy się to, że pies żyje - nieważne jak i nieważne, że je co drugi dzień bo pieniędzy na karmę nie ma - po trzecie czasami ciężko powiedzieć, czy pies naprawdę jest agresywny, czy tylko tak się o nim mówi... Tak czy inaczej dla mnie to pewnego rodzaju paranoja, że psy zwracane do schronisk z powodu agresji [ugryzienia powinny być udokumentowane] wracają do adopcji albo zostają w schronisku na niewiadomo ile. Dziś trochę poszperałam. W jednym ze schronisk suńka. Od małego w schronie, zerowa socjalizacja, wszystkiego się boi, ze strachu atakuje. Teraz ma już pnad rok. I gdzie tu sens?
  7. Dziękuję bardzo za wyczerpującą odpowiedź. Trochę się zdziwiłam sytuacją psa z Palucha opisywaną tu wcześniej, gdzie pies, który 3 razy trafiał do schroniska z powodu agresji nadal w nim jest [?] i obarcza się winą za jego oddanie, a właściwie jej, ostatnią właścicielkę. Nie patrząc na to, że nie dostała pełnej informacji o psie.
  8. Odkopuję temat, bo mam pytanie z nim związane: jak to dokładnie wygląda z agresywnymi psami w schroniskach? Czy one są usypiane? Czy są oddawane do adopcji, czy może wegetują sobie w kąciku do końca swych dni?
  9. Ja wolę opowiadać te dobre historie, o lekarzach z Warszawskiej Oazy: o doktor Kacprzak, doktor Jałonickiej. Aczkolwiek niestety znam też szereg tych złych opowieści, gdzie lepiej przemilczeć nazwisko, albo podać je tylko zainteresowanym i niejednokrotnie są to uznani specjaliści :/ Nie wiem skąd sie to bierze. I denerwujące są dla mnie osoby, które odbierają mi prawo do wiedzy, bo nie jestem weterynarzem. Jak wet mówi, że szczur ma dostać penicylinę, to ma dostać. Nieważne, że go to zabije, jakaś byle laska z forum nie będzie mi tłumaczyć.
  10. [quote name='Chefrenek']Niestety dużo osób które idą na wetę bo nie dostały się na medycynę. Może to jest problem. Traktują to jak zło konieczne.[/QUOTE] [quote name='mch']to to jeszcze pól biedy , gorzej jak trafiają na te studia tylko dlatego ze jest gabinet po tatusiu do przejęcia :evil_lol:[/QUOTE] O pierwszym zjawisku słyszałam i trochę mnie dziwi, ale każdy robi to, co uważa. O drugim - istnieje przeświadczenie, że brz znajomości w tym zawodzie nic nie znaczysz.
  11. [B]ulvhedinn[/B], niestety mnóstwo wetów ma za przeproszeniem napierdziane w głowie. To po części wina studiów - jedna znajoma, która studiowała weterynarię zawierzyła mi się kiedyś, jak to wygląda. Z całego rocznika, z wszystkich, którzy zaczynają wychodzi może 5 weterynarzy z podejściem. Reszta czuje i zachowuje się jak bogowie i takiego traktowania wymaga. Właściciel zawsze jest głupi, a choroba ma mieć objawy z książki :/ Rutyna... Prosty przykład u szczurów: ich się nie leczy, lepiej kupić drugiego. Nie operuje się, nie robi się badań, a to wszystko g... prawda. Szczurowi nawiet jelito można naprawić, tylko trzeba chcieć i mieć czym.
  12. [quote name='foxi']prawda jest taka ze póki pies jest zdrowy to każdy wet jest dobry-i dopiero w obliczu choroby możemy poznać jaki z niego fachowiec[/QUOTE] Święte słowa. :multi:
  13. Dobry przykład to też nieszczęsna dysplazja. :-( Wystarczy zajrzeć na wolfdoga - ile jest wilczaków, a ile ma badania. I jeszcze niektórzy twierdzący, że pies chodzi, to zdrowy jest na pewno...:angryy: Gabryjella, masz rację. Ale to przecież wina ludzi, a nie psów. Na moich oczach york naszczał na środku lecznicy, a właścicielka zaczęła do niego "pilputać" i pies na pewno był zdrowy, bo była to sunia ze szczeniakami do kontroli tylko. I tak warto płacić za psa, jeśli się wie czemu się płaci i jest to decyzja zaplanowana.
  14. ulvhedinn, należy wspomnieć o tym, że rodowód nie jest gwarancją zdrowia. czasami wręcz przeciwnie. A ludzie też o tym nie myślą. A powinni. Naprawdę nie trzeba 10 lat poświęcić, żeby pojeździć po hodowlach, pogadać z ludźmi, poczytać.
  15. dunia77, czy ty nie rozumiesz, że właśnie takie zachowanie zniechęca ludzi do psów ze schronisk? Takie obrączynie, któe tylko szukają sposobu, jak dokopać, jak obrazić, jak dowalić, żeby ktoś 50000 razy się zastanowił, czy przez rasowego psa nie zawiśnie na szubienicy? Jesteś z tego dumna? Bo ja nie rozumiem po co siebie stawiasz w takim świetle - zawsze uważałam twoje wypowiedzi za wyważone i przemyślane, a teraz coś takiego... Oczywiście - czechosłowacki wilczak. Szczegóły podam na PM, jeśli ktoś chce sprawdzić, czy odrobiłam lekcję ;) Z tym się zgodzę. Często zdarza się, że ktoś, kto ma kasy sporo woli kupić szczeniaka z promocji: czyli pseudohodowli. Bo taki pies ma ozdabiać ogród, niekt nie ma czasu go wystawiać. Wciąż się ludziom kojarzy, że rodowód = wystawy i nic więcej.
  16. Nie wiem czy jego gniecie - on ma ponad 100 zwerząt. Ja z sumieniem nie mam problemów. Wybrałam sobie 3 rasy, poczytałam, dowiedziałam się i konkretne cechy znalazłam w jednej. Poznałam pojedyncze psy, potem kilkadziesiąt na zjeździe i na wystawach i wiem, że to jest dobra decyzja. Wybrałam hodowlę, miot i mam nadzieję, że szczeniak się mną nie rozczaruje. Jak wspomniałam wcześniej przykre jest to, że trzeba zweryfikować poglądy na temat ludzi, a nie psów. Bo to nie psy są niemiłe.
  17. ulvhedinn, na pewno masz rację. Szczeniak jest bardziej absorbujący. I potrzeba sporo czasu, żeby go dobrze wychować. Z drugiej strony ciekawe, że wzajemną niechęć nakręcają osoby, które nie do końca znając sytuację i osobę od razy wyrażają opinię, że jak chcesz rasiaka, to jesteś snob i kochasz papierek. A komentarze są na onecie miejscami bardzo ciekawe ;) I warto je niekiedy przytoczyć. baffi2, a uzasadnienie jakieś?
  18. Krzywdzący, jak każdy stereotyp, ale co tam. Trzeba żyć i iść dalej. Dziumdziowe [określenie kolegi na osoby, które mają za cel zbawienie całego świata, bez względu na wolę i ochotę tegoż świata] gadanie puścić mimo uszu i zweryfikować poglądy na temat niektórych osób.
  19. maxxel, ja już wolę wszystko uściślić, bo jak widać tutaj każde słowo może być wykorzystane przeciwko jego autorowi. Czy każda osoba, która woli psa rasowego jest snobem?
  20. maxxel, mi akurat tłumaczyć nie trzeba, że każde zwierzę to obowiązek i każde stworzenie wymaga opieki. Wiem jednak, że dla wielu ludzi kundlem nie trzeba się zajmować, nie potrzebuje szczepień i weterynarza, może jeść gorszą jakościowo karmę. Pomijam, że nic idealne nie jest i nie będzie. Jeśli jedne przepisy są dobre, to inne kuleją. Poza tym jest wiele spraw, które są względne. Ja bym nie chciała kopiować mojego psa, ale znam ludzi, którzy chcą.
  21. Gabryjella, z drugiej strony słyszy się, że psy rasowe są rozpieszczone, głupie i trzeba o nie dbać! No faktycznie szok, że na około psa trzeba coś zrobić... Mi schroniskowe pieski krzywdy nie robią, choć nie poleciłabym ich każdemu. Mam wielki żal do ludzi, którzy je tam umieszczają i jeszcze większy do osób, które nie rozumieją, że swoim fanatyzmem robią tym psiakom tylko wiekszą krzywdę. Pomijam, że w Polsce mocno kuleje prawo i dużo bardziej podoba mi się podejście Amerykanów lub Brytyjczyków: pies przechodzi behawiorystyczne testy i dopiero idzie do adopcji. U nas nie zawsze tak to wygląda, a nawet powiedziałabym, że rzadko. A potem jest kolejna psia tragedia, bo pies wraca do schroniska. To wszystko się ze sobą łączy. Dlatego takie artykuły są potrzebne. dunia77, czyżby aluzja do mnie? Jeśli tak, to zabrzmiała niegrzecznie.
  22. Gabryjella, dokładnie to: A mnie wkurza myślenie, że kundelki są naj i super i kochają bardziej i co? Nie trąbię o tym wszędzie. Pewnie zabrzmi niezbyt miło, ale wg mnie ironię w tym tekście widzą osoby, które się z takim zachowaniem zetknęły. Z wymuszaniem poczucia winy za to, że chce się mieć psa z rodowodem. xxxx52, spoko. W końcu to serwis onetowy, komentarze są na poziomie =='
  23. xxxx52, przepraszam cię bardzo, ale po pierwsze nie lubię, jak ktoś mi nick przekręca, a po drugie zupełnie mnie nie zrozumiałaś. Artykuł bardzo mi się podoba, tylko komentarzy ludzi mam dosyć.
  24. To już niestety zauważyłam, ale jakoś mnie to nie wzrusza i czekam na szczeniaka. :diabloti: Jeśli będą warunki wezmę też psa ze schroniska. Na razie mam je na jednego psa. I wolę wybrać konkretną rasę, konkretnych rodziców i konkretne szczenię.
  25. Ja tam odpowiedziałam tylko na jeden komentarz: Na ten: Bo już mam dosyć czytania po raz nie wiem który tych samych rzeczy :mad: Niby wszystko ładnie, ale rasiaki winne, że kundelki są w schroniskach, a może jednak ludzie winni? :roll:
×
×
  • Create New...