Ja odebrałam od życia dostateczną lekcję. Jak ktoś wrażliwy, to niech nie czyta...
Miałam lat 5, mama przygarnęła szczeniaka. Chowaliśmy się razem, z jednej miski wręcz czasami. Pewnego dnia poszłam z nim i z babcią do sklepu. Babcia zostawiła nas dwoje. Pies przywiązany do kraty. Ja odwiązałam. Pies pociągnął. Był w wieku Baaja. Bacia wyszła i ani mnie, ani psa pod sklepem. Zaczęła latać, szukać. Znalazła. Pies dostał wpie.... i to powazny. Potem bardzo pogłebiła się jego choroba, w końcu został uśpiony. A wystarczyło pójsc po bułki rano, a z psem i ze mną potem normalnie...Zapłacił niewinny pies. Podpowiem, że nie dostał ani smyczą, ani ręką... Po czasie zrozumiałam, kto zawinił. Życzę wszystkim zostawiającym swoje psy, żeby nigdy nie odebrali swojej lekcji od życia.