Baaj jak zostałby sam tak po prostu też by się darł - więc nie zostaje tak po prostu.
Co do wycia - długo nie wył. Zero reakcji na wycie wilków, muzykę, karetkę. Wczoraj zawyłam ja, Michał dołaczył. Dźwięk zaczął tak dziwnie wibrować i Baaj nagle dołączył. Tak z całej piersi. Dziś ze mną miał taki moment, że wyliśmy na przemian. Ja zaczynałam, on odpowiadał, nagrało się już to mniej ładne, ale i tak się cieszę. Tylko muszę uważać, bo dziś był moment, kiedy młody się wystraszył, jakbym wpadła w złą nutę.