Jump to content
Dogomania

gabat

Members
  • Posts

    336
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by gabat

  1. [quote name='mamanabank']a gdzie można zobaczyć to zdjęcie?[/QUOTE] Wysłałem Ci pw, bo chcę, aby ten wątek był poświęcony Basterowi.
  2. Ten jego niewinny wygląd to tylko pozory. W ramach socjalizacji uczyłem "pandę" kontaktu z innymi ludźmi za ich zgodą oczywiście, bo wcześniej uprzedzałem gości, że pies jest trudny - a oni na to, że też mają psy i nie boją się. Skończyło się to wymianą kliku par spodni, więc dałem sobie spokój. Teraz gdy ktoś do nas przychodzi to "panda" ląduje w pokoju pod kluczem. To jest "cholerny dziki kundel" i tak jak Baster z lasu (nomen omen tego samego) z tą różnicą, że Baster jest łagodny, zapewne dorastał wśród ludzi i innych zwierząt, a do tego ma taki charakter. "Pandę" znalazłem jak miał ok. 10 miesięcy i wyglądał strasznie, co wskazywało na to, że od szczeniaka musiał walczyć o przetrwanie, a w związku z tym można założyć, że nie miał dobrego kontaktu z człowiekiem i innymi psami, więc nie miał możliwości socjalizowania. Teraz toleruje tylko mnie i dla niego liczy się tylko bycie ze mną.
  3. Wszystkim Dogomaniakom polecam RMF Classic i audycję "Zwierzęta od święta", leci prawi non-stop - w Warszawie i okolicach 98,3 mHz lub internet [url]http://www.rmfclassic.pl/[/url] lub np. iTunes.
  4. Mam psa, który trafił do mnie w jeszcze gorszych okolicznościach. Najprawdopodobniej wychowywał w się w lesie od szczeniaka. Poznał życie od najgorszej strony i na wszystko reagował lękiem, nieufnością i ucieczką. Dokarmiałem go 2 miesiące zanim zdołałem zbliżyć się do niego. Teraz jest u mnie 9 rok, ale brak socjalizacji i to co przeżył pozostawiły trwały ślad. Pies jest skrzywiony i nie zmienię tego. Jest zawsze przy mnie, jest zaborczy wobec mnie i nikt nie może się do mnie zbliżyć, odgania nawet domowników (ludzi i inne psy) jeżeli uzna, że są za blisko. Dlatego nie mogę wziąć Bastera do domu, ale jeżeli nie będzie innego wyjścia to rozważam zamieszkanie u mnie w garażu i regulowanie ruchem tak żeby nie spotkały się. Z pewnością nie biorę pod uwagę stróżowania, bo Baster nie nadaje się do tego, jest stary (ma ok. 8 lat), dużo przeżył i nie wykazuje żadnych cech psa stróżującego - łazi po schronisku i ignoruje "drobnicę", a jak obejdzie rewir to wraca do izolatki, kładzie się pod kaloryferem i śpi. Raczej myślę o domu, w którym zazna stałego kontaktu z Człowiekiem (taką pisownię rezerwuję dla ginącej gałęzi gatunku homo sapiens - wiecie co mam na myśli - ludzi, którzy są wrażliwi na nieszczęścia innych i widzą cokolwiek więcej poza końcem własnego nosa). Badania zrobimy po Świętach i zadecydujemy o szczepieniach; dopiero wtedy będzie można coś więcej planować w sprawie jego dalszego losu. Na razie priorytetem jest wyciągnięcie Bastera ze schroniska do hotelu lub DT. Rozmawiałem z Jamorem i jest szansa od stycznia, ale warunkiem są szczepienia i dobry stan zdrowia.
  5. [quote name='zuzia_kuzik']a gdyby znalazl sie dt to kto by go oplacal .. bo ja postaralbym sie zalatwic go[/QUOTE] Jaki to może być koszt?
  6. To co pisałem o nużycy i gronkowcu odszczekuję. Lekarz zbadał Bastera i mamy: głównie pchły, zarobaczywienie i odmrożenia oraz oczywiście wycieńczenie, co razem wpłynęło na jego kondycję ogólną i częściowy brak sierści (zad i ogon). Lekarz jest dobrej myśli zaordynował lekarstwa i dużo snu i jedzenia. Jak na razie Baster nie wykazuje agresji, co jest dobre w kontekście nowego domu. Wszystkie zabiegi (odpchlenia, smarowania) i badanie (nawet gorączki) przyjmuje bez problemu, ale gdy razem z wnoszoną puszką pojawiła się "schroniskowa drobnica" tego była za wiele i pokazał co znaczy zaczynać z "owczarkiem poniemieckim". Wstał pokazał zęby i bardzo wymownie warczał. To wystarczyło żeby w spokoju zjeść michę. W przyszłym tygodniu planuję wykonać badania ogólne krwi żeby poznać jego stan. Teraz potrzeba tylko a raczej aż domu!!!
  7. [quote name='malagos']I ja gratuluję udanej akcji! My mielismy mniej klopotu, gdy na szosie 10 dni temu znaleźliśmy owczarkę z łańcuchem od roweru na szyi i okropną raną od niego, po prostu nam weszła do samochodu i nie chciała wyjść. Czy moze zostac w tym kojcu, w schronisku, o którym piszesz, do czasu znalezienia domu stałego?[/QUOTE] Może, dopóki nie znajdzie się następny pies, który będzie potrzebował szczególnej opieki, a to pewnie nastąpi wkrótce, więc czasu jest mało.
  8. Wczoraj nadaliśmy mu imię: Baster!
  9. [quote name='obraczus87']gabat - nie musisz używać wykrzykników. oprócz tego wątku, mam jeszcze swoje wątku i mnóstwo innych. Nie mam żadnego DT. Zapytałam, aby uswiadomić Ci, że DT/Hoteliki kosztują. Trzeba podzwonić do Hotelików dogomaniackich. Jest dzisał DOMY TYMCZASOWE.[/QUOTE] Wybacz, ale to nie jest miejsce na nieprzemyślane wypowiedzi. Zadając pytanie: czy jestem w stanie zapłacić?, w mojej ocenie zasugerowałaś, że masz możliwość załatwienia DT, a pozostała kwestia zapłaty. Ja odpisałem podając kwotę, co przemilczałaś, nie prostowałaś, że miałaś na myśli co innego. Minęło kilka dni Twojego milczenia i usprawiedliwiasz się zajętością. Trochę to infantylne. Jeżeli nie masz czasu, to po co bierzesz udział w dyskusji? Chcesz pomóc czy zaistnieć? Jeżeli problem jest tak poważny, jak psa, którego znalazłem to liczy się wszystko: ciepły kąt, lekarz, jedzenie, odrobina serca... i to jak najszybciej. Nie mogę tracić czasu i liczyć na pomoc, której nie ma. Gdybyś zadała pytanie np.: czy wiem ile to kosztuje? to wówczas Twoje intencje byłyby dla mnie jasne i nie dobijałbym się o odpowiedź! Wiem doskonale gdzie załatwić hotel, ale mnie o to nie chodzi, że o finansach nie wspomnę. Chcę załatwić dla niego dom stały, ale to może potrwać, więc złem mniejszym jest przejściowo dom tymczasowy, z wszystkimi jego zaletami i wadami. Na przyszłość pomyśl zanim coś powiesz lub napiszesz, bo po drugiej stronie są potrzeba i nadzieja, nie tylko moje, ale przede wszystkim tego psa. Jeszcze raz powtarzam: tu się pisze o zbyt poważnych sprawach żeby pozwolić sobie na brak przemyślenia tego co się wypowiada.
  10. [quote name='wellington']Co nowego u Prezesa ?[/QUOTE] Po tym co przeżywał (bezdomność i resztki z parkingu) przez ostatnie (przypuszczam) miesiące lub lata, schroniskowa izolatka to dla niego Hilton. Po tych mroźnych dniach cieszy się każdą minutą w ciepłym koncie. Cały czas śpi i dużo je - pewnie już dawno zapomniał co to stały posiłek. Podczas spacerów (sekunda i z powrotem do ciepłego konta) nie wykazuje żadnej agresji do innych psów. Ludzi też toleruje bez problemu. Na razie czekam na jakieś wieści od lekarza. Jak będę coś wiedział to dam znać. P.S. Jak przypomnę sobie sobotnią noc (brrrr) to cieszę się z całego serca, że "dał się zaprosić" do samochodu - pewnie nie przeżyłby zważywszy jego stan ogólny - wygłodzenie, wyczerpanie i wyziębienie oraz odmrożenia.
  11. [quote name='obraczus87']I czy Ty bylbys w stanie zaplacic z atymczas dla Niego??[/QUOTE] [quote name='gabat']Czy możesz już coś powiedzieć na temat jakiegoś kąta?[/QUOTE] Ponawiam pytanie!!!
  12. [quote name='obraczus87']I czy Ty bylbys w stanie zaplacic z atymczas dla Niego??[/QUOTE] Czy możesz już coś powiedzieć na temat jakiegoś kąta?
  13. Już złapany. Przyjechałem jak zwykle w "nasze umówione miejsce" o 8:00, ale jego nie było. Przeraziłem się, że zamarzł i zacząłem chodzić po śladach w lesie, ale po godzinie miałem już dość, tym bardziej, że ślady psa mieszały się ze śladami zwierząt leśnych. Ponieważ wcześniej zwiedzałem okolicę wiedziałem, że w pobliżu jest budowa i opuszczona leśniczówka. Podjechałem pod budowę ale buda stojąca na terenie była pusta, następnie pod leśniczówkę. Wchodzę na teren, potem do domu, ostatnie pomieszczenie i JEST! Wycofałem się po miskę, do której dodałem środek uspokajający (dostałem od weterynarza). Zjadł i pozostało tylko czekać, aż lek zacznie działać. Po półgodzinie sprawdziłem sytuację. Chciałem przekonać się jak zareaguje, gdy będziemy w jednym pomieszczeniu. Czy będzie wykazywał agresję? lęk? czy też lek już zrobił swoje i będę mógł go wziąć na ręce. Powoli, powoli krok po kroku byłem coraz bliżej. Dałem mu z ręki kilka chrupek i pogłaskałem za uchem. Był spokojny, myślę że nawet sprawiło mu to przyjemność. W końcu dał się wziąć na ręce i zanieść do samochodu. Ciepło i lek dały natychmiastowy efekt - zaczął przysypiać. Podczas gdy ja bawiłem się w hycla, moja 1/2 organizowała miejsce, gdzie będzie można go zbadać i przetrzymać kilka dni póki czegoś nie uda się zorganizować. Teraz jest w izolatce w schronisku u naszej znajomej i śpi. Dzisiaj ma go obejrzeć lekarz, bo jest w tragicznym stanie: wychudzony, ma jakieś zmiany na skórze wyglądające jak nużyca lub gronkowiec, a przede wszystkim jest wyziębiony. Teraz trzeba organizować leczenie, hotel a najlepiej dom, w którym zapewnią mu opiekę.
  14. [quote name='obraczus87']a MOZNA poprosic o zdejcia psiaka??[/QUOTE] Podczas dzisiejszego karmienia udało mi się zrobić zdjęcie. [URL=http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/38108a9d0d116ec0.html][IMG]http://images41.fotosik.pl/235/38108a9d0d116ec0m.jpg[/IMG][/URL] Co z domem tymczasowym? Z jakimi kosztami powinienem się liczyć? Najlepiej podaj nr telefonu na PW to oddzwonię.
  15. Zdjęcia wstawię dzisiaj, ale niestety robione z dużej odległości bo on cały czas trzyma dystans. Mogę zapłacić 100 do 200 zł. Szukam też innych sponsorów, ale sama wiesz, że nie jest łatwo.
  16. 4 dni temu jadąc do pracy zauważyłem na parkingu przy trasie katowickiej, w okolicach Wolicy gm. Nadarzyn psa w typie owczarka niemieckiego, który wyjadał resztki z worków ze śmieciami. Wracając sprawdziłem, był w tym samym miejscu. W następnych dniach pojawiał się tylko rano, zjadał przywiezione jedzenie i znikał w lesie. Popołudniu już się nie pojawiał. Jest nieufny (poznał co to człowiek), zabiedzony w wieku ok. 5 do 9 lat. Na razie nie mam zdjęć, bo jak go dokarmiam to muszę daleko wycofać się żeby zaczął jeść. Może uda się załączyć za kilka dni. Na razie szukam dla niego domu stałego lub tymczasowego po warunkiem, że uda się go złapać. Może ktoś również zauważył tego psa lub wie coś na jego temat, bo jeżdżę tą trasą codziennie i nigdy go wcześniej nie spotkałem. Może przychodzi z jakiegoś domu lub budowy w pobliżu. Dla łatwiejszej lokalizacji zamieszczam mapę miejsca gdzie pies koczuje. Kółko oznacza lokalizację parkingu. [URL=http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=35058f3d3b5e0c88][IMG]http://images47.fotosik.pl/239/35058f3d3b5e0c88m.jpg[/IMG][/URL] Mamy już stałe, miesięczne deklaracje na dom tymczasowy dla Bastera, za które z góry dziękujemy: [B]Deklaracje[/B] [LIST=1] gabat 200 zł [*]wellington 30 zł [*]natalijo 20 zł [/LIST] [U]brakuje 220 zł[/U]
  17. becia mimo wszystko ten rok szczęścia Dzielnej nadaje sens temu co wszyscy zrobiliśmy, ale najwięcej ofiarowała jej Holly - miłość.
  18. Wiozłem Dzielną z Kielc do Warszawy. Nasze drogi splótł los, bo tak miało być. Spędziłem z nią kilka godzin w samochodzie i może jej niesamowita historia tak wzrusza, a może to coś jeszcze. Nie jest to jedyna strata w moim życiu odeszły Nora i Tera. Została czwórka i ta pieprzona świadomość upływającego czasu. Do zobaczenia Dzielna....
  19. Jak myślicie, czy pod tą historią można napisać dużymi literami HAPPY END? Trzymam kciuki za nowe życie Bianki!
  20. Kilka dni temu dostałem zdjęcia od Kasi. Zamieszczam zdjęcie, które mówi wszystko - tak wygląda szczęsliwy pies. [URL=http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/c80f125bc805ff0e.html][IMG]http://images24.fotosik.pl/173/c80f125bc805ff0em.jpg[/IMG][/URL]
  21. Nie Kasiu, nie oszalałaś. Miałem przyjemność poznania tej małej damy. To z pewnością pies, który miał dom i chyba był…zastanawiam się – kochany? dobrze traktowany? Tak naprawdę podobnie jak Ty nie wiem. Wiem natomiast, że Brunia powinna odnaleźć właściciela, bo być może po prostu zgubiła się. Oczywiście dobrym wyjściem jest nowy kochający, ciepły dom, ale jeżeli tęskni i czeka to może jest jakiś sposób na spełnienie marzeń Bruni?
  22. Odebrałem o 12:00 dziewczyny (Dzielną i Brunię) od Beaty w Kielcach. Dzielna była trochę spięta, za to Brunia to urodzona optymistka – cokolwiek się dzieje jest fajnie. Na parkingu pod marketem wiało jak w kieleckiem, więc szybko przerzuciliśmy psy i w drogę. Do Warszawy dojechaliśmy o 15:30 i przekazałem Panie w ręce ZiutaBeny. W załączeniu zdjęcia Dzielnej. Brunia nie załapała się na foto, bo za szybko się ruszała i za każdym razem wypadała z kadru. Mimo happy end-u tego epizodu z życia Dzielnej cały czas mam w pamięci tą, której nie ma.
  23. Próbujemy i tu [url]http://fundacja-emir.org/schronisko/schronisko-zwierzeta.htm[/url] Może to miejsce przyniesie dom dla Bianki.
  24. Rozmawialiśmy dzisiaj z Albiemu i myślę, że transport nie jest już problemem. Teraz potrzebny jest dom.
  25. Właśnie wróciłem z pracy – odpalam komputer z nadzieją, że Dogomaniacy już rzucili się do akcji ulotkowania, a tu cisza. Jedynie Albiemu sama się zagrzewa do walki, a przecież ulotkować można wszędzie, nie tylko na wystawie w Rzeszowie. Drodzy Dogomaniacy kwestujemy na rzecz Orzechowców! Do dzieła! Razem nam się uda. Nie zostawiajmy Albiemu samej z problemem.
×
×
  • Create New...