Jump to content
Dogomania

justysiek

Members
  • Posts

    5375
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by justysiek

  1. [quote name='madziaino']właśnie wróciłyśmy, to najprawdopodobniej złośliwiec :-(:-(:-( dziesiaj miała podane leki na grzybicę, ostatnie zastrzyki i jutro idziemy dopiero na rtg płuc, bo z ego co powiedziała wetka, to najczęściej tam są przerzuty i na badanie krwi. Co dziwne, psina nie pozwoliła jej obejrzeć guza, zachowywała się tak, jakby ją bolało. Mi w domu niechętnie, ale pozwoliła zobaczyć. Jeśli będą przerzuty do płuc i słabe wyniki krwi, to wetka powiedziała, że operacji się nie podejmie :-(:-(:-(:-( że to zbyt stary pies i nie ma gwarancji, że guz się nie odnowi, więc bez sensu. coś przeczuwam, że te wyniki mnie zwalą z nóg... chyba mam takiego pecha w tym roku, jakieś fatum. najpierw jedna suńka, teraz druga i mama jeszcze ma podejrzenie białaczki. katastrofa... :-(:-(:-( a co z Azą, guz nie pękł?[/quote] nie pekl narzie, ale tez czuje sie nie najlepiej. przykro mi bardzo, czasem jest taki trudny okres w zyciu, nie zalamuj sie bedzie dobrze:loveu:
  2. [quote name='madziaino']dzisiaj jest wtorek, czyli dzien mojej wizyty z Misią u weta. Idziemy za godzienkę. Ale pies od rana nie jest sobą, strasznie apatyczna, chodzi z podkulonym ogonem, nie chce podchodzić na głaskanko, nawet kiełbaski nie tknęła, co jest dziwne:shake: ale najgorsze, dotykałam guza, tego największego po lewej stronie i szok: w ciągu tygodnia od poprzedniej wizyty, ale raczej w ciągu trzech dni, bo wtedy ostatnio go dotykałam, powiększył się dwukrotnie :-(:-(:-(:-(:-( chyba to jej nie boli, bo nie daje żadnych oznak bólu, ale nie chce, żebym ją dotykała po brzuszku. Nie wiem co robić, jeszcze niedawno byłam przekonana, że nie warto męczyć jej zabiegami, ale teraz kiedy to się tak powiększa już sama nie wiem. Czy to, że guz rośnie w takim tempie, to znczy, że jest złośliwy? zrobię usg i krew, więc będę miała jakieś wyniki... idzie się załamać, dopiero 4 miesiące temu pochowałam baseta..... ;( ;( ;( ;([/quote] mi tak weci powiedzieli ze jesli rosnie w tak krotkim czasie to jest zlosliwy:-( przykro mi, mojej Azie tez sie powiekszyl guz, i ciagle rosnie:placz:
  3. [URL]http://images39.fotosik.pl/166/df8762475d272fd0.jpg[/URL] :crazyeye:OMG gdzie on ma skrzydla:evil_lol::eviltong: sorki ze was nie dowiedzam, ale mam dola moja sunia ma nowotwor:shake: i ciezkie decyzje przed nami:placz:
  4. [quote name='gunia']Kurczę, może nie pęknie akurat jak na złość dzisiaj w nocy. U mojej guzy nie pękały, ale zdażyło się kilkakrotnie, że się obcierały i zawsze wtedy smarowałam jej to maścią Tribiotyk. Pomagało.[/quote] oby tak bylo, wogole do tej pory nie bylo widac zeby sie meczyla, nie bolalo ja to, a teraz jest taka inna, mniej zycia w niej. W piatek miala apetyt, a przez wekend i dzis juz malo co je:shake: schudla, bedzie trzeba jej podac kroplowki:roll:
  5. [quote name='gunia']Justysiek, może to nie przerzuty, spokojnie. Kurczę, a nie dałabyś rady zapakować sunię w samochód i zawieźć jutro do tych Kielc? Moja też miała takiego koloru guza, nawet może bardziej bordowego niż sinego.[/quote] jutro to tak, ale do jutra jeszcze tyle godzin:placz: jutro to nawet wet moze przyjechac:oops:ale to jutro... a on jest siny, miejscami granatowy:shake: i wlasnie czerwony. i powiekszyl sie, boje sie zeby nie pekl w nocy, bo co ja zrobie?:placz:
  6. [quote name='Vectra']trzymaj się , musisz czekać .. nic więcej na dzień dzisiejszy ..... nie zdziałasz co do samych badań krwi , mój dobek miał jak młody bóg wyniki , tydzień przed śmiercią .. na zewnątrz guzy ... ale dopiero po zrobieniu RTG i USG ... zobaczyliśmy co go zabija .. pomijam że na głowie miał czerniaka ...[/quote] dzieki:roll: dla mnie najwazniejsze zeby ona nie cierpiala:shake: zrobilabym to operacje, jak bym miala choc troche pewnosci ze da rade, ze juz sie nie zrobia przerzuty:shake:
  7. jest zle:placz: dzis ogladalam guza jest o polowe wiekszy, wyglada strasznie, zrobil sie siny:placz:jak do tej pory jej nie bolalo, przynajmniej nie reagowala na dotyk, dzis jak chcialam ja obejrzec zawarczala na mnie ostro:placz: jak ja sie dotknie do kregoslupa to rusza tak bardzo tylnimi nogami:-( nie wiem czy sa przerzuty do kregoslupa czy cos innego, mama dzwonila do weta, nie zgodzil sie przyjechac:-( wiec musimy czekac do jutra...
  8. [URL]http://img44.imageshack.us/img44/1700/41955242.jpg[/URL] :loveu:cudo,
  9. [URL]http://img263.imageshack.us/img263/1358/wollie.jpg[/URL] cudeńko małe:loveu: a ja mam doła, moja suka ma nowotwór:placz:
  10. [quote name='gunia']Justysiek, a powiedz mi gdzie znajduje się Twoja miejscowość? Może warto poszuakć jakiś lepszych wetów gdzieś w miarę blisko?[/quote] to jest Bilcza koło kielc
  11. [quote name='Saite']Mi się wydaje, że wiek psa zniechęca wetów. Próbują przekonać, że już nie warto. Jeśli zmiana jest złośliwa, to będzie dawała przerzuty pozostając nie usuniętą, mogła zresztą już dać przerzuty i usunięcie pierwotnego ogniska choroby niewiele da, ale tego nikt nie stwierdzi bez badań. Jednak jeśli nie doszło do przerzutów, to jak usunięta zmiana miałaby dawać przerzuty? Owszem ogniska komórek z przerzutów mogą się aktywizować, gdy usunie się ognisko pierwotne, ale to jest póki co tylko gdybanie. Zresztą przecież nie chodzi o to, by psa bezwzględnie poddać operacji, ale żeby przede wszystkim dowiedzieć się co w psie "piszczy".;)[/quote] mam namiar na weta w kielcach, podobno sie zna i powie bez ogrodek, co i jak, badania krwi zrobie i inne jakie tam bedzie sobie zyczyl:roll:
  12. [quote name='gunia']Justysiek, zrób może suni choćby badania krwi i usg serca, to będą już jakieś informacje. Żaden DOBRY wet bez badań w ręku tego nic Ci nie powie. A co do przerzutów, mimo, że moja miała guzy wewnętrzne, jeden na pewno złośliwy był, to przez 5 lat nie ma żadnych przerzutów po ich usunięciu więc to nie jest regułą, że jak guz zobaczy nóż to od razu są przerzuty.[/quote] zrobie badania krwi. Tez sie zastanawiam dlaczego on mnie chcial tak szybko na ta operacje zapisac nie wiedzac w sumie nic, ja potem dopiero pomyslalam bo sama, byla w takim stresie i nerwach ze nie myslam logicznie:shake: jak o cos pytalam to odpowiadal polowicznie, i na koniec wyskoczyl na mnie tak jak by mi bylo szkoda tych 300 zl na ratowanie psa:placz:
  13. [quote name='Saite']Daleko... ale może warto póki sunia ma jeszcze siły, sama chodzi itd. Dużo suczek cierpi na tę przypadłość w podeszłym wieku, (moja także jak na dużego psa była już w zaawansowanym wieku), a mimo to wykonuje się takie zabiegi i usuwa guzy, a zwierzęta przeżywają i komfort ich życia najczęściej się polepsza. Uważam, że powinnaś złapać choćby telefoniczny kontakt z kompetentnymi wetami i powinnaś ruszyć sprawę.[/quote] dzwonilam do weta z poznania, podobno swietny specjalista, odradzal operacje:shake: powiedzial ze jak ten guz zobaczy noz to zacznie sie przerzucac:shake: sprobuje do wawy zadzwonic do Jagielskiego, on podobno jest swietnym onkologiem.
  14. [quote name='Saite']A nie możesz gdzie indziej z psem pojechać, zrobić badania i ewentualnie poddać psa operacji?[/quote] tyle ze to jest kawal drogi odemnie np do wawy albo do krakowa:shake: ok 200 km, tam sa specjalisci.
  15. [quote name='Saite']Dziwnie i podejrzanie to wszystko brzmi, wybacz, ale z takim podejściem weta-jasnowidza to psu nie pomożesz w żaden sposób. Znajdź specjalistę, wykonaj psu potrzebne badania i podejmij decyzję najlepszą w sytuacji Twojego psa. Z tego co piszesz wynika, że nie masz żadnych wiarygodnych informacji na temat stanu zdrowia swojej Azy, wszystko co do tej pory usłyszałaś to jakieś mgliste przypuszczenia wetów-niespecjalistów.[/quote] no wlasnie a bylo ich juz 4:shake: w moim miescie nie ma specjalistow w dziedzinie onkologii, to sa weci od wszystkiego:shake: poprostu spojrzeli na wiek psa i spisali na straty:roll: dzis ogladalam ten guz, rosnie:shake::-( zaczyna sie robic przezroczysty, a ja nie mam odpowiedniego weta:placz: ten u ktorego bylam w piatek chcial ja zapisac na operacje na srode.
  16. [quote name='Saite']Pogubiłam się już trochę, ale Twoja Aza chyba nie miała robionych badań ani pod kątem wydolności serduszka, wątroby, co dałoby konkretny obraz i pozwoliło ocenić szanse na przeżycie operacji, ani badań pod kątem charakteru zmiany w sutku (?) Jeśli się mylę i czegoś dokładnie nie doczytałam, to przepraszam. Rozumiem Twoje rozterki i wiem jak to jest leczyć dużego psa. Sądzę jednak, że bez badań oceniających ogólną kondycję psa i w szczególności bez biopsji guza, nie będziesz w stanie podjąć słusznej decyzji. A gdy weci mówili, że Twoja sunia nie przeżyje operacji, brali pod uwagę wszystkie formy narkozy? Wziewną także?[/quote] pytalam o badania krwi to wet powiedzial ze mozna zrobic ale nieczego nie zagwarantuje to jest ryzyk fizyk:shake: co do biopsji powiedzial mmi ze guz peknie maksymalnie za tydz a na wyniki biopsji czeka sie 3 tyg bo je wysylaja do wawy, wiec nie ma sensu:shake::oops: co do narkozy nic nie mowil na ten temat:shake:
  17. [quote name='Saite']Może Twojemu wetowi chodziło o to, że rozlanie guza nie będzie groźne dla życia, gdy guz rozleje się i wysączy na zewnątrz. U nas guz (choć nie wyglądał na zupełnie wewnętrzny) pękł i cała treść dostała się do krwiobiegu, co niemal zabiło mojego psa. Ja bynajmniej nigdzie nie napisałam, że nie chcesz dla swojego psa jak najlepiej i nie chcesz go ratować. W dwóch poprzednich swoich postach przybliżyłam jedynie to, co spotkało mojego psa oraz to, że mimo wszystko nie obyło się bez operacji, która też była w tym wieku zagrożeniem dla życia i była odradzana.[/quote] wiem ze nie napisalas:oops: to nie bylo tak do Ciebie, tylko ogolnie, choc moze naprawde zle to ujelam:shake: ale juz sama nie wiem co robic, konsultowalam sie z kilkoma wetami i tylko jeden byl za operacja:oops: dlatego juz sama nie wiem co robic, zeby bylo dobrze, zeby nie musiala sie meczyc:shake: tymbardziej teraz mama wyjezdza a ja zostaje sama bez samochodu i gdyby cos sie zaczelo jej dziac to nawet nie mam jak jej do weta zabrac:oops:mam nadzieje ze w razie potrzeby mogl by przyjechac na wizyte domowa, bo moja Aza to kaukaz i wazy cos ok 50 kg wiec na rekach jej nie zaniose:shake:
  18. [quote name='Ilka21']Rodzice będzie dobrze, trzymam kciuki. Mój Bodzio został tatą 8 szczeniąt: 5 dziewczynek i 3 chłopczyków. Zdjęcia będa później;)[/quote] dobry tatus:multi::loveu:gratki
  19. [quote name='Saite']Rzetelne badania to podstawa i to ich wyniki powinny zadecydować o tym, co zostanie zrobione. Tak jak napisałam we wcześniejszym swoim poście, zaniechanie operacji może nic nie dać, jeśli guz się nagle rozleje, ja swojego psa ledwo odratowałam z takiego wstrząsu po rozlaniu guza i decydowały wtedy minuty.[/quote] a guz byl w srodku czy na zewnatrz? wiesz to nie jest tak ze ja swojego psa nie chcem ratowac, tylkowet z dlugoletnim starzem powiedzial ze ona tego nie przezyje, i mowil ze nawet jak sie guz rozleje, to traktowac to jak rane, zalac piochtanina i podac leki przeciwzapalne, a to napewno nie bedzie powod smierci. Ja az do tego stopnia sie nie znam zeby takie rzeczy wiedziec, wetem nie jestem. nie chcem tylko zeby sie meczyla:shake:
  20. [URL]http://img31.imageshack.us/img31/6363/bisy.jpg[/URL] babcia widze dumna z wnuka:evil_lol: ogladam mnostwo zdjec w galerii emdziolka, :loveu:
  21. [quote name='basia2202'][B][COLOR=Purple]nie wiem, czy mnie to pocieszy :evil_lol: ale dzięki, że się łączysz "w bólu" :diabloti:[/COLOR][/B][/quote] :evil_lol:lacze sie lacze:lol: [QUOTE][COLOR=Purple][B]a w ogóle.... to witamy na [U]666 stronie[/U]! :diabloti: [/B][/COLOR][COLOR=Purple][B]:cooldevi:[/B][/COLOR] [COLOR=Purple][B] jestem zawiedziona... nikt nie zauważył... :niewiem:[/B][/COLOR][/QUOTE] ja zauwazylam, ale nie zdarzylam napisac ;)
  22. [URL]http://images41.fotosik.pl/165/3f6c9d7a77965797med.jpg[/URL] jaka zadowolona:evil_lol: ciesze sie ze wam sie udalo, na pierwszy raz to swietnie wypadliscie, potem to bedzie tylko lepiej, zobaczysz ze Wollie bedzie Championem:loveu: [QUOTE][url]http://images45.fotosik.pl/170/65812fe4a01517b3med.jpg[/url][/QUOTE] ale cudo ;)
  23. [QUOTE][B][COLOR=Purple](najbliższa rodzina i przyjaciele[/COLOR][/B][/QUOTE] u mnie wyszlo cos ok 160 osob:oops: [QUOTE][B][COLOR=Purple] prawda, że urocze? :loveu: 2 misie... czyli MY:smile:[/COLOR][/B][/QUOTE] slodkie:loveu:tez musze ozdobe na tort zakupic, wogole mi tez ten czas tak leci:crazyeye:jeszcze 3 miesiace:roll::cool3: [URL]http://lh4.ggpht.com/_4T-N-SlzJh8/Smy3M61wpjI/AAAAAAAADp0/ci7SyW0CqlE/s576/IMG_0332.JPG[/URL] to jest kapitalne zdjecie:loveu: jak by chciala powiedziec ze "I co sie gapisz?":evil_lol: Basiu nie stresowuj sie:evil_lol: pociesze Cie ze ja tez mam cykora:diabloti:
  24. [quote name='Vectra']a robiliście USG lub RTG narządów wewnętrznych ? bo .. a zresztą nie będę pisać ...[/quote] bo co? suka nie miala nic robione, jak wet to zobaczyl to powiedzial ze operacja, nie proponowal badan, stwierdzil ze to i tak nie da pewnosci ze suka przezyje:oops:co do Rtg powiedzial ze jesli guzki np na plucach sa male to i tak ich aparat nie wykryje:shake: i tak w kolko, dla niego nic nie bylo wazne tylko operacja [QUOTE] dr Jagielskiego :[/QUOTE] nie przyjmuje do konca miesiaca, co za pech.
  25. [quote name='gunia']Guz miał nacieki na klatkę piersiową co chyba oznacza, że był wewnętrzny. Najgorsze, że on ciągle rósł. Weci nie mówili, że miała jakieś problemy z narkozą czy coś i ładnie się goiła zawsze mimo wielu innych schorzeń i osłabienia niektórych narządów (nerek także). Naprawdę nie wiem co Ci doradzić. A może spróbuj skontaktować się w uniwerytecką kliniką we Wrocławiu, albo z naszymi warszawskimi specami od nowotworów?[/quote] jesli mozesz podaj mi namiary na jakiegos specjaliste:oops: u niej guz jest zewnetrzny, zreszta pewnie widzialas zdjecie, zaczyna sie robic taki przezroczysty
×
×
  • Create New...