luśka
Members-
Posts
275 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by luśka
-
pisalam do daruni :)
-
wez chocby klezanke, pojedz z nia, niech ona wejdzie, a ty poczekaj pod wejsciem?
-
ja pracuje jutro. moge dopiero w sob. ale skoro jej raczej nie ma, t po co ma spcjlanie jechac? mieszkasz w walbrzychu? to podskocz, co? ja wczoraj z w-cha wrocilam... a nie lubie tam jezdzic jak sie nie da kogos znalezx, to trudno, pojade
-
i jest problem. kto może,, jak najszybciej podjechać do schronu w walbrzychu spradzć, czy ta sunia mix boserajeszcze jest? mam dla niej dom, a po elefonie do schornu... stwierdzono,ze juz jej nie ma,ze zostala wydana w czasie swiat... kto jutro pojedzie jej szukac??
-
napisałam do rity. czekam. mże uda mi się jutro ją zabrać do siebie,ale marne szanse,że zwolnią mnie z pracy... ob innym psiakom sie udalo :(
-
pododawałam ogłoszenia o mixie boksio szarpowym i są chętni :) jeden dom mi najbardziej pasuje. w ten wekend będzie sunia miała dom :) edit ktoś może ją zabrać stamtąd, jak najszybciej i przetrzymać do wekendu? pokryję koszty
-
doszły te fotki wreszcie? teraz ja będę upierdliwa :)
-
fotki wysłałam edi tam są 2 sznaucery olbrzymy. możesz im pomóc?
-
byłam tam dziś było o wiele gorzej, niż 2 tyg temu.... straszny syf i smród. Nie sprzątane odchody od nie wiem kiedy... wymiociny... obrzydlistwo byłam koło piętnastej, prawie do szesnastej. W tym czasie sprzątano puste miski po "obiedzie", tak jak mówił wtedy ten.. opiekun... dziś rozmawiałąm z tym drugim, wyglądał mi na upośledzonego umysłowo Spytałam go o jakiegoś psa, to mnie okrzyczał, że on nic nie wie, tylko tu się opiekuje i nie wie, kiedy, jaki pies tu przyszedł, że wszystko jest "tej pani" i dziś jej nie ma, on nic nie wie.... był bardzo poddenerwowany, naskoczył na mnie, gdy tylko zadałam 2 pytania. Poprzedni pan był o wiele milszy i bardziej rozmowny :( Aparat mi padł po zrobieniu kilku zdjęć, prześlę je jak najszybciej, jak poprzednio :) sunia boksio shapeiowa nadal czeka. Trzęsie się z zimna :( Lizałą mnie po rękach, ucekałą przednajwększy psem w boksie, ktry jednak jej nie gryzł, tylko popatrzył, zazdrosny o rękę,ona już uciekała do budy. Wyciągałam ją z budy wołąniem radosnym, wychodziłą na chwilę i wracałą do budy przez niego :( Jest w boksie z 2 psami. Zadnych rotweilerów, ani dobermanów. Okoł 4-5 owczarków niemieckich, z czego 3 śliczne, książkowe. Jamnik na kwarantannie. Wyżła z kwarantanny już nie ma. Dobka już nie ma. ale za to są 2 sznaucery, czarne, chyba olbrzymie. Łasiły się, zwłąszcza jeden, wciąż prosił o mizianie, lizał, podstawiał się. iszczał, gdy odchodziłąm :( Weźcie je stamtąd!!!
-
nie wiem, czy jest gdzieś idziej. w sob zobacz, czy ona jeszcze tam jest to suczka, zapewne miałą młode,bo ma cycuszki wyciągnięte. nie było opieuna od tej grupy psów, więc nic o nią nie pytałam. najpierw jadła z innymi psami z misek, bo akurat byłą pora kamienia. potem rzucałam im "smakołyki". gdy odeszłam i wóciłam po chwili, ona siedziałą w budzie i zaglądała przez wejście. głaskałam ją po nosie, grzeczna jest :( kto ma dać tel?
-
brak słów... ja mam rozumieć, że jśli teraz w sobotę pójdę do schronu będzie rotweiler, mam go zabrać i gdzie zawieźć? do świąt mogłąbym przetrzymać jakiegoś psa (z tym, że pracuję po 12 godz). gdzie macie hotel?
-
oczywiście :) przeglądnę wszystke boksy, jakie się da. dam znać
-
zgłosiłam się chętna do pomocy. nikt nie jest zaintersowany. super. o co tyle krzyku, skoro nikt pomocy nie chce przyjąć?? dowiedziałam się, że wałbrzyski toz został otwarty (może mylę ze strażą). i nie współpracuje oddziałem wrocłąwskim przez jakieś osobiste animozje. wg mnie pomoc zwierzakom jest najważniejsza kto należy do tego oddziału wałbrzyskiego? do których drzwi mam pukać, skoro same się nie otwierają??
-
ze mną jakoś rozmawiał pracownik.... może i nic nie powiedzą, o tym, co złego się dzieje, bo sami pod sobą dołków kopać nie będą. Ale z podstawowych informacji, rozmowy zwykłej da się wyciągnąć conieco. Będę w tę sobotę w wałrzychu. Jedzie ktoś ze mną do schronu? A może lepiej pojadę sama, nie będę się pkazywać z kimś, kto jest już dla nich podejrzany, żeby mnie źle ie skojarzyli.
-
zapomniałam, jedna psina, średnia, miałą głowę na prawy bok wciąż przechyloną, w ogóle jej nie prostowała, stała taka krzywa, szczekając... jeden pies kulejący, z uniesioną łapą, pokuśtykał do budy.... i co najgrosze REMONT DACHU BIURA, budynku, w jakim biuro się znajduje ja mogę i co miesiąc jeździć i robić fotki. ale co to daje? Czy po zdjęciach ktoś tutaj wybiera psy i znajduje im domy? jak wybrać jednego psa ze 150-ciu?? Moje gadanie do pracownika, o brudzie i głodzie, chorobach, co to da? Myślicie, że on się przejmie? Myślę, że rozmowy z pracownikami dadzą sens w wypytywaniu się ich o warunki, braniu pod włos. Taki zarys tego, co tam się robi i czego się nie robi, wskaże kierunek działania. idę szukać na stronach wałbrzyskich, sama nie wiem czego, co może pomóc :( edit ważne byłoby załatwienie u tej dyrektorki zgody na pomoc materialną. Dożywianie. Ode mnie jakoś przyjęli worek pokarmu, dlaczego więc nie chcieli od tego kogoś ze strefy, z resztek ze stołówki? szkoły podstawowe roią zbiórki na recz schroniska, gdzie więc te koce, które dzieci oddają?
-
dlaczego temat się tak nagle urwał? ja chętna do tozu wałbrzyskiego :) edit odnośnie weterynarzy wsółpracującychze schroniskiem. Jest to na bank lecznica z wysockiego, to jedyna tak duża i tak znana w Wałbrzychu. Kiedyś moja bokserka, stamtąd włąśnie, nieplanowanie wzięta; uciekła, wpadłą pod samochód. Szukaliśmy jej cały dzień. Po telefonie na wysockiego okazało się, że schronisko ją przywiozło z interwencji. Założyli jej opatrunek usztywniający, nie wiem, co jeszcze robili. Zabrali do schornu. Następnego dnia dopiero mogliśmy ją odebrać, bo już był schron zamknięty. Najgorsze było to,że włąśnie z tego schronu zabrana, znów tam trafiła (i to były ostatnie dni jej życia). Po telefonie do weta z wysockiego, na drugi dzień; mówił, że ten opatrunek- gips jest tymczasowy, że czekali na zgłoszenie się włąścicieli, bo domyślali się, że tak się stanie.
-
nie ma żadnych huskowatych. chociaż tyle dobrze :) dodaję do wymienionych wcześniej- dobermana ślicznego (nie wiem, jaka płeć; chwilkę go widziałąm, później widocznie był schowany w budzie). i dużego psa kaukazowatego, zajęty był akurat jedzeniem w odległym kącie boksu. W szczeniakarni- byłym miejscu trzymania kóz; małe psy= niewielkie, niekoniecznie szczeniaki... Rozmawiałam z pracownikiem. Mówił, że jest ok 150psów, nie znał psów z górnej części, bo jego jest część dolna. Na interwencje jeździ- kto akurat jest; on czasem też. Psy cieszą się na jego widok, kojarząc pewnie z jedzeniem. Sprzątają "haczką". Wodę na noc wylewają, bo zamarza. Dziś popołudniu było -1,5 stopnia masa śniegu :( Podczas dzisiejszego posiłku psy miały tylko jedzenie w miskach. Wodę nalewają do tych samych misek później. Małe psy nie dojadały zawartości miski, duże pochłaniały w sekundę. Parujący ryż z chlebem i ciemnymi kawałkami czegoś- może mięso... nalewane z wiadra. Podkarmiałam ile się dało suchym pokarmem, pochłaniały błyskawicznie. A domowe psiaki wybrzydzają, jeść nie chcą :( Najgorsze dla mnie walki pomiędzy psami o jedzenie, o zainteresowanie człowieka... i ten świerzb, blizny po ugryzieniach Duże psy w kojcach po ok 3 szt, średnie nawet po 6-7. Jedynie jeden piękny owczarek sam jeden. Jeden boks całkowicie pusty, co za marnotrastwo miejsca :( aha, kojce osłonięte zdjęcia poszły :) więcej na maila, na specjalne życzenie, zakładam teraz teoretycznie- gdyby zrobić jakąś zbiórkę pieniędzy na budowę ogrzewanego budynku dla psów z kojcami, jak taka budowa reanie by wyglądałą od strony prawnej? zna się ktoś? czy trzeba mieć jakieś zezwolenie od miasta, burmistrza, czy dyrektorki schronu...jak to jest?
-
przykro mi, ale już wróciłam... mam masę zdjęć,gdy naładuję aparat-może dziś-postaram się dodać tutaj na stronę. Choć wątpię, że mi się to uda. Mógłby się zgłosić ktoś, komu będę mogła te zdjęcia przesłać i on je tutaj wgra? bo ja z techniką na bakier.... Kto chce się dowiedzieć, jaka jestem, zapraszam na fora papuzie, w których uczestniczę jako luska-luśka. Stamtąd znam alispo. Bywam też na forum króliczym. Staram się pomagać wszelkim zwierzakom w taki sposób, jaki wpadnie mi do głowy. O moich psach- miałam 2 boksery, teraz trzeci u rodziców. Jeden z tegoż właśnie schronu, dwa lata temu. Niestety Korka była z nami tylko rok...to osobna, tragiczna historia. W tym wątku, w połowie jest chyba moja Kora wymieniona :-( Obecny nasz boksio też z drugiej ręki. Uwielbiam właśnie boksery, może już niedługo adoptuję jakiegoś piszę bez skłądu,ani ładu,ale spieszę się. Wieczorem napiszę dokłądnie o dzisiejszej wizycie. trafiłam na porę karmienia- około 14-stej. Wodnisty ryż-kasza, z chlebem,ale przynajmniej gorący. Psy walczące o jedzenie, tej samej wieklkości miski u psów dużych i małych. Tym, co mały się naje, duży się nawet nie obliże. Poranione, zaświerzbione strasznie jedne cudny mieszaniec bokser z shar-peiem, 3 owczarki, pointer na kwarantannie, jedna suka w zaawansowanej ciąży brud i smród. straszne zimno :-(
-
dziś postaram się tam podjechać i porobić fotki. mam tak poprostu robić zdjęcia i to wszystko? czy coś jeszcze? pogadać z pracownikami, o co pytać?