Byłyśmy dzisiaj z Rene i Gogą w schronie. Mundzio nadal jest bardzo płochliwy. Byle stuk-puk i chłopaka nie ma. Trzeba mu odświeżyć fryzurkę, bo robią mu się dredy za uszami, ale nie pozwala do siebie podejść. W biegu go odpchlałam. Widać, że chętnie poszedłby na spacerek, ale nie może przewalczyć tego lęku. Czasem podejdzie do ręki, niuchnie i już go nie ma. Gdyby znalazł się dla niego chociaż tymczas, to psiak odżyłby.
Jeśli go ktoś przygarnie, będzie miał bardzo wdzięcznego towarzysza, kochaniutkiego psiutka. Porobiliśmy zdjęcia i jak tylko cioteczka Goguś znajdzie pięć sekund wolnych, to z pewnością je wrzuci.
Jednym słowem, Mundzio to urocza psina, które MUSI znaleźć domek:loveu: