-
Posts
9634 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Cudak
-
Trzeba podawać nowe informacje, bo co dzień nikt nie będzie pytał, czy warunki się zmieniły.
-
Bezdomne koty z portu przeładunkowego PROSZĄ O POMOC
Cudak replied to Cudak's topic in Kotki już w nowych domach
Przepraszam za brak informacji i zdjęć, ale Pani Basia dosypuje im cały czas karmę, i jakoś nie mogę trafić koty, bo każdy sobie przychodzi na jedzenie, kiedy jest głodny lub w nocy, kiedy jest chłodniej i śpią gdzieś potem pewnie w cieniu lub spacerują po dzikiej plaży. Poprosiłam, żeby Pani Basia nie dawała im dziś jedzenia, to może uda się je jutro zwabić i zrobić zdjęcia, zobaczyć w jakiej są formie, bo najedzone pokazywać się nie chcą [IMG]http://forum.miau.pl/images/smilies/icon_sad.gif[/IMG] -
Jeśli nadal nie rozumiesz - miałam na myśli pomoc dla [B]moich prywatnych zwierząt[/B], których np chciałabym "się pozbyć". Nie pomoglaś moim prywatnym zwierzętom, a zwierzętom w potrzebie, bezdomnym lub które ktoś zaniedbał, skrzywdził. Udostępnienie konta przez twoją fundację, nie jest równoznaczne z zerwaniem umowy, którą podpisałaś jako osoba prywatna i nie masz prawa zrzec się nie swojej własności. (chyba, że zostałoby to przez nas ustalone, przed udostępnieniem konta, a o niczym takim nie było mowy). Inez nie jest zadłużona, wg prawa jest moją własnością, dopóki się jej nie zrzeknę lub dopóki nie zostanie adoptowana. Na nikogo się jej nie zrzekłam, ani nie zdecydowałaś się jej adoptować (zresztą nie spełniasz wymagań trzymając ją w pomieszczeniu gospodarczym i wypuszczając na godzinę dziennie). Dziś, teraz nie mam gdzie jej zabrac, ale szukam. Jest mała i niekłopotliwa, wiec szanse ma większe niż Perła na znalezienie DT.
-
[B]Co do Inez - daj mi tydzień. Mam na nią zrzeczenie od właściciela na moją osobę i mam umowę o DT z Tobą, nie jest również zadłużona, żebyś mogla "ją sobie przejąc". Inez jest MOJA, nie jest w zawieszeniu i umowa o DT była z Tobą zawarta, a ie z Fundacją. Nic się nie zmieniło.[/B] Jeśli w ciągu tygodnia nie uda mi się zorganizować dla niej DT lub DS, będziesz musiała podpisać mi umowę adopcyjną.
-
[quote name='obiezyswiat75']A ja pamietam jak Hałabajówka ratowała szczeniaki z parwo i długi, w jakie wtedy wpadła. I dół, w jaki wpadła jak jeden za drugim zdychały. I Ukkiego i Dziadeczka 17-letniego. I Żuczka, który rozkwitł i odmłodniał. I Maksa, którego nie poznałam, bo tak się zmienił na lepsze. I chociaz co do adopcji mam mieszane uczucia, to nie zgadzam się z tym, że Hałabajówka źle się opiekuje zwierzętami. Psy mówią lepiej niz ludzie. Człowiek moze oszukać, zachowanie psa nie kłamie.[/QUOTE] Ja nie piszę, że źle się opiekuje, czy że są zaniedbane, ale że przy takiej ilości przeróżnych zwierząt, jest trudno poświęcić każdemu czas i można, jak w przypadku Miki [*] coś przeoczyć lub zoabzcyc chwilę za późno (i nie oskarżam tu, bo nie wiem jak było). Brak czasu na zdjęcia, skutkuje brakiem adopcji, a chyba o to chodzi by te psy znalazły domy... Z tym domem... bardzo tylko żałuję, że nie poprosiłam [B]elinki[/B] lub samej [B]Sako[/B], która przeprowadzała wizytę, o obecność przy tej adopcji, bo wystarczyło Perłę przedstawić jako jakiegoś potwora, który szczeka, niszczy, sika i być niemiłym, by skutecznie zniechęcić do adopcji, a potem wykorzystać uwagę tej Pani, że jest większa, niż się spodziewała, do tego by mieć wytłumaczenie. Tego już się nie dowiemy, ale wizyta wypadła super, odbyła się w domu tej kobiety (teściowej) i kobieta była na tej wizycie, jak i jej synowa, która w adopcji miała pośredniczyć.
-
Jak chcesz to przeszukam PW, może mam wiadomości jeszcze z czasu, kiedy proponowałaś PDT dla Miki i Inez (nie było jeszcze wtedy Fundacji...) :roll: Szkoda, ze nie pamiętasz, bo zasypywałaś mnie wtedy wiadomościami i nie oferowałaś BDT, tylko PDT (za dwie jamniczki płaciliśmy po 400 zł miesięcznie, jedna z nich odeszła po 10 mies, bo nikt nie zauważył objawów nowotworu i tego, że cierpiała...) Ze schroniska, raczej nikt za opiekę by nie płacił, tylko może karmę dał? Kto jest zakłamany i dwulicowy, to już niech każdy oceni sobie sam. Pokazałaś teraz swoją drugą twarz i próbujesz wybrnąć z tego oskarżając mnie o kłamstwa? Wstawić Ci zdjęcia zagryzionych kotów? Nie moich, a bezdomnych kotów - pomóc im może każdy, kto tylko zechce, a moje prośby nie są jednoznaczne z tym, że ja jestem za te koty odpowiedzialna i będę do końca ich życia, czy że ta pomoc jest dla mnie. Kto chce pomóc niech pomoże i niech sam bierze za to odpowiedzialność. No i nie "ciągle piszesz", bo gdybyś się wysiliła i zajrzała do wątku, to zauważyłabyś, że udało się już dla nich zorganizować bezpieczne miejsce (mają drewniany domek/altankę w której mogą się schować, mają w niej styropianowe budki i miski z wodą i z "samą chemią", przy domku mają plotek i swój mały placyk, a na nim też budki i miski i wszystko to dzięki bezinteresownej pomocy Ludzi, którzy pomagają z potrzeby serca, a nie na pokaz i nigdy mi żadnej pomocy nie wypominali, bo wiedzą, że to nie dla mnie ta pomoc, tylko dla bezdomnych kotów). To, ze nie stać mnie na to, by samej pomóc (mogę i pomagam poświęcając swój czas, łapiąc koty na sterylki, na leczenie, przetrzymując u siebie, wożąc do lecznicy, podając leki, zakraplając chore oczka, szukając domów, za co nikt mi nigdy nie dziękuję, a wręcz przeciwnie, bo nie jest to akceptowane przez moją rodzinę, że tracę czas i pieniądze na bzdury, że zamiast w wolnym czasie siedzieć z dzieckiem na placu zabaw i plotkować, o tym, kto ma lepszy wózek, lepsze auto, kto się rozwodzi... to ciągam dzieciaka po portach, śmietnikach, patologicznych podwórkach, czyli tam, gdzie na moją pomoc czekają te wszystkie biedne, głodne, chude, zagrzybione zasmarkane koty), nie oznacza to, że nie mam prawa prosić o pomoc dla nich, o to, by ktoś je przygarnął choć tymczasowo i uratował życie, czy podarował dla nich karmę (na której zakup, dla takiej ilości bezdomnych kotów mnie nie stać). Do tego nieustannie robię bazarki (dzięki kilku Osobom, które organizują fanty na bazarki i poza moim "dziękuję", też nic z tego nie mają i nigdy nie wypominały mi swojej pomocy, bo pomagają zwierzętom, nie mi, to nie ja zjadam zakupioną karmę, ani nie leczę się u weterynarza). I nie pomagam "czyimiś rękami", jak tu już kilka razy napisałaś. Mi nikt nie dziękuje za pomoc dla bezdomnych zwierząt, a nawet jak pomagam ludziom, którzy nie radzą sobie ze zwierzakami, to częściej działa to, jak w tym przysłowiu, że "jak dasz palec, to on chce całą rękę" i zamiast dziękować, żąda więcej... Psów na DT też miałam sporo, nigdy na płatnym, bo najczęściej to były znalezione przeze mnie lub przez kogoś, kto chciał się szybko pozbyć, chciał wywieź do lasu itp, a nawet jak od kogoś psa wzięłam na DT (z pewnej fundacji), to nigdy nie pomyślałabym, że pomogłam tej fundacji, a nie psu... nie śmiałam nawet prosić o karmę (bo przy dwóch moich psach i trzeci się przecież wyżywi... mimo, że mały nie był, bo jednak półroczny pitbull), sama go zaszczepiłam, sama znalazłam dom. W życiu nie śmiałabym żądać, by ta fundacja, mają już ileś tam zwierząt, dawała mi jeszcze kasę na karmę, czy weta dla psa, któremu zgodziłam się pomóc! Bo dawałaby ją kosztem pozostałych. Widocznie jestem inna, może naiwna, może czasy się zmieniły, ale znaleźc BDT i to jeszcze taki, który sam zwierzaka wyżywi, wyleczy, zaszczepi, ogłasza...ze świecą można szukać :shake: Potem dopiero odkryłam dogo i że mogę, w razie potrzeby zrobić bazarek, czy poprosić o pomoc (ale to już dla psów, które sama znalazłam itp) i z każdej pomocy co do grosza się rozliczam, a jeśli coś zostawało, to przelewałam dla innych psów w potrzebie. W tej chwili nie mam warunków na to by być DT dla psów, bo już 2 w małym mieszkaniu jest ciasno, a i z kotami za wiele roboty, dlatego DT dla psów, które potrzebowały pomocy szukałam. Nie wiedziałam tylko, że to wiąże się z takimi nieprzyjemnościami i nerwami, nie wiedziałam, ze dla psa, który jest w PDT, nie można szukać jednocześnie BDT, bo to już obraza straszna, że nie mogę prosić o zdjęcia płacąc 300 zł/mies za kojec... Nic no mam nauczkę, żadnego psa już do PDT nie wyślę, a do DT, tylko kiedy ten DT sam weźmie na siebie organizowanie wyżywienia, leczenia itp
-
[quote name='Hałabajówka']Nie rozumiem zależności mieszkania w mieście i większych szans skoro na miasta ją ogłaszamy a efektu nie ma....? Możesz mi wytłumaczyć tą zależność?[/QUOTE] Nie stać nas, ja na siebie już żadnych zobowiązań nie biorę, więc nawet nie ma o czym marzyc. A zależność - ja też mieszkam na wsi i mogę sobie ogłaszać... Ludzie dzwonią (ze Szczecina, 50 km ode mnie) i wielkie zdziwienie, bo nie doczytali, że [B]TAK DALEKO[/B], a oni by chcieli najpierw psa zobaczyć, to nie będą kasy na dojazd tracić. I dowidzenia. Albo, czy mogę psa dowieźć, żeby sobie zobaczyli... tak już jadę... Albo się umawiają, nawet na konkretny dzień i godzinę, że przyjadą, czekasz i nawet tel nie odbiorą, w najlepszym wypdku sms, że już mają zwierzaka. Na miejscu z kolei całkowity brak odzewu, jedynie czasem po znajomości, gdzieś się uda kotka oddać. W mieście, raz że dużo ludzi mieszka i bez kosztownych dojazdów mogą najpierw psa poznać, dopiero się zdecydować, co jest dużym plusem. Dwa, że pies mieszkający na wsi, wypuszczany tylko na podwórze, boi się potem ruchu ulicznego i może być mu trudno odnaleźć się w mieście (jest więc i zawsze duże ryzyko zwrotu potem). No i ludzie często chcą psa "z domu", żeby mieć pewność, że nie będzie potem problemu z zachowaniem czystości i niszczeniem. Takie są plusy, niestety to kosztuje, więc jeśli Perła może zostać, to skupiamy się teraz na szukaniu domu i na tym, by były pieniążki na jej wyżywienie.
-
[quote name='Hałabajówka']Więc nie rozumiem jak po pół roku mieszania Perły u mnie Cudak się zadziwia i ma jakieś uwag co do karmienia i opieki... skoro zasady i warunki są z góry znane. A teraz zarzucać że jest źle karmiona, że za drogo, że nie wyczesana, że na smyczy nie chodzi, że w domu nie mieszka, że może chora bo linieje, że zdjęcia fatalne.... siedząc w domu przy kompie... i wiedząc o warunkach przed przyjazdem psa... z resztą nie pierwszego.[/QUOTE] Czy pisałaś cokolwiek na temat karmienia i opieki? Mam nadzieję, że nie wyrzuciłaś tego worka karmy, z którym Perła przyjechała? Trzeba było od razu pisac, że nie pasuje i nie życzysz sobie "chemii", bo w okolicy wiele jest głodnych psów i taki worek karmy na jakiś czas by im starczył. O opiece pisałaś [U]tylko, kiedy sama zaproponowałaś PDT dla jamniczek[/U] (i nie wiem, z jakiej racji mi to teraz wypominasz, skoro nikt o pomoc konkretnie Ciebie nie prosił, tylko sama szukałaś psów do PDT). Pisałaś, że będę mieszkały w jakimś pomieszczeniu budynku gospodarczego i będą wypuszczane na godzinę dziennie na podwórze. Tymczasowo to jest ok, bo pies bezpieczny, najedzony etc, ale na dłuższą metę już trochę... no pies potrzebuje kontaktu z człowiekiem, na co nie masz czasu. Nie wypuszczania i zaganiania, jak bydło (prowadzane raczej nie są, skoro obroży nie mają...). Perla ma o tyle lepiej, że mieszka w kojcu, ale jak piszesz o chodzeniu na smyczy (kiedy nawet obrożę "zjadły jej psy"), to jesteś niewiarygodna. Tą smycz widziała chyba tylko przy wyjeździe na sterylkę i do tego nieszczęsnego Torunia. Dla Dextera również [U]sama zaproponowałaś pomoc[/U] i choć nie było nic wtedy ustalane, to wydaje mi się, że na swoją odpowiedzialność go wzięłaś? Nie chciałaś opłaty, tylko wsparcia na karmę i weta i wzięłaś go prosto z łańcucha. Wzięłaś psa ogłaszanego przeze mnie, z mojej miejscowości, ale [B]nie mojego[/B], więc wypominanie mi, ile to psów[U] ode mnie wzięłaś,[/U] jest żałosne, tym bardziej, że za każdą pomoc zawsze dziękowałam, a jeśli czujesz się jakaś niedoceniona, niedowartościowana i "pomagasz" na pokaz, żeby potem mieć, co wypominać...to wypominaj to tym psom, bo im "pomagasz", nie ludziom. Cztery psy. Trzy koty, koty z których jednego, wybranego i wyczekiwanego chciałaś dla siebie przygarnąć i 2 kociaki, dla których też sama zaproponowałaś, że przy okazji, jak są w okolicy jakieś kociaki, to mogą przyjechać i Twoja koleżanka je weźmie na DT i te kociaki specjalnie dla Ciebie znalazłam, co też zajęło mi czas, ale jak była dla nich szansa.... Jeden zaraz znalazł dom, a drugiego oddać nie chciałaś i chyba jest u Ciebie nadal? A teraz będzie pisała, że 7 moim zwierzakom pomogła, a ja niewdzięczna jestem i śmiem coś krytykować (niby "prawdziwa cnota krytyk się nie boi"...) Po pierwsze [U]nie moim[/U], po drugie dla 6 z nich sama pomoc zaoferowałaś, tylko dla jednego, o płatną pomoc prosiłam (czyli dla Perły, bo szukałaś wtedy psa do PDT i ktoś chyba [B]magdola[/B] zaproponowała, żeby się do Ciebie odezwać w sprawie Perły, no to się odezwałam, bo innej opcji dla niej nie było, a myślałam, ze jak ładny z niej psiak i nieagresywny, to szybko dom znajdzie... tylko o najważniejsze kwestie nie zapytałam, bo wydawało mi się jasne, że Fundacja ma zaplecze by nawet w styczniu sukę wysterylizować. Co jeśli któryś z tych kilkudziesięciu psów wymagał operacji? Tez musiałby czekać do maja? Wydawało mi się to jasne, że skoro wstawiasz piękne zdjęcia swoich zwierzaków, to i tym z DT zrobić i wstawić zdjęcie, to nie problem... Tym bardziej, że tym z DT bardziej zdjęcia potrzebne). Ilość Twoich zwierząt, może byc Twoją tajemnicą oczywiście, ale przekłada się na ilośc czasu, który możesz poświecić (a raczej którego nie możesz) tym fundacyjnym i z PDT.... Ja to sobie dopiero od niedawna zaczęłam w głowie układać wszystko, piszesz, że niby wszystko sama robisz, a więc powinnaś chyba tylko gotować im i kupy sprzątać, bo doba trochę za krótka na co innego jeszcze. To nie jest kilka zwierzaków, a kilkadziesiąt... Miałam nadzieję, że Perła szybko znajdzie dom, więc poza prośbami o zdjęcia i info, na które odpowiadałaś, ze nie masz czasu, np bo sianokosy przecież są (wiem, jak wyglądają sianokosy...wystarczy traktorzysta i nikt więcej, chyba, że ręcznie siano zbieracie), o swoich wątpliwościach nie pisałam, ani zdjęć nie skomentowałam, choć na tyle próśb i prosiłam też właśnie o takie przy człowieku, żeby było widać jej wielkość, wstawiłaś...takie, że lepiej było nie komentować. Przykro mi się tylko zrobiło i tyle, bo ta sierśc wygląda naprawdę, jakby z zimy jeszcze, a na te zdjęcia czekaliśmy do ogłoszeń. Dobra, chyba starczy już tego naprawdę, bo to co piszemy i o mnie nie świadczy dobrze (bo przecież jak nie mam kasy, ani możliwosc wziecia psa do siebie, to jestem głupia i nieodpowiedzialna... no i racja, nie będę już pomagać psom), ani o [B]Hałabajówce[/B], u której jednak są zwierzaki potrzebujące pomocy i to one powinny byc prorytetem, szkoda tylko, że żadnej pomocy poza finansową od nas nie przyjmie, bo wszystko wie i robi najlepiej.
-
[quote name='Hałabajówka'] Jakoś na Twoje fotki takie cudne, ostre idealne nikt nie dzwonił... i to nie w martwym sezonie jakim są wakacje to chyba o czymś świadczy. [/QUOTE] Moje idealne nie były, ale [U]widać na nich ładnego, zadowolonego psa [/U](przy okazji widać, że potrafi chodzić na smyczy). Aparat mam naprawdę kiepski, zwykła cyfrówka i też muszę trochę zdjęć napstrykać, żeby choć jedno wyszło odpowiednie, nierozmazane. Nie wiem, czy pamiętasz, ale z ogłoszeniami "na większą skalę" czekaliśmy do czasu, aż Perła zostanę wysterylizowana i faktycznie będzie mogła do nowego domu iśc (tak, zaraz się dowiem, że powinnam ją u siebie wysterylizowac jeszcze....) i ogłaszaliśmy początkowo tylko na Twoje okolice, gdzie jest "schronisko obok schroniska", więc ludzie zamiast spełniać nasze wymagania (wizyty, umowy...), idą do schroniska, dostają wybranego psa za jakąś tam opłatą adopcyjną, ale za to od ręki i w razie czego, bez ponoszenia żadnych konsekwencji i użerania się z nikim, pieska oddadzą i wezmą innego. W okolicy marne szanse, z daleka też nikt przecież specjalnie nie będzie jechał raczej. Dlatego w mieście, na które nas nie stać, miałaby większe szanse, ale próbować trzeba i ogłaszać...
-
[quote name='Tofikowa']w przyszłym tygodniu mam kilka dni wolnego więc poogłaszam, tylko zdjęcia potrzebne:modla:[/QUOTE] Zdjęcia, treść ogłoszeń i kontakt. Może jakoś podzielimy się listą ogłoszeń? (gdzieś chyba jest taki wątek z ponumerowaną listą) Gdyby znalazło się kilka Osób chętnych do pomocy, to można by zrobić tak, że ktoś robi np od nr 1 do 12, kto inny od 20 do 40?
-
Zdjęcia z zimy (zrobione u mnie): [IMG]http://img542.imageshack.us/img542/6761/bb2g.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img42/62/o2u2.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img545/7451/vpkb.jpg[/IMG] Widać na nich, jaka Perła jest ładna, ale w lato raczej dobrego wrażenia nie zrobią, bo widać, że nieaktualne i widać, że długo już czeka na dom...więc do ogłoszeń moim zdaniem, nie nadają się.
-
Czy dobrze, czy niedobrze, tego nie wiemy. Są psy i koty, które znajdują domy przypadkiem, jakieś zgarnięte "z ulicy", na chwilę, czy podrzucone. Nie "chciane" wcześniej, ani planowane, a zostają na stałe i ludzie życia sobie bez ich potem nie wyobrażają, więc naprawdę różnie to bywa i nie ma już co gdybać teraz, tylko szukać domu, ale zanim, to [B]Hałabajówka[/B] musi jeszcze określić co ma być zawarte w ogłoszeniach, czy można podać jej nr tel, no i byłoby korzystnie dla psa, gdyby postarała się o lepsze zdjęcia, bo te ostatnio opublikowane, o które przez bardzo długi czas doprosić się nie mogłam, naprawdę nie pokazują urody Perły, a wręcz przeciwnie: [IMG]http://imageshack.us/a/img22/5472/v1th.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img837/8430/8iib.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img94/4201/hvtc.jpg[/IMG] Czy jest możliwe, by w najbliższym czasie były jakieś nowe zdjęcia? Super gdyby udało się je zrobić przy nogach człowieka, żeby jej wielkość była widoczna, bo to jak widać jest bardzo ważne.
-
[quote name='Ladymonia0610']Dziewczyny! Ja Was proszę przestańcie się kłócić! Kłótnia do niczego nie prowadzi a wręcz przeciwnie. Skupmy się na Perełce a nie "rzucaniem " w siebie błotem. Każdy z Nas ma prawo się mylić jesteśmy tylko ludzi. A teraz zgoda i ruszać z ogłoszeniami. A ja pod koniec tygodnia wyślę moje deklaracje .[/QUOTE] Dziękuję za wsparcie dla Perły. [B]Przydałaby się tylko jeszcze Osoba, która zgodziłaby się prowadzić rozliczenie[/B], bo ja już mam wystarczająco dużo na głowie w tej chwili, a i za jakiś czas będę miała przymusową przerwę od dogo. Co do kłótni, czasem prowadzi do "otworzenia oczu"... jeśli [B]Hałabajówka[/B] dalej będzie chciała prowadzić "dyskusję" i szukać winnych, to proponuję PW.
-
Potrzebna POMOC dla Rexa... i Panu Marianowi też by się przydała...
Cudak replied to Cudak's topic in Psy do adopcji
[url]http://img845.imageshack.us/img845/6365/3z3c.jpg[/url] - rachunek za szczepienia Rexa Doszła dziś kolejna paczka od [B]free[/B], jutro rano moja sąsiadka ją zawiezie, bo mi nie wolno dźwigac teraz, a trochę ona waży ;) Bardzo dziękuję za pomoc i za pamięć o Panu Marianie :) -
[quote name='Hałabajówka']Nie znam Sako ale jest dla mnie niewiarygodna bo opis wizyty PA odbiega od tego jak sytuacja wyglądała na miejscu. [/QUOTE] Nie szukaj już winnych. Wizyta odbyła się w domu "teściowej" i "teściowa" była na miejscu. To, że postąpiła się tak, a nie inaczej... Starsi ludzie mają takie zachowania i nie jest temu winna [B]Sako,[/B] ktora nie zna tej kobiety na co dzień, tylko przeprowadzała (nie krótką i "na odwal się" wizytę), ani też jej syn i synowa. Poprzednia właścicielka Perły koniecznie chciała ją oddać, a za chwilę chciała ją z powrotem. Kto by się tego spodziewał? Fajnie się ocenia ludzi, szkoda tylko, że też ideałem nie jesteś - chciałaś przygarnąć ode mnie na stałe kota, a jak dojechał na miejsce, też stwierdziłaś, że jednak go nie chcesz i poszukasz dla Grubci innego domu... Znalazłaś ten dom dla niej? Czy też nie wolno zapytać?
-
Nie wpieprzam się w niczyje życie, ale zakładając Fundację i prosząc o pieniądze, trzeba się liczyć z tym, że ludzie się będą interesować ilością zwierząt, jak i warunkami w jakich żyją one. Nie powinno być to tajemnicą. Taką postawą nie zjednasz sobie ludzi, a wręcz przeciwnie, ale faktycznie, to nie mój problem.
-
[B]Ja również potwierdzam, ze dostałam zwrot 50 zł od elinki[/B]
-
[quote name='Hałabajówka'] Tu już nie chodzi o tą kasę za transport bo tak jak napisałam resztę sama jej oddam [/QUOTE] Przelałam Ci na konto prywatne (to w którym wpłacałam Ci pieniądze w kwietniu), 79 zł z bazarku cegiełkowego, który był zrobiony dla Perły, więc i na transport może to być przeznaczone. Jak pieniążki dojdą, to potwierdź proszę i na wątku i na bazarku, abym mogła go rozliczyć. [quote name='Hałabajówka']tylko o takie lekkomyślne podejście do adopcji. Wiem że nie chcesz dla niej źle ale mam wrażenie że jest Ci tylko ciężarem.[/QUOTE] Lekkomyślne byłoby, gdyby pojechała do domu w którym wizyta przedadopcyjna się nie odbyła lub po której byłyby jakieś wątpliwości - a tu wszyscy mogli przeczytać na wątku wrażenia po wizycie i o tym, że ludzie zostali poinformowani o tym, że Perła jest psem po przejściach, o możliwych problemach z nią, [B]Sako[/B] oferowała ludziom pomoc w ich rozwiązaniu, jako, że sama zajmuje się szkoleniem psów. Nic nie było ukrywane przed tymi ludźmi, co już wiele razy zarzuciłaś mi. [quote name='Hałabajówka']Nie mam za dużo czasu więc zazwyczaj nawet nie zamykam laptopa i tylko z doskoku zaglądam na dogo staram się poświęcać więcej czasu na psom niż pisaniu o nich choć wiem że bez tego się nie da nic zrobić ;( no masz rację te zdjęcia to moja zmora nigdy nie mam na nie czasu niestety. [/QUOTE] Bez dobrych zdjęć nie znajdą domów. Ludzie naprawdę zwracają na to uwagę. Może Osoba, która robi zdjęcia psów ze schroniska w Białogardzie, mogłaby pomóc? Zdjęcia są naprawdę idealne i psy bardzo korzystnie na nich wychodzą. Ważne jest też, by choć jedno zdjęcie było przy nogach człowieka, by było widać faktyczną wielkość psa. Mnie niepokoi, że pisałaś chyba o 16 psach, które masz u siebie na BDT, do tego kilka jest w PDT lub przez kogoś utrzymywanych. Ile z nich jest ogłaszanych pojedynczo? Co z resztą psów? Nikt nie da im szansy na znalezienie domu? Czy mają zostać u Ciebie na stałe, jako psy Fundacyjne? (W takim wypadku naprawdę warto byłoby poszukać dla nich wirtualnych Opiekunów, którzy wpłacaliby co miesiąc jakąś kwotę, podesłali od czasu do czasu nową obróżkę, czy witaminy. Tylko zasady adopcji wirtualnych są zwykle takie, że w zamian Opiekunowie dostają raz w miesiącu nowe zdjęcia "swojego" psa i jakieś wiadomości o nim, więc jest to czasochłonne niestety...). Do tego masz kilkanaście (?) swoich prywatnych psów, hodowlę skunksów, świnek, drób, kilkanaście kotów? Jeśli nie masz żadnego pracownika, to musi być naprawdę ciężko i fizycznie nie ma możliwości, by każdemu zwierzakowi poświęcić odpowiednią ilość czasu. Nie odbieraj tego, jako jakieś moje wymądrzanie się, bo nie o to chodzi.
-
Nie denerwuj się, bo to niczemu nie służy, a wręcz przeciwnie. Nerwów już starczy, teraz najważniejsze by znalazł się ktoś, kto weźmie odpowiedzialność za finanse Perły (o ile podtrzymujesz, że może u Ciebie zostać). Tłumaczyć już nic nie będę, Ty wiesz swoje, ja swoje. Każdy ma prawo do swoich poglądów, nawet kiedy inni ludzie nie rozumieją ich sensu. Dla mnie pies jest członkiem rodziny i jego miejsce jest w domu, a po sąsiedzku są ludzie, którzy trzymają zapchlone psy na łańcuchach, przy "budach" bez podłogi i uważają, że robią dobrze, bo miejsce psa jest na łańcuchu, a ja jestem nienormalna, że trzymam "kundle" w domu, kupuję im karmę (przecież mogłyby jeść zlewki...), dbam o nie. Nie interesowałam się? Każde pytania, prośby o zdjęcia, informacje, traktowałaś, jak zawracanie dupy (i tu Cię rozumiem, bo przy takim zwierzyńcu masz co robić i dziwię się, że w ogóle znajdujesz czas na siedzenie przy komputerze, a tym bardziej nie śmiałabym domagać się, byś podawała mi dokładny skład tego, co pies dostał do jedzenia danego dnia, czy zjadł i ile, czy mu smakowało...). Za fanty z bazarku było coś ponad 30 zł chyba, więc policz ile jeszcze brakuje za paliwo i tel, mogę wysłać na Twoje prywatne konto (tylko podeślij mi je na PW najlepiej), jeśli koleżanka nie chce podać.
-
[quote name='Hałabajówka']ciekawa kto teraz odda kasę mojej koleżance która zapłaciła za paliwo na darmo, za czas i nerwy o telefonie nie wspomnę. [/QUOTE] Proszę o nr konta i dokładną kwotę, ile trzeba zwrócic.
-
[quote name='obiezyswiat75']Nie chcę zwrotu pieniędzy. Tylko psa żal, bo chyba nikt nie ma na nią pomysłu.[/QUOTE] Dziękuję i przepraszam, że poszły one na marne. Naprawdę nie spodziewałabym się tego, bo tak pozytywnej relacji z wizyty PA i po tym, co było ustalane i omawiane telefonicznie z ludźmi, którzy w adopcji mieli pośredniczyć, bo zostali poproszeni przez teściową/matkę o znalezienie dla niej psa. Bardzo szkoda, że nie było ich wczoraj na miejscu. Co do pomysłu na psa. Jak napisałam powyżej, jeśli mam być szantażowana emocjonalnie, za to, że chciałam psu pomóc, to naprawdę nie ma problemu, by Perla wróciła do byłej właścicielki i tu, na miejscu, postaram się jej pomóc już sama, żeby nikogo na wsparcie finansowe nie naciągać (jeśli nie ogłoszeniami i szukaniem dla niej domu, to poprawą warunków przynajmniej, bo nie wiem, czy w takiej sytuacji - powrotu Perły, jej właścicielka będzie chciała ją sobie zostawić, czy oddać gdzieś indziej). Dostałam również na PW ofertę domowego PDT, w mieście, a więc szanse na adopcje miałaby o wiele większe, a i warunki również, bo mieszkałaby w domu, z ludźmi, a nie w kojcu. Ale na to trzeba pieniędzy. Pieniędzy, których ja nie mam. Deklaracji również nie mamy za wiele, bo tylko 50 zł, więc nawet nie ma o czym marzyć. "Może u mnie zostać aż znajdzie dom tak była umowa na początku i ja się z niej nie wycofuję"- umowy nie było żadnej i obie tu mamy też nauczkę, że przed oddaniem/przyjęciem psa do DT, powinno się wszystko najlepiej na piśmie lub chociaż publicznie na wątku ustalić. Jeśli może zostać, a mnie nie stać na dalsze jej utrzymanie na takich warunkach, jak do tej pory, to czy ktoś przejmie na siebie odpowiedzialność za finanse Perły? Co do wyżywienia (nie, że się wtrącam, bo nawet nie wiem, czym Perła była karmiona, najważniejsze było dla mnie, że była bezpieczna i by znaleźć dla niej DS). Sucha karma wychodzi taniej, bo np taka ze średniej półki, jak Bosch, która skład ma nie najgorszy i sama karmię Boschem swoje psy, wyglądają i czują się na niej dobrze. Druga sprawa, że sucha karma dobrze wpływa na zęby (oczyszcza je z kamienia), jest odpowiednio zbilansowana, by psu żadnych składników, czy witamin nie brakowało (a wypadanie sierści może być oznaką barku jakichś witamin, czy nawet choroby). Przykładowo, na psa o wadze, takiej jak Perła (jeśli dobrze pamiętam, to waży ona ok 20 kg?), potrzeba dziennie 255 gram, a więc miesięcznie 7-8 kg (ok pół [URL="http://www.zooplus.pl/shop/psy/karma_dla_psa_sucha/bosch/bosch_adult/32721"]worka 15 kg, który kosztuje 109 zł)[/URL]
-
Relacja z wizyty, która została przeprowadzona naprawdę rzetelnie i z zaangażowaniem, bo[B] Sako[/B] najpierw wypytała o Perę, przeczytała opis z jej wydarzenia na fb i dopiero wybrała się na wizytę: [quote name='Soko']No dobra, dawno na dogo nie wchodziłam, ale muszę. Zajmuję się szkoleniem psów, więc tak, Państwo są przygotowani na lęki Perły, na ciągnięcie na smyczy, skakanie, podejście z dystansem do ludzi i do psów, mają jej nie spuszczać na spacerach dopóki się nie oswoi z otoczeniem. W razie jakichkolwiek kłopotów z jej zachowaniem, jestem cały czas dostępna. Co do opieki 24h na dobę to np. z ustaleniem godziny wizyty nie było żadnego problemu, w zasadzie mogłam ją sobie wybrać, więc nawet jeśli jakieś wyjścia mają miejsce, to nie są one raczej bardzo długie. Rodzina wrażenie zrobiła super, wszystkie psy adoptowali, w domu syn teściowej, dla której jest Perła, ma z żoną chomiki, kota bodajże, także są maksymalnie zezwierzęceni. Na wizytę przyprowadzili ok. rocznego psiaka zaadoptowanego w październiku, w super stanie, zero lęków, a rodzina zaangażowana w zabawę z nim. Na początku bał się wszystkiego, bał się tramwaju, ulicy, teraz tego nie widać, a podobno i tak jest najlepszym z dotychczasowych psów pod względem charakteru. W głowie im się nie mieści oddanie psa, ew. wyjazdy zaplanowane dużo wcześniej. Pies szalony, gdy jest drugi pies na horyzoncie, ale wiedzą, aby na początku nie pozwalać mu się na Perle wyżywać, że musi się oswoić, a nie od razu nawalać z kumplem. Poza tym jest oazą spokoju - ani razu nie usłyszałam, żeby zaszczekał, potrafi się wyciszyć, położyć, spokojnie się przywitać więc tak jak go obserwowałam, to wyglądał na super przewodnika dla znerwicowanego przez kolejną przeprowadzkę psa. W razie jakichś chorób, operacji, rehabilitacji Państwo wiedzą, że mogą się zgłosić i im pomożemy, żeby nie przyszło im do głowy psa usypiać w razie konieczności pokrycia jakichś wielkich kosztów, np. 1000-2000zł. W spacery zaangażowana jest cała rodzina, łącznie z synem. W razie choroby czy innej niedyspozycji teściowej, Perła może spokojnie mieszkać u syna i żony.[/QUOTE] Decyzja nie została podjęta lekkomyślnie, gdyby były jakieś wątpliwości nikt nie wysyłałby tam psa. Oczywiście ja jestem winna (choć jestem na 100% pewna, że gdyby Perła pojechała z [B]elinką[/B], jutro, to miałaby dom, może nie u tej starszej niezdecydowanej Pani, ale u Państwa, którzy w adopcji pośredniczyli, a w najgorszym wypadku miałaby domowy BDT). Oczywiście poniosę wszelkie koszty, [B]obiezyswiat75[/B], proszę o PW z nr konta i terminem, do kiedy mogę max zwrócić Ci pieniążki, bo będę je najpierw musiała gdzieś pożyczyć i z dnia na dzień nie jest to możliwe. [B]Nie chcę na nikogo zwalać odpowiedzialności i zwalić się jej na nikogo nie da przecież.[/B] Jeśli nikomu na Perle nie zależy, poza mną, czyli Osobą, która ani jej do siebie wziąć nie może, ani nie ma już możliwości robienia tylu bazarków, by ją utrzymać, a w portfelu niestety pusto, to mimo najszczerszych chęci pomóc jej nie mogę. Dostała ode mnie swoją szansę, dostała niepotrzebnie, bo może gdyby została wtedy, u tej poprzedniej właścicielki i faktycznie trafiła do schroniska, to w tym schronisku znalazłaby dom? Teraz sobie mogę gdybać, mogę żałować, ale czasu już nie cofnę. Poszukam transportu, zwrócę ją byłej właścicielce (powiem, że wróciła z adopcji, a nie mam warunków by ją u siebie przetrzymać,do czasu znalezienia innego domu - dla tej Pani byłam tylko osobą pośredniczącą w "adopcji", żadnego zrzeczenia jej nie podpisywałam, a i bardzo chciała ją odzyskać, więc powinna ją przyjąć do siebie). Jeśli ta kobieta wybaczyła mi, że "ukradłam jej psa", to poproszę ją o przetrzymanie Perły i będę ją ogłaszać, a jeśli będzie chciała ją sobie zostawić, to może uda mi się znaleźć kogoś, kto wyprowadzałby ją na spacery chociaż. Mam nadzieję, że będzie chętna do współpracy i będę mogła Perełce jeszcze jakoś pomóc. [B]Hałabajówko[/B], podaj mi proszę maksymalny termin, do kiedy może u Ciebie zostać i koszt dziennego hotelowania jej. Przepraszam wszystkich, którzy Perełkę wspierali. Jest mi naprawdę przykro, że zamiast kochającego domu, będzie musiała wrócić "na stare śmieci", ale wszystkiego nie da się przewidzieć. Mam nauczkę, bolesną, bo cierpi na tym niczemu winny pies.
-
[quote name='obiezyswiat75']No i bardzo chcę wiedzieć- co dalej? Dlaczego dzisiaj nie mozna jej było odstawić do państwa? Ktos ją teraz zawiezie jeszcze raz? Czy nie? O co chodzi w tym wszystkim?[/QUOTE] Ja się dowiedziałam o wszystkim, jak już [B]Hałabajówka[/B] była 40 min od Torunia, zadzwoniłam do tych Państwa - nic nie wiedzieli, że Perła odjechała, czekali na autobus powrotny ze wsi, w której byli na urlopie i tez za ok 40 min mieli być u siebie w domu. Podałam nr tel do [B]Hałabajówki[/B] i poprosiłam, by sami zadzwonili i zapytali, czy może jeszcze zawrócić. Okazało się, że nie może, bo na 19.00 jest gdzieś umówiona i nie zdążyłaby. Zawozić jeszcze raz - ogromne koszty i nie wiem, co postanowi [B]Hałabajówka[/B], czy nie każe jeszcze dziś, czy do jutra jej zabierać, a zabierać bez deklaracji można tylko do byłej właścicielki i to też ponad 130km jest w jedna stronę (mój mąż nawet nie chce w tej chwili słyszeć o jakimkolwiek psie na DT, bo wg niego 4 tymczasowe koty to już o wiele za dużo... a nawet gdyby się zgodził, to musiałabym ją znów ukrywać przed byłą właścicielką, a ukrywając nie mogłabym w okolicy szukać domu, ogłaszać, w jakiej miejscowości jest, wyprowadzać spokojnie na spacery, więc nie ma szans).
-
[quote name='obiezyswiat75']Ale to na Ciebie spadają koszty utrzymania Perły, a chętnych do pomocy brak.[/QUOTE] W tej chwili na dalsze jej utrzymanie nie mogę sobie pozwolić, nie wiem też, czy będzie szansa na jakiś inny DT i czy [B]Halabajówka[/B] nie będzie kazała jej dziś/jutro zabrać. Perła nie była psem z ulicy, tylko ze "złego" domu. "Zły" dom pozbył się problemu, po czym chciał odzyskać Perłę (była ona wtedy u mnie, bo przed wyjazdem do [B]Hałabajówki [/B]musiała zostać zaszczepiona na choroby wirusowe i nabrać odporności po szczepieniu). Skłamałam, że pojechała już do nowego domu, musiałam ją ukrywać, wyprowadzać na spacery tylko wcześnie rano i pod wieczór (zimą szybko robiło się ciemno, ale każdy spacer kosztował mnie sporo stresu, bo właścicielka okazała się osobą najprawdopodobniej chorą psychicznie i szukała Perły cały czas... mimo, że kiedy ją oddawała mi, dziękowała, że ją zabieram, bo jeszcze trochę i by ją zabiła, miała zamiar oddać ją do schroniska i sama o pomoc prosiła). Baba nachodziła moich sąsiadów, wypytywała ich co zrobiłam z z jej psem, wszystkim wkoło (zaczepiała ludzi na ulicy, od rana do wieczora) opowiadała, jak ukradłam jej psa i go szukała, opowiadała jak pies wygląda, jak ja się nazywam, jakim autem jeżdżę, gdzie mieszkam... (a ukraść jej psa nie było możliwości, nawet, żeby zrobić Perle zdjęcia musiałam przychodzić tam kilka razy zanim mnie wpuściła, bramkę zamyka na kłódkę, a psa nie wypuszczała z mieszkania - jedynie jak Perła chciała się załatwić, to wyprowadzała ją za dom, na krótkiej smyczy, bo bała się że ucieknie i wróci ciężarna..). I zamiast Perłę ukrywać, zamiast zaciskać zęby słysząc od ludzi, co ta kobieta wygaduje, trzeba było jej wtedy Perłę oddać, bo żaden pies nie kosztował mnie tyle nerwów i czasu, który poświęciłam na bazarki, ogłoszenia, o tym teraz cyrku nie wspominając, a i tak nic dobrego z tego dla Perły nie wynikło.
-
Potrzebna POMOC dla Rexa... i Panu Marianowi też by się przydała...
Cudak replied to Cudak's topic in Psy do adopcji
[quote name='tobciu']Cudak przelewam Ci 50 zł. :)[/QUOTE] Doszło, przepraszam, że nie potwierdziłam. Mam już też rachunek za szczepienie i wstawię na wątek. Dziękuję za pomoc :)