YoungLADY
Members-
Posts
216 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by YoungLADY
-
u mnie to działa:diabloti: może źle się naciągasz:eviltong:
-
[quote name='Jasiek']psy sa zdolne do rozrodu po ukonczeniu dojrzalosci pluciowej.Suka malych ras moze zajść w ciaze juz przy pierwszej cieczce tj.okolo 7 miesiaca zycia.Tak samo jest przy duzych rasach z tym ze tam ciczeka może być pozniej.[/quote] kobiety również mogą urodzić dziecko w wieku 12lat... co wcale nie oznacza, że jest to wiek odpowiedni do zachodzenia w ciążę:cool1: wręcz przeciwnie:roll:
-
tu chodziło chyba o przygotowanie do cieczki:eviltong: tak myślę:roll:
-
ale proszę porównać sukę po 1-3 porodach i po 6:shake: o, albo proszę wejść na stronę fundacji AST - tam to chyba najlepiej widać. porównanie do rozmnażaczy faktycznie jest bez sensu, ale chodzi mi raczej o to, że są członkowie w ZK działający w podobny sposób:placz:
-
kolce ułatwiają spacery z psem, którego temperamentu NIE DA SIĘ przygasić (a są takie psy). a dąsanie owszem, ale gdy więź się zawiązała i toczy się "walka o władzę":diabloti:
-
to zamiast listopada niech będzie nawet wrzesień:eviltong: hodowcy się nie przejmują czy zdrowa czy nie - ile sie w schroniskach widzi suk z powyciąganymi sutami , których nikt nie chce:shake: co prawda psy wtedy bez rodowodu, ale nawet ci z psami rodowodowymi nie zawsze się tym przejmują. nie chce tutaj wszystkich wrzucać do jednego worka, ale zdarzają się i takie przypadki:angryy:
-
zastrzeżenia budzą jednak próby naginania regulaminu. nikt nie ma wątpliwości, że ZK chodzi jedynie o dobro rasy, ale hodowcy, których zdrowie swoich psów nie obchodzi często stosują się do ww. zasad tak jak mówiliśmy wcześniej: poród w np. listopadzie, a krycie w styczniu:roll:
-
wzmocniona (najczęściej materiałowa, 3-warstwowa) obroża dla silnych psów, z zaczepem umieszczonym przed zapięciem, by zniwelować ryzyko zerwania się psa
-
[quote name='an1a']A przypadki agresji?[/quote] w przypadku agresji do innych psów i ludzi używam na amstaffie w schronisku - gdybym miała z nim wychodzić na kenelówce to... pies w jedną stronę a ja za nim po trawie:evil_lol:
-
[quote name='YoungLADY']4. kolczatka uciska - tak jak uciska zwykła obroża (gdy pies ciągnie), a to wciąż można nazwać bólem. różnica polega na tym, że kolczatka jest zdecydowanie bardziej efektywna przy szkoleniu[/quote] :evil_lol: to miało sens:evil_lol: aż się sama za siebie wstydzę:oops: generalnie chodziło mi o to, że wszyscy (mówię o Berek i An1a) jesteśmy zwolennikami kolczatek, ale kłócimy się o dobór słów:roll:
-
dąsanie, gdy pies próbuje nas zdominować - nie gdy coś mu nie wychodzi:roll:
-
o matko!:shocked!: 1. nie uważam kolczatki za okrutną:roll: (sama z niej korzystam i uważam, że daje świetne rezultaty) 2. zdecydowanie nie jestem zwolennikiem OI, ale z całą pewnością mogę powiedzieć, że powoduje ona mrowienie (coś jak głupie długopisy, które można kupić w większości sklepów z zabawkami - włączając go zostaje się potraktowanym prądem o bardzo małej mocy) 3. Berek, to, że kontaktowe szkolenie z właścicielem jest złe - to Twoje zdanie. Ja osobiście wolę się trochę pomęczyć, a kolczatki użyć w przypadku, gdy pies naprawdę ma z czymś problemy (komendę zna, ale nie wykonuje jej bezwzględnie:roll:). Poza tym: dąsanie TAK, krzyk NIE 4. kolczatka uciska - tak jak uciska zwykła obroża (gdy pies ciągnie), a to wciąż można nazwać bólem. różnica polega na tym, że kolczatka jest zdecydowanie bardziej efektywna przy szkoleniu
-
nie twierdzę, że dla psa jest to strasznie stresujące i nieprzyjemne;) ale powoduje ona ból:diabloti: lekki co prawda, ale potrzebny:roll: o nieprzyjemnym bodźcu możemy mówić stosując OI:oops:
-
[quote name='Cavisia']Aha i dla tych, którzy uważają, że na "szczeniętach" robi się kasę - proponuję odchowanie choć jednego miotu. Zobaczycie ile kasy wam .... wycieknie , bynajmniej nie zostanie.[/quote] masz rację, prawdziwy hodowca nigdy na miocie zbyt wiele kasy nie zarobi :shake:(a jeśli już - nie będzie to warte energii, jaką w odchowanie ich włożył) problem tkwi jedynie w tym, że... coraz trudniej jest takich hodowców znaleźć:roll: ale za to coraz częściej mamy okazję spotkać tych, co to zamkną sukę z miotem w klatce i raz dziennie dadzą jej jeść:angryy::mad: [B]EDIT: [/B]może i tego typu "miłośników zwierząt" hodowcami nazywać nie powinniśmy, ale faktem jest, że popyt mają spory
-
NO COMENTS:flaming: niektóre odziały TOZ od ręki odbierają psy bezdomnym, dla których są one najważniejsze, a przez rok (albo i dłużej) nie mogą się zebrać, by zlikwidować kolejną melinę pseudohodowców:shake:
-
[quote name='an1a']To ma być nieprzyjemny bodziec a nie ból...[/quote] dla mnie kolce, które wbijają się w szyję - to ból:p o nieprzyjemnych bodźcach to mówią wykładowcy biologii:roll: i o to chyba chodzi... ciągnięcie smyczy kojarzone z bólem=ładnemu chodzeniu na spacerze taka terapia awersyjna;) (jeśli ktoś odpowiednio się za to zabiera:roll:)
-
od razu nalot:evil_lol: nie, nie ustanowionych przeze mnie. dla mnie oczywistą zasadą jest troska o zdrowie i dobro zwierząt. i głównie o naginaniu tej zasady mówię. pisaliśmy o miotach po każdej cieczce, a to, moim zdaniem, jest troska o dobro, ale ludzi, nie psów:angryy:
-
o regulamin odnoszę wrażenie, że nie przewiduje on wielu prób naginania oczywistych zasad:mad:
-
ZK (częściowo) odpowiada w końcu za życie wielu psiaków... więc powinni chyba spisywać tego typu rzeczy bardziej starannie i uważnie...:roll:
-
cieczka w cieczkę, na takich zasadach jak właściciel ww. suki zawsze kryli i będą kryli pseudohodowcy lub hodowcy, którzy tak naprawdę na psach się nie znają (lub nie chcą poznać). prosta prawda: jedni kryją dla rasy - inni dla kasy:shake:
-
i właśnie o to chodzi. psy noszą, "bo duży":shake: albo, że "łańcuch na szyi ładnie wygląda":angryy: a tak w ogóle to kolce=pies agresywny=strach innych ludzi="ach, ale ja jestem boski, z takim pieskiem się pokażę":angryy: brak słów:shake:
-
[quote name='marmara_19']scisle przylegac nie znaczy wbijac sie;/[/quote] w takim razie przepraszam, ale gdy mnie brutalnie skrytykowano i (w pewien sposób) objęto stronę tej pani, o której wcześniej pisałam - naszła mnie wizja tego psa, któremu (naprawdę) te kolce wbijają się w kark:shake: pies był przez 2tygodnie u nas w schronisku, więc dokładnie widziałam. nosi tą kolczatkę stale, a kolce tak mu się w szyję wbijają, że już prawie w ogóle sierści na szyi nie ma:oops: aż się nie miło patrzy. stąd moja reakcja:roll:
-
dział przeczytałam cały (a trzeba przyznać, że jest dość obszerny...) ale odnoszę wrażenie, że się nie rozumiemy:shake: mówiąc LUŹNO nie mam na myśli kolczatki, która jest tak szeroka, że możemy ją psu ściągnąć z szyi bez odpinania... kolczatka powinna przylegać do karku psu, ale nie ŚCIŚLE (!) odniosłam wrażenie, że sugerujesz, iż kolczatka powinna wbijać się psu w kark... a to przecież nie o to chodzi...:shake: mylę się?
-
przy szkoleniu ostrzegawcze szarpnięcia dają psu znak, że coś robi nie tak. a jakie wrażenie zrobi na nim szarpnięcie kolczatki, która i tak go uciska? żadne
-
nie:shake: kolczatka ma dawać psu pewnego rodzaju ostrzeżenie, a ściśle przylegająca kolczatka nie zdziała nic, bo pies w krótkim czasie się na na nią uodporni:roll: