YoungLADY
Members-
Posts
216 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by YoungLADY
-
Schroniskowe psiaki na spacerach! Serdecznie zapraszamy :)
YoungLADY replied to Mysia_'s topic in Foto Blogi
[IMG]http://img114.imageshack.us/img114/9652/obrazek411bx9.jpg[/IMG] super to zdjęcie:loveu: -
[quote name='kasiawro']poczekajmy, poczekajmy ja ja "obfocę" doprowadzę do stanu idealnego i wtedy ;) a możesz mi dać namiary na tą hodowlę z której suka pochodzi - jestem ciekawa kto tutaj hoduje bądź hodował ogary?[/quote] ojj, z tym może być problem:oops: osoba, która do tej hodowli dotarła obecnie przebywa poza miastem i nie ma jak tego sprawdzić:roll: poza tym to było dość dawno temu - nie wiem czy dane przypadkiem nie przepadły. Postaram się załatwić te dane, ale to najwcześniej w sobotę, jeżeli jeszcze się da:p
-
Nasze przytulisko (Oława) poprzednim razem kontaktowało się z hodowlą z której wywodzi się sunia. Hodowca powiedział wtedy, że w ostateczności sukę do siebie weźmie, aczkolwiek niechętnie. Szukamy więc jej nowego domu, nie ma sensu się kontaktować z hodowlą. Są chętni na ogłoszenia?;) Ja mogę zrobić jej allegro. Ale poczekajmy z tym jeszcze do jutra:p
-
To ja właśnie od 2lat w azylu w Oławie jestem :) A Zakrzów ma dobry kontakt z oławskim TOZ :) Dzwoniłam. Jest podejrzenie, że to ta sama suka. Z tego co mi wiadomo to tamta miała tatuaż R10. Zadzwonimy do myśliwego - właściciela tamtej suki. Okaże się czy to ten sam pies :) Za pół godziny dostanę następny telefon - wtedy już wszystko będzie wiadomo.
-
Być może się komuś zgubił... W azylu jest od niedawna, dostałam telefon z prośbą by sprawdzić czy to na pewno ogar (do ogłoszenia). Zaproponowałam by sprawdzili czy nie jest przypadkiem zaczipowany, nie ma tatuażu... - mają jechać z nim do weta i sprawdzić. Znaleziony był z obróżką (to będzie podstawa do sprawdzenia, czy osoba, która się po niego zgłosi jest naprawdę jego właścicielem). Znajduje się w gminnym przytulisku, w Zakrzowie. Szczerze mówiąc nawet nie wiem czy to pies czy suka:oops: Dopytam się jeszcze:lol:
-
Witam, w jednym z dolnośląskich przytulisk znajduje się pies rasy Ogar Polski. Tzn mi on owego Ogara przypomina:razz: Liczę na wasze opinie, czy rzeczywiście mogę go przypisać do tej rasy:roll: [IMG]http://img88.imageshack.us/img88/8251/ogar3dc9.jpg[/IMG] [IMG]http://img87.imageshack.us/img87/7465/ogar1eq8.jpg[/IMG] [IMG]http://img87.imageshack.us/img87/8020/ogar2ci5.jpg[/IMG] [IMG]http://img228.imageshack.us/img228/4451/ogar5ck6.jpg[/IMG] [IMG]http://img87.imageshack.us/img87/4254/ogar4gp9.jpg[/IMG]
-
[quote name='Mudik']Mam nadzieję,że będą z nim dalej pracować , jak Ty to robiłaś,wnioskuję,że się spodobali? A jak Misiek zareagował na faceta?[/quote] spodobali się:p Są oczywiście poinformowani o tym, że to trudny pies, znają jego historię. Pierwszy kontakt był przez kraty - dał sie pogłaskać obojgu. Zero agresji, wszystko było ok:lol: Puszczony luzem również zachowywał się bez zarzutu. Niestety do nowego domu jechał na zastrzyku, innej opcji nie było:shake:
-
Plusem jest to, że w tym azylu, jeżeli ktoś nie sprawi pozytywnego wrażenia - zwyczajnie nie wydaje się mu psa. A co do warunków i całej reszty - niestety musimy wierzyć na słowo... nie ma czegoś takiego jak wizyty przed- i poadopcyjne. Dziś w przytulisku spędziłam prawie 2godziny. Oczywiście cały ten czas poświęcony dla Miśka:lol: Bo, niestety, popełniłam czyn okropny i wstyd mi za swoje podłe zachowanie - w azylu pojawiłam się dzisiaj TYLKO raz:flaming: Przez ok. 40minut stałam w jednym miejscu non-stop na przemian głaszcząc i uspokajając Miśka. Tak mnie napastował:cool1: Później (o dziwo!) pozwolił mi się choć kawałek przemieścić, ale wciąż chodził krok w krok za mną. Nawet nie wyrażał żadnego sprzeciwu kiedy zapinałam mu smycz, a to już jest naprawdę dziwne:razz: I przeszedł się ten kawałek bez żadnego problemu, przy nodze. Chwilę później znowu się położył na znak, że dalej nie pójdzie, ale początek był dobry:p Kiedy go odpięłam - znowu zaczął wariować. Zapomniałam dodać, że głaskanie próbował wymusić lekkim podgryzaniem ręki:roll: Wyczesaliśmy się znowu, bo zauważyłam, że 'kłębkowatość' tej jego sierści bardzo szybko się odnawia. Przed wyjazdem pobawiliśmy się piłeczką:sweetCyb: Byłam w szoku po prostu:multi: Nawet zaczął aportować!:lol: No dobra, trochę naciągane to aportowanie:eviltong: Ale zabawa wyglądała mniej-więcej tak, że ja rzuciłam mu piłeczkę, on po nią pobiegł, przez dłuższy czas biegał z nią wokół mnie jak wariat, po czym kładł się zadowolony na ziemię (i to był ten moment w którym piłeczkę mogłam mu z pyska wyjąć i rzucić jeszcze raz). I tak w kółko;) Na sam koniec, pięknie wyczesany i wybiegany wszedł bez problemu do kojca (tzn. ja musiałam wejść pierwsza:oops:). Ależ jestem z niego dumna:evil_lol:
-
[quote name='FigabaS']Rzeczywiście to takie skandaliczne że pies jest uwiązany? Gdyby przebywał na stałe umocowany na jakiejś linie to owszem, można potępić ale jeśli to jest okresowo? Ja też upinam czasem Fige na trenigowej lince zaczepionej o klamke jeśli ma ochote posiedzieć na schodkach czy poleżeć na trawie. Ma swoje spacery, roboty ile dusza zapragnie ale czasem lubi sobie pobyć na zewnątrz. Rozróżnia hasła "idziemy na spacer" i pytanie "chcesz sobie wyjść?" - jeśli na to ostatnie rusza ku drzwiom a dobrze wie że będzie za tymi drzwiami sama to co w tym złego? Ja też nie mam ogrodzenia i nie mogę puścić psa wolno.[/quote] Zauważyłam, że już od jakiegoś czasu na tym forum wciąż pełno skandali... Każdy wszystko wie lepiej, a do obrażania i (jakże mentorskiego!) szydzenia z innych forumowiczów wręcz kolejki się ustawiają. Nie wiem... taka moda?:cool1:
-
Adopcja nie wyszła. Właściwie całe spotkanie było dość sporym nieporozumieniem. Państwo, choć naprawdę kochają zwierzęta, byli nastawieni na psa młodszego (ok. 2lat). Piesek miał być duży i spokojny do kotów (ponieważ stwarzają oni pewnego rodzaju DT dla kotów właśnie). Z kotami to ja sobie Miśka nie wyobrażam, a szczególnie tak, że te zmieniają się co chwilę. Na sam koniec Misiek puszczony luzem zaatakował Pana... tzn szczekał na niego od początku, była chwila spokoju, po czym gdy Państwo chcieli opuścić azyl - znów się rozszczekał i chciał kłapnąć Pana zębami w łydkę, bo ten się poruszył... Przynajmniej tak to wyglądało. Przytrzymałam go za obrożę, i położyłam na ziemi, dopóki nie wyszli. Trudno, może znajdzie się ktoś inny, kto odpowiedzialnie zajmie się jego wychowaniem...
-
CATOWANIE, mniej wykrzykników i nieprzyjemnych epitetów - więcej spokoju:lol: To tylko internet, a ten jest najczęstszym źródłem nieporozumień... Nie to słowo, nie ta buźka czy też przecinek w złym miejscu i już przedmiot bezsensownego sporu gotowy :) wiele rzeczy prowadzi do nadinterpretacji i w efekcie zamiast sobie pomagać - tylko się denerwujemy. wystarczy na spokojnie wytłumaczyć, to co jest nieprawdą. część osób Ci uwierzy, część nie... ale to już ich problem:roll:
-
Nie przyjmuję, że pies ucieknie... tylko, że nie będzie żył na łańcuchu. W ogóle, ta dyskusja jest niepotrzebna, wszyscy wiemy na jakich zasadach odbywają się adopcje w azylach... Nie mam na to wpływu, pozostaje mi jedynie mieć nadzieję, że wszystko będzie ok. Pana poznam osobiście, jeżeli już przy wstępnej rozmowie będzie odpychający - wtedy poruszę niebo i ziemię, ale psa nie dostanie. Ale poza tym nic innego zrobić nie mogę... Przytulisko wyadoptowuje ok. 15-20 psów w miesiącu... nie mogę pesymistycznie z góry zakładać, że każdy z nich będzie miał źle - zwyczajnie bym tego nie zniosła...
-
1. to nie ja się zajmuję adopcjami - jestem jedynie wolontariuszką. 2. to do kogo pies pójdzie również nie zależy ode mnie, choć będę przy potencjalnej adopcji. 3. Ów Pan to normalny, przyjazny facet. szuka po prostu psa, który luzem będzie biegał po ogrodzie 4. O łańcuch się nie martwię, bo ten pies w ogóle się na przypięcie nie nadaje. a nie sądzisz chyba, że każdy kto idzie do azylu adoptować psa robi to tylko po to, by chwilę później 'iść z łopatą do lasu'? Mężczyzna wie o tym, że to pies po przejściach - jeżeli mu coś nie będzie odpowiadało, to po prostu się nie zdecyduje. 5. Faktycznie, miło się dowiedzieć, że po pracy jaką włożyłam w tego psa - mam go gdzieś. Typowo dogomaniacka społeczność... EDIT: mówiąc 'zwieje' miałam na myśli to, że ten pies jest naprawdę dobry w ściąganiu obroży...
-
to kombinuj, próbuj, na wszystko jest sposób :) był podobny problem z astem (trochę przerośniętym, bo 15kg do przodu, a takiego utrzymać...:roll:)... wymyślaliśmy, kombinowaliśmy co by tu zrobić... w końcu zdecydowaliśmy się na aportowanie. najpierw bieganie za patykiem, a potem, gdy pies się trochę zmęczy - wyjście na spacer. w końcu załapał i teraz nawet bez patyków na spacerze nie ciągnie ;)
-
dzisiaj Misiek został porządnie wyszczotkowany :) już nie ma tych okropnych łat i wyłażącej sierści:multi: z obrożą też już lepiej - kiedy mu zakładam nie ucieka, i co najważniejsze: nie obraża się już:lol: traktuje to jako coś normalnego;) ale z tego co wiem - innym wolontariuszom nie daje sobie jej założyć:shake: ale na szelki chyba faktycznie jeszcze za szybko, kiedy przyzwyczaimy się do smyczy (do chodzenia na niej, nie leżenia z nią na ziemi) to zaczniemy pracować nad ładnym chodzeniem:p o ile pies nie zostanie do tego czasu adoptowany...