Dziś mała dała mi do zrozumienia, że nie mam gmerać łapskiem w jej posłaniu ;) delikatnie złapała ząbeczkami moje paluchy i chyba próbowała wystawić za posłanie. No bo tylko jej pańcia może kocyki przesuwać ;) a cioteczka sharka jest od głaskania, bułki z szynką (okazjonalnie) i wybiegu dla psów. No masz babo placek ;) Za to z Miką latały na wybiegu jako jedna banda i Mika robiła za bodygarda Dorki :D I jeszcze jedna obserwacja - Dora boi się wychodzić wieczorem z domu na sik, inaczej świat wygląda, lampy świecą czy co, w każdym razie ciągnie do domu i nie ma mowy o siu, ale do rana wytrzymuje :)