Witam,
co tu duzo mowic - do nika powinnam dodac sobie przymiotnik "szalona"...
Wzielismy wczoraj mala ze schroniska :) Nie pisalam od razu, bo po prostu padlam wieczorem. Dziewiec godzin jazdy i duzo emocji. A pozniej jeszcze pranie pokrowca i scierek, bo mala haftnela kasza dwa razy w samochodzie. Okazalo sie ze w zasadzie wyglada calkiem inaczej niz na zdjeciu, nie moglismy jej poznac - doszlismy ze to ona po umaszczeniu. Byly dwa boksy nr I, a ona nie miala numerku, choc na stronie internetowej jest jakims opisana. Jest mniejsza niz sie spodziewalismy, drobniutka. Z Sonia dogadaly sie - tzn. Sonia malej jak gdyby niezauwazala, pewnie zmeczona podroza. A w samochodzie pachnialo jakbysmy zulka z dworca zabrali ;) ale bez problemu sunia dala sie wykapac po przyjezdzie. Jest bardzo zywa, a juz jak widzi jedzonko to zebrze wprost niewiarygodnie - lize rece, lapke podaje, slupka robi... Nigdy nie widzialam, zeby pies tak szybko jadl, a wlasciwie "lykal" jedzonko. A mialam juz psa ze schroniska. Chyba bedziemy musieli pilnowac, zeby nic na szafkach i stole nie zostawiac do jedzenia, bo moze sie zaopiekowac... Na imie damy jej chyba Mika. Nie wiadomo skad sie wziela Hera, ale mala wcale na to imie nie reaguje. I troche musimy sie przyzwyczaic do takiego zywego psiaka, Sonia przy niej to oaza spokoju. Aha i bylo siusiu na dywanie ;) Dzis bylo widac ze zaczyna sie juz przyzwyczajac do naszego domu :) Wstawie jej zdjecie jesli napiszecie mi jak to sie robi :D
Troche sie rozpisalam wiec na koniec tylko jeszcze jedno - dzieki Roxano ze ja tak wytrwale podnosilas :)
Pozdrawiam
sharka_szalona