Jump to content
Dogomania

Pipi

Members
  • Posts

    7958
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Pipi

  1. Ja zmienilam zdanie, zeby operowac i pomyslalam, zeby dac spokoj z tym, bo przemyslalam co mi napisala na pw doris66 o swojej suni. Poprosilam zeby napisala tutaj. Po Twoim pw pomyslalam, ze pogadam jeszcze raz z naszym wetem. Potem napisalam tutaj na watku. Rozmawialam jeszcze z moja mama i napisalyscie o swoich doswiadczeniach, wiec raczej mamy wszyscy podobne zdanie. Nie wiedzialam tez, ze Asencja to J.D z miau, tak? Jesli tak, to Kaja lepiej trafic nie moze. Ciesze sie i bardzo dziekuje Asencja, ze tu jestes. Mysle, ze potwierdza sie maksyma, ze w kupie sila. Jest nas tu sporo i pomozemy Kai dotrwac do jej konca w jak najlepszych warunkach, jesli nie w zdrowiu, to w szczesciu i milosci, tak?
  2. [quote name='doris66']Dr Rudobielska leczyła i operowała moja Maję 2 lata temu. Analogiczny przypadek. Niestety Maja umarła 4 miesiące po operacji i te cztery miesiące to był już dla niej tylko strach.[/QUOTE] Mysle, ze tak mialo byc. W takich przypadkach lekarz nie jest Bogiem. Ratuje, bo to do niego nalezy, ale trudno przewidziec jaki bedzie skutek. Czy Rudobielska uprzedzala Ciebie, ze moze byc źle po operacji? Ja u niej nie leczylam zwierzat za czesto, ale kilka razy bylam. Nie operowala, ale diagnoze zawsze postawila trafną. Do Jaroszewicza ja nie pojade, bo po smierci Mony przysieglam sobie, ze juz nigdy tam, choc akurat do dr. Jaroszewicza nic a nic nie mam. Prowadzil nie jednego zwierzaka mojego i zawsze rowniez z bardzo dobrym skutkiem. Doris66, napisz nam jak bylo z Twoja sunia. Moze bedzie nam podjac latwiej decyzję. Jesli mozesz oczywiscie. roma_121, jest dom tymczasowy u Asencji, w dodatku tylko za zarelko. Asencja bedzie czekac na Kaję. A jak zwolni sie miejsce w domu, to wezmie ja do domu.
  3. Jak sie soniamalutka dowiedziala, ze do tv mnie zaprosili, to mowi do mnie, jedz gwiazdo, ja wezme dzieci i przyjade. No to szybko zrobilysmy probe. Nic z tego powiedziala, a idz ty kobieto, a kiedy to wszystko zrobic i jak zapamietac. Po chwili wychodzilysmy z chaty i sonia poszla pierwsza i nie ogladnela sie za siebie, bo myslala, ze ja ide, a ja sie cofnelam specjalnie, no i Miska uciekla. Jakby byli sami, mogloby tak byc, ze wszystkie by pouciekaly. Trzeba dobrze zamykac bramę, kojec. Koty pozbierac wieczorem i zamknac na noc, bo psy wypuszczają ludzie na noc, a koty psom ufają. Koty do obcych nie wszystkie przyjdą. Nie da rady ten, kto nie ma pojecia i nigdy nie byl na co dzien z tyloma zwierzakami. I choc sonia ma zwierzaki i przyzwyczajona, ale ma w sumie piec, a nie 45, a to chyba roznica. To nic, trudno, nie bede gwiazdą:eviltong:
  4. Rozmawialam przed chwila jeszcze raz z naszym wetem. Powiedzial, ze ta rozedma jest w malym stopniu, a serce powiekszone, ale bez paniki. Ona jest juz stara i w jej wieku ma prawo takie byc. Nie ma na rtg nic takiego niepokojacego. Jednak operacja w takim wieku zawsze jest ryzykowna. Nie moze podjac przeciez decyzji za mnie. Nie bedzie tez namawial. To stary pies i w dodatku miala zycie ostatnio zle. Na pewno byla nie raz chora i nie leczona. Ja w takim razie tez sie boje operacji i nie podejme decyzji. Mysle, ze dajmy jej spokoj, dobrze zjesc, duzo milosci i wszystko. Moge jeszcze pojechac z nią do dr Rudobielskiej np. do Bialegostoku i sie skonsultowac z tym rtg. Moge tez zrobic badanie krwi. Musze tylko wiedziec, czy wyrazacie zgodę, czy chcecie tego. Moge zrobic wszystko, zeby bylo jak najlepiej. Tylko, ze to nie moj pies i sama nic nie mogę. . . .decydowac.
  5. w pelni sie z Toba zgadzam nikolinko, zwlaszcza, ze przed chwila rozmawialam z wetem imoja mama i oni maja takie samo zdanie jak Ty. Rozedma,to cos jak astma u czlowieka i podczas narkozy moze byc bardzo zle. Ale mi sie trafilo. . . . .tylko tego jeszcze potrzebowalam, niczego wiecej. Nie wiem co mam robic. Do jakiego weta ja jeszcze wozic? czy to jest sens? Moze niech zyje staruszka ile jej dane i faktycznie dac sobie spokoj z ta operacją. Ona taka szczesliwa. Niech pozyje sobie jak to sie mowi na zielonej trawce, ktora malo przez ostatnie 2 lata widziala. A co z adopcją, czy ona ma szanse?
  6. No wlasnie, sponsorzy. Co by bylo bez sponsorow?????? ja wiem, ze nic. Niemozliwa jest pomoc bez tych ludzi. W dodatku sa anonimowi a co za tym idzie bardzo skromni. Dziekujemy sponsorom i opiekunom. Pajcia to juz tak samo jak PKS u jamora. On w koncu znalazl sie w dobrej sytuacji i wyjechal. Moze ciocie li1 zaprosic do Pai;)
  7. Tak, umeczyc, przede wszystkim, moze pomoze. Oj te nasze kochane pieseczki, ile z nimi nie raz biedy. Powodzenia i spokoju zyczę.
  8. Poczul sie pewnie, zadomowil i pokazuje prawdziwe oblicze. Musisz niestety zabezpieczac wszystko. Inaczej spodziewaj sie pootwieranych szafek, wywalonego cukru, maki, pogryzionych poduszek, wygryzionych i podrapanych drzwi, wywalonych z ziemia kwiatkow.. .. . .itd, itd.. . . . To mlody pies i raczej wszystkie w jego wieku tak robią. Moze jak wiesz, ze bedziesz na dluzej wychodzila z domu, to najpierw dobrze go zganiaj na spacerze. Bedzie zmeczony, to bedzie spal. Mozesz tez nasypac do butelki plastikowej suchej karmy.Tylko trzeba w niej porobic dziurki, tak zeby czul zapach. Bedzie chcial sie dobrac, to zajmie mu troche czasu. No i ja zawsze z uporem maniaka powtarzam, ze ja stosowalam w takich przypadkach przywiazywanie w miejscu takim zeby nic nie mogl zbroic. Przyuczalam stopniowo do tego bedac w domu. Zaczepialam na kilka minut i wychodzilam np do kuchni zmywac. Slyszal, ze jestem, garami szczekam. Takim sposobem pies nie wie kiedy sie przyzwyczai, ze tak trzeba i potem mialam zawsze spokoj i nic nie zniszczone. Po kilku miesiacach pies wyrasta z tego i juz nie trzeba przywiazywac. Uwazam, ze nie ma krzywdy jak kilka godzin wybiegany posiedzi sobie w jednym miejscu. Oczywiscie nie z kazdym tak sie da, bosa takiepieski, ktore moga sobie krzywde zrobic na przyklad oplatac sie smycza. Trzeba przyuczac stopniowo i obserwowac. Oczywiscie robilam to jak mieszkalam w bloku, a trafial mi sie jakis szczeniak. Mialam taka sunie, ze schroniska, ktora tak nauczylam, bo na poczatku wszystko niszczyla, choc miala 6 lat. Tak sie przyzwyczaila do uczepiania, ze jak po miesiacu mialam urlop i bylam w domu, to ona spala caly dzien. Sama szla na poslanko bez uczepiania. Do roku tak sie zachowywala. Potem tez w ciagu godzin pracy spala, ale juz na lozku. Sorry, ze sie tak rozpisalam, ale moze warto sprobowac.
  9. Asencja, wielkie dziekuje. Badania jeszcze zrobimy, na pewno, tylko caly czas nie wiem czy operowac. roma_121 dziekuję.
  10. Asencja, dziekuję. Moze zrobmy tak, ze u mnie dojdzie do siebie i dalej sie zobaczy. Bedzie dobrze, to ja sama ja do Ciebie chetnie przywioze, a jesli bedzie cos nie tak, zabiorę. Jesli mozna, zaklepujemy jak tak Twoje dt. Mysle, ze na jedzonko na pewno sie zlozymy i bedziemy Ci posylac . Dobrze, ze jestes u nas, bardzo dziekuję. Tylko, ze nie chcialabym zeby bylo na mnie jak cos nie tak bedzie. Ja jestem gotowa sprobowac, choc wiem, ze dla niej przede wszystkim bedzie to bardzo ciezki okres. Jednak nasz wet przyjezdzal do mojej Saszki, dostawala p. bolowe, mysle, ze nie cierpiala dlugo. Podkresle jeszcze raz, ze wet wyraznie powiedzial, ze operacja jest ryzykowna, ale warto sprobowac. Ona jest taka fajna, taka serdeczna, pelna zycia. Dzisiaj pluszaka nosila w zebach i powarkiwala na wszystkich, kto tylko podchodzil, smieszna taka, a ja usiadlam na schodku i poprosilam: no daj, daj. . . . podeszla i polozyla mi na kolanach, merdajac ogonkiem. Polizala mnie po twarzy i widzialam w jej oczach, ze jest szczesliwa. Choc nie jest lekko, to ja tez jestem szczesliwa i ciesze sie, ze wyszla z tego wiezienia i dziekuje tym babom jednym z Biela, ze zadzwonily do ifki. Jakby nie bylo uratowana z niewoli. Dzieki nam wszystkim tu obecnym ciotki. Powiem tez, ze to dobrze, jesli nawet sa nieporozumienia, ze rozmawiamy, bardzo dobrze. Gdybysmy nie rozmawialy, wtedy byloby bardzo zle.
  11. roma_121, dziekuje, to jest nas dwie, ktore są za. Czekamy dalej.
  12. Sluchajcie, widze przeciez ze jestescie dostepne na dogo, lub po moim poscie bylyscie tutaj. Nikt nie zabierze glosu w sprawie Kai? To ja sama mam podjac decyzje? No dajcie spokoj, halooooo!!!!!
  13. Ja oddawalam na takiej samej zasadzie suczkę Balbinkę. Na poczatku byla pod nieobecnosc rodziny w budzie. Szybko jednak, jak tylko przyszly mrozy, zabrali ja do domu. Jak pogryzla im drzwi, zastanawiali sie czy jej nie oddac. Poradzilam, zeby ja zostawiali w miejscu, np. kuchni i przywiazywali, na taka odleglosc zeby niczego nie zniszczyla. Tak robili i po jakims czasie juz nie niszczyla i mieszka w domu. A miala byc podworkowa. Niedawno bylam u nich przejazdem i mnie obszczekala. Miala byc podworkowa, a spi z dziewczynkami w lozku. Wszystko zalezy od ludzi. Mysle, ze jak fajni ludzie, to i dadza jej slomy do budki, to sie przyzwyczai. A jak beda mrozy, to czuje, ze nie zostawia jej na noc na dworze. Jesli oczywiscie to normalni ludzie. Pati, a mozesz sprawdzic domek? to znaczy wiesz, wizyte zrobic przed? A ha, jedź, ale jak? Juz odmowilam wczoraj. A p. redaktor czeka na maila ode mnie z podaniem kogos, kto by mogl, a kocha koty i je ma, lub w jakis sposob pomaga. Nagranie w czwartek. Jedzcie ktoras, dam namiary. Wystarczy zadzwonic, albo napisac, a czlowiek sam sie skontaktuje.
  14. Ale zle mnie zrozumialas Asencja. Ona jest z Torą i nic sie nie dzieje, bo Tora od poczatku przymilila sie do niej i jest ok. Jak wpuszczam do nich sunie Midi, pieska Bono, jamnisie, Punie, Toffika, to tez nic sie nie dzieje. Ona tylko nie godzi sie z psami, ktore do niej cos tam mają. Nie pozwala sobie wtedy na ustepstwa. Napisalam o tym, bo nie chce zeby potem bylo, ze zabieraj, bo sie nie godzą. Ale przeciez to nie problem, Sokolka nie jest tak daleko, moge przeciez przywiezc i bysmy zobaczyli jak jest. Tylko ze nie piszesz caly czas jak to mialoby wygladać. Czy dac mozesz hotelowanie, czy dt platny, czy nieplatny. Jesli platny, to ile? Tak jakos nie jasno piszesz. Ja nie powiedzialam, ze ona jest agresywna. W dodatku nie wiemy czy wezmiesz jak bedzie po operacji i czy w ogole bedziemy operowac, nic nie wiem. [B]Kaja nie jest zadna terrorystką, mysle, ze ona wlasnie sie boi, dlatego tak potrafi sie zachowac. Jest stara i chce spokoju. Przewaznie spi.[/B]
  15. Ha, ha, ha, on chcial poczytac, dlaczego mu jajka wycieli. . . . ale sie usmialam. Przepraszam, nieladnie sie smiac, bo nie ma powodu, ale jakos tak z tego, ze wlasnie zarus anatomii czlowieka pogryzl. Biedny, czytac nie umie i myslal moze ze to o anatomii zwierzat ksiazka. Albo ukaral Ciebie za kastracje. Kto to moze wiedziec, co te zwierzaki maja w glowie tak do konca to nie wiadomo.
  16. O, Caillou, to ksiezniczka kochana i madra, jest wyjatkowa. Tak, sa takie ktore nie niszcza a sa takie, ktorym pluszaki nie wystarczaja, baaa, nawet lozko rozebrane na czynniki pierwsze im nie wystarcza, musza jeszcze to lozko zakopac. . . . tak ostatnio robia u mnie. Rozszarpaly, a teraz kopia pod nim dol i lozko sie zapada, a potem pewnie beda kopac drugi dol, zeby schowac calkowicie. Ja juz na razie nie sprzatam tego, bo maja zajecie przynajmniej. Zauwazylam, ze jak nie pojde z nimi naspacerek,to takiego szalu dostają. A jak widza, ze odjezdzam, to ludzie mowia, ze przez pol godziny wycie takie, ze az strach. Powiem Wam, ze zaprosila mnie do programu Ewa Drzyzga, do "Rozmow w Toku", ale jak mam pojechac do Krakowa i to na dwa dni? Temat o kotach. Przyjechaliby po mnie kierowca samochodem i odwiozl z powrotem, zaplaciliby za hotel i zarcie i opacili 2 dni dla opekuna zwierzakow u mnie. Zrezygnowalam, bo nie mam jak pojechac. Nagranie jest we czwartek na 10 godzine. [B]Moze ktoras z Was chcialaby wystapic. Nagranie nie jest na zywo. Podam namiary do Pana redaktora, ktory tym sie zajmuje. Kociary, blizej Krakowa moze sa. Oni za wszystko zaplacą. Powiedzieli, ze jak trzeba, to helikopter moga przyslac. Trzeba tylko dzisiaj podjac decyzję. [/B] Ja gdybym mogla, polecialabym do nich, a co??? jeszcze w lelewizji mnie nie bylo ha, ha, ha.. . . .
  17. [quote name='Asencja']słuchajcie a może rozważcie czy powinno się fundować 13letniej suczce takie cierpienia jakim jest operacja i leczenie po niej?Miałam taką sunię....pomyślcie nad tym skoro same zastanawiacie się czy przeżyję tę operację?Pipi gdyby sytuacja były nie do rozwiązania-daj mi znać !!! Ja mogę na dzień dzisiejszy ofiarować jej miejsce w psiarni-zadaszona,zabudowana,przeszklona,podłoga z desek,ogród i podwórko do dyspozycji;do domu jednak wziąć nie mogę bo tam najzwyczajniej nie mam już miejsca;jednak mam nadzieję,że do zimy zwolni mi się przejściówka w kociarni więc w razie czego pisz do mnie na pw bo rzadko zaglądam na dogo albo bezpośrednio na pocztę [B]lubietruskawki1@wp.pl [/B] no i jeszcze raz proszę-zastanówcie się -czy powinno się jej fundować taką ciężką operację...[/QUOTE] Asencja, z nieba spadasz, dziekuje. Tylko dobrze by bylo zebys okreslila sie na jakich zasadach bys ja wziela i czy mozesz oddzielic ja od psow, ewentualnie z takimi, ktore jej sie poddadza i beda schodzic z drogi. Ona juz nastepnego dnia u mnie pokazala, ze nie chce miec nic wspolnego z psami. Warczy, a nawet potrafi zaatakowac na oslep. Jest zazdrosna o czlowieka. No i czy przyjmiesz ja jesli nie bedzie operowana, czy przed operacja rowniez i na jak dlugo? Nastepna sprawa, to to, ze albo jakas specjalistyczna karma dla seniorow potrzebna, albo gotowac jej trzeba. Ja gotuje kurczaka, albo mieso z ryzem i marchwią. Karme podjada sobie kocią, bo tej ktora mam nie toleruje chyba zoladek, bo ma problemy z wyproznianiem. Pisze o tym dla jasnosci, zeby potem nie bylo problemu. Przed chwila dzwonil wet i powiedzial, ze przerzutow do pluc na rtg nie widac, ale jest rozedma, powiekszone serce. [B]Operacja ryzykowna, ale guz nieoperowany moze zaczac rosnac i wtedy trzeba bedzie juz tylko usypiac. Jesli podejmiemy decyzje ze operowac, to jeszcze krew do badania, zeby zobaczyc jak nerki i watroba, w jakim sa stanie. Musimy podjac decyzje.[/B] Ja mowie operowac, jestem za. Zoperowalam moja Sasze i zyje, poprawila sie, ma sie dobrze, nawet jeszcze biega. Wet powiedzial, ze przedluzylam jej zycie o pol roku, ale juz wlasnie mija to pol, a ona jest zdrowa. Na poczatku po operacji bylo zle, bo nie wstawala sama, miala bole okropne, ale wszystko sie dobrze skonczylo. Mojej mamy sunia kiedys byla w takiej samej sytuacji i w 13 roku zycia zoperowana, zyla jeszcze 3 lata. Moja Maja, w wieku ok 11 lat przeszla to samo i po operacji minelo juz 6 lat i zyje calkiem dobrze. Decydujmy co robic.
  18. Mialam okazje poznac psy pati-c osobiscie. Jezdza w samochodzie jak ludzie. Bardzo sliczne i madre, posluszne pieski. Enia, a zwrocilas uwage, co Piracik nosi w pysiu? Takie sliczne te maskotki, ze zalowalam dac psom na pozarcie, ale jednego jelonka, reniferka im dalam i widze, ze bardzo polubili. Teraz patrze na jeszcze dwa, ktore stoja u mnie na polce i zaluje, ze nie oddalam im wszystkich. Stara i durna baba ze mnie, jak dziecko normalnie. No i po co mi one potrzebne? a szczylki by sie bawily. Mysle sobie, dlaczego tak jest, ze dzieci szybko rosną, a starosc jest dluga??? one takie sliczne, pocieszne, niechby byly takie choc z 5 lat.
  19. O matko, cudniaste są, kochane. Milo popatrzec na nie. Zdjecia sliczne.
  20. To extra, o to chodzi zeby byly szczesliwe. Maja, zuch dziewczynka jak tak.
  21. Fajnie, ciesze sie bardzo. To do mnie dzwonila ta pani, ale pytala o Maję, te rudą, malutka. Ale mowila cos, ze wolalaby odwazniejsza suczkę, to pewnie dlatego wybrala Felę. Czyli zostala jedna dziewczynka i trzech chlopakow. Pati, prosze pilnuj zeby jej za bardzo nie dokuczali, ona taka kruszynka. Bej to kawal chlopa i on taki wol ciezki. Jak sie z nimi bawil u mnie, to byly chwile, ze uciekaly od niego. Dziekuje za ogloszenia. Pati-c, dziekuje i Tobie Randa bardzo dziekuje. Zeby nie Ty nie byloby maluszkow w Stolicy.
  22. enia, nikt mi nie wciskal, to prawda, ale i nikt nie wziął. Gdybym nie zabrala, to wrocilaby do faceta. Decyzja nie zdazyla byc przemyslana, bo nie bylo kiedy myslec. Ty tez pisalas, ze nie mozna jej oddac do tego garazu z powrotem. Troche mnie to dziwi, po co te spory. Kobiety, ja jestem taka, ze jak pomagam to do konca, a nie na chwile. To znaczy co? zostala zabrana, bo miala miec dom staly, tak? ale zostala tez zabrana z koszmarnych warunkow, tak? no i jak sie okazalo, ze ds nie wypalil, a dt nie ma i w dodatku chora jest, to znaczy, ze juz nie ma rady i trza w te koszmarne warunki ja oddac z powrotem tak? Przeciez mnie sie popsol samochod, a wet umowil na poniedzialek, no i zrobilam wszystko zeby pojechac,tak? napisalam ze moze ktos by mogl z nia pojechac, tak? nikt nie mogl, wiec udalo sie i pojechalam i sprawa zalatwiona, tak? Wkurzona bylam, bo chyba moglam, jak wszystko sie wali na raz, tak? i czy myslicie, ze ja to jestem taka, ze teraz powiem, zabierac, bo ja nie dam rady, czy tam nie mogę? nie powiem, spokojnie, nieeee poooowiem, nie oddam jej teraz tym bardziej kiedy byc moze ona ledwo zyje. Osluchowo ma zmiany w plucach. Sluchal Burzynski i sluchala Siwicka. Wynik przeswietlenia bedzie jutro, lub po jutrze, bo na ironie losu wywolarka do zdjec rtg sie popsula. Trzeba czekac niema innej rady. Zaplacilam 50 zl za przeswietlenie. Fakture wetka wysle pocztą. Sprawa z Kają sie pochrzanila, ale ona nie jest temu winna, tylko my ludzie. Nie mozemy jej oddac teraz do goscia. Moge byc zla, moge narzekac, tupac nogami, ale nie oddam jej tam. Jesli nie ma dla niej miejsca, to trudno, dam radę. Tylko nie klocmy sie, prosze. Damy radę, pomozemy jej odejsc z tego swiata jesli nie zdrową, to chociaz szczesliwą. Ciesze sie, ze sa pieniadze na jej leczenie i dziekuje za to.
  23. Trzymam mocno kciuki i ogryzam pazury(ha, ha, czym?), bo jedzie do mnie brat i wiezie 4 kluczyki od elektryka jakiegos. Moze choc jeden bedziepasował? a jak nie, to Piotr mowi, ze bedziemy z pieciu robic jeden. A jak sie nie uda, to nas zawiezie. Mialam tez opcje, ze maluchem, klekotem z takim luzem w kierownicy, ze szok bysmy z sasiadka, albo jej synem pojechali. Bedzie dobrze, moze. Upieram sie i zrobie wszystko zeby to dzisiaj zalatwic, bo zrozumcie, jak Kaja bedzie operowana, to po zabiegu bedzie spokojniejsza i moze nie bedzie sie sadzic do Miski. Prosze tez o wyrozumialosc dla mnie, ze Misia choc moich rodzicow jest u mnie, ale tato jest byc moze chwile przed operacja tetniaka, a mama moja ma 80 lat, po udarze, wzrostu metr z kapeluszem i nie daje rady z nia chodzic naspacery. A jak mowie, ze mi ciezko, to mama placze, denerwuje sie i mowi, ze wszystkie psy na swiecie maja azyl i sobie radzisz tylko jedna Misia przeszkadza. No nie moge naciskac zeby zabierala, bo sumienie mi nie pozwala. Jesli ojca beda operowac, to mama mowi, ze wtedy jesli Miska mi tak zawadza, to niech ją oddam. Ale wiecie, to nie ladnie z mojej strony w obec rodzicow. A Kaja na nia warczy i sie rzuca. Na Tore tez warczy, ale Tora poddaje sie, pada plackiem przed nia i ta odpuszcza, a Miska nie i szczepiaja sie. Kai nie wychodzi to na zdrowie, bo jak sie denerwuje, to sapie bardzo, a nawet kaszle. Nie moge przeniesc Miski na druga strone, bo tam to juz w ogole nie ma zgody. Nie wiem, ale Misia nie jest lubiana wsrod zwierzakow. Nawet Luska sie do niej czepia. Nie ma juz kata u mnie zeby rozdzielac, uwierzcie. A oczy to w d...e musze miec. Za duzo jest ich i zaczynaja mnie ignorowac. Przydalby sie jeszcze jeden ekonom, bo widza ze ja z sil opadam i zaczynaja sie szczepy. ok, lece, bo przyjechal brat. . . .
  24. Wczesna ciaza u Tory, bedzie ciachanko. Jedna kobieta mowila mi, ze te dwa psy, ktore zostaly wywalone razem z nią, to tez suki. One z Topczewa przeniosly sie w glab wsi na cmentarz i tam koczują. Jak obrobie sie troche z Kają i zreperuje samochod, to podjade tam i zobacze, czy to suki. Trzebabedzie i jewykastrowac, poki jeszcze nie tak zimno. Wielki problem jest z tym psem Dzekim o ktorym pisalam wczesniej. Juz kobieta wyjechala do Bialego i pies zostal sam. Warszawiak podjal sie karmienia go, ale teraz jak ma zone po operacji, to mowi, ze nie wie czy podola, ale cos tam rzuci do jedzenia. Widzialam psa ostatnio. Juz nie jest taki wesoly, nie cieszyl sie na moj widok, tylko lezy i patrzy. Nawet budy mu nie zrobili. Co za ludzie . . . . .a tam w tej rodzinie wielkie nieszczescie bylo. Ludzie, sasiedzi nadziwic sie nie moga jak tak mogli psa na pastwe losu zostawic. Mowia tez, ze ta "spadkobierczyni" szuka kogos, zeby pozbyl sie psa, bo po co ma sie meczyc. Ostatnio jakos stracilam wene na to pomaganie. Czy cos strasznego musi sie stac zeby ludzie sie opamietali? Zastanawiam sie co musialo sie dziac 100 lat temu, kiedy nie bylo tak naglasniane, nie bylo kastracji??????a przeciez pies zawsze towarzyszyl ludziom i psia matka zawsze byla, jest i bedzie. O ten Dzeki [IMG]http://www.empikfoto.pl/albumy50/628612/1281983/43285684_p8260035.jpg[/IMG]
  25. Randa, skrzynka pelna u Ciebie. Jak mozesz oproznij, bo tyle Ci napisalam, ze do jutra bedziesz czytac:lol:
×
×
  • Create New...