-
Posts
118 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by sajtka
-
[quote name='Delph']Podaję teraz Nutrę Gold Holistic Senior. Psu smakuje, wygląda na to że ropienie oczu przechodzi. Kupki ma mniejsze niż po Acanie, ma więcej energii, a jeśli by jeszcze się upierać przy zawartości glukozaminy to ma aż 1200 mg/kg. O sierści za wcześnie, żeby coś powiedzieć. Skład jest podany na anglojęzycznej stronie (Polska w budowie). A mieszać mu chciałam z karmą Oliver's. Założyłam tutaj na dogo temat tej karmy ([URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=119317[/URL]), ale coś chyba jest za mało znana w Polsce ;). Mnie bardzo zachęciły standardy i wymagania dla tej karmy (opisane m. in. na stronie dystrybutora w Polsce - Celtra). Wszystko jest bardzo szczegółowo wymienione, zarówno skład, jak i kontrola jakości, certyfikaty, pochodzenie składników (szczególnie na duńskiej stronie producenta Oliver's Petfood). Jednym słowem wygląda porządnie :p Skład też mi się bardzo podoba, dlatego myślałam o mieszaniu. Ma większe dawki witamin niż Nutra, w tym wit. C, do tego jeszcze MSM. Co o niej sądzicie? Może tylko mnie się wydaje sensowna ;)?[/quote] ja używam Oliver'sa od ponad 2 lat; dodatkowo moj pies jest alergikiem ! fajnie przyswaja ( mimo problemów z trzustką) więc ją kupuję; więcej odp. na wątku z karmą; przy okazji Artroflex dawał efekt biegunek przy dłuższym stosowaniu ( dawno temu została nam łapa pod sniegiem zaklinowana, niestety)
-
Mój pies miał problemy z trawieniem ( trzustka) ; częste wzdęcia i biegunki etc. Nigdy nie lubił Eukanuby , jako-tako znosił Hillsa; więc z koniecznosci mu gotowaam; od dwóch lat oprócz pecynki indyczyny z ryżem daję mu tą karmę ( kupuje w animalii) najpierw normalną, dla dorosłych a teraz senior z kurczakiem i jestem baardzo zadowolona z jego kup... Nie ma po niej wzdęć i zjada ją z APETYTEM , o jaki go nigdy bym nie podejrzewała.( na inne suche karmy nawet nie chciał spojrzeć- wystarczył mu jeden niuch i rezygnował, a wetka mi gadała, żeby go zmuszać - nie dawać nic to jak bardzo zgłodnieje to zje)
-
jak widać SĄ
-
Mój ukochany obecnie 6letni pies miał z gruczołami od początku kłopot; początkowo, nie tylko z powodu lużnych stolców ( trzustka) ale jak mi się wydaje jedno z ujsc gruczołu jest 'pokręcone" ; Do weta jeździlismy co 2 tygodnie, bywało, że wciskała mu jakies antybiotyki, w trakcie których to zabiegów trząsł się jak galareta. Moja wet nie do końca wytłumaczyć mi chciała jak to zrobić samemu... Ponieważ psiak wylizywał sobie okolice odbytu z uporem robiąc rany... Pod ogonek swieciłam mu lampą Zeptera i dokładnie przyjrzałam się otworkom ( 4, 8 godzina [I]zegara) . Ponieważ lubił swiecenie i się r[/I]ozluzniał to w pewnym momencie tylko dotykając palcem udało się nam wspólnie opróżnić otworek ( bo pies się napiął w tym samym czasie); od tego czasu , już nie palcem ale całą ręką prawie 6 lat usuwam mu nadmiar wydzieliny. Jedno: [B]robię to częsciej niż mówiła weterynarz . W czasie od do zaplanowanej wizyty zdarzało się, że[/B] w nocy pies sobie sam wylizując opróniał.więc aby tego nie robił początkowo uciskałam co trzy dni teraz co ok. 2 tygodnie. Ciekawe,że nadaktywny jest tylko jeden z tych gruczołków a drugi nie ( możliwe, że opróżnia się w czasie qpki). Po mniej więcej roku pupka odżyła, zarosła białym futerkiem i problem minął; ale nadal wspólnie sobie od czasu do czasu ... wyciskamy ( nawet już się przyzwyczaiłam do odorku:) , który początkowo mnie odrzucał; gruczoły wyciskam u tego po lewej, na fotce)). Moja wetka szczęsliwa z tego powodu nie była bo kasa stopniała :) [I]więcej szczegółów mailem; oczywisci gdyby ktos był zainteresowany[/I]...
-
[COLOR=darkred]Moze jest dla nich źródłem stresu albo co?[/COLOR] [COLOR=darkolivegreen]Aluzja [I]delikatna[/I] jest oczywiscie do mnie, no bo ja to taki [I]domowej masci[/I] specjalista od depresji kastratów jestem i niech już tak będzie na wieki wieków.... Ale z Frolikiem nie mam nic wspólnego, nawet psom które dożywiam kupuję za wasną kasę Boscha ( i to nie elektro-narzędzia:))[/COLOR] [COLOR=#556b2f]Berek, a wiesz co do tej [B]piłki [/B]to tą teorię znają w TPN, bo m.in. zabraniają lotów na paralotnich nad parkiem bo się zwierzęta stresują; Nie pomaga tłumaczenie, że glajt to taki duuuuży ptak; widać to czytali:)[/COLOR] [SIZE=1][COLOR=darkolivegreen]Ale trzeźwo stąpać po ziemi też umiem, proszę mi wierzyć. [I]Szczególnie w sprawach zawodowych :)[/I] [/COLOR][/SIZE]
-
widzę, fizyk teoretyczny? po tej długosci [I]drogi[/I] sądząc ; prawo Ohma natężenie prądu itd jest odwrotnie proporcjonalne do oporu el ( choć to wspólczesna poniekąd wersja, bo jak Ohm to odkrył, to inaczej sformuował), ale nie spierajmy się o szczegóły tym bardziej , że nikogo to jak widać i tak nie nie interesuje. [B]Ja tylko wyraziłm swój pogląd , że znając "prąd" wybrałbym zapach i tyle.... A obroży el. w każdej z wersji nie kupię bo nie należę do jej zwolenników; A sprzedają całe systemy 'porażania prądem' zwierzaków i takie różnorodnosci jak m.in. impuls na granicy posesji- nie budujemy płotów itp a reklamowe ulotki m.in. rozdają ludzie na wystawach [/B] [B]:) a co do kolegi , to niestety tylko podparł się półd... więc z ominięciem wrażliwych stref; gorzej się było do tego przyznać, bo niestety w tamtych latach namiętnie gralismy w karty ( brydżyk)[/B]
-
mysle, że ona się nad tym nie zastanawiała nigdy. To jest dla niej skuteczne więc stosuje. Zresztą później spytałam o to hodowcę whippetów ze Sląska p. Kasię i była zdziwiona, że ktos o e pozakładał chartom/ ona myslała, że to tylko dotyczy wyłącznie psów bullowatych a nie takich delikatnych z natury. Nie wiem też co sądzi o tym ZK, w sumie niby winien być opiniotwórczy w tej materii.. Popiera, zaleca czy jest obojętny i nie zajął stanowiska?
-
[COLOR=red]Wysokie napięcie skutkuje brakiem wpływu rezystancji naskórka oraz siły i powierzchni docisku elektrod do skóry na wartość prądu rażenia. Porażenie następuje pomiędzy elektrodami (a nie do ziemi, bo źródo obwódu elektrycznego jest od ziemi całkowicie odseparowane[/COLOR] [COLOR=black]czytając to zdanie wiem, że nie mam do czynienia z np. elektrykiem itp . Zastanów się tylko, pomijając temat o.e. , nad sytuacją w której podajesz napięcie do zamkniętego obwodu nieaktywnego ( same oporniki, poł. szeregowo- równolegle , zmostkowane itp) ale na tyle skomplikowanego, że jest w nim wiele oczek . Jak przyłożysz napięcie do jakichkolwiek 2 punktów tego obwodu, to prąd popłynie ci tylko w jednym obwodzie, czy we wszystkich stanowiących zamknięte oczka? [/COLOR] [COLOR=black]Tak samo jest w przypadku kontaktu z tym urządzeniem, które opisujesz. Nie tylko jest obwód stanowiący przestrzeń pomiędzy elektrodami ( zresztą ten łuk się w ciele będzie wydł€żał, bo to normalne zjawisko), ale też prąd popłynie w każdym innym zamkniętym [I]obwodzie[/I], w tym i pomiędzy elektrodą a ziemią.[/COLOR] [COLOR=black] Na pewno reakcja na zadziałanie jest pochodną ładunku jaki przyjmiesz i zneutralizujesz.[I] Akurat ja mam dosc silny paralizator. [/I][/COLOR]
-
[quote name='TuathaDea']Zarówno paralizator, jak obroża elektryczna działa na zasadzie rażenia jednokierunkowym impulsem prądowym (o wartości około 10 mA) o wysokim napięciu (rzędu kilkudziesięciu do kilkuset kilowoltów). Wysokie napięcie skutkuje brakiem wpływu rezystancji naskórka oraz siły i powierzchni docisku elektrod do skóry na wartość prądu rażenia. Porażenie następuje pomiędzy elektrodami (a nie do ziemi, bo źródo obwódu elektrycznego jest od ziemi całkowicie odseparowane) i powoduje bolesny skurcz tężcowy mięśni znajdujęcych się między elektrodami i w ich okolicy. Zarówno paralizator, jak i oe nie powoduje skutków fizjologicznych dla zdrowego organizmu, niemniej ich użycie może spowodować krótkotrwale tzw. stan wstrząsu elektrycznego (o objawach podobnych do szoku).[/quote] miejscowo na pewno, ale zniesienie napięcia mięsniowego jest w całym organizmie ( człowiek się np natychmiastowo przewraca, mimo, że dotknęlismy go miejscowo tylko w tułów) , więc jak to się wg Ciebie rozprzestrzenia? ?Poczytaj w instrukcji: jest też napisane, aby go nie dotykać w trakcie porażania, bo się samemu można poczęstować...
-
po prostu WALIŁA prądem, za pomocą przycisku ... moim skromnym zdaniem , metrologa, tego urządzenia nie da się własciwie skalibrować ; bo odczuwanie może się różnić u poszczególnych osobników tej samej rasy a poza tym jak znaleźć jakies progowe odniesienia: ból ekstremalny ( obserwowalny) a od góry czym go oszacować : brakiem jakiejkolwiek reakcji? [SIZE=1]ps. a przypminam, że nie tak dawno na lotnisku w Kanadzie naszego rodaka nie znającego jężyka policjanci potraktowali pałkami el. bezpiecznymi a jednak doszło do zatrzymania akcji serca i smierci? [/SIZE] Ps w ogóle nie oceniam osób używających obroże elektryczne, choć może tylko bardziej rozumien jak takie urzązenia działają. Dlatego jesli nie zapach to może dźwięk albo zupełnie inaczej?
-
[COLOR=red]Natomiast nie zamierzam dyskutować o odczuciach związanych z impulsem z o.e. z kimś kto nie wypróbował tego na sobie [/COLOR] wydaje mi się,że się nie rozumiemy; ja próbuję Ci wytłumaczyć , że Ty [B]testując na sobie obroże el. z okreslonej wielkosci ładunkiem , w związku z tym, że jestes tylko większa od swojego psa,masz dłuższe nogi, nosisz buty i masz większy przekrój poprzeczny ciała ( czyli stawiasz większy opór) przepływa przez ciebie mniejszy prąd[/B] i w związku z tym słabiej niż pies odczuwasz działanie obroży . [B]To nie sentymenty a zwykłe zastosowanie prawo Ohma[/B] ( fizyka szk. srednia , bodajże w brzmieniu prąd przepływający przez przewodnik jest wprost proporcjonalny do napięcia a odwrotnie prop. do opory stawianego przezeń). A reagujemy na dotyk, hałas wg skali logarytmicznej po to aby móc jednoczesnie usłyszeć szepty oraz extremalny huk tymi samymi uszami... [B][SIZE=1]Instrukcję działania paralizatora mam w domu, przypadkiem.. wraz z urządzeniem; mnie osobiscie wystarczy opis jego działania.[/SIZE][/B] [B][SIZE=1]z wykszt. m.in.jestem inż automatykiem, o specj. metrologia; działałam też długo w telemetrii ( pomiary na odległosc wielk. nieelektr. metodami elektrycznymi). Teraz preferuję analizy sztywnosci brył w związku z transprtowaniem drogocennych urządzeń, bo za granicą ubezpieczyciele żadają takowych przy ubezpieczaniu szkód a ja lepiej zarabiam.. tylko sprawdzając, czy np. urządzenie jest dobrze zakotwione na czas transportu i przez to podatne na uszkodzenia. A sprawdzam- licząc, nie domniemując [/SIZE][/B]
-
wywala mnie z dogomanii; w momencie powstania łuk el. wyrównuje potencjały elektrod, ale w stos do ziemi powstaje napięcieel. itd. można to przyrównać do syt. dotknięcia się do przedmiotu pod napięciem; ludzki paralizator powoduje zwiotczenie mięsni czyli ładunek spływający po nas znosi napięcie el. w mięsniach, nie tak? dot. wyp. powyżej: i dlatego o ile mnie pamięć nie myli w Niemczech nie można używać o. el? Lepiej szkolic innymi metodami; u nas jest taka hodowczyni ZK która swoje charty wyposażyła w o.el w związku z czym nie miała problemów z ich przywoływaniem. Widziałam kiedys jak jednego dosłownie podcięło po zadziałaniu . Kiedys w trakcie wymiany zdań mailowej z inną hodowczynią nasza pani powiedziała ,że jej psy są bojaźliwe i boją się odłączyć od niej w lesie. A może to jest skutek stosowania o.e?
-
po to żeby wywołać łuk el.( jakos ten ładunek należy wytworzyć czy też zaindukować) . Ale to są szczegóły i może byc kilka rozwiązań ( wykonań) ; niemniej zasada działania jest podobna
-
[COLOR=darkred][B][COLOR=navy]Do BEREK[/COLOR][/B]: Ale to była inna sytacja bo po jednym przyłożeni latarką pies skowyczał, więc po co walić jeszce 2 razy by pies stracił przytomnośc ? :roll:[/COLOR] __________________ to ten post? [B]A przy okazji testowania na sobie[/B]: podanie ładunku elektrycznego wywołuje krótkotrwały przepływ prądu do ziemi ( inaczej pies by się nam naelektryzował, nieprawdaż?) Gdyby nawet założyć,że mamy taką samą gęstosc ciał ( a tym samym opornosć el. w porównywalnej jednostce objętosci) to jednak u psa dlugosc takiego obwodziku którym ładunek spływa do ziemi jest relatywnie o wiele krótsza i dodatkowo przekroje np kończyn mniejsze (opornosć mała: prąd powstały w wyniku użycia obroży el. nazwijmy to prądem [I]rozładowania[/I] jest w związku z tym relatywnie duży ), a u nas, ludzi, odległosć m. miejscem przyłożenia takiej obroży a ziemią jest niepórwnanie większa i przekrój poprzeczny naszych ciał raczej też( opornosc wielokrotnie większa), czyli [B]prąd płynący w wyniku podania takiego samego ładunku el. na człowieka i psa jest w przypadku psa:[/B] [B]dużo WIĘKSZY[/B] ( zależy od wielkosci psa itp) i to musi dawać inne odczucia niestety, choć nie wiem do końca czy odpowiednio nasze układy nerowowe są o podobnej wrażliwosci ; Jesli nawet tak , to zapewne odczucia są wg. skali logarytmicznej ( podobnie jak ze słuchem) , czyli parę razy większy prąd daje nie-wprost-proporcjonalne większe odczucia u psa, włacznie z bardzo możliwym bólem; [I]A co do mojego kolegi, to ładunek jaki przyjął na siebie był naprawdę nieduży[/I], dodatkowo my ludzie [I]mamy na nogach buty[/I] ( zwiększony opór przejscia!) a psy nie i często podłóże ( trawa) jest wilgotne, co też zmniejsza opornosć na drodze spływania ładunku... podnosząc dyskomfort odczuć. [B]Dlatego ja wybrałabym zapach[/B], choć akurat zmysł powonienia u psów jest nieporówywalnie lepszy i też trudno przełożyć nasze odczucia...na ich nosy... Ale w temacie zapachów pozostaję w sferze wyłącznie [I]emocji[/I]
-
włsnie obejrzałam twój filmik z [I]duchem[/I]; twoja Lora jest dosć zachowawcza/niepewna wobec tego gadżetu, żeby nie powiedzieć, że się trochę [I]ducha[/I] obawiała a już jamnik normalnie podszedł, powąchał i zignorował. Może nawet wobec twoich ostrzej/głosniej wypowiedzianych słow ( nawet nie do niej adresowanych) ona się czuje nie- za-pewnie i stąd to lanie; może być psiakiem nerwowym lub lękliwym? A jak ty oceniasz jej charakter? U mnie moja sunia od stanu totalnego przerażenia do chwili obecnej zmieniła się diametralnie , ale demony z przeszłosci czasem się odzywają: nadal jest nerwowa, pomimo upływu 2 lat pozostała lekko wycofana ( no chyba, że widzi konkurentki, to wtedy chce je odgonić od psa i jest baaardzo aktywna). W każdej nowej sytuacji [I]do przodu[/I] idzie pies a ona widząc jego reakcję stara się zachowywać podobnie/nasladować... co jej się udaje z różnym skutkiem.
-
ja mojej też nie biłam, bo nie jestem agresywna i nie biję ( no może jedynie w ramach rozładowania -wypuszczam z siebie w eter różne niecenzuralnosci ale tylko słodkim głosem) lecz niestety-stety [B]rządzę[/B] w domu i to wystarczyło; moja sunia miała 9.m jak się pojawiła w moim domu; najpierw sikała , bo nie kontrolowała oddawania moczu a na dodatek woda była stale dostępna ( początkowo to nawet jednoczesnie piła i sikała drugim otworkiem:) przepłukując nery ) ale po paru miesiącach zdarzało się jej nawet często ... sikać na mój widok; sporo czasu mi zajęło zanim przekonałam się, że to ja jestem przyczyną....Na początku było mi trudno się do niej zbliżyć, bo w grę wchodził jeszcze drugi pies, któremu musiałam stale pokazywać, że między nami nic się nie zmieniło i nadal jest b. ważny( bo się bałam, że zwróci się przeciwko niej). Sunia dlatego była bardziej związana z mężem. Dopiero jak udało mi się z nią nawiązać bliższy kontakt, to sikanie ustało. Pozornie dużo nie trzeba było aby reagowała sikaniem ( np jak się potknęłam, albo pewnie jak się jej cos przypomniało z przeszłosci a ja byłam w pobliżu) . Skoro z twoją mamą może być tak długo bez siusiania, no to rozważ, czy to nie jest li-tylko-podporządkowanie?
-
a może to wskutek podporządkowania lub strachu przed tobą?
-
Prąd jest o wiele mniej nieprzyjemny i o wiele mniej deprymujący dla zwierzaka, niż cytryna, strzykająca psu w nos (czy obroża, rozpylająca zapach cytryny). Na samo hasło "prąd" człowiek wyobraża sobie jakąś niebywałą torturę, której nigdy nie poddałby swojego ukochanego pieska. ;)[/quote] do końca nie wiem dlaczego sądzisz, że porażenie ładunkiem elektrycznym ma być ok; jako że mam kontakt zawodowy z [I]prądem[/I] i takież wykształcenie, to powiem , że kiedys jeszcze na studiach mój kolega usiadł na naładowanym kondensatorze; omal nie zemdlał a po dojsciu do siebie jego wspomnienia nie były najprzyjemniejsze. Odczuwalnosc na pewno zależy od osobnika ( opornosc skóry) oraz od wilgotnosci skóry. Dla mnie żaden zapach nie będzie nigdy porównywalny z odczuciem bycia poczęstowanym ładunkiem el. Chcesz porównać- potraktuj siebie paralizatorem np przez ubranie ( dla zmniejszenia negatywnych odczuć) a potem rozpyl cytrynę....
-
Ci ludzie mają nie pokolei w głowie; jak można miec normalnego psa samemu będąc ... oględnie mówiąc dziwnym. Chyba lepiej psa oddać; przy takich włascicielach pies nawet po wyszkoleniu będzie posłuszny ich woli.. ja ocenaim, że niestety mają [I]nierówno pod sufitem[/I], albo że to bujda od początku do końca i ktos( małolat) się zabawia
-
moja suczka zaraz po wykupieniu jej z okropnych warunków faktycznie też notorycznie lizała i okazując podporządkowanie ale i potrzeby bardziej prozaiczne : chciała zwyczajnie jesć ( brakowało jej dużo do dobrostanu, cokolwiek to znaczy :), chociaż niby nie wyglądała na b.wychudłą, ale np długo nie maiła 1.cieczki, straszne zęby, nędzne futro itp) po ok. 2 latach jedyne co można o niej powiedzieć to to,że absolutnie nie jest całusna. Jak piszesz,że sunia jest na tymczasie, no to po prostu może np dostaje za mało żarciucha ( [I]jak np była w przeszlosci głodzona/ żle żywiona to może jej organizm potzrebuje o wiele więcej niż by się to wydawało tobie[/I]). Moja sunia w tym czasie dostawała bardzo dużo i jescze wyżerała psu ( własciwie to on jej sam zostawiał); po mniej więcej roku to się uspokoiło... [I]Spróbuj może jej zapewnić stały dostęp do jedzenia ( na okrągło pełną michę), może to cos da.... Jak wyjada qpki kotów, to może szukać jakis składników tzn czegos niedotrawionego przez nie. [/I] Mój pies słabo wchłaniał/a i niestety widziaam, że jego qpki były wielokrotnie przysmakiem kompanów od zabaw w młodosci... [I]Szczegónie jak cos zjadł z naszego stolu[/I]
-
cóż, żyjesz w ludnym miescie... u mnie to okresowo się nasila ( wkrótce nastąpi jesiennych cieczek szał)
-
poprzednie odnosiło się do faktu, że obserwując psa na spacerze też możemy się dowiedzieć co tam w trawie [I]piszczy[/I].[I] Tylko tyle miałam na mysli.[/I] A mając pozycję przywódcy stada, spacer dla mnie jest /ma być przyjemnoscią dla wszystkich ( głownie psów) i mnie to nie przeszkadza, że sobie poniucha w trawie czy złapie z powietrza.
-
ja akurat nie mam problemu z rozpoznaniem po psie, czy złapał niuch na cieczkę i jaki jest je stopień [I]rażenia[/I]. Oczywiscie,jest bardzo zainteresowany ( pochłonięty wyłącznie) sikami, sprawdza je wylizując językiem ( badając tak stopien gotowosci suki po smaku) a jak jest już faktycznie gorąco, to slini się ( czego nigdy nie robi bez [I]perfumek[/I]) oraz drgają ( trzęsą się) mu chrapy ... Wtedy nawet do głowy by mi nie przyszło , żeby go puscić..choć w polu widzenia może nie być nikogo
-
z Gdańska chyba jest to stow. co wprowadza program identyfikacj psów bodajże [URL="http://www.identyfikacja.pl"]www.identyfikacja.pl[/URL] ( samofinansujący się) . Niestety np. nasza gmina i wiele innych woli postępować jak dotąd : pakować do schronisk. Zresztą w Polsce bywa,że schroniska [I]lubią się[/I] z urzędnikami . A co do mniejszej ilosci psów dawniej , to do chyba 94 roku ( wprow. ust. o ochr.zwierząt) rakarze wyłapywali i usypiali -zabijając psy. Mój mąż pamięta nawet, że bywało to na oczach przechodniów..
-
[COLOR=red]Wychowuje psy na łagodne i takie mają byc , mają się nie uczyc , że coś może je zaatakowac[/COLOR] A mnie się kiedys przydarzyło cos nieprzewidywalnego. Jak W. miał 14 m-cy do mojego domu zakradł się złodziej (starszy człowiek) który zapewne chciał mi ukrasc pranie ( ubrania)... Mój pies niestety jakos sprowokowany przez niego nawiązał walkę. Oczywiscie jak się zorientowałam, że cos jest nie tak w domu, to zastałam widok: pies z krwawiącym nosem i facet z pogryzionymi nogami ( rany kłute nie szarpane) którymi próbował go dosięgnąć. Odwołałam psa ( takim tonem, że na 3 dni ochrypłam), faceta nakazałam opusić teren, policja itp. Nie wszystko w życiu jest pod kontrolą i da się przewidzieć/uniknąć, niestety ale z wszystkiego da się podniesć. [I]A konsekwencje[/I]: przez następny krótki okres czasu pies rozglądał się po twarzach przechodniów. Jak widział pomarszczone , to niestety próbował napasć. On zwyczajnie nie potrafił/nie był gotowy na sytuację, że go ktos próbuje wziąć [I]z kopa. Był zdenerwowany przy każddej wizycie obcego. Ale szybko odreagował: najpierw zaczajał się w rogu posesji za płotem i za krzakami i nagle wypadał z niskim szczekiem/warkotem na przechodzących obok ludzi. Reakcja przechodniów (okazywane przestrach) podniosła jego ego. A głupio się przyznać, ale bezposrednio przecwiczył pokazowe [B]markowanie ataku[/B] na wecie, który go przychodził [B]obserwować [/B]z urzędu. Bylismy razem na dole, pies tuż obok. Jak nagle pies na weta ni stąd ni z owąd hipnął ( [B]pozorując atak[/B]), ten nieprzygotowany , odruchowo aż się rękami nakrył. To wzmocniło wbrew pozorom psychikę W. po tej niespodziewanej walce ze złodziejem. [B]Wiem , że po tym wszystkim mój pies sam upewnił się, że wystarczy markować atak, aby przeciwnik ustąpił...[/B][/I]