-
Posts
118 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by sajtka
-
wiecej na [URL]http://www.toz.zakopane.pl/?strona,doc,pol,glowna,1393,0,2868,1,1393,ant.html[/URL] suczka tymczasowo jest u znalazczyni, mozliwe ze juz jutro wyladuje w schronie; PILNIE SZUKAMY WLASCICIELA !
-
[quote name='araman']Dziewczyny, przedwczoraj ja również dostałam pw z prośbą od pomoc. Pati to moja kumpela - razem działamy w Adopcjach Malamutów, mamy też stały kontakt z dziewczynami, które odeszły z TTOZu (właśnie przez niemożność dalszej wspólpracy z p. Prezes) i obecnie działają jako inspektorzy krakowskiego Oddziału TOZu. Natychmiast zadzwoniłam do Małgosi (tej, której nr kontaktowy Patrycja wcześniej wkleiła już w wątku). Dziewczyny pojechały wczoraj do Białego Dunajca. Zamiast jednej - skończyło sie na 4 interwencjach na sąsiadujacych ze sobą posesjach. Ale adres, ktory im podałam (dostałam go smsem) nie był adresem opisywanego pensjonatu. Pod tym numerm miesci się pensjonat "Krystyna", a rezyduje tam mix suczka 8-letnia w typie bernardyna. Sunia ma się dobrze (nie mozna sie zbytnio do jej kondycji przyczepić), ale nie posiada budy, śpi w jamie wykopanej w trocinach, na kawałku foli. Zamieszczona fotka na początku wątku przedstawia psiaka z sasiedniej posesji, to niedokonczona budowa, zreszta widać to na zdjęciu, za "budę" psiak ma cos w rodzaju rozebranego krzesła (bez oparcia czyli gleba, 4 cienkie nogi i daszek, brak bocznych ścianek i podłoża), kolejna posesja - wychudzony szkielet, który trzęsie się z zimna na łańcuchu, czarno - biały, ma budę., kolejna posesja - stoi traktor, a pod nim 2 psiaki... Słowem DRAMAT.... Ponieważ nie zgadzały mi się opisy psa potrzebującego pilnie pomocy z tym co usłyszałam od dziewczyn ok. 18.00 pokazałam Małgosi fotkę z wątku - psiaka rozpoznała, bo na tej posesji interweniowały, ale nadal nie pasowały nam nazwy pensjonatów. Ela i druga Gosia postanowiły jeszcze dziś podjechać i poszukać opisywanego przez was psiaka. Jutro natomiast Małogosia podjedzie sprawdzić czy tam, gdzie interweniowały wczoraj psiaki mają, budy, jedzenie i wodę oraz czy czarno - biały psiak był u weta. Zrobiły też wczoraj zdjęcia, ale nie miałam szansy na odebranie ich i wrzucenie do wątku, bo moje psisko złamało łape i musiałam go zaopatrzyć w klinice. Jutro dostanę płytkę ze zdjeciami to powrzucam zdjecia...[/QUOTE] No wlasnie, panie nie trafiacie do psa , niw bylyscie na miejscu a spekulujecie i domniemujecie, szkoda ...
-
Znalazła domek- piękna suczka szczeniak woj. świętokrzyskie....
sajtka replied to Ancyk's topic in Już w nowym domu
to trzesienie sie top mogą być drgawki zw. ze zamanym kregosłupem? -
11 psów zagryzło 57.letnią grudziądzankę -"GW" 22.08.08
sajtka replied to lewkonia's topic in Rasy 'agresywne'
te psy na pierwszym filmiku nie za bardzo wiedziały o co chodzi ( jak na razie, no może poza tym malcem rotka- instynkt?), reszty nie oglądalam, ale muszę się przyznać, że gdyby tak blisko mojemu psu ktos by tylko tak machnął czymkolwiek... to ten niby pozorant byłby już pogryziony, niestety, i to nie koniecznie w rękaw, czego swiadomosc mi radosci ani zadowolenia nie daje....(i to bez jakiegokolwiek dodatkowego szczucia). Dlatego Walenty jest cały czas "nadzorowany" - pod moim czujnym okiem, i to tylko po to aby zawczasu mu głupie pomysły "usadzić". On na każde zachowanie agresywne, niekoniecznie skierowane przeciwko nam, reaguje...Pozornie wydaje się, że jest ciapowato ospały, ale jakby mu tylko dać odrobinę luzu, to:shake: dla mnie taki ostry pies jest "balastem" a po co tym ludziom to-to? -
na pewno, jesli ma się możliwosc to warto psa wyciągnąć
-
[quote name='Julia07']A skąd ja mogę wiedziec jak tam jest , schroniska są różne i różne zasady w nich panują...czy to tak trudno zrozumiec , że szukam pomocy w dotarciu do tego psiaka. Dzwoniłam ale nie dostałam, żadnej konkretnej informacji..nawet nie wiem czy jeszcze tam jest, więc trudno jechać tyle kilometrów nie wiedząc po co...[/quote] [B]na to pytanie: czy jeszcze tam jest może tylko odpowiedzieć włascicielka tego schronu; to jest schronisko prowadzone od 12 lat jako jej prywatna działalnosc gospodarcza[/B]; w lokalnej prasie w ub roku pojawiały się wypowiedzi, że uważa tzw wolontariuszy za niepotrzebnych, bo jak był brany pies na spacer to po powrocie do boksu inne go gryzły... A psy są tam "na sztuki" , czyli traktowane ilosciowo, raczej nie indywidualnie (ok 300 psów- od tego roku wzrosla pojemnosc, na parę osób obsługi).
-
[quote name='Julia07']oj...chyba sie nie zrozumiemy...czy wiesz na czym polega praca wolnotariuszy i ich ewentualna pomoc...?jak mam adoptować psa z drugiego konca Polski nic o nim nie wiedząc. Czy Ty wogole byłas w tym schronisku..wiesz czy wogóle jest tam wolnotariat? Kto lepiej zna psa ze schroniska jak nie własnie wolnotariuszka...Info. ktore dostałam przez telefon niestety jest niewystarczające. Dlatego ponawiam pytanie, czy jest ktoś na dogo kto odwiedza schronisko w Nowym Targu?[/quote] tam nie ma wolontariuszy, psów nikt nie wyprowadza , więc kiedy to do ciebie dotrze? Jak nie wierzysz, to zapytaj włascicielką schroniska o jakiegokolwiek wolontariusza??? Poda ci kontakt... Psy obsluguje ona i jej mąż i kucharka chyba ekstra też jest ; to wszystko. Ja w tym schronisku byłam.
-
a co by ci dała wizyta kogos? pies nie wychodzi z boksu ( bo tam tak jest) a jedyną osobą która go ogląda bliżej ( znaki szczególne) jest włascicielka schroniska
-
no to zadzwoń do schroniska ; numer na stronie [URL="http://www.pieski.nowytarg.pl"]www.pieski.nowytarg.pl[/URL]
-
ludzie są; a o co chodzi?
-
a wracając do meritum, czy założycielka tego wątku postanowia coś ew. co zrobiła/zamierza? prosimy o odpowiedź? zgadzam się, że w wielu przypadkach ludziom nie będzie się chciało chcieć cos zmienić. A w tym przypadku? Co postanowiła cała rodzina?
-
o ile na niego/do niego trafią... Znacznie latwiej takich psów się pozbyć ( to piszę z gorzką ironią) i to w różny sposób...
-
przepraszam za tamten wtręt o automatyzmie : masz problemy to idź do psychologa, ale z perspektywy małomiateczkowców, ludzi niezamożnych albo np wrażliwej modzieży bez własnej kasy , pragnącej pomóc psu a niezromumianej przez współdomowników itp taka [B]porada jest abstrakcyjna.[/B] O wiele tańszym i założę się, że powszechnie praktykowanym na takie bolączki psa rozwiązaniem stosowanym w polskich domach jest BICIE, tłuczenie, kopanie itp Przemawianie do psa tym językiem prędzej czy póżniej będzie przezeń zrozumiałe, czyż nie? Chcesz uniknąć bólu- ustąp, wycofaj się itp itd Oczywiscie, ja tylko stwierdzam powszechnosc tych praktyk, nie odnosząc się do aspektu akceptowalnosci tegoż.. a przy odpowiednio silnym psychicznie i zdesperowanym psie, koniec tresury poprzez bicie kończy się smutno: poważnym pokąsaniem własciciela a czasem ... nawet i jego smiercią????
-
ja też nie musiałam jesc przed psem, ale w trakcie dorastania gdy były jakies problemy to po prostu poznawał co mi się podoba ( akceptuję) a co nie... Tu mamy bardzo zlą sytuację zastaną, która mnie aż zastanawia, bo to się nie stało z dnia na dzień ... a co do finansowych aspektów porad , to ludzie dosc czesto odrzucają taką wizję inwestycji psa: jak problem narosnie to szybko do weta uspić albo ...wydadzą na wies /łańcuch. Nieadwno miałam sytuację ( opis trochę zmieniam,dla niepoznaki) gdy wet przysłał do nas na rozmowę rodzinkę, w której rządził pan, jego cudowny pies a potem reszta czyli matka i córki. Nie trudno zgadnąć, co się działo pod nieobecnosc Pana w domu... I nagle, próba zgonienia psa z kanapy i wiadomo, że ugryzł dorosłą córkę. Nagła decyzja - uspić... Propozycja oddania komus psa ( dalej żyłby) z którym sobie nie radzą i wynajęcia psychologa odrzucona z gruntu... Na razie mordują sie dalej, bo w domu trudno zmienić przyzwyczajenia, a forsa...cóż ich byloby stać na szkolenia, ale po co jak jest [I]ponoć[/I] agresywny??? Wy jestescie ekstemalnymi milosnikami zwierząt, zdolnymi do poswięceń, nie tylko finansowych ale już u Kowalskich tak być nie musi, więc i porady odplatne są postrzegane jako zbytek... do najbliższego fachowca mamy 2 godziny jazdy samochodem i nikt nie przyjedzie na 1 godzinę, stąd taka niby-ryczałtowa cena...
-
jak pokazuje gdzie popełniamy błędy i podpowiada nam jak pokazać psu kto tu rządzi ( obniżając pozycję w stadzie domowym). Zakładam, że to warczenie nie jest oznaką strachu i pies był normalnie chowany przy rodzinie ( bez przejsc, zagłodzenie etc) Początek to bezwzględna hierarchia w trakcie jedzenia: najpierw my , collie a potem on, zero dokarmiania , zero oddawania naszych resztek; możliwe , że to na własne życzenie się stało: bo był taki malutki i wszyscy zwracali na niego uwagę [I]folgując, co on zrozumiał jako podniesienie rangi :) My żądzimy [/I]jedzeniem[I] , zabawą etc czyli narzucamy swoją wysoką pozycję przywódcy stada... Z tym, że sądząc po bykach to może pisać dziecko i nie wiadomo jak się układają w domu stosunki... i kto naprawdę rządzi ( raczej nie babcia:))[/I] [I][B]a generalnie porada o szkoleniowcu ( szczególnie gdy jest rzetelny) jest bardzo dobra, tylko może okazać się , że niestety tej lub innej rodziny na jego pracę nie stać... U nas np takiego kogos nie ma , a z dojazdem za dzień powiedziano mojej koleżance (jej mama wzięłą psa ze schroniska)ok 500 zł... Z realu wiem, że ludzie często nawet nie szczepią zwierząt za byle 20 zł a co dopiero psi-doradca???[/B][/I] [I]a propos godnosci : to np z pojęciem godnosci zwierzęcia można zetknąć się np. czytając swiatową deklarację praw zwierząt[/I]
-
u mojej suni ciąże urojone faktycznie powodują jej nadpobudliwosc ( zdarzało się,że napadała przechodniów), całe dnie wysiaduje u nas w wyrze ( gniazduje :)), widać, że się oszczędza ( nie chce się bawić) no i oczywiscie mleko; za pirewszym razem sama to wyregulowała nie jedząc, za drugim znacznie przytyła a obecnie ostatnia ciąża urojona przebiega bezproblemowo ( nie atakuje, nie przytyła i ma tylko trochę obrzmiałe sutki); mleko pojawiało się po ok 2 miesiącach , czyli po urojonym rozwiązaniu??? Ponoc gdy się suczce nie da jesc przez ok dzień i nie zawiele pić to produkcja mleka sie zatrzyma... nie zauważyłam aby zmieniło się cos z siusianiem... A może u Was to prawdziwa ciąża??? Bo ostatnoi na spacerze spotkałam Pańcię, która mi wmawiała,że u jej suni cieczka trwa 5 dni ( jak krwawi) a potem to już tylko zapach... No no no, myslę, że u niej cos wkrótce się zmieni, bo nijak jej nie mogłm wbić do głowy, że akurat teraz, po tym jak krwawienie zanikło, powinna sukę pilnować na serio///
-
A baba widziała mnie dobrze więc jej zachowanie swiadczy o totalnej głupocie...Ja nawet nie wiem co rzucila, jakąś piłeczkę chyba , ale moje psy zachowują sie razem jak stado (robią wszystko razem). Dobrze , że ten bokser wystraszył się mojego głosu, jak spacyfikowalam moje stadko: wydarłam się( huknęłam) na moje startujące psy. Jedyną trudnosc dla mnie to wydobyc z siebie silny głos ( mam dosc [I]zdarte[/I] struny głosowe w związku z kiedys wykonywaną pracą ) ale od czasu do czasu mogę :)
-
a zauważyliscie taką prawidłowosć, że jak masz ochotę na odrobinę izolacji i wybierzesz z daleka odludne miejsce to nagle akurat obok wszyscy naokolo muszą przechodzić, podbiegać itp Ja mam teraz mały domowy pasztecik, bo mój mąż złamał nogę i sama spaceruję z dwoma psami ( samiec na uwięzi na wszelki wypadek i dla pewnosci, suka luzem) i to niestety z braku czasu w dosc ruchliwym miejscu : rano dzieci idące na skróty do szkoły itp... Niedawno mijałm duuużym łukiem panią z bokserem ( moje oba psy nie znoszą bokserów, pomne na różne przygody z przeszłosci) , która akurat rozsiadła się 'na szlaku". Więc idę, idę dookoła ... aż tu nagle [I]babsko[/I] rzuciło w moją stronę cos do aportowania i jej suka podleciała wprost pod moje nogi i paszcze psów... Baba miała tyle możliwosci rzucania gdziekolwiek, akurat nikogo z psami dookoła poza mną a zrobiła taką głupotę... No i oczywiscie padło z jej strony słynne, że[I] moja nic nie zrobi[/I]... własnie wtedy gdy jej suka podbiegala , co moje uznały za ewidentną prowokację... Akurat niechęć obu moich psów do bokserów bierze się stąd , że oba zostały napadnięte i gryzły się z ... tzw [I]łagodnymi[/I] bokserami , które zaatakowały pierwsze ( może dla tego, że boksery nie odczytywały własciciwie komunikatów); pies dawno (jak miał ok 6.miesięcy), a ze dwa miesiące temu moja suka ( bokserka wybiegła nagle zza bloku i autentycznie rzuciła się na moje strachajło). A babie , cóż posłałam takie spojrzenie z gatunku tych co to bazyliszek by się nie powstydził ... Na szczęscie udało się mi utrzymać psy w ryzach... tylko chwilowo trochę ochrypłam... A babsko nawet swojego nie zawolało...
-
mnie się zdarzyło tylko raz w przeciągu ostatnich 6 lat widzieć zdyscyplinowanie dzieciaków przez ojca ( zresztą wszyscy byli z Niemiec) widząc,że idę z dwoma psami ( z czego podejrzewał moją sukę, że jest agbaszem) nakazał dzieciom sie uspokoić i ZEJSC mi z drogi... Poza tym : polska norma: rozwrzeszczane i rozbrykane dzieciaki które mają ochotę podbiec, pogłasakać czy złapać za ogon , które powinny isc za ręką z mamusią a idą kilkanascie metrów od niej; po własnie zakończonym sezonie mam szczerze dosyć bycia darmową atrakcją w Zakopanem...:angryy: temat jest o odwołaniu psa, a jakie problemy są z odwołaniem dzieciaków to wszyscy wiemy... A dzieciak z opisu twojego powinien być przez matkę wychowywany ( pouczany), ale cóż...
-
u nas w Zakopanem też jest taka mała sunia w kagańcu... Niestety to jest efekt [B]FOBII na jaką zapadli ludzie w Polsce w związku z psami[/B]....Dobry pies to taki który jest w kagańcu i dla pewnosci jeszcze na łańcuchu, choć często / zwykle psa prowokuje człowiek ( dziecko ) swoim zachowaniem... Szkoda , że w szkołach tylko pokazuje się/uczy o żółwiku ( pozycja jaką należy przyjąć, aby w wyniku pogryzienia jak najmniej ucierpieć), a nie uczy dzieciaków jak się zachować idąc obok zwierzęcia, aby go nie sprowokować..
-
ja też Walka masowałam po brzuszku ( przec. do ruchu wsk. zegara) ale czasem były takie długie noce , że sam nie chciał się układać na boku tylko się kulił ( utrudniony dostęp do brzuszka ) i szybciej było dać nospę.. Ja mam jeszcze taki drobny problem, że pies ma b.głęboką klatkę piersiową i przy piciu wody bardzo się zapowietrza ( nawet nie powinien pic zaraz po jedzeniu), więc może dlatego szłam [I]na łatwiznę[/I] z tymi odgazowaniami....
-
od ponad 2 lat w zasadzie nie muszę ani stale ani sporadycznie nawet podawać Kreonu ( choć w domu jest zawsze jakby co)a tylko daję gotowane miesko z ryżem oraz Oliver'sa; kupa maksymalnie 2 razy dziennie, nieduża , acz grubiutka, fajnie pofałdowana ( jak ktos ma psa z trzustką, to wie ile znaczy fajny balasek zamiast tej smrodliwej mazi ze sluzem itp); ostatni raz sraczuszkę miał... nie pamiętam kiedy , choć sporadycznie nieładną kupę miewa od czasu do czasu ( wtedy nie dostaje białego sera) moja siostra [I]ludzki lekarz specjalista [/I]mówiła, że na trzustkę u ludzi w zasadzie nie ma żadnych lekarstw tylko ważna jest wysokobiałkowa dieta ( no chyba że jakies osłonowe wątroby itp) więc nie wiadomo czy te szczegółowe badania były by takie konieczne ( co dalej z tą wiedzą zrobić???) i faktycznie: porcje daję dwa razy dziennie ( a nie raz, bo by też miał kłopoty ze strawieniem ilosci) a poza tym dosc czesto były w uzyciu espumisan oraz no-spa, bo przy tych problemach często miewał wzdęcia i silne bóle brzucha... to przynosiło w miarę szybko ulgę; a kreon zaczełam stosować jak tylko się pojawił a aptekach, dobierając dawkę " na oko" tzn w miarę potrzeby( maksymalnie dostawał 2 kapsułki po 10 000 jedn.)przy niezadowoleniu wetki, bo ona chciała mu dawań niemiecką pankreatynę lub cos podobnego, co znajdowalam nienaruszone w kupie:); stan zaostrzenia objawów dosć latwo poznać po zachowaniu: dyszenie, rzadkie kupy , przykulona postawa
-
niestety to taki niby-tryperek; weci wtedy każą robić płukanki z b.rozcieńczonego nadmanganianu potasu; w przypadku Walka było nieskuteczne ...
-
Walek też zanim się sytuacja nieunormowała to żarłby wszystko, szczególnie że to i tak przelatywałoby i szkodziło...nawet zgniłe liscie ( taki wet tradycjonalista, co mi przypadkowo - bo moja wet była chora- przestawił psa na takie gotowanie zamiast suchego żarcia stw. , że jedząc te wynalazki pies próbuje sie sam wykurowac i ma tzw. spaczony smak czy jakos tam) . Był strasznie chudy a teraz jest prawie norma ( waży ok 70 kg, czyli z lekką niedowagą jak na jego wzrost i budowę) ; zamiast indyka zawsze można np kurczaka albo wołowinę... BYLE BEZ TŁUSZCZU w stanie ostrym był bardzo podatny na nieżyty jelitowe; zaczynało się zwyczajnie od trzustki, potem wsadzał paszczę nie tam gdzie trzeba i prawie na okrągło sraczuszki... Ile to nocy przechodzilismy razem:) Dlatego dostawał ludzki nifuroksazyd ( długa kuracja niestety) , ale lepszy był w stosowaniu enterol ( 1-2 kapsułki załatwiały problem) czy teraz stoperan...
-
Mój psiak nie chciał suchej karmy, w zasadzie żadnej; do jedzenia od 4m-ca dostawał dawniej cielęcinę a teraz gotowaną piers z indyka + ryż , bo jakiekolwiek warzywka "przelatują" w całosci niestety... Tyle, że dużo więcej mięska ; mięsko gotujemy osobno ( tł€szcz służy nam do zup albo dorabiamy żarcie potrzebującym) i takie 'suche" mieszamy z ryżem; okres podawania intensywnego Kreonu mamy już za sobą; fajne, nieduże kupy ma po karmie Oliver's , którą używam od ponad 2 lat ( nawet ją woli niż mięsko, nie ma po niej wzdęć i prawie zapomniałam o bolącym brzuchu); po okresie "ostrym" dodatkowo dostawał biały chudy ser