-
Posts
7873 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by kaja555
-
PRZEKOCHANY ALF ma dom u Bączek!! DZIĘKUJEMY!!! :)
kaja555 replied to Mada:)'s topic in Już w nowym domu
Ja też trzymam kciuki -
trzeba imię zmienić :razz:, teraz Rumcajs już nie pasuje :diabloti:
-
a niech mnie! :crazyeye: [URL="http://img42.imageshack.us/i/dsc0040o.jpg/"][IMG]http://img42.imageshack.us/img42/4217/dsc0040o.jpg[/IMG][/URL]
-
dzięki balbince Sisi już nie śpi na dworze:multi:, a cały czas leje i jest zimno ... [CENTER][IMG]http://lh5.ggpht.com/_0ZcWZoaRBi8/SrxWECEU8iI/AAAAAAAAAvU/Ufu3uR2f5TM/s720/SNB15225.JPG[/IMG][/CENTER] [CENTER][IMG]http://lh6.ggpht.com/_0ZcWZoaRBi8/SrxWiFENR8I/AAAAAAAAAv0/2tuqAw8yTXs/s720/SNB15232.JPG[/IMG][/CENTER]
-
[quote name='psiama']Jeśli to gatunek mojej Koko, a na oko tak (buraski, bez cienia chorób, miziaste jak nie wiem co, zabawowe do n-tej) to będzie z niej wspaniały KOT :loveu:. Niebawem pewnie szczepienie. Moja Koko ma 4 m-ce, wazy 2,2, znaczy będzie wielkokootem ? :evil_lol:[/quote] raczej będzie :evil_lol:, Wielkokoty są wielkości mało-średnich psów!:diabloti:
-
Mam wieści od Balbinki :multi: Już po wizycie u weterynarza. Pazur jest, rana tylko powierzchowna, mała przecięła sobie poduszkę o plastik. Pazurki przy okazji obcięte. Nie ma świerzba, uszy czyste, nie ma grzybicy, tylko śmierdzi halą i olejem :loveu: Waży ok. 2 kg! Podobno będzie to duży kot! :razz: Nie ma więcej niż 5,5 miesiąca. Teraz jest w łazience, weszła w kąt i na razie się uspokaja :p
-
jakbym ją w biurze wypuściła, to by może szybko do siebie doszła, ale bałam się z tą krwawiącą łapą no i też że gdzieś mi wejdzie za szafę i będzie problem ją wydostać. Teraz nie możemy zapomnieć o wsparciu dla DT, bo teraz mała na ich głowie. Jak będą nowe zdjecia to trzeba będzie powymieniać w ogłoszeniach, no i przydałby się też jakiś bazarek, bo nie wiadomo jeszcze jakie będą koszty u weterynarza, a balbinka ma już swoje 3 koty. Trzeba poszperać w domu :cool1:
-
Ale ja nie byłam lepsza od Sisi, tak samo panikowałam. Obdzowniłąm wszystkich, bo mi ta łapa nie dawała spokoju, no i to że ona się tak męczyła. Grażyna dała mi do zrozumienia, że na uspokojenie to ja sobie powinnam coś wziąć a nie Sisi :diabloti:, bo łapki są ukrowione i nic jej nie będzie, tylko się musi uspokoić. [B]No i tutaj WIELKIE BRAWA dla Balbinki z mężem, którzy przyjechali przed pracą na moją wieś w Woli i zabrali SISI od razu, żeby się nie męczyła!:loveu:[/B] Mała bardzo żle znosi zamknięcie, a najgorzej przenoszenie w transporterku. Bardzo by się tu męczyła cały dzień, a tak to weterynarz ją zaraz zobaczy no i będzie miała całą łazienkę do uspokojenia się, bo transporterków nie lubi ;) ufff ale się tydzień zaczął...
-
potem może Balbinka więcej napisze, ale się działo! A wszyscy byli spokojniejsi ode mnie, bo ja już byłam blada ze strachu. Ale po kolei. Poszłąm na dół ze śniadaniem i transporterkiem. Weszłam od innej strony, żeby mnie cała firma z transporterkiem nie widziała. Była tylko Miśka vel Diablica. Ale zostawiłąm wszystko i przeszłam się po hali tak jak normlanie wchodzę. Dochodzę do misek, a Sisi z pod ziemi się nagle znalazła ;) No i wszystko było normalnie. Jadła, łąsiła się, prężyła do głaskania. Po śniadanku wsadziłam ją do transporterka i zamknęłam. Nic wielkiego, siedziała sobie, myła się. No i jak podniosłąm transporterek to się działo :shake:, Sisi zaczęła się strasznie bać i szamotać, miauczała w niebogłosy, bo huśtało jak ją niosłam. W biurze to samo, próbowała się cały czas wydostać i darła w niebogłosy. Najgorsze to, że coś w tym wszystkim zrobiła sobie w łapkę, krwi było mnóstwo, chyba wyrwała pazur. I tą krwawiącą łapką cały czas próbowała się wydostać. Przykryłam ją, ale co chwilę i tak próbowała. Dopiero po pół godzinie się udpokoiła.
-
Nasza kochana Sara biega za Tęczowym Mostem...
kaja555 replied to magda222's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
To ja wieczorkiem Sarunię odwiedzam i modlę się o fajny domek ;) -
Normalnie jestem Wam strasznie wdzięczna!!!:loveu::loveu::loveu: Normalnie kamień z serca, bo ja już się modliłam o nią, a przecież jestem uczulona na wodę święconą :diabloti: Cały czas o niej myślałam, a wczoraj się poryczałam w busie jak ona za busem pobiegła i siadła na środku drogi i patrzyła za mną. Tylko jeszcze mała jutro wytrzyma jakoś i we poniedziałek po śniadanku już ją zgarniam do biura:p Zaraz po rozmowie z Tobą zadzwoniłam do p. Adama, który dzisiaj karmił koty. Powiedział że Sisi była, cała i zdrowa :p
-
chyba trzeba jej szukać dt, wczoraj mała chodziła za mną jak pies, popisywała się na trawniku jak ładowali Tira, robiła kopyrtki pomiędzy wózkiem widłowym a krawężnikiem. Potem czekała na mnie na klatce schodowej do biur i biegła za mną jak wsiadałam do busa. Już nie mogę na to patrzeć, jej się może coś stać na kopalni, jest za odważna :-(
-
ani jednego telefonu... normalnie niewiarygodne :crazyeye: a mała je i rośnie i nawet inne koty zaczęły ją olewać. Miśka vel Diablica jadła z nią razem z jednej miski i dopiero po 10 minutach to do niej dotarło i fuknęła. A potem znowu jadły razem. Stara potrafi zjeść na raz tyle co 3 koty. Je je i je, wyczyści całą miskę i idzie do następnej. Chyba pamięta bardzo złe czasy, bo ponoć ma naście lat...