a na koplani... suchego z weekendu trochę zostało, koty nie głodowały, ale ewidentnie miały ochotę na "konkretne" jedzenie z puszki a nie to suche. Kaśka wskoczyła na stół i jadła jak ja jeszcze miski szykowałam, Miśka biegała w kółko tak się nie mogła doczekać.
W kartoniku na drugiej hali też trochę zostało, ale takie trochę to już stare i namoknięte i chyba koty już tego nie chcą. Do drugiej miseczki nasypałam świerzego i na wierzchu trochę mieska z puszki - to dla Bengalskiej, niech też czegoś posmakuje. Bengalska chyba chce się oswoić, ale MIśka jej nie daje się zbliżyć. Miśka jest agresywna tylko do niej, czuje słąbszego, bo na kocury posyczy ale zwiewa że hej ;)