No on to od życia dostał w kość. Dorze, że w porę od tego drzewa odwiązany.
Przed zdjęciem uciekł do budy, zaszczekał, ale i tak postęp, bo jak go widziałam kilka ni po przywiezieniu - to musiałam uwierzyć na słowo, że to benio.
Widać było tylko kawałek ogonka zza budy.