Kochani, nie wyszło nam z tą sunią myślę że sprawa jest nadal otwarta. Pani Nadzieja to wspaniała kobieta kochająca nad życie psiaki, Sobota była niewypałem dlatego że należało z sunią iść do lekarza a już późna pora zastała nas w schronisku, doszły problemy rodzinne i chwilowa klapa.
Nie trzeba tracić nadzieji, myślę,że się uda tylko z opóźnieniem.
Problemem tej pani jest pobyt męża w szpitalu i nie ma narazie z kim zostawić.
Sunia troszkę nieufnie podeszła do niej, taka zasmusona jak u starszej pani nie ucieszyła się na jej widok, to zrozumiałe zwłaszcza jak się jest w takim miejscu.
Głowa do góry na wszystko trzeba czasu.