-
Posts
7799 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
3
Everything posted by yunona
-
Leków homeopatycznych psom nie dawałam, ale synowi i sama brałam. I pomaga. Oczywiście tak jak w przypadku ziół trzeba stosować min. 3 miesiące. Można też popytać weta , jak nie wie to niech gdzieś poczyta . Mnie zawsze najbardziej denerwowali lekarze w przychodni. Oni chyba nigdy nie czytali najnowszych wieści o nowych metodach leczenia i zagranicznych doniesień. Nie wiem jak teraz, na szczęścię nie korzystam. Jesli mam do czynienia z lekarzami to tylko takimi których znam i wiem, że cały czas douczają się , bo to niestety taki zawód., muszą być na bieżąco i to samo dot. wetów. Kaceperek tak trzymać :evil_lol::loveu:
-
Ale nacieszyłam oczy śliczną Amelcią:multi::loveu: - rośnie jak na drożdżach:lol:, fotki ze stojącym Bąbelkiem i konwersującymi Korcią i Nerciem cieplutkie i słodkie:loveu:. Foty z Bąblem i Killerkiem wymiatają, ja swoich do dzisiaj sobie nie wyobrażam tak, ale myślę, że gdyby... to pewnie wszystko wymaga czasu:multi::multi::multi:. A zapytam też jak Korcia, powoli bardziej ufna czy w dalszym ciągu - dystansik?:p Buziolki i uściski dla wszystkich :calus::calus::calus::calus::calus::calus::calus:
-
Mamy już 24 sierpnia i mam nadzieję, że doczekamy się dokładnego opisu wizyty u dr Popiela, co dalej z leczeniem Sama. Czy dostaje jakieś witaminy, maści itp. Na fejsie jest wzmianka, ale ogólna. EDIT : dzisiaj jest 27.08.2012 - właśnie tego się spodziewałam , to nie jest śmieszne, to kpina i brak odpowiedzialności " " 28.08.2012 - [B]a właściwie dzięki niegrzecznym odpowiedziom nie dziwię się, że nikt tu już nie zagląda, bo po co? Żeby znowu być obrażanym ?[/B] [B]To samo[/B] [B]na fb. Wpuszczanie fot z głupimi komentarzami, zamiast pisania o konkretnych sprawach. [/B]:shake: [B]Szkoda tylko psiaka....[/B]
-
Ogromnie cieszę się, że Kacperek już po zabiegach, tyle ciotek tu myślało o nim i trzymało kciuki, teraz wypada wyzdrowieć Kacperku:loveu:. Mam nadzieję, że teraz ból będzie Kacperkowi nieznany :multi:. Uściski dla Boni a dla Kacperka delikatne myzianka :buzi::calus: Oczywiście również podziękowania dla Wagens za wspaniały dar z najlepszymi Życzeniami na Nowej Drodze Życia:Rose::Rose::Rose::Rose::Rose::Rose::Rose:
-
Jamniczek Harry - jednak Czarodziej-wyczarował sobie dom....miłość....
yunona replied to brazowa1's topic in Już w nowym domu
Grzybki udusiłam, to wszystko przez Sarunię, bo narobiła mi apetytu borowiki w śmietanie :). Były pyszne, delektowaliśmy się i nawet mało nie wyszło, jeszcze się inni załapali :) Harry oczywiście pierwszy do próbowania:diabloti: -
Wiesz chyba zapożyczę sobie to na czerwono, w pracy mam dokładnie te trzy rodzaje ludzi !!!!! :diabloti:
-
To i owo o Ovo wyrwanej z olkuskiej mordowni - Ovka ma DS
yunona replied to Gusiaczek's topic in Już w nowym domu
Aaaaaaaaaaaalllllllle się naoglądałam :multi: Ovka cudowna, psotnica :loveu: Łapie za serducho, widać ,że z Wami szczęśliwa, na tej focie to całość wyraża szczęście [URL]http://images10.fotosik.pl/2124/be6f489a4dc7655d.jpg[/URL] :multi::loveu: Super, że wypoczynek udany :lol: -
Isadora co ja tu widzę? Taka mocna kobieta, która trzęsie całym polskim jamnikowem, która w życiu uratowała tyle istnień (nie tylko psich) przejmuje się oszczerstwami rzucanymi przez słabych ludzi, wykorzystujących czyjeś dobre serce, ciężką pracę i intencje? A na phybel :). Czuwamy :)
-
[quote name='winter7']....Jamor szkoli starymi metodami awersyjnymi. Ja bym tam nie wysłała psa.....[/QUOTE] Jesteś specjalistką w tej dziedzinie, że wydajesz takie opinie? Niestety nie wiem skąd u Ciebie takie wiadomości, ale nie sądzę że jest to prawda. Zanim coś o kimś napiszesz to proszę - zasięgnij informacji a najlepiej u źródła.
-
Sopel to tak do tej podusi widzę ma słabość, która swoim kolorem wdobywa jego piękną szpakowatośc :loveu:. Biedny atakowany Fokusik męńciony też do podusi się pitula, no ale tego jamniczka [url]http://images10.fotosik.pl/2145/dea56d7e4029b432med.jpg[/url] to ja porwę i schrupię. Jest niesamowity z tym uśmiechem , blond włoskami aniołeczek porywający kobitkom serca. Ech........:loveu:
-
[quote name='karollek']Z tego co wiem Jamor zajmuje się przygotowaniem psów do adopcji, również tych trudnych. Prowadzi też hotel, jednak potrzeba na to pieniędzy. Jak przymknę jedno oko to dostrzegam w tym psie coś z owczarka niemieckiego;) a niedawno powstała owczarkowa skarpeta. Jednak to będzie jednorazowa pomoc finansowa. Ja na razie nie pomogę, ale będę o nim pamiętała.[/QUOTE] Jestem na zaproszenie, dziękuję. Na pewno nie jest to pies do uśpienia. Ponieważ sama wzięłam agresywnego jamnika (nieadopcyjnego) i doprowadziłam go do stanu "używalności", a wręcz jest teraz jamniczym aniołem. Wymaga to dużej cierpliwości, konsekwencji, najpierw wręcz poznania psa tak naprawdę , jego charakteru. Nie wierzę w behawiorystów, uzywających różnych metod,(naczytałam się tyle, że mogłabym doktorat zrobić:eviltong::diabloti: ). Najbardziej kompetentnym pod względem behawioru jest jeden człowek w Polsce - jamor. On zna psychikę psa jak własną kieszeń. Wylądował u niego nasz podopieczny Bezio, który po roku pogryzł dziewczynę, która się nim zajmowała. Okazało się , że z psa zrobił się grzeczny chłopczyk, pewnych rzeczy nie lubi np. czesania, ale jest to zupełnie inny pies, bez deprechy, wesoły, zabawowy. Jamor u siebie ma nie tylko owczarki są różne psy i duże i małe. Żeby oddać psiaka do jamora to trzeba wejść z nim w kontakt, zapisać się w kolejkę (może teraz nie trzeba) na jego stronie. Koszt też nie jest mały nie chcę wprowadzać w bład, ale za Bezia płacimy 450 zł. Jak najbardziej popieram, róbcie bazarki, szukajcie kasy ale jeśli decyzja będzie na tak, to koniecznie najpierw zapisać się w kolejkę. Niestety nie wesprę Was finansowo, bo wspieram już pięć psiaków i nie czuję się najlepiej kasowo.
-
Nie patrzy oczami, lecz sercem. Rafi - niewidomy ONek prosi o pomoc.
yunona replied to gazzy's topic in Już w nowym domu
Biedny piękny chłopaczek. Z tym wzrokiem to był badany? Czy to nieodwracalne ? Podrzucam Rafiego :multi: -
I jeszcze, z tym , że Pan Adam jest masażystą a nie weterynarzem , ale z tekstu wszystkiego się dowiecie. [B]Weterynarz na kozetce[/B] Na pomysł, by wykorzystać umiejętności Adama Wołczyńskiego do leczenia psów, wpadł wałbrzyski lekarz weterynarii Henryk Frankiewicz. Było to mniej więcej 12 lat temu. – Mam pięćdziesiątkę na karku, więc kontuzje kręgosłupa dosyć często mi się zdarzają. Trafiłem do gabinetu masażysty, który mi pomógł – wyjaśnia lekarz. – W czasie jednego z zabiegów zapytałem, czy nie spróbowałby się zająć również moimi czworonożnymi pacjentami. Zgodził się. Już pierwsze przypadki zakończyły się rewelacyjnymi efektami. Psy, które miały problemy z kręgosłupem, po zabiegach wróciły do pełnej sprawności. Potem wieść o masażyście, który leczy psy, rozniosła się po całej okolicy. Teraz swoich czworonożnych pacjentów podsyłają do gabinetu Adama Wołczyńskiego również inni lekarze weterynarii. – Kieruję do niego też psy z kłopotami mięśniowymi, karku, obręczy barkowej czy miednicznej. On to znakomicie rozmasowuje i ustawia. Ludzie, którzy po zabiegu wracają do mnie z psem na dalsze leczenie, z uśmiechem mówią, że zwierzak zaraz po masażu zaczął się swobodniej poruszać. Nie ma w tym nic dziwnego, bo przecież nasz organizm reaguje na takie zabiegi podobnie – tłumaczy Henryk Frankiewicz. Lekarz podkreśla, że zanim współpraca się rozwinęła, dokładnie wyjaśnił masażyście istotne różnice w budowie człowieka i psa. Resztę zostawił jego wyczuciu i dłoniom. – Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że zarówno w medycynie ludzkiej, jak i weterynaryjnej takie zabiegi przy dyskopatiach często uznaje się za szarlatanerię. Uważa się, że zwierzaki z takimi schorzeniami powinny być kierowane do chirurga. I oczywiście, jeśli mam do czynienia z poważną kontuzją, wysyłam pacjenta do kliniki we Wrocławiu. Ale przypadki, które wymagają tylko zniesienia naprężeń mięśniowych, poprawienia pracy mięśni długich kręgosłupa, odsyłam do Adama – mówi Henryk Frankiewicz. Takie sytuacje zdarzają się dwa, trzy razy w miesiącu. Masażysta pomógł już setkom psów. A starsi właściciele leciwych psiaków, widząc efekty zabiegu, sami zapisują się na podobny... [B]Jamnik za jamnikiem[/B] Adam Wołczyński twierdzi, że nie widzi niczego nadzwyczajnego w tym, iż pomaga psom. – Różnice anatomiczne nie są takie wielkie, a dolegliwości też są podobne do ludzkich – wyjaśnia. Chęci do pracy z psami nabrał już po wizycie pierwszego czworonożnego pacjenta. – Efekt masażu był natychmiastowy. Pies, który miał porażone tylne łapy, po zabiegu zszedł ze stołu o własnych siłach. To mnie zachęciło do kontynuowania eksperymentu – opowiada. W gabinecie Adama Wołczyńskiego goszczą głównie jamniki. Budowa ich kręgosłupa predestynuje je do różnorakich schorzeń tego narządu. Psy innych ras zdarzają się znacznie rzadziej. Co ciekawe, wcale nie są to tylko starsze zwierzęta. Nierzadko pojawiają się nawet trzyletnie osobniki. Najwięcej pracy z psami ma – podobnie jak z ludźmi – wiosną i jesienią. Wizyta w jego gabinecie kosztuje 30 zł, ale zwykle już po drugiej można zaobserwować taką poprawę, że nie ma potrzeby kontynuowania zabiegów. Masaż trwa od 2 do 15 minut. Oczywiście stoły zabiegowe są osobne dla ludzi i dla zwierząt. Pytany, kogo woli masować: chorych ludzi czy zwierzęta, Adam Wołczyński obrusza się nieco. – To nie ma żadnego znaczenia! Przychodzi pacjent, a ja mam mu pomóc. I tylko to jest ważne.[B] Namiary na gościa:[url]http://www.znanylekarz.pl/adam-wolczynski/fizjoterapeuta/walbrzych[/url] [/B]
-
Wiem, że w Wałbrzychu jest wet , który jako jedyny w Polsce super ustawia kręgosłupy właśnie jamniorom, ale nie mam żadnych namiarów, trzeba by ciotki z Wałbrzycha wypytać, na pewno wiedzą i jeśli Kacperkowi nie można ustawiać ze względu na zwapnienia to pewnie po obejrzeniu zdjęć i badań nie będzie ustawiał. Wklejam z gazety wałbrzyskiej o tym: W Wałbrzychu masażystę i kręgarza odwiedzają również psy! Pan Adam od kilkunastu lat pomaga stanąć na nogi ludziom i ich czworonożnym przyjaciołom Już po trwającej kilka minut wizycie w gabinecie masażysty, psiak który powłóczył łapami, zaczyna biegać. - Moi pacjenci to przeważnie małe psy, najczęściej jamniki. Ale trafiają do mnie też przedstawiciele dużych ras, rottweilery czy bernardyny - mówi niewidomy masażysta i kręgarz z Wałbrzycha, Adam Wołczyński. - Z większymi trudniej sobie poradzić i nieraz trzeba stoczyć prawdziwą walkę - dodaje ze śmiechem. W 1990 r. zajął się masowaniem ludzi i ustawianiem im kręgosłupów. Kończąc studio masażu i kursy terapii manualnej nie myślał, że będzie pomagał również czworonogom. O tym, że robi to od prawie 12 lat zadecydował przypadek. - Masuję m.in. weterynarzy i to oni podsunęli mi taki pomysł. Wśród ich pacjentów były psy z porażeniami, więc pytali czy nie ustawiłbym im kręgów. Zgodził się, bo jak tłumaczy, kręgosłup psa jest zbudowany podobnie do ludzkiego. Wspomina, że pierwszy pies, który do niego trafił, miał sparaliżowane tylne łapy i już po pierwszym zabiegu zaczął biegać. Lubi swoich czworonożnych pacjentów i oni chyba to wyczuwają. Nawet ci zadziorni i nieznoszący wizyt u weterynarza, do masażysty chodzą chętnie i merdają do niego ogonem. - Choć zdarzają się wyjątki. Kiedyś ustawiałem kręgosłup rottweilerowi i choć był w kagańcu, to po zabiegu złapał mnie zębami za palec. Polała się krew. Jemu ewidentnie wizyta nie przypadła do gustu...- opowiada i wyjaśnia, że zabiegi polegają na odblokowywaniu stawów międzykręgowych. Trwają od 3 do 15 minut i kosztują 30 zł. Ich liczba zależy od tego, jak szybko zwierzak trafi na stół. Z reguły jednak psiakom wystarczają trzy wizyty, bo wracają do zdrowia szybciej niż ludzie. - Psom łatwiej ustawia się kręgosłup. Wynika to w dużej mierze z tego, że w przypadku ludzi odpowiedzialność jest nieporównywalnie większa. Dodaje, że w przeciwieństwie do ludzi, czworonożni pacjenci rzadko do niego wracają. To dlatego, że właściciele często bardziej o nie dbają niż o siebie. - Spotkałem się nawet z sytuacją, kiedy jedni państwo obcięli w mieszkaniu wszystkie nogi w fotelach, by ich pupilek, który wrócił do zdrowia, nie musiał już wysoko wskakiwać - opowiada Adam Wołczyński. Paweł Gołębiowski - Gazeta Wrocławska
-
Pajo całusy i myzianki. :loveu:
-
a fotka jakowaś będzie? Prosim :eviltong::modla:
-
Chłopaki ja jem wszystko, brokuły , ogórki kiszone, kalafior, ogórki surowe, arbuzy, melony jak również paprykę surową. A jak yun zrobi leczo takie ostre, to też lubię , właśnie z kiełbasą i boczusiem, czasem robi z wołowinką. Tylko Ferka , królewna jedna nie je wszystkiego :). A placusie ziemniaczane ze śmietaną też lubię, i placka po zbójnicku :diabloti:. Ło matko ale się rozmarzyłem ....... wasz kumpel Harry.
-
Chora, cierpiąca jamniczka szczęśliwa we własnym domu! Dziękujemy!
yunona replied to caromina's topic in Już w nowym domu
Cieszą mnie takie wiadomości :loveu:. Jasieńce brakowało pewnie przestrzeni i przypomnienia urlopu:multi: i od razu kondycja lepsza.:lol: Widać, że lubi to miejsce spacerowe, to jak najczęściej powtarzać - świetna terapia:multi:. Moc buziolków dla Jasieńki od nas :calus::calus::calus::calus::calus::calus::calus::calus::calus::calus::calus::calus::calus::calus::calus::calus: -
Cinek w DS, ale ZOSTAWIŁ DŁUGI! Ponad 900 zł DO SPŁACENIA! POMOCY!!!
yunona replied to LadyS's topic in Już w nowym domu
Miny Cineczka cudowne, taki wyrazisty , zabawowy i kosmiczny jamnik super men jamniczy, ludzie dzwońcie , bo Cinuś powinien mieć już dawno swój domek :multi::loveu: