Jump to content
Dogomania

majqa

Members
  • Posts

    36362
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by majqa

  1. Co do samego chodu jeszcze, może to złe określenie ale własnie przy tym zmęczeniu włącza mu się chód, tak to nazwę, pijanego, zaczyna "wężyk" zamiast "prosta". Nie wytrzymuje dowolna, choć najczęściej przednia prawa łapka, ucieka pupka i rozjeżdżają tylne łapki. O dziwo, z kolei zmiana na stawie skokowym leczona antybiotykiem jest na prawej nóżce ale mimo to (bo i ta noga ma chore stawy), jak Amorek sika i próbuje już podnosić nogę to własnie podpór robi na prawej. Schody- zdecydowanie łatwiej mu się wchodzi niż schodzi. Dziś kolejna wizyta weterynarza, a wcześniej najgrosza rzecz do zniesienia dla Amorka czyli Otosol i płukanie uszu. Zrobię to na dworze, bo mam wtedy większą szansę na ucieczkę przed rozpryskiem :evil_lol:...Reszta leków oczywiście idzie. Muszę uważać, żeby nie przegiać z jedzonkiem, bo Amorek odzyskał apetyt i rąbie,że hoho...ale to dobra oznaka. Mam nadzieję, że powoli wychodzi już z "zaklętego kręgu", który znał dotąd.
  2. Szyszeńko nie wiem jak Ci dziękować dziewczyno!!! Ucałowuję przemocno! Jak zerkniesz w jedno ze zdjątek, to z innymi psinkami w tle, za siatką, to małe czarne, z bystrym spojrzeniem, to...wspomniane tornado (Klara), co mi wmłóciło mieszkanie na blokowisku.:evil_lol: Amorek naprawdę odżył. Gdybam sobie w tej chwili ale sądzę, że większość czasu przelegiwał, stąd poziom kondycji "zero".B.się męczy, ciężko dyszy, więc robimy wielokrotne (częste) ale krótkotrwałe i krótkodystansowe rundy (wydłużam mu jedno albo drugie)...Nie mogę przegiąć, gdy słabnie, a nawet ot tak na spacerze, potrafią mu się ugiąć nóżki jakby nie mogły utrzymać ciężarku ciała. Cóż słabe mięśnie i chorutkie stawy. Nie ma wyjścia, psinka wymaga czasu danego i jemu i lekom.
  3. Ja padam na pysk...ale mniejsza o mój. ;) Jutro mogę się rozpisać (z pracy), zaraz wracam do psinki poza Łódź, gdzie jestem na wysiedleniu dla dobra psa, haha... Przez Łódź się przewinęłam by wysłać do Fundacji Rottka aktualne fotki (u mamy nie mam kompa). Amorek ma się o niebo lepiej. To cudo nie pies. Jest już pod opieką weterynarza. Bierze sterydy, antybiotyk, preparat na stawy, preparat wzmacniający, witaminy, ma leczone oczy i uszy, masuję go i wyprowadzam na ciągłe spacery. Czekam na decyzję Fundacji co z karmą a póki co żywię go na własną rękę (znakomita większość jedzonka to mięsko). Ponadto tulę go i całuję, jest bardzo spragniony pieszczot. Stał się bardziej mobilny i sądzę, że jest szczęśliwy. Poprosiłam Szyszeczkę by wrzuciła tu jego aktualne fotki. Z góry dziękuję !!! Ściskam Was wszystkich :multi: !!!
  4. Dziękuję nawet własnej suni, że nie usiłuje zagryźć Amorka w swym chorym przeswiadczeniu, ze by to przeżyła...Maleństwo pokazało kasę godną damy :evil_lol:. Mam nadzieję, że uda nam się kiedys Szyszeczko wspomniany dłuższy spacerek z Amorkiem i Firką ! :-( Chcę w to wierzyć...
  5. Jak nie spacerowalismy to tuliłam Amorka i wyczesywałam "tony" łupieżu. Warstwa łupieżu ruszyła się po kąpieli, powoli widzę przebitki skóry...:multi: Aha...wet zalecił z racji składu (głównie również pod kątem stawów) karmę, ponoć nie jest to najgórniejsza półka, Nutrę Gold Senior.Będę ją miała w pn. więc teraz ładuję w niego mieszankę tego co dostałam od Bagiry+pedigree+ryżyku i dokupionego mięska. Pychol mu się smieje do żarcia więc jest OK. Koleje spotkanie z wetem w pn. wtedy na spokojnie przegląd ząbków i kolejny strzał ze sterydu. Ostatni w pt. Reszta w rekach Boga (o co się modlę), losu, sił zyciowych psa i...diabli wiedzą czego jeszcze. Jakoś milej mi będzie jeśli na łamach forum, choć tego pewnie nigdy nie przeczytają, wyrażę wdzięczność kolejnym, bliskim mi istotom: 1. mężowi (który nie zgadzał się na kolejnego, do tego dużego psa, choćby i zdrowego), a pozwolił po zetknięciu z moją histerią, na danie dachu tak choremu psu...nie wspomnę, że dziękuję mu w ogóle za....akceptację/tolerancję mojej cytuję "korby na punkcie zwierząt". Cóż, nie ma on lekkiego ze mną życia. 2.mamie- że zgodziła się na taki cyrk i pomogła, bo sama ma...oj...ma co robić ze swoimi zwierzęcymi podopiecznymi 3. znajomemu, dla mnie domowemu (patrz- niemal domownik), weterynarzowi z Łodzi, który za wizytę w domu (dojazd)+zastrzyki (steryd, antyb., vit.) odrobaczenie,zalecenia + recepty wystawi mi rachunek na ok.70zł. Hm...w rozmowie wyszło, że nie zna Fundacji Rottka ale z reguły nie ufa ogólnie fundacjom (ja też nie ufam i mówię to otwarcie, już się sparzyłam, aczkolwiek nie jest to opinia, broń Boże o tej Fundacji). Tu chciałby się mile rozczarować. Uznał, że z tym rachunkiem, a kolejne leczenie przede mną, mogę być pozostawiona sama sobie.Powinien być na wyższą kwotę według normalnych stawek. Nie mam watpliwości, że potraktował mnie mega ulgowo, wątpię by zarobił cokolwiek.
  6. :-(...stawy- leki, oczka i uszki też...to cholerstwo na nodze...Nerek nawet w myslach nie dopuszczam (już to pzrerobiłam na staruteńkim bokserku leczonym do samego końca). Za moment popstrykam fotki recept i zaleceń i zasuwam do apteki.Tam pewnie zemdleję. Cóż...wczoraj się śmiałam, ze ta psina została odurzona świeżym powietrzem, spacerowo rundowaliśmy 9-10 razy (celowo wydłużałam odrobinę albo czas albo dystans) fotek też napstrykałam,a ponieważ jestem niemota we wstawianiu zdjęć w tym portalu uproszę może Baigirę i jej na maila przeslę fotki.
  7. Do leczenia oczy (na receptę od Bagirki czekam) ale już idzie inny lek. Uszy mała makabra, więc otosol i Atecortin.Wszystko kupię dziś. Inny niepokój to...Amor nie pije tak dużo jak sporo sika i zdarza mu się uronić kilka kropel jak lezy.Wiadomy strach- nerki. Antybiotyk przepisany na ranę podziała też na ewentualną infekcję moczową. Spróbuję zlapać trochę jego moczu, jak się teraz nie uda to po wybraniu antyb. i dać kolezankom w pracy na przegląd.
  8. Psinka została też odorbaczona. Co poza stawami jest kłopotem zdrowotnym.Hm...jedna z innych najbardziej niepokojących rzeczy (zrobiłam temu fotkę) i opiszę swoimi słowami- na dużym odcinku w tylnej prawej łapie-staw skokowy- rozległa zmiana zapalno-wysiękowa, niemal na 100% bakteryjna (może to być, nie daj Boże gronkowiec lub paciorkowiec). Nie ma czasu na wymaz i czekanie na wynik, stąd był antybiotyk wczoraj, dziś kupuję nastepny w tabl. Po wybraniu przerwa parę dni i gdyby antybiotyk nie zaskutkował (brak sladu poprawy) wymaz i antybiogram.Jesli to jest to najgorsze to już mi się włos jezy, bo zarazona może być już wlasnie moja sunia, psy mamy, ja i mąż, o kotach nie wpomnę ale póki co bez histerii :-(. Ranę muszę przemywać rivanolem (w rekawiczkach), co sie da wyciskać i opatrunek też z rivanolem tak by nie lizał rany.Teraz rozumiem dlaczego ta nóżka jest najslabsza, nie dość, że choroba stawów to jeszcz ból z tego dziadowstwa.:shake:
  9. Jestem póki co w szoku...Zero agresji...i kiedy Amorek jest obszczekiwany przez psy mamy, ta go broni szczekiem. Mówiłam Ci jak ona jest uzależniona ode mnie etc...a teraz u, za przeproszeniem tyłka, prowadza mi się ona i Amorek a raczej, nie sposób wyjść z Amorkiem bez niej...CUD??????????????????????????:crazyeye: Inne psy dalej chce zagryzać więc reszta jej zachowania to standard ;) !
  10. Popłakałam się po jego wyjściu.Złość, żal, bezsilność gdy się patrzyło na tę ufną mordkę. Inna sprawa, że nim wet przybył już moja psychika nie dała rady i jak pisałam o dniu wzięcia psa, dałam mu to, co uznałam za bezpieczne i stosowne. Opinię weta będę miała na piśmie. Póki co mam obstemplowane recepty, zalecenia i nie czekam na czyjąś pomoc tylko natychmiast dziś wykupuję leki. Psina dostała wczoraj antybiotyk w iniekcji działajacy 24h, steryd i koktajl z vit.B. Wszystko zastrzyki.
  11. Dzień wczorajszy...Dzięki niemu padam na pysk ale się nie użalam, tak zdecydowałam i zrobię dla Amorka co w mojej mocy...Z pracy (pracuję poza Łodzią) zabrałam w auto mamę i moje 2 koty (były u niej z powodu remontu w Łodzi, cóż, trudno, wrócily i tak w trakcie remontu więc teraz mąż będzie miał z nimi ostrą jazdę) i kierunek Łódź. Tam znieślismy Amorka, sprowadziłam moją sunię. Na tył samochodu zapakowalam mamę, Amorka, i sunię na kolanach mamy (musiałam mieć mamę w odwodzie, bo sunia-może uszkodzenie błędnika skutkiem bicia/ NIE ZA MOJEJ OPIEKI!/ lub taka jej uroda rzyga dalej niż widzi po paru km.Tak się też stało, zwłaszcza, że do mamy, jak i do pracy jadę obiazdówkami (rozkopana Łódź i trasa Łódź-Piotrków).Jestem więc u mamy- powód- mniej schodów, działka na spacer i świeże powietrze dla zaduszonej stęchlizną kamienicy psiny.
  12. Z góry przepraszam za ewentualny chaos, będę pisać na raty (między obsługiwaniem jednego własnego pacjenta, a drugiego i na ten moment mogę pisać tylko do godz.7-12, potem brak dostępu do kompa z racji miejsca pobytu). Wyniki otrzymane mailem od Bagiry: Zmiany tarczek kręgowych w odcinku lędźwiowym (częściowe zesztywnienie).Zmiany zapalne w stawach biodrowych, uszkodzenie chrząstki stawowej główek kk.udowych.Ubytek powierzchni stawowej k.udowej w nasadzie dystalnej (staw kolanowy). Dermatitis APZS- przewlekłe zmiany polietiologiczne w okolicach stawów skokowych, łokciowych, palców.Hm...powiem może tak, żałuję, że wczoraj mój wet nie mógł zobaczyć zdjęć RTG i posiłkował się własnym okiem, ręką i wyłącznie opinią (ops powyżej) innego lekarza. Poprostu nie wiem kto jest w posiadaniu zdjęć RTG Amorka.Trudno.Z własnej branży powiem może tak (nie wygląda to dobrze).Jestem rehabilitantką. Zdanie mojego weta-leczenie dozgonne, leki p/zapalne, p/bólowe itd...I ja i wet spojrzelismy na siebie i...rozumieliśmy się bez słów.
  13. Wstałam więc Amorek również wstał natychmiast. Wodził za mną wzrokiem.Zamiast jedzenie (solidnego i na ciepło) wybrał szukanie mnie gdy mu zniknęłam. Zjadł dopiero gdy usiadlam obok. Dostał do jedzenia domieszany preparat wzmacniający (Biogen-P), fart, że go jeszcze miałam i znów ArthroFos (glikozamina i chondroityna). Do tego aspargin (czyli magnez i potas, pomijając, ze dobrze wpływa na serce to i ulży gdyby psa łapały skurcze w nóżkach, a tak się dzieje przy ewentualnym niedoborze tych pierwiastków lub bólach pochodzenia odkręgosłupowego) i B compositum. Na siku i kupkę go znosiliśmy ale wszedł o własnych siłach.Jezu, jak się cieszę!!!
  14. Nakarmiony padł (pewno i emocje i zmęczenie+chyba pierwszy kontakt z wodą). Nie byłam w stanie się położyć, choć jak każdego dnia wstaję 5.00. Czuwałam przy nim póki i ja nie padłam do 3.30. Ogrzewanie jest w bloku już włączone ale i tak swoją drogą na całą noc miał właczoną odmianę promiennika podczerwieni, sam się tak ustawiał, że wygrzewał sobie kręgosłup lędźwiowy. Przez sen biegał, przeciągał się i pomrukiwał (mam nadzieję, że z zadowolenia). Włączyłam mu również dużą lampę solną dającą sporo światła (tak by się nie bał nowych ciemności, a gdyby wstawał o nic nie uderzył) a i jonizującą powietrze. Super się przy niej spi.Moja sunia też "odjechała" z emocji więc się w nią wtuliłam i spałam całe 1,5h.
  15. Bagirko- nazwa tego preparatu na gwałt mi jest potrzebna! Namiar, gdzie go mogę kupić. Spłakałam się jak bóbr...znosiliśmy go po schodach. Jeśli tak będzie, a sądzę, że tak to zabieram go razem z sobą samą do mamy na parę dni żeby mógł chodzić po prostej, a jednocześnie by nie wrobić mamy z wiadomych powodów, muszę tam być z nim tak by dopilnować wszystkiego. Nie masz pojęcia i Ty i inni, czego życzę oprawcy tego psa...:angryy:
  16. Odpisałam Koperku! Bądźmy w kontakcie proszę. Dziś padam, jedyna osłoda dnia to widok tego zadowolonego psiaczka. Ciekawe jak się pozbieram jutro do roboty ;).
  17. Jeśli mogę...chciałabym wyrazić moje ogromne uznanie i szacunek dla tego, co dla psinki do tej pory zrobiła Bagira !!! Jesteś niesamowita dziewczyno! Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, mianowicie- cieszę się, że tak się sprawy potoczyły, że miałam szansę "powegetować" z Tobą pod drzwiami, czekając na Amorka tak długo, a tym samym porozmawiać z Tobą! Nie był to czas stracony i jak każdy, z człowiekiem Twojego kalibru, był doskonałą nauką ! Dziękuję !
  18. Podobno nie wymaga dodatkowej diagnostyki...ale swoją drogą i tak ściągnę mu mojego weterynarza, dopiero odetchnę. Podobno potrzebuje leków (czekam na recepty poleconym), jedzenia (to już dostał), spokoju i ręki, która nie bije...To ma na bank...Muszę go szybko uzdatnić wszelkimi sposobami, by wzmocnić jego siłę, mięśnie i uruchomić stawy. Mieszkam bezwindowo na 3cim piętrze...:-( Jutro skontaktuję się z Rottką, bo tam został przesłany wynik badania (opinia weta), na jakie zabrała Amcia Bagira.
  19. Amorek ma się spoko, nazwałabym, że się uśmiecha. W szoku jestem ja sama, mąż i moja bojowa sunia (chwilowo wciśnięta w kąt na tapczanie). :crazyeye:Koty jeszcze nie wiedzą, bo są u mojej mamy, jutro im powiem.W łazience miałam powódź wody i sierści...ale warto było...
  20. Podałam mu preparat ArthroFos (na wzmocnienie stawów), jaki mam dla swojej suni. Amorek suszy się po kąpieli.W mieszkaniu jest ciepło ale swoją drogą ma włączony grzejniczek,w którego stronę wyciąga pyszczek. Schodzi z niego masa łupieżu, wyczesałam go delikatnie.Z dużym zaciekawieniem podnosi głowę na wszelkie odgłosy.Jest najedzony.
  21. Amorek jest u mnie...nie mogłam inaczej...nie dało się inaczej...już zjadł...zaraz kąpiel i grzejniczek, muszę zmyć z niego tony łupieżu i wspomnienie tej kamienicy...wrażenie na teraz...to cudo...a nie pies...raczej się nie rozpiszę bardziej, bo nie jestem psychicznie w stanie i muszę się nim zająć...
  22. Co z jutrzejszym dniem Bagiro? Jedziemy na ogląd stanu Amorka? Czekam na wieści, najlepiej na kom.
  23. Na bieżąco śledząc wątek będę się starała robić doklejki info w aukcji. Cieszę się, niezależnie od tego co przyniosą kolejne dni, że dostrzegłam jedną osobę obserwującą aukcję. Supernie by było dopisać jak duża jest suńka (ile ma w kłębie, oops...w kłębiku). Mogą się pojawić zainteresowani z zapytaniem o dokoptowanie (adopcję) suni do domku/ mieszkanka gdzie jest kot. Może znajdzie się koci kaskader do próby? Czym innym jest przecież zaciekawienie psiątka kotem, a czym innym klasyczne polowanie. Ponadto, jeśli będziesz miała Horpyno inne, dodatkowe zdjątka, kolejne opinie weta itd...itp...prześlij proszę na znany Ci mail, dodam do aukcji. Jeśli coś sknociłam w opisie "allegrowym" też piszcie, poprawię od ręki. Całuję suńkę w oba oczka i nochalek, tak b.swoim stanem przypomina mi moją (też wyrwaną z allegro, brr, okropne wspomnienia)...Takie hm...w jej pyszczku zaciekawienie, wiara, rozbrajające dziecięctwo...
  24. Niunia wystawiona na allegro, aukcja 243480246. Wklejony kontaktzdjątka i wątek z dogomanii. Oby to zadziałało :-(...
  25. Zwężenie kręgów bez ucisku na rdzeń to pół sukcesu. Samo bowiem zwężenie to i tak ucisk na dysk i korzenie nerwowe i rzadko nie idzie w parze ze zwyrodnieniami kręgów. Stąd problem z chodzeniem, a do tego dochodzą jeszcze stawy biodrowe. Skoro są chore to pies pewnie główną siłę przerzuca w trakcie chodu na przednie łapy. Mam nadzieję, że "zastrzyki" oznaczają jakiś konkret z grupy leków sterydowych lub niesterydowych p/ zapalny. Ciekawe, czy to monstrum, które tłukło Amorka nie uszkodziło niczego waląc w okolicach nerek. A tak z innej beczki...jak to jest rozwiązywane w praktyce- gość siedzi w kiciu, szukany jest tymczas dla Amorka, a co będzie gdy po wyjściu z kicia potwór się upomni o psa?
×
×
  • Create New...