-
Posts
5854 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by jaanna019
-
[quote name='betka-sp']oj tak....Mikołaj..najlepszy z najlepszych :multi: .. ale płuczemy dalej... musimy sie jeszcze mocznika pozbyć....:mad::mad::mad:[/quote] Strasznie się cieszę, wiedziałam, że z porad Wojtka będą korzyści :loveu: w dalszym ciągu trzymam kciuki za was.
-
Dziś czuję się troszkę lepiej więc... Każdego dnia staram się choć o milimetr zacieśnić stosunki z Larą. Kroczki sa naprawdę malutkie i bardzo nieśmiałe. Niczego nie wymuszam i nie narzucam. Do tej pory opierało się to na gadaniu do niej i zapewnieniu jej zwykłych życiowych potrzeb: sprzątanie boksu, wymiana legowiska, spacerki, karmienie. Codziennie też starałam się wykonać jakiś gest w jej kierunku, karmić z ręki, przejechać ręką po grzbiecie, potem doszło wycieranie oczek i pychola i nieśmiałe głaskanie. Juz wam pisałam że lubi drapanko i wtedy mruczy jak kotek, ale to co zobaczyłam wczoraj to przechodzi ludzkie pojęcie :evil_lol: Lara nie ma zadu, dupci itp ona ma dupny wzkazodrapacz :evil_lol: kiedy poczuje rękę na tym przyrządzie to tak się ustawia, podsuwa,kręci żeby ręka wiedziała które miejsce należy koniecznie wydrapać. Po zmianie strony drapanej z lewej na prawą cały proces powtarza się tyle, że w odwrotnym kierunku :evil_lol: Wygląda to prześmiesznie. Ośmieliła się już na tyle, że po smakołyki podnosi się na tylnych łapkach, albo nawet opiera przednie łapy na mnie. Już dobrze wie, że coś tam zawsze dla niej mam i jak tylko wyjdzie z boksu to obwąchuje ręce i szuka :lol: Coraz trudniej zostawiać ją w boksie :placz: kiedy zamykam drzwi Lara zaczyna szczekać. Jeszcze 9 dni. Są wyniki badań: -dośc liczny wzrost staphylococas intermedius hemolizujący wytwarzający beta-laktamazy -badanie mikroskopowe ujemne -brak wzrostu drożdżaków Grzyby jeszcze hodują wiec wynik później.
-
Wyniki niestety będą dopiero jutro popołudniu. Lara każdego dnia robi postępy, jestem z niej bardzo zadowolona. Opowiadanko napiszę jutro, muszę wam napisać o dupnym wskazodrapaczu. Dziś bardzo źle się czuję dopadła mnie choroba.
-
Kropka - kruszynka wyjęta spod TIRa - już w nowym domu!
jaanna019 replied to jaanna019's topic in Już w nowym domu
Zrobiła kupkę na podwórku, ale siusia w domu na gazetę. Troszkę już się uspokaja, merda ogonkiem i zaczyna chodzić po pokoju. Na pewno nigdy nie była na smyczy bo głupieje i kręci się w kółko. Wczoraj zjadła trochę suchej karmy, więc może już ją tak nie boli pyszczek. -
*FPR-ZwP* umierajacy WEST TERRIER- pomocy!!! - Toska zostaje u nas.
jaanna019 replied to olgaj's topic in Już w nowym domu
[quote name='olgaj'] I uwaga: Ma chyba ze 100 lat :crazyeye: Jej wiek napewno zanizylismy. [/quote] U psów nerkowych kamień nazębny odkłada się w większych ilościach i tempie niż normalnie, a im więcej kamienia tym kondycja uzębienia gorsza. Może nie ma tych 100 lat/ Ja bym jej dała tak z 80, czyli ze 20 jeszcze pociągnie:evil_lol: Gratuluję wyników, walczycie jak lwy:multi: -
Zdecydowanie wolę spacery bez aparatu, mam wtedy obie ręce wolne i bardziej mogę zająć się Larą. Na wieczornym naszym spotkaniu wyszłyśmy po za teren lecznicy żeby zobaczyć jak zachowuje się panna w warunkach miejskich. Spotykanych ludzi mija obojętnie, odwraca za nimi głowę ale nie jest jakoś szczególnie zainteresowana. Na psy też reaguje podobnie. Jeden nawet próbował do niej popyskować, ale Lara zachowała spokój. Owszem obejrzała sobie go z pewnej odległości, ale nie ciągnęła w jego stronę i nie wydawała wrogich odgłosów w przeciwieństwie do tego kurdupelka. Musi lubić jazdę samochodem, bo próbuje wsiadać do aut stojących na parkingu. Podchodzi do drzwi, staje i patrzy na mnie jakby pytała: "To ten nasz? Jedziemy?" Zrobiłyśmy sobie całkiem długi spacer. Lara chętnie dreptała na swoich przykrótkich łapkach. Oczywiście wali przed siebie jak mały czołg. w pewnej chwili na naszej drodze napotkałyśmy całkiem sporą kałużę. Larunia stanęła przed nią spojrzała na mnie z wyrzutem, chyba myślała że sprawdzam czy jest prawdziwym sharpkiem i oczywiście obeszła kałużę bokiem. Jak już wróciłyśmy na teren lecznicy to przysiadłam sobie na schodkach żeby z panna pogadać. Lara stanęła obok i stała. Obwąchała mi ręce. Zaczęłam ją głaskać a ona naprężyła się, wystawiła mi zadek pod drapanko i zaczęła mruczeć prawie po kociemu. Wyraźnie jej się spodobało. Z jedzeniem też już się sprawa normuje. Mimo tego, że zostawiam jej suche w misce kiedy wychodzę, ona zjada to dopiero jak przyjdę, przy mnie. Dotarła już karma, która zamówiła nikusia, czyli mamy zapas Royala w postaci 20kg. Włodziu kochany, bardzo ci dziękuję za załatwienie darmowego dwutygodniowego pobytu Lary w szpitaliku :evil_lol: Dzięki temu, że dałeś się pogryźć najprawdopodobniej jej pobyt zasponsoruje gmina Białystok. Swoją drogą dobre rozwiązanie na darmowe szpitaliki, jakby co to do włodka, ma jeszcze jedną rączkę do nadstawienia :evil_lol:
-
[quote name='florida_blue'] Czy Lara je suche czy gotujesz jej costam ? bo widze suche chyba ?[/quote] Zajada suchego Royalka i bardzo jej smakuje, ja niestety nie umiem wyprodukować własnoręcznie karmy o takim składzie:shake:
-
Pinczerowata młodziutka Missi prosi o miłość- w nowym domu
jaanna019 replied to jaanna019's topic in Już w nowym domu
[B]Owczarkowa[/B] banerki śliczne dziękuje serdecznie :loveu: Mały zbój dziś troszkę bliżej zapoznała się z Kropeczką i udało się jej być prawie grzeczną:evil_lol: -
Biedny Krakus może się tylko zgubił, może właściciele go szukają? Gdzie te info i fotki? Dziś przyłapałam Larę na gorącym uczynku - wszem i wobec, zupełnie oficjalnie i prosto w twarz cieszyła się, że przyszłam:evil_lol: ogonek merdał się na boki aż miło i dreptanie łapek w miejscu też było. Dziś mniej czytania więcej patrzenia. Ciężko było robić zdjęcia jedną ręką i prowadzić Larę drugą: [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images35.fotosik.pl/41/9e0a6b78171079a1.jpg[/IMG][/URL] No siusiam przecież!! [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images50.fotosik.pl/41/2e6ae54eaeca040fmed.jpg[/IMG][/URL] I przy s.. nie dasz mi spokoju?! [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images29.fotosik.pl/305/129bfa9a65f941bfmed.jpg[/IMG][/URL] Całkiem niezłe, sama gotowałaś? [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images26.fotosik.pl/306/a6d86800198d4f7emed.jpg[/IMG][/URL] O, a tu mi te zeskrobiny pobierali. [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images30.fotosik.pl/305/2379d38578681fcamed.jpg[/IMG][/URL] Wszystko już zjadłam? Nie masz więcej?
-
Kropka - kruszynka wyjęta spod TIRa - już w nowym domu!
jaanna019 replied to jaanna019's topic in Już w nowym domu
Dokładnie 5,15kg. Chociaż na oko to mniej bym jej dała. Jest już odrobaczona i odpchlona bo zwierza w sierści było sporo. Ciągle jeszcze popiskuje. Dziś dostała w lecznicy środek przeciwbólowy i coś na rozluźnienie stolca. Taka jest słodka: [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images47.fotosik.pl/41/abf2d1a4e3727ee1med.jpg[/IMG][/URL] -
Kropka - kruszynka wyjęta spod TIRa - już w nowym domu!
jaanna019 replied to jaanna019's topic in Już w nowym domu
Jest zamknięta w osobnym pomieszczeniu nikt jej tam niepotrzebnie nie niepokoi. Ma ciepło, cicho i mięciutko. Dzięki wsparciu cudownych ludzi z sharpkowego forum kruszynka będzie miała zasponsorowany komplet szczepień. Dziękuję kochani:loveu: -
Kropka - kruszynka wyjęta spod TIRa - już w nowym domu!
jaanna019 replied to jaanna019's topic in Już w nowym domu
Potrzebuję rady jak wyprowadzić ją z tego otępienia. Co prawda kiedy wchodzę do niej merda nieśmiało na mój widok, ale w oczach ma przerażenie :placz: Martwi mnie też brak kupy. Je rozdrobnione jedzenie, bo nie da rady nic pogryźć. [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images35.fotosik.pl/41/db4d8df771f0845b.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"] [/URL] -
Kropka - kruszynka wyjęta spod TIRa - już w nowym domu!
jaanna019 posted a topic in Już w nowym domu
[CENTER][URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images30.fotosik.pl/305/3fcf665fe443e54dmed.jpg[/IMG][/URL] [CENTER][CENTER][B][COLOR=Blue]Kropeczka jest maleństwem ważącym 5kg.[/COLOR][/B] Znalazłam ją w sobotę na środku ruchliwej trasy. Została potrącona przez samochód. Siedziała bez ruchu na linii rozdzielającej pasy i rozpaczliwie płakała. Wielkie auta jeździły w obie strony, a ona z dupką przygwożdżoną do asfaltu błagała o pomoc. Mimo że wiozłam na tylnym siedzeniu Larę - sharpejkę z częstochowskiego schroniska, nie zastanawiałam się ani chwili i zabrałam maleństwo do samochodu. Całe szczęście, że byłam tam w tej właśnie chwili, bo tuż za mną jechał ogromny TIR, który zatrzymał się dosłownie 5 metrów przez sunieczką. I tak stałam sie opiekunką małej kupki strachu. Kiedy wzięłam ją ostrożnie na ręce ucichła, całą drogę do Białegostoku leżała przy moich nogach na wycieraczce cichutko jak myszka. Oddawała pod siebie mocz. Po badaniu okazało się, że nie ma złamań, USG nie wykazało uszkodzeń narządów wewnętrznych. Ma jedna mocno zbity pyszczek, który bardzo ją boli. Jest w głębokim szoku powypadkowym. Cały czas leży na posłanku praktycznie bez ruchu. Tylko w nocy słyszę jak pije wodę z miseczki. Siusiu robi w domu, na podwórku cała sztywnieje i nie wykonuje żadnego ruchu. Od soboty nie zrobiła kupki. Zdarza się jej raptownie zapłakać nawet gdy pozostaje w bezruchu. [/CENTER] [/CENTER] [/CENTER] -
Obecny plan to jest doprowadzenie Lary do stanu "używalności" i znalezienie najlepszego domku pod słońcem, ale już teraz wiem, że to długoterminowy tymczasowicz. Wymaga ogromu troski i czasu. A wiadomo, że im więcej starań i czasu razem spędzonego tym większy ból przy rozstaniu. Tego boję się najbardziej :placz:
-
Tak jak pisałam wcześniej wyniki będą w czwartek. Co do zdjęć.. chciałam troszkę odczekać żeby pojawiły się jakieś zmiany w zachowaniu lub wyglądzie suni i ..wiem, że to śmieszne ale kiedy byłam u niej dziś popołudniu wydawało mi się, że wygląda lepiej niż w sobotę. Nie byłam pewna czy widzę stan faktyczny czy tylko to co chcę zobaczyć. Wieczorem zabrałam na spacer dodatkowe oczy, czyli naszego ulubionego kierowcę, który przywiózł ze mną Larę do Białegostoku. Ostatnio widział ją w sobotę, więc ma skalę porównawczą i potwierdził, że mała wygląda znacznie lepiej :lol: Jutro zrobię zdjęcia ze spacerku. Zgodnie z radą Wojtka, do którego mam bezgraniczne zaufanie zaczęłam podawać Kelp. [B]Wiadomość dnia:[/B] Lara zamerdała ogonkiem!
-
Pinczerowata młodziutka Missi prosi o miłość- w nowym domu
jaanna019 replied to jaanna019's topic in Już w nowym domu
Missi jak zwykle rozpiera energia. Próbowałam ją wymęczyć na wieczornym spacerku i owszem, wymęczyłam ale siebie. Ta mała zołza po powrocie do domu jakby nigdy nic zamordowała pluszanego niedźwiedzia. Tyle ma siły panienka:evil_lol: -
*FPR-ZwP* umierajacy WEST TERRIER- pomocy!!! - Toska zostaje u nas.
jaanna019 replied to olgaj's topic in Już w nowym domu
Gratulacje dziewczyny:multi: wyniki lepsze, nogi silniejsze, zajdziecie daleko:lol: -
[CENTER][SIZE=4][COLOR=Red][B]Missi - 10 kilo miłości! [/B][/COLOR][/SIZE][/CENTER] [CENTER]Została znaleziona przemarznięta i smutna w opuszczonej szopie. Maleńka pinczerowata sunia z przerażeniem w oczach. Miała odrobinę szczęścia w swoim smutnym życiu - trafiła na dobrych ludzi, którzy zadbali o jej los.[/CENTER] [CENTER]Obecnie przebywa w domu tymczasowym, w którym nie może zostać na stałe, dlatego prosi o ciepły dom i miejsce u boku kochających ludzi.[/CENTER] [CENTER]Missi jest wysterylizowana, posiada komplet szczepień i książeczkę zdrowia. [/CENTER] [CENTER]To młoda suczka o niewyczerpanych zasobach energii. Uwielbia pieszczoty i zabawy z człowiekiem. Dokazuje jak szczeniaczek. Uwielbia rozdawać całuski i często sama się o nie dopomina. Jest niezwykle przyjaźnie nastawiona do innych zwierząt, zarówno psów jak i kotów. W chwilach zwątpienia lub strachu szuka ratunku w ramionach opiekuna. [/CENTER] [CENTER]Swoje potrzeby załatwia tylko na podwórku, chodzi na smyczy.[/CENTER] [CENTER] Kiedy zostaje sama w domu nie szczeka.[/CENTER] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images24.fotosik.pl/305/77d042cc4f7ef444.jpg[/IMG][/URL]
-
[quote name='Bura']Chyba [B]wenflonu[/B]. A co do łapek tylnych, nie powinno być problemu, moi weci bez golenia łap się wkuwają. Może pies odwodniony albo co??[/quote] Psy rasy sp mają troszkę inaczej. W związku z powiedzmy "grubą" skóra wkłucie do żył jest bardzo trudne i tylko wet z dużym doświadczeniem sobie z tym poradzi.Do tego dochodzi problem tzw. " biegających żył", które są łatwo wyczuwalne pod palcem a trudne do złapania igłą. Do badań nie wolno pobierać krwi z wenflonu, nawet drożnego ponieważ to zniekształca wyniki. Tak więc pies sp leczony intensywnie kroplówkami, któremu często robi się badania krwi po pewnym czasie ma tak zniszczone żył, że nie ma sposobu żeby zrobić normalne wkłucie. Specyfika rasy, o której nie każdy laik wie. Co do wyników kreatyniny, moja Kyrunia dotrzymała do 12.
-
Kiedy zastanawiałam się nad imieniem dla małej pierwsze co mi przyszło do głowy to "tirówka" :evil_lol: ostatecznie jest Kropka. Ciągle w głębokim szoku, nie chodzi, leży na posłanku, nie załatwia się, po szczegółowych badaniach stwierdzono brak złamań i uszkodzeń narządów wewnętrznych. Jedynie mocno obity pyszczek, który bardzo ją boli i dlatego nie może gryźć jedzenia. Moja dzielna Julcia przeżuwa jej parówki i tak ja na razie karmimy. Kropka pierwszą noc spędziłą w lecznicy, teraz jest u mnie. Mam nadzieję, że znajdzie szybko domek, albo ona albo Missi, która też jest u mnie na tymczasie. Obie są pod opieką TOZ w Białymstoku. Cóż tak wyszło, że mam raptem trzy psiaki, ale nie jest źle. :evil_lol: Lara ma codziennie dwa spacery i żarełko w dwóch turach. Posłanko wymieniam jej codziennie, żeby miała czysto i sucho. Wczoraj byłam u niej ok17tej bo tak w niedzielę pracuje szpitalik, a dziś dopiero o 15tej po pracy i wyobraźcie sobie w boksie było czyściutko, trzymała wszystko aż do mojego przyjścia :lol: Zeskrobiny pobrane, wyniki będą w okolicach czwartku, udało się obciąć pazury ale nie wszystkie bo zaczynała się denerwować, szczególnie przy przedniej prawej łapie, może to właśnie te pokaleczyła o kratę. A teraz najważniejsze: smakołyków do obłaskawiania właściwie już nie muszę używać, wieczorem byłam u niej po 21szej i poszły tylko 2szt. Spacerek był znacznie dłuższy niż poprzednie, może obcięcie pazurów pomogło. Jak wróciłyśmy wymieniłam posłanie, napełniłam miski, Lara weszła do boksu obejrzała i wyszła, nie rzuciła się łapczywie na żarełko, tylko podeszła do drzwi i patrzyła na mnie. Jeszcze raz poszłyśmy się przejść. Ten szpitalik jest w takim kompleksie budynków, w których są lecznice, sklepy, hurtownie dla zwierząt itp. i ona podchodziła pod każde drzwi i zachowywała się ajkby chciała wejść, chyba jednak wie co to dom i ciepło. Smycz też jej jakoś nie przeszkadza, nie ciągnie nawet pilnuje się człowieka, więc chyba kiedyś na niej chodziła. Jak wróciłyśmy do szpitalika, odpięłam jej smycz a ona grzecznie powędrowała do boksu, ale nie zaczęła zajadać tylko stanęła przy kracie i patrzyła ze spuszczoną głową na moje buty. Strasznie trudno mi było ją tam zamknąć i zostawić :placz: będę odliczać każdy dzień jej zamknięcia, już nie mogę się doczekać kiedy będzie u mnie i bardzo żałuję, że zabiorę ją dopiero po świętach. Dziś odniosłam wrażenie, że towarzystwo człowieka było dla niej ważniejsze niż pełna miska :oops:
-
Kamila może zmienić tytuł wątku i jeśli to możliwe przenieść na PWP, tam więcej ludzi zagląda. Mam nadzieję, że umowa adopcyjna do ciebie dotarła? Nauczyłam się wklejać zdjęcia (czego się nie robi dla psa ;) )więc relacje będą aktualne i ilustrowane.
-
Jestem! Cała i zdrowa. Wczorajszy dzień był pełen wrażeń. Wyjechaliśmy po siódmej rano i oczywiście dopiero 10km za Białymstokiem pomyślałam o telefonie po przetrzepaniu torebki okazało się, że odruchowo wrzuciłam oba. Później okazało się, że zapomniałam aparatu, więc nici ze zdjęć z podróży. Po jakimś czasie zadzwonił Włodek i zaczął od tego, że ma przykrą wiadomość. Pomyślałam: No pięknie, nie chcą wydać suni, albo ktoś ją nam świsnął sprzed nosa. Na nieszczęście chodził o łodziową rękę, która została nadgryziona. Trochę mi teraz wstyd, ale stwierdziłam, że po prostu wszystko trochę się opóźni i tyle, postawiłam Włodka przed faktem dokonanym i dopiero później pomyślałam, że robię świństwo, bo nie powinnam wymagać, żeby brał i wiózł pożeraczkę. No cóż wyszłam na egoistkę. Mam nadzieję, Włodku że mi wybaczysz. Kiedy zobaczyłam sunię to uwierzcie mi pomyślałam, że nic z niej nie będzie, czarna rozpacz. Chuda jak anorektyczka, waży na oko 15kg, równomiernie wyłysiała, wielkie płaty łuszczącego się naskórka, zaropiałe oczy, przerośnięte pazury, kości miednicy prawie przebijają skórę na wylot, sutki wyciągnięte, srom znacznie powiększony i wiszący. Koszmar. Całą drogę siedziała z tyłu, początkowo „na kiwaka”, czyli głowa kiwa się na chudej szyjce, ale leżeć nie będę! W Polowie drogi jednak ją zmogło i padła. Na siusiu wyszła dosłownie na minutkę, wysiudała się i pociągnęła do auta. W Warszawie przegapiliśmy zjazd i musieliśmy trochę drogi nadłożyć, ale to jeszcze nic w porównaniu z biedactwem zabranym z drogi, odezwało się prawo serii. Na szczęście do kliniki dojechaliśmy w ostatnim momencie za 15minut pocałowalibyśmy klamkę. Boks zgodnie z ustaleniami czekał. Załatwiłam wszystkie formalności, a w tym czasie mój znajomy wysiusiał biedulę. Kiedy wyszłam z lecznicy stał sam, bez psa, myślę zwiała mu! A ona po prostu wlazła do ciepłego auta. No i tu pojawił się problem, bo nie chciała z niego wyjść, ani wołanie ani prośby ani smakołyki. Strachulec warczał, kłapał zębiskami (dobrze, że nie zdjęliśmy kagańca). Niestety musiałam zastosować rozwiązanie siłowe. Do boksu trafiło posłanie, micha z wodą i micha z karmą. Wtedy dopiero zdjęliśmy kaganiec i sunia przestała się interesować całym światem, wpadła mordką w michę i pożerała. Tak ją wczoraj zostawiłam. Dziś z duszą na ramieniu jechałam do niej, ale na szczęście mnie nie zjadła. Zastałam tam straszny obraz: krata we krwi, ściany we krwi, podłoga we krwi i wszystko posikane i doprawione kupą. Biedula musiała walczyć z kratą i pokaleczyć sobie łapki. Najpierw długo gadałam do niej przez kratę i tłumaczyłam, że gramy w tej samej drużynie, potem dałam jej kilka smakołyków, później odsunęłam kratę i zawołała, znów dałam smakołyk, założyłam smycz, kagańca nie zakładałam i wyszłyśmy na zewnątrz. Zrobiłyśmy rundkę, siusiu. Ona ma poważne kłopoty ze stawianiem łap przez te pazury i jest to chyba stan długotrwały. Wróciłyśmy, przywiązałam ją do kraty dałam michę, a kiedy ona jadła wyczyściłam jej boks i wymieniłam posłanie. Potem znów rundka i do boksu. Nie warczała i nie chciała mnie zjeść. Ogólnie wystraszona całą sytuacją. Pojadę do niej wieczorem. Jutro pobieramy zeskrobiny. Nazwałam ją Lara, bo ona taka chuda, ładna i bojowa. [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images44.fotosik.pl/40/5f797e3360ff9abe.jpg[/IMG][/URL]
-
Wątroba wołowa zawiera sporo tauryny co może być pomocne przy wysokim poziomie kreatyniny, z drugiej strony wątroba drobiowa może powodować rozwolnienie, nie wiem czy wołowa też, ale drobiową znam z autopsji.
-
Dotarliśmy szczęśliwie. Czarnula jest w szpitaliku. Z powodu bliskiego starcia z włodziem, którego udziabała zostanie tam na 2 tygodnie na obserwacji. Nawiasem mówiąc mnie też chciała pożreć ale na szczęście miała kaganiec :cool1: Ona jest przerażona i stąd myślę jej zachowanie. Całą drogę była bardzo grzeczna. Jutro idę w paszczę lwa czyli na spacer z bidą. Stan suni jest przerażający :placz: żaden opis nie odda tej tragedii. Jeśli uda się ją wyprowadzić na prostą to będzie to cud :( Jak na razie musimy czekać na badania, w poniedziałek. Trzymam rękę na pulsie, o każdej zmianie poinformuję. Jakby jedna bieda to za mało to znalazłam drugą. To małe co "wyjęłam spod tira" to też sunia maleńka czarna i przerażona. Siedziała na środku drogi i tylko auta jej śmigały w obie strony a ona wyła i łkała z dupcią przygwożdżoną do asfaltu i zabrałam. Jest w "mojej" lecznicy okazało się, że ma paraliż ze strachu :crazyeye: bo złamań wet nie stwierdził. Tyle na dziś bo padam, córcia ma przyjęcie urodzinowe :cool1: 13 lat. Więcej napiszę jutro. Ania. [URL="http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=df396f394771a76f"][IMG]http://images34.fotosik.pl/419/df396f394771a76fm.jpg[/IMG][/URL]
-
[quote name='rekus']kochacie? a co z dowodami milosci?[/quote] Kiedyś mamusia mówiła mi, że jak przedstawiciel męskiego gatunku domaga się dowodu miłości to mam się od niego trzymać z daleka:eviltong: ale tobie chyba nie o to chodziło:evil_lol: