Wiele lat temu mialam rotke, wiele sie wtedy o sterylce nie slyszalo, zaden wet mi nie polecil, szprycowalam niunie zastrzykami, odeszla kiedy na ropomacicze kiedy miala siedem lat....Teraz mam dwie suczki, po sterylkach i choc przerazalo mnie mnie samo myslenie, o narkozie, zabiegu to bardzo sobie chwale, ze sie zdecydowalam. Dziewczyny juz na drugi dzien porozbieraly sie (o zgrozo) z kubraczkow( to moze byc niezdrowe kiedy puszcza szwy), a o kapeluszach nie wspomne. Zdecydowalam sie na szwy rozpuszczalne( nie trzeba ich sciagac), antybiotyki, zeby nie stresowac psiakow wizyta u weta, wstrzykiwalam sama( tez brzmi straszno, ale sa bezbolesne) no i ciecie, nie tak jak niegdys bywalo od ogona do mostka, ale kilkucentymetrowe. Po trzech dniach moje panny nie pamietaly, ze cokolwiek przy nich majstrowano;)