Witam, znów się pojawiłam, cały czas myślę o tym wątku. Może zastanówmy się w czym jest problem. Śledząc ten wątek odnoszę wrażenie ,że dotyczy on tylko husky, które przebywają w niewłaściwych warunkach, a może dotyczy to też innych psiaków? Nazwanie miejsca nielegalnym schroniskiem jest bardzo nieprzyjazne, nie możemy potępiać osoby, która angażuje się i swoje środki w opiekę nad porzuconymi lub podrzuconymi psami, możemy to odbierać jako brak odpowiedzialności(zależne od punktu widzenia), ale takich ludzi, ich zwierząt nie można zostawić bez opieki. Załóżmy, że miejsce to ulega likwidacji, co dzieje się z psami? Trafiają do schroniska? To ten raj? Ile z nich ma szansę na adopcję? Nie okłamujmy się, setki wspaniałych psów czeka w schroniskach, bez szans...Dopóki sterylizacja i likwidacja dzikich hodowli nie bedzie powszechna, dopóty problem będzie narastał.
ps. A może zapewnić husky pani D. kontakt wolentariacki, gdzie będą mogły funkcjonować jak na tę rasę przystało, może znajdą się fanatycy tej rasy, którzy mogli by jej pomóc, bo jak zakładam pani D. jest do nich przywiązana, a one również. Może z czasem pani D. nabierze zaufania i zgodzi sie na oddanie psiaków.