Bosheeeee jaka wariatka do mnie zadzwoniła, a ja musiałam być uprzejma, bo byłam w większymn towarzystwie. W skrócie, miała ogara, nie wie co mu się stało przejechał go samochód, albo ktos go otruł, wcześniej innego psa ojciec napasł kośćmi- poharatane jelita, domek na wsi nieogrodzony, pies - łona bardzo lubi, kocha, ale nie jest nawiedzona... Sama też gadałam głupoty, bo musiałam być grzeczna:angryy:, ale szlag mnie o mało nie trafił:angryy::angryy::angryy: