Jump to content
Dogomania

wykrywka

Members
  • Posts

    4171
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by wykrywka

  1. Witaj Obiś na opustoszałym wątku zielonogórskiego schroniska. Skorzystam z okazji i wywiążę się z obietnicy, danej jednej z dogomaniaczek, pojawienia się na wątku i wytłumaczenia. Lubię to miejsce, chętnie tu zaglądałam i pisałam, bo była to okazja pokazania naszych psiaków. Były zdjęcia i opisy ze spacerów. Lepiej poznawaliśmy w ten sposób zwierzaki. Strona schroniskowa była z nieciekawymi fotkami, brakowało rzetelnych opisów psów i ich zachowań. Wystawialiśmy ogłoszenia na wielu portalach. Poza tym spotkać tu można było wiele wspaniałych osób. Był więc sens prowadzenia wątku. Teraz jest: porządna strona schroniska, regularnie aktualizowana, z porządnymi fotami i opisami. Pracownik schroniska wrzuca też ogłoszenia z kolejnymi, nowo przyjmowanymi zwierzakami np. na OLX. Jest też fb, gdzie schronisko ma swój profil i gdzie prowadzone są wydarzenia dotyczące wybranych psów. Jest tez zbiórka na Burka. Wszystko aktualne, świetne zdjęcia. Ja ostatnio rzadko bywam w schronisku więc nie mam informacji na bieżąco dlatego stwierdziłam, że nic nie wniosę na wątek. Rozmawiać nie było z kim, wiele osób opuściło wątek. Zrobiłam w końcu to samo. Obiś Twoja interwencja była idealna od początku do końca. Dobrze wiedzieć, że są ludzie, którzy tak konkretnie i rzeczowo potrafią pomóc zagubionemu zwierzakowi, ratując go przed prawdopodobna śmiercią pod kołami. Pomyślałaś też o kontakcie z myśliwymi i o zrobieniu ogłoszeń. Jestem pod wrażeniem. Myślę, że Sezam nie posiedzi długo w schronisku, bo Twoje działanie przyniesie efekt w postaci odnalezionego właściciela. Gdyby jednak ten się nie znalazł to wierzę. że szybko trafi się ktoś odpowiedni, chętny na adopcję Sezamka, pięknego i jak najbardziej w typie rasy (a może nawet rasowego) psa. Odniosłam wrażenie, że należysz do osób, które nie zapominają o psie w momencie dostarczenia go do schroniska i czują się w jakiś sposób odpowiedzialne za to, żeby je jak najszybciej opuścił. Będę śledziła losy psa. Jakbym mogła w czymś pomóc to jestem chętna.
  2. Dzisiaj po raz drugi podałam antybiotyk w domu i jak zawsze dylemat z probiotykiem - dawać go razem z lekiem, przed czy po, a może dopiero po zakończeniu terapii. Tyle jest różnych zdań na ten temat. Najbardziej logiczne i sensowne wydaje mi się stosowanie probiotyku w kilkugodzinnym odstępie czasowym od antybiotyku. Jako, że na czczo, godzinę przed jedzeniem, Borys teraz dostaje specyfik osłonowy IPP 40, probiotyk multilac serwuję mu 3 godziny po antybiotyku, który dostaje po jedzeniu. Tutaj też mam wątpliwości, bo ostatnio przeczytałam, że antybiotyku nie powinno podawać się razem z jedzeniem. Jak na razie nie widać oczekiwanego efektu, powinien być po około 4-5 dniach, ale na szczęście nie ma też skutków niepożądanych. Borys bardzo osłabł, w szczególności widać to podczas podnoszenia się z legowiska i na spacerach. Z wiadomych powodów ma mniej ruchu, poza tym zawiesiłam wszelkie ćwiczenia. Gdy pojawił się problem z sikaniem zauważyłam, że gdy tylko zaczynałam ćwiczyć tylne łapy, Borys rozpoczynał intensywne lizanie się po podbrzuszu, jakby próbował powstrzymywać wypływający mocz. Próby ćwiczeń po spacerach wyglądały tak samo. Dotarło do mnie, że go boli, dlatego już od prawie miesiąca jego łapki są zaniedbywane. Kora78 gdzieś na dogo czytałam o Twoich problemach z porodem, bardzo Ci współczułam. Przyjmij serdeczności i życzenia zdrowia dla dzieci oraz dla Was, rodziców. Przy okazji napiszę, że około miesiąca przed Twoim zabiegiem, również przy pomocy cesarskiego cięcia, na świat przyszła moja wnuczka, z tą różnicą, że córka wiedziała co ją czeka. Caha podziwiam, podziwiam i podziwiam, zaglądam na stronę Azylu i na wątek i nie wiem jak dajesz radę to wszystko udźwignąć, fizycznie i przede wszystkim psychicznie. Arim mam nadzieję, bardzo chcę, mieć dobre wieści. Może ... niedługo?
  3. Miło mi, że jesteście - tak zaczęłam swój post, długi post opisujący dzisiejszą wizytę w lecznicy, który nieoczekiwanie straciłam. Zacznę po raz drugi tymi samymi słowami: Miło mi, że jesteście. Arim bardzo cieszę się z adopcji Tigera i Sierry. Raduje mnie również, to, że Sonia opuściła klatkę. Nie poszła do domu, ale zamieszkała w biurze i myślę, że ma tam lepiej niż niejeden domowy zwierzak. Reszta będzie na wątku schroniska. Caha w odpowiedzi na Twój post napiszę, że wiem i oczywiste dla mnie jest, że udzielając się na forum możemy oceniać wypowiedzi i postępowania innych a tym samym być poddawanym ocenie chociaż nie zawsze zostanie to wystukane na klawiaturze. I nie straszna mi krytyka, nawet ta niepochlebna tylko miałam wrażenie, że wpływa ona na moje decyzje. Kto dostał pod opiekę zwierzaka rozumie co mam na myśli, wie jaką presję odczuwa się i jak bardzo zależy na tym, by z powierzonego obowiązku wywiązać się jak najlepiej. Przy wsparciu i słowach otuchy zawsze łatwiej a jednocześnie trudniej po prostu odpuścić. Atulek wierzę, że Wasze kciuki pomagają nam w najtrudniejszych momentach. Wizyta w lecznicy zaczęła się od "nieszczęścia". Borys załatwił się na kaflach ze wszystkimi konsekwencjami: zabrudził siebie, podłogę i zasmrodził całą lecznicę. Wyniki badania moczu: bardzo liczne bakterie i pasma śluzu oraz erytrocyty świeże i wyługowane potwierdziły ostry stan zapalny pęcherza. Borysowi zaaplikowano antybiotyk enroxil w zastrzyku, do domu dostałam tabletki. Na wieść, że nie widzę efektów podawania previcox-u Pani doktor opadły ręce, intensywnie zastanawiała się czym wspomóc Borysa w okresie zaostrzenia bolesności stawów. Zasugerowałam, żeby spróbować jeszcze raz ... trcoxilu. Borys dobrze funkcjonował po pierwszej dawce. Poza tym nie jest pewne, że to właśnie on rozstroił przewód pokarmowy a nawet, gdyby tak było, to trudno się dziwić, bo wydaje mi się (pewna nie jestem), że wszystkie osłonowo działające specyfiki dałam tylko raz, w dniu podania leku. A jako, że jest to lek o przedłużonym (miesięcznym) działaniu, to skutki uboczne również mogą występować po dłuższym okresie. Powyższy fakt uświadomiłam sobie całkiem niedawno, właśnie przy codziennym podawaniu leku, któremu towarzyszy cała bateria osłonówek aplikowanych przed, w trakcie i po podaniu i oczywiście codziennie. Decyzję podania ponownie trocoxilu ułatwiły też wyniki badań krwi Borysa, które świadczą o dobrej kondycji narządów wewnętrznych. Tak więc przez cztery dni tylko antybiotyk, potem dołączy trocoxil.
  4. Moje Drogie! (wykrzyknik, bo nie mam emotikonów a powinno być wielkie serce). Przepraszam, chociaż nie liczę na przyjęcie przeprosin, przeholowałam. Ale ... odrobinę zrozumienia oczekuję. Zniknęłam, bo chciałam poczuć się jak "zwykły" opiekun starego, schorowanego psa, chciałabym jak Pani boksera Oskara pogodzić się z dolegliwościami towarzyszącymi w tym wieku, przede wszystkim chorymi stawami, która nie zadręcza siebie i psa wizytami u weterynarzy, prześwietleniami i poszukiwaniami cudownego leku. Chciałabym jak Pan sędziwego nowofundlanda Nerona [*] móc bez oporów zdecydować się na steryd, żeby dać psu trochę życia bez bólu a potem pozwolić odejść. Chciałam decydować bez presji i obaw o ocenę postępowania, kierując się stanem psa, nie działać na siłę i odpowiadać wyłącznie przed sobą. Nie napisałam o tym, nie uprzedziłam Was, bo nic by z tego nie wyszło i najprawdopodobniej odezwałabym się jeszcze tego samego dnia. Ale nie myślałam, że przerwa będzie aż taka długa. Tyle tytułem wstępu. Teraz Borys. Wcześniej, na początku grudnia, napisałam, że Borys nie dostał drugiej dawki trocoxilu. Po kuracji przewodu pokarmowego był powrót do cimalgexu. Niestety, lek nie działał jak wcześniej. Po okresie bez żadnego środka przeciwzapalnego i przeciwbólowego liczyłam na widoczną poprawę. Dawniej, gdy dopasowywana była dawka cimalgexu i były dni bez niego, to Borys był wyraźnie słabszy, teraz nie widziałam różnicy. Odstawiłam więc cimalgex na kilka dni, potem ponownie podawałam i ... żadnej widocznej reakcji, pomijając efekty jelitowo żołądkowe. Tym sposobem cały styczeń Borys funkcjonował jako tako bez żadnych farmaceutyków, trzeci miesiąc bez zabiegów rehabilitacyjnych, bez biegunek i gazów. Obserwowałam go - chód był chwiejny, tylne łapy bardziej wiotkie, jakby gumowe. Tendencja spadkowa widoczna, ale przecież tak też było w okresie, kiedy miał "full wypas". A Borys był żwawy, chętny na każdy spacer, chociaż przednia łapa bolała go, wyraźnie ją oszczędzał. Wiedziałam, że na dłuższą metę jest to niemożliwe, że trzeba będzie mu dopasować lek na stawy działający przeciwzapalnie i przeciwbólowo, żeby w gorszych okresach mu trochę ulżyć. Oczywiście przeszukałam ponownie internet, mailowałam z paroma osobami opiekującymi się zwierzakami w podobnym stanie, rozmawiałam z innymi lekarzami weterynarii. Wiem, że nie ma jednego cudownego leku, że każdy jest szkodliwy i żaden lek czy też terapia lub zabieg nie działają wiecznie. W lutym zamierzałam skonsultować to z Borysowym lekarzem prowadzącym. Niestety Pan Doktor miał urlop do końca miesiąca. Postanowiłam poczekać i z Nim decydować o wyborze nowego farmaceutyku zakładając, że dłuższa przerwa w przyjmowaniu NLPZ przyda się Borysowi. Niestety, musiałam wcześniej odwiedzić lecznicę, zaczął się problem z sikaniem. Najpierw było to załatwianie się już na chodniku przed blokiem, potem tuż po wyjściu z bloku, na schodach, potem sikał już na klatce schodowej. Na nic zdało się częstsze wychodzenie na spacery, co ze względu na schody odbiło się na jego ogólnej kondycji. Szukałam źródła problemu, myślałam, że może przeziębił pęcherz tarzając się w śniegu lub zmrożonej trawie, może to przez dodatek ryżu lub makaronu do konserw mięsnych ( wiadomo, ile wody wchłaniają podczas gotowania). Zastosowane zmiany nie przyniosły poprawy. Były, chyba dwa dni, że więcej pił, potem już normalnie a mimo wszystko popuszczał lub załatwiaj się już na klatce schodowej. Pojechałam z Borysem i złapanym wcześniej jego moczem do lecznicy. Na szczęście lekarka, która nas przyjęła znała przypadek Borysa, ba ... pamiętała trocoxil i to że nie dostał drugiej dawki. Zażyczyłam sobie badanie moczu oraz pełne badanie krwi z profilem wątrobowym i nerkowym. I tutaj Borys zaskoczył wszystkich - wyniki idealne pod każdym względem. Dobrze, że choć wewnętrznie jest zdrowy. Nasz doktor wcześniej wrócił z urlopu, już był i zalecił badanie prostaty, usg prostaty i pęcherza. Prostata okazała się być w porządku, usg pęcherza niemożliwe do wykonania. Borys wił się i rzucał a przecież nie jest to bolesne badanie, w końcu załatwił się na stole. Po opróżnieniu pęcherza uspokoił się, leżał spokojnie lecz przez grube ściany pustego pęcherza niewiele był widać, ale widoczne było coś białego u ujścia - kamień lub narośl. Zmieniono Borysowi NLZP na carprodyl, dołożono panzol godzinę przed jedzeniem, sylimarol podawany z lekiem oraz alugastrin w zawiesinie podawany godzinę później i umówiliśmy się za kilka dni na ponowne usg pęcherza . Pełna obaw ale też nadziei zaczęłam dawać Borysowi carprodyl. Przez luty stan Borysa pogorszył się: źle chodził, potykał się i przewracał po czym nie był w stanie sam się podnieść a schody to gehenna. Mając dosyć sprzątania klatki schodowej zabezpieczam go na czas przejścia ręcznikami papierowymi przymocowanymi paskiem. Po zejściu podkład jest zawsze mokry. Po pięciu dniach podawania leku, w których powróciły problemy jelitowe i nie widać było działania farmaceutyku, ponowna wizyta w celu wykonania usg. Wyszło, cytuję z opisu: pojedyncza struktura hiperechogenna z cieniami akustycznymi o wymiarach 8mm x16mm. Dodatkowo zostało też wykonane RTG pęcherza, które wykazało: wewnątrz pęcherza obszar o zmienionej echogenności, struktura niecieniująca, na zdjęciu bocznym ułożenie nie jest centralne. Ale dalej nie wiadomo co to jest (???). Kamień lub kryształ, ale jaki? Dostałam skierowanie na ponowne badanie moczu, ogóle oraz osadu, tym razem w ludzkim laboratorium. NLPZ zamieniono na previcox. Wynik odebrałam dzisiaj, previcox, podawany już 5 dzień nie zadziałał, nie ma nawet minimalnej poprawy, z sikaniem też bez zmian na lepsze, widoczne odczuwanie bólu. Jutro umówiona wizyta w lecznicy.
  5. Szczerze współczuję. Przytulam
  6. W Wigilię Bożego Narodzenia razem z Borysem życzymy radosnych i wspaniałych świąt.
  7. Jest późno a muszę rano wcześnie wstać, więc napiszę w skrócie. Nie dostał Borys drugiej dawki Trocoxilu. Doktor podejrzewa, że problemy żołądkowo-jelitowe to z jego powodu. Wracamy do Cimalgexu. W lecznicy podano Borysowi 2 zastrzyki, do domu otrzymałam leki osłonowe, na poprawę przewodu pokarmowego. Nazw nie wymienię, bo nie pamiętam a nie otrzymałam dzisiaj karty z opisem wizyty i zaordynowanych leków, bo lecznicę nawiedziło jakieś fatum: szwankowały komputery, nie działał terminal i telefon.
  8. Słońce dawno już zaszło, więc myślę, że mogę pochwalić dzisiejszy dzień. Nie ma wymiotów ani biegunki, wrócił apetyt, którego, z obawy o jego zdrowie, nie zaspokoiłam dzisiaj całkowicie. Borys nie ukrywał, że jest ciągle głodny. Jutro planowana wizyta w lecznicy.
  9. Tak mi przykro z powodu choroby Twojej Mamy, że musiałam się odezwać, chociaż ... nie wiem co napisać :shake: .
  10. Na chłopski rozum może i nie wygląda to na winę tabletki, ale tyle złego przeczytałam o Trocoxilu, że sama nie wiem. Noc minęła spokojnie, przynajmniej dla Borysa, tak myślę. Rano znalazłam przy nim odrobinę stolca o normalnej, prawidłowej konsystencji. Miał ochotę na spacer, więc wyszłam z nim pełna obaw czy da radę pokonać schody, czy nie padnie pod blokiem. Borys szedł gorzej niż zwykle, wolniej, ale wyraźnie przyspieszył widząc znajome psiaki, radośnie witał znajomych. Po powrocie napił się wody, zjadł odrobinę ( ale tyle tylko dostał) suchej karmy i ... zaczął zabawę piłeczką :question: . I co mam robić, co myśleć? Jak nic się nie zmieni, to poczekam jednak do jutra z wizytą w lecznicy.
  11. Jest niedobrze :nonono2: . W sobotę Borys miał biegunkę. Nie mam pojęcia dlaczego, nic nowego do jedzenia nie dostał. W niedzielę było już dobrze, odetchnęłam. Dzisiaj, tj. w poniedziałek ponownie rozwolnienie a do tego wymioty. W południe zwrócił to, co zjadł na śniadanie. I jak nigdy nie domaga się jedzenia, co gorsze też nie pije. Nie wiem czy ma to związek z Trocoxilem, czy to możliwe, żeby taka reakcja była po 11 dniach? Na środę, przed podaniem drugiej tabletki, umówiona jestem z lekarzem. Nie wykluczone, że już jutro pojedziemy do lecznicy.
  12. Do niedawna podobnie myślałam o dobrym wpływie jedzenia galaretki na stawy. Ale ostatnio, jako że siedzę w temacie, już nie jestem tego pewna :shake: . W sumie to tak jak z każdym innym tematem - im więcej wiem, tym mniej rozumiem. Ogólny chaos, by w końcu stwierdzić: wiem, że nic nie wiem :shock: . Pójdę na łatwiznę i przytoczę fragment, jeden z wielu: "Teoria propagująca włączenie do diety żelatyny zwraca uwagę na zawarte w niej białko – kolagen. To samo białko, które obecne jest między innymi w naszych stawach. Mądrość ludowa głosi tym samym, że spożywając kolagen w przypadku uszkodzenia stawów dostarczamy organizmowi odpowiedniego budulca do regeneracji naszych stawów. To trochę tak jakby twierdzić, że jedzenie wątróbki rozwiąże ewentualne problemy z wątrobą. Z punktu widzenia biochemii to absolutnie niedorzeczna teoria. Nasz organizm, w pierwszej kolejności, rozbija kolagen (tak jak każde inne białko) na poszczególne aminokwasy. Co zrobi z nimi potem nie ma związku z tym w jakim produkcie je dostarczyliśmy. Nie istnieje proste przełożenie – spożywanie kolagen->odbudowa kolagenu w stawach. Potwierdza to między innymi EFSA - Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności. Nie istnieje związek pomiędzy spożywaniem kolagenu a zdrowiem stawów." Glukozamina i chondroityna też ma wątpliwe właściwości a tak zwracam uwagę na ich udział w kupowanej karmie. Cytuję: "Glukozamina, a także chondroityna, to dwie substancje, których temat często pojawia się przy omawianiu bólu stawów. Uczestniczą one co prawda w syntezie kolagenu, ale mechanizm poprzez który mogłyby one przynosić poprawę nie jest znany. Tym niemniej część badań wykazała skuteczność suplementacji glukozaminy lub glukozaminy w połączeniu z chondroityną. Efekt był jednak niewielki, a ogólnie rzecz biorąc wyniki prac naukowych w tym zakresie są sprzeczne. Można więc dać im szansę, nie nastawiając się na świetne rezultaty, a jeśli w „okresie próbnym” się nie sprawdzą i nie zaobserwujemy żadnej zmiany – bez większego rozczarowania odstawić." Podobne czyli różne opinie są też w przypadku kwasu hialuronowego. I bądź tu mądry :stupid: I wiecie co ... ostatnio nie potrafię określić tzn. ocenić stanu Borysa :oops: . Na pierwszy rzut okiem widzę, że jest zdecydowanie słabszy, po wstaniu z posłania uderzająca jest sztywność kończyn, na spacerach plączą mu się tylne łapy, wręcz siada na zadzie i nie może się podnieść. A jednocześnie jest ... radośniejszy, ruchliwszy :???:. Wszędzie go pełno, we wszystkim pomaga, częściej przynosi piłeczkę i oczekuje wspólnej zabawy. Nie zdarzyło się ostatnio, żeby nie zareagował na widok smyczy a tym bardziej, żeby trzeba było go prosić, by raczył iść na spacer. No i puszczony luzem próbuje ... "biegać" :lying: . Czyli wygląda gorzej a czuje się lepiej :hmmmm:
  13. Która Misia, bo na pierwszej stronie są dwie :hmmmm: . Widać, że zajrzałam na początek wątku, by sprawdzić aktualizację :evil_lol:, dobra robota. Domyślam się więc, że ta pierwsza w kolejności. Szkoda Snikersa, dwie adopcje, dwa zwroty i nadal bez domu :sad:.
  14. Niemożliwe, dogo działa, nie pojawiła się plansza z napisem :Error 524 :question: a ja ... nie jestem przygotowana do odpowiedzi, zapomniałam co miałam napisać :oops:. Przede wszystkim dziękuję Wam za obecność i za to, że chcecie dzielić moje troski i zwątpienia. Już odpowiadam: Minął tydzień od podania. Rewelacji nie ma, ale tragedii też nie. Ta uniesiona łapa przy sikaniu to raczej przez zapomnienie, wyjątek, bo nadal załatwia się jak suczka. Mam wrażenie, że trocoxil lepiej radzi sobie z wyrodnieniem stawu łokciowego - kulawizna jest mniejsza, ale gorzej z tyłem - częściej nim zarzuca, tylne łapki są zdecydowanie bardziej wiotkie. Może dopiero druga dawka da lepsze rezultaty? Może znaczenie ma też pogoda, chłód i wszechobecna wilgoć :niewiem: . Ostatnio widziałam Oskara, starszego boksera o którym pisałam i zachwycałam się jego energią i sprawnością. Szedł niewiele lepiej od Borysa. Mimo, iż dzieliła nas znaczna odległość nie można było nie zauważyć jak utyka na którąś z przednich łap i jak wlecze tylne za sobą :-(. A może ... za słabo kciuki są zaciśnięte :wink:.
  15. No właśnie :mad: , najistotniejszych informacji nie podałam. A powinnam napisać, że całkiem dobrze zniósł miesiąc bez zabiegów na bieżni. Nie zauważyłam zmian na gorsze w poruszaniu. Za to wielokrotnie czułam jak lekko i płynnie chodzi. Ta prawa łapa od dawna mu dokuczała, raz mniej raz więcej i wtedy bardziej utykał. Borys codziennie przyjmował Cimalgex. Dni bez niego były zdecydowanie gorsze, więc miałam dowód, że służy Borysowi. Ale, gdy odezwało się zwyrodnienie stawu łokciowego, dostaliśmy wspomniany trocoxil. Tak więc wczoraj zamiast Cimalgexu podałam Trocoxil. Wiadomo, jest to lek o przedłużonym działaniu, ale nie ma określenia od kiedy zaczyna działać. Z tego co pisali Ci, co go już podawali to było bardzo różnie: od błyskawicznej reakcji poprzez efekt po kilku dniach do ... żadnego efektu. A u Borysa już po południu było widać jak pogarsza się jego stan. Wstawał z posłania z wielkim trudem, po wielu podejmowanych próbach, łapy rozjeżdżały mu się nawet na "dywanach", wyjście na spacer po długich prośbach. Jak nigdy wymagał pomocy przy schodzeniu ze schodów, przy wchodzeniu dosłownie go wciągałam. Wieczorny spacer ze łzami w oczach, wręcz nie mogłam patrzeć jak potyka się na prawej łapie, jak zarzuca tyłem niczym wahadłem, jak plączą się tylne łapiny. Nie do wiary jak brakowało tej dawki środka przeciwbólowego i przeciwzapalnego, którą dawał Cimalgex a która nie została dostarczona jeszcze z Trocoxilu :shake: . Nie mogłam zasnąć widząc jak Borys nie może znaleźć wygodnej pozycji. Dzisiaj od rana jakby lepiej. Po południu widocznie poprawił się chód, łapy nie rozjeżdżają się, mnie utyka, pewniej obciąża przednią łapkę. A wieczorem na spacerze próbował podnieść łapę przy sikaniu :crazyeye: . Prawie mu się udało. Nie pamiętam kiedy widziałam to ostatnio. Przeważnie załatwiał się przykucając lub ... w chodzie. Nie wiem czy to zapowiedź poprawy? Na razie :kciuki: i proszę o to innych.
  16. Dlaczego uważasz kora78, że powinnaś usunąć znaczną część swojego wpisu, że nie może tego być na wątku ? Na wszelki wypadek skopiowałam sobie wszystko :user: , ale może przydadzą się komuś innemu. Ja w podobny sposób czyli trafiając przypadkiem na inne watki znajdowałam dużo cennych informacji a przede wszystkim mam świadomość wielu różnych metod leczenia by uzyskać poprawę lub tylko ulżyć w bólu a tym samym poprawić komfort życia zwierzaka. Dobrze jest mieć przy sobie zaufanego lekarza, dla którego nasz zwierz jest indywidualnym przypadkiem z całym balastem schorzeń i pod tym kątem dobierane jest leczenie. Wtedy, nawet przy braku efektów (a wiadomo, że nie zawsze są) z nadzieją i ufnością przyjmujemy zmianę leczenia. Inaczej samemu trzeba szukać i wybierać a jest tego dużo i trudno zdecydować się na jakaś kurację. Bo, jak doczytamy, jednym pomogło, ale na krótko, drugim wcale a inne zwierzaki całkiem dobrze funkcjonują. Tak, jak napisałam wcześniej, dzisiaj podałam pierwszą tabletkę Trocoxilu z nadzieją, że mawakoksyb lepiej zadziała niż cimikoksyb. Czytając o zmianach środowiskowych to wiele już zmieniłam. Na pewno Borys ma ciepło i sucho. Całkiem przypadkiem zdobyłam 2 poduchy z rozkładanej sofy 120cm X 70cm X 12cm czyli takie prawie materace z pianki w miękkim welurowym obszyciu. Na noc pod prześcieradło, na materacu rozłożonym w sypialni, wkładam termofor z ciepłą wodą. Dokupiłam też kolejne metry wykładziny, by ułatwić Borysowi chodzenie po mieszkaniu, żeby nie było śliskich kawałków, których Borys bardzo się bał i zawsze na nich się "rozkraczał". Fakt mieszkania nie ozdobiłam, ale kto by się tym przejmował :-P . Jedyne, co jest poza moimi możliwościami to ... schody. Codziennie Borys musi schodzić i wchodzić kilkakrotnie na drugie piętro :shake:. Dotarła też karma z dużą zawartością glukozaminy i chondroityny: Almo Nature Holistic Adult Large jagnięcina i ryż. Według opisu dodatków zawiera: siarczan glukozaminy (1 g/kg), siarczan chondroityny (1 g/kg). Po zabraniu Borysa ze schroniska dawałam Hill's Prescription Diet Canine Mobility J/D, weterynaryjną karmę przeznaczoną dla psów cierpiących na zwyrodnienie stawów. Jedyną, zauważalną zmianą był potworny łupież, prawdopodobnie z powodu kurczaka. Borys przyjmował też preparaty na stawy typu Arthrovet i Arthroflex. Tak więc cały czas próbuję dbać o jego stawy. Mimo tego jest tak, jak ... jest :-( .
  17. Przepraszam, że wywołałam niepokój. Już piszę, żeby kora78 :buzi: nie martwiła się. RTG było zrobione i wykazało (przepiszę z opisu): " sklerotyzacja kk łokciowej i promieniowej w odcinku bliższym i w okolicy nadkłykci k. ramiennej, zwyrodnienie stawu łokciowego" Lekarz zaproponował Trocoxil oraz wspomniał o komórkach macierzystych (koszt ok. 2000 zł) i terapii IRAP (koszt ok. 1500zł). W odpowiedzi poprosiłam o zapisanie tych dwóch ostatnich możliwości w opisie, żeby, jak będzie trzeba, można było się nad nimi zastanowić. Przy okazji okazało się, że od niedawna lekarz jest w posiadaniu certyfikatu na stosowanie terapii IRAP więc łatwo domyślić się, czego dotyczyła dalsza rozmowa. Na koniec dostałam 1 tabletkę Trocoxilu z uwagą, że za 2 tygodnie należy podać drugą a potem 1 tabletka na miesiąc. Cena też zawrotna - 125 zł za tabletkę :crazyeye: . Pani rehabilitantki nie było więc temat rehabilitacji nie był poruszany. Niby zwykła wizyta: zrobione RTG, diagnoza, przepisany lek, ale ... . Wątpliwości naszły mnie w domu, gdy zaczęłam czytać o Trocoxilu. I zaczęło się :tard: . Po rozterkach dotyczących rehabilitacji doszły następne. Myślę, że dobrze, że nie odzywałam się wtedy na forum, bo z wątku o Borysie zrobiłby się wątek moich wątpliwości, sprzeczności, niepewności, braku zaufania i bezradności. Byłam totalnie zagubiona, ale najbardziej dobiła mnie świadomość "lekkomyślności" lekarza, zabrakło poczucia, że Borys to ... Borys czyli pies ze znaną mu historią choroby a nie przypadek zwyrodnienia stawu łokciowego. Trocoxil należy do niesteroidowych leków przeciwzapalnych. Jak doczytałam (wcześniej tego nie wiedziałam) w wielu przypadkach zastępowany jest przez nowszy Cimalgex, czyli ten co Borys przyjmował, czego lekarz nie zauważył :shake: . Dobrze, że zapytałam czy podawać dalej Cimalgex i usłyszałam - odłożyć. W necie jest mnóstwo informacji o Trocoxilu, rożne opinie co do skuteczności, wiele o skutkach ubocznych. Mam żal, że nie usłyszałam o tym od lekarza w zamian nowinek dotyczących terapii leczenia krwią, że nie zlecił wykonania badań laboratoryjnych w celu monitorowania parametrów hematologicznych i biochemicznych. Im więcej czytałam tym mniej wiedziałam. Przez dwa dni buszowałam na wielu forach po rożnych wątkach dotyczących leczenia stawów, stosowanych leków i metod i ... dotarło do mnie to, że nie ma leków nieszkodliwych, że różna jest skuteczność, że trzeba spróbować i w razie niepowodzenia szukać czegoś innego. To samo tyczy się rehabilitacji jako jednej z metod wykorzystywanej przy schorzeniach stawów, które są częstą dolegliwością starszych zwierząt. Tak jak pisała kora78 powinien być to cykl np. 10 zabiegów codziennie lub co drugi dzień. Z tego co przeczytałam już po trzecim zabiegu powinno być widać efekt, po dziesiątym przerwa na 2-3 miesiące. Pozwolić zwierzakowi wykorzystać to, co dostał. Potem znowu go "naładować". Ale, gdy brak efektów to ... szukać innego sposobu. Nie spotkałam się z przypadkiem kontynuowania rehabilitacji tylko dlatego, że nie szkodzi. Jutro podam Trocoxil. Czekałam na dzień, kiedy nie będę musiała zostawić Borysa samego w domu. Nie ukrywam, że obaw mam mnóstwo. I nie chodzi o wymioty czy biegunkę. Co będzie, gdy okaże się nieskuteczny? Przez miesiąc jest w organizmie i nie można podać nic innego. Wiem też, doczytałam, że zaleca się powtórzenie badania klinicznego po miesiącu po rozpoczęciu leczenia i przed podaniem trzeciej dawki oraz przeprowadzenie w trakcie leczenia dodatkowych badań laboratoryjnych.
  18. Dokładnie wiem ile co kosztuje, bo płacę bezpośrednio po wizycie, tylko nie biorę paragonów na podstawie których na koniec miesiąca dostaję rachunek. Każda sesja rehabilitacyjna to 50 zł.
  19. Czarny scenariusz napisałaś, przerażający. Najgorsze, że może się urzeczywistnić :no-no-no: . Rehabilitacja i ćwiczenia na pewno wskazane, ale czy nie za wcześnie na nie i czy nie lepiej w przyjemniejszej wersji :hmmmm: ;-)
  20. Kora78 serdecznie dziękuję :buzi:. Dałaś porządny wykład, mam nadzieje, że odpowiednio zrozumiałam. Jako wyjaśnienie dodam, że ostatnio nie było już tych fizykalnych zabiegów, najprawdopodobniej z powodów jakie podajesz. W środę ponownie podejmę rozmowę na temat rehabilitacji sugerując to, co piszesz, zobaczę jak będzie odpowiedź. Kochana jesteś, dziękuję jeszcze raz.
  21. Mam dowody, że Tofik był również na spacerze ze schroniskowymi psiakami z okazji Dnia Kundelka :klacz:
  22. Życzę wielu następnych, niekoniecznie magicznych, rocznic w dobrym zdrowiu i ogólnym zadowoleniu :). Napisz proszę na co podajesz Wigorowi HMB i czy są oczekiwane efekty?
  23. Fizykalne techniki to jakie? Masz na myśli laser i pole magnetyczne? Rozumiem też, że jak bieżnia to bezwarunkowo 30 minut. Konieczność i celowość zabiegów stwierdził lekarz ( również właściciel gabinetu rehabilitacyjnego), ja zwątpiłam po wielu miesiącach bez poprawy :oops:
×
×
  • Create New...