Jump to content
Dogomania

starlet1

Members
  • Posts

    412
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by starlet1

  1. Nie chcę sie z Wami spierac kto ma racje i kto co powiedział. Na dzis i tak sprawa nieaktualna. Ktos z mojej rodziny zamiast w poniedziałek isć na planowane badania, wylądował dzis w szpitalu. Przez najblizsze kilka dni na pewno nie zajmę sie tą sprawa. Może przez ten czas cos sie wyklaruje.
  2. JEST W APTECE W ŁODZI. Mozna go kupic. Poza tym jest podobno na allegro.
  3. Aniu, byłam wczoraj z ciapus i Ciapulka u weta i ciapus podrzuciła mi pomysł smarowania tej niegojącej sie rany Gapci Balsamem Szostakowskiego. Myslę, że to dobry pomysł. Co Ty na to?
  4. Umówiłam sie z piechcia, która przyznała mi rację, że dałysmy sie ponieść emocjom. Zdzwonimy sie jutro i pomyslimy co mozna zrobic. Co do bezpieczeństwa Gapci to pogadam z wetka. A co do współpracy to nie tak to sobie wyobrażałam. Zobaczymy, na pewno chcę pomóc kociakowi. Jest taki biedny. I cudny:oops:
  5. Dzwoniłam do którejs z Was. (Mam Twój numer, jutro zadzwonie.) Dziewczyna, z która rozmawiałam, była w zasadzie przerażona tym, że trzeba by sie włamac, a wokoło pełno sąsiadów, naprzeciwko domu stoi latarnia. Ja jutro zadzwonie na komisariat do Ksawerowa jako Fundacja i spytam czy z nami podjadą po kota. Podobno pracuja tylko do 15, czy 16-tej. No i nie bardzo wierze komus ze Strazy dla Zwierząt, ze ci z Pabianic nie obsłużą Ksawerowa. Do jutra.
  6. Masz, Aniu, rację. Ale pierwsza wersja była taka, ze kot będzie zbadany przez weta, będzie po sterylce. Gdyby był chory to znalazłabym mu dom na czas choroby, a potem przyszedłby do mnie. Ale postawiono mnie w sytuacji podbramkowej. Jest kot, nie ma nikogo, kto mógłby w czymkolwiek pomóc. Są tylko młode dziewczyny, które chcą uratowac kociaka, ale są bezradne. Nie ma nikogo, kto chociaż na tę jedna noc zabrałby kociaka i nastepnego dnia pojechał z nim do weta. Nie ma nikogo, kto pomógłby w transporcie. Pozostałam ja, która mam wszystko załatwic sama. Coraz częściej widzę, że, owszem, bardzo wiele osób jest zaangażowanych i czynnie pomaga, ale jest i spore grono "użalaczy". Na nk tez stale ktoś ubolewa nad losem biednych, maltretowanych zwierzątek, ale nic poza tym. A samym użalaniem sie nie pomożemy. W tym przypadku zabrakło konkretów.
  7. Aniu, znałam stan Gapci decydując sie na adopcję. Z kotem jest troche inaczej. Samo wyciągnięcie go to kryminał, bo baba nie chce go oddac, dziewczyny chcą go wykraść. Była mowa o tym, że kot natychmiast zostanie wysterylizowany, ale nie było co z im zrobic po sterylce. Zgodziłam sie na DT do czasu znalezienia mu nowego domu. W pierwszej wersji kociak miał byc przywieziony do mnie. Okazało sie jednak, że transport nie został załatwiony. Druga wersja była taka, ze miałam zabrac kota z Pabianic, po badaniu u weta. Po tem była kolejna wersja, ze mam zabrac kotka bezposrednio z jego domu w Ksawerowie. Dzis o 21.25 dostałam informacje, ze dziewczyny sa u kota i czekaja na mój telefon. Wyszło na to, że powinnam go sobie dzis zabrać. Aniu, nie tak sie załatwia takie sprawy. Sama wiesz. Pisałam o stanie Gapci, o tym, ze kot musi być zbadany. Ja zdecydowałam się wziąć kota na kilka a może kilkanaście tygodni!! Czy naprawde nie było nikogo, kto mógłby tego kociaka przetrzymac przez noc i zawieźć do weta??? Zdrowie Gapci jest priorytetem,ale chciałam pomóc temu kociakowi. Jest taki słodki i cierpi, ale nie na takie warunki sie decydowałam proponując mu DT. Żal mi tego kota i to bardzo, ale musze myslec o zdrowiu Gapci, bo dziewczyny ten temat zupełnie pominęły. A badanie kota było jednym z warunków wzięcia go na DT.
  8. Bardzo mnie zanielubia cioteczki od kota z Ksawerowa. Najpierw była mowa o DT dla kota po sterylce, potem o wizycie u weta, kot miał byc przywieziony do Łodzi, potem miałam po niego jechać do Pabianic. A teraz się okazało, że najlepiej jakbym zabrała go od razu z Ksawerowa. Bez sterylki, bez badania przez weta. No i nie zgodziłam sie. Gapcia nadal ma tę jedną rane nieciekawie wyglądająca, nie moge sciągnąć jej kota, który nawet nie zostanie przebadany. Nie tak sie umawaiałm z dziewczynami. Wyszło na to, ze mam sobie przywieźć kota, jechać z nim do lekarza na badanie, zawieźć go na sterylkę. Nikt nie może go przetrzymac nawet do następnego dnia, żeby zobaczył go wet. Wyszło na to, ze jak daję DT, to mam sobie sama wszystko załatwic. Czy według Was robię świństwo wycofując sie na razie z DT? Mam wyrzuty sumienia wobec tego kociaka, ale co zrobie, jak kot mi cos przywlecze do domu? Z Gapcia też juz tak było, ze miała byc tylko stara :loveu:, a okazało się, ze jest powaznie chora. Jedyna pomoc ze strony dziewczyn to wyciągnięcie nieoficjalnie kota. A dalej rób sobie co chcesz. Wolna amerykanka. Co do ran Gapci, to dzis doszlismy do wniosku, ze najprawdopodobniej zostały zrobione drutem do robótek ręcznych!!! To nie są rany po pogryzieniu!!!
  9. "Napisałam, że wezmę po sterylce, bo kocura by się nie sterylizowało tylko kastrowało . Mam dwie, nie nawet trzy kuwety, mam nadzieję, że facecik nie będzie mi obsikiwał chałupy. A co ze sterylką jak zabierzecie kota czy kotkę w sobotę?" Kochane cioteczki. Nie do końca jasna jest sprawa z DT dla kota. Najpierw była mowa o tym ,że kot będzie po sterylce i mam go przetrzymać do znalezienia nowego domu. Zgodziłam sie na tę opcję. Kot miał zostać przywieziony do Łodzi. Potem miałam go zabrać z Pabianic. Też się zgodziłam. Sądziłam, że kot bedzie po wizycie u weta. Teraz okazało sie, ze mam zabrać kota bezpośrednio z Ksawerowa, bo nikt nie może go przetrzymac u siebie chociaz do nastepnego dnia i załatwic wizyty u lekarza. Wybaczcie, ale nie moge do chorej staruszki Gapci, z ropiejąca jeszcze raną, przywieźć kota, o którym nie wiem czy nie jest chory. Takie załatwianie sprawy powoduje u mnie również obawę, ze jak wezmę kociaka do siebie to zostane ze wszystkim sama. Jak na razie to już sama mam wszystko załatwić: pojechac po kota, zawieźć go do weta, zawieźć go na sterylkę. Dziewczyny, nie o czyms takim rozmawiałysmy. Przykro mi, ale na dzień dzisiejszy nie załatwiłyście nic. Jestescie wspaniałe, że myślicie o tych biedakach, dokarmiacie je, ale nie zwalajcie najtrudniejszego tylko na mnie. Wrócmy do pierwszej wersji: kota po sterylce przyjmuję na DT.
  10. Jak juz wyciągniecie kota to przyjade po niego do Pabianic.
  11. Eguus, sunia najprawdopodobniej zostanie w Łodzi. Po moich mailach do znajomych zgłosiło się kilka domków. Sprawdzimy i wybierzemy na pewno najlepszy. Dziewczyny z Krakowa pisały, ze maja labkę.
  12. Nie bardzo. Z Łodzi mogłabym go odebrać, z Pabianic będzie trudno. Mieszkam w okolicach Placu Barlickiego.
  13. Co z tym zegarem? Piszę po Was, a wrzuca mnie przed Was. I robi sie bezsens. Najpierw odpowiadam Ani, a potem Ania zadaje mi pytanie. A moze ja telepatka jestem? To jeszcze mogłabym umieć teleportować. Zaraz bym tu miała kota!!!
  14. Aniu, kot to na tymczas. Nie ma gdzie iść, a zabrać go trzeba. Myślę, że Kocia Mama i dziewczyny pomogą mi znaleźć dla niego domek. I PROSZĘ NIE PODRZUCAĆ MI JUŻ KOLEJNYCH WĄTKÓW, BO ZA MOMENT BĘDĘ MIESZKAĆ W PIWNICY, JAK MNIE TZ WYMELDUJE :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Podrzućcie jak kotek już znajdzie domek ;)
  15. Wiecie, ja już nie mogę się doczekać na tego kota :oops::oops::oops:
  16. Zdjęcia mam, ale takie ogromne, że nie wiem jak je wkleić. Podaj mi maila to Ci je prześlę.
  17. Psiama, Gapcia jest wspaniała. Nawet nie pomyślałam, że decydując się na taka schorowana starowinkę, będę miała tyle radości z tego, że z nami jest. Spodziewałam się głownie sporej pracy, miałam obawy o to, czy zaraz mi nie umrze, bo jej stan był nieciekawy. Ale Gapcia sprawia mi co dzień kolejną niespodziankę. Coraz lepiej je, kiedy mamy wyjść na spacer to podstawia główkę do założenia obróżki, po schodach prawie zbiega. To nie ten psiaczek, którego zobaczyłam w Częstochowie. Wtedy byłam załamana tym co zobaczyłam. Obraz nędzy i rozpaczy, ledwie powłóczący nóżkami. Zastanawiałam się, po co my z Anią zabierałyśmy te psinę, wlokłyśmy tyle kilometrów, jak ona stoi nad grobem. Minęło 11 dni, a Gapcia odmłodniała. Jeszcze to oczko, ale tez już jest lepiej. Nie ropieje prawie wcale. Zaczyna sie inny problem. Gapcia zaczyna drapać się po tych gojących się ranach. Świadczyłoby to o tym, ze faktycznie się goją, ale muszę jej pilnowac. Jak będzie źle, to dostanie "abażur" i tyle :evil_lol:
  18. Piechcia, a ten wet to w Pabianicach? Może wzięłybyście kota w piątek i do soboty by gdzieś u was przewaletował, a w sobotę zobaczyłby go wet? Bo ja darmowego lekarza też nie mam, a od przywiezienia w ubiegłą sobotę Gapci z Krakowa, wydałam, razem z transportem, już 350 złotych.
  19. Kota biorę ja. Ostatnio same takie nieszczęścia przyciągam :lol:
  20. Sunia jest z Łodzi, pani, która ją oddaje, naprawdę musi to zrobić. Z bólem serca, ale jednak. Suczka jest z dobrego domu, zadbana. Kontakt dostałam od wspólnych znajomych. Rozmawiałam z tą panią, znam sytuację.
  21. Nie zrozumiałyśmy się. Faktycznie niezbyt zręcznie to zabrzmiało, ale chodziło mi o to że, wiemy o tym wszystkie, pies tej rasy nie nadaje się do stróżowania, ale świetnie dogaduje się z ludźmi i nie ma kłopotów, jak w jednym z wątków, gdzie oddano z powrotem psa, bo przewrócił dziecko. I dlatego w ten sposób napisałam. :roll: A teraz nie wiem jak zmienić tę czcionkę:oops:
  22. No proszę, taka stara psiara jestem, a teraz się dowiaduję, że mój ukochany husky jednak widział jak się czasem bez sensu ubrałam. Zwłaszcza jak szliśmy się poszlajać :evil_lol::evil_lol: Był taki kochany, ze nic mi nie mówił. I już nic nie powie :-(
  23. To ja pisałam, ze psy, podobno sa daltonistami. Napisałam "podobno", bo tak słyszałam. Ale czy ktoś wie na pewno, że są albo nie są?
  24. Zaraz, zaraz, ja nie napisałam, że nie wezmę jak to kocur, a nie koteczka. Napisałam, że wezmę po sterylce, bo kocura by się nie sterylizowało tylko kastrowało :evil_lol::evil_lol:. Mam dwie, nie nawet trzy kuwety, mam nadzieję, że facecik nie będzie mi obsikiwał chałupy. A co ze sterylką jak zabierzecie kota czy kotkę w sobotę? Czy może Kocia Mama ma jakieś wolne skierowania na sterylki? Ja zadzwonie do kochanej cioteczki Izy i spytam. Szkoda, ze nie pogadałam z nią w weekend jak widziałyśmy się na Jarmarku Śledzia.
  25. Poproszę koteczka dopiero w sobotę po południu. O 13 mam ślub koleżanki, rano robię jej makijaż, a wolałabym nie zostawiać koteczka samego za długo w nowym domku, bo nie wiem co narozrabia. A w kontenerze tez nie chciałabym go zamykać. Dosyć się nasiedział w więzieniu:shake::shake:
×
×
  • Create New...