Jeden synek ur. 27 lipca br. czarny podpalany, sredniej wielkosci i jego mama.
Z mama jest kłopot.
POczątkowo tata myslał, że przylgnie do niego, skoro sama wdarła sie do budy na jego podwórzu i urodziła małe.
Ale teraz mama wraca chyba do swojego wedrowniczego trybu zycia i do taty przychodzi na stołowke, nie traktuje tego domu jak swojego.:(
Gdyby trafiła do domu z normalnym ogrodzeniem, to byłoby dobrze, taty płot jest tak skonstruowany, że srednej wielkości pies wchodzi i wychodzi kiedy chce....a na ulicy starachowickiej, w okolicy osiedla na Harcerskiej ...same niebezpieczenstwa.:-(