No wiec troche z życia ;)
Dziś Tina stwierdziła że marchewki są pyszne! Zjadła chyba z pięć albo sześć ugotowanych ciagle prosząc o dokładke! Twardziel powiedział że może kiedy marchewki były by "jadalne" to i on by się zabrał za jedzenie...
Zdjęcia regularnie robimy, ale czasu brak na wstawianie... Twardziel mówi żeby mu nie robić bo nie jest fotogeniczny, a Tinka wrecz odwrotnie! Biega non stop bo zdjecie nie może być sztucznie ustawiane... Tina próbuje mi wytłumaczyć że złe zdjęcie to takie na którym jej nie ma... No cóż, dziwny tok myslenia...
Takie wyjątkowe mam łobuzy ;)