Jump to content
Dogomania

tayga

Members
  • Posts

    6152
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by tayga

  1. [quote name='unixena']Zagladam do malucha .Nie chce tutaj wybielac Agnieszki -czyli taygi ,ale naprawde ona bardzo rzadko wogole wchodzi na dogo A jak wejdzie to doslownie na chwilke ..Ma tyle roboty z bezdomniakami ,ze nie wie ,gdzie ma rece wlozyc .Ona tam sama jest na caly Gubin a doszla jeszcze jej funkcja opieki nad dziadkiem Tadkiem i jego stadem psow ,ktore tayga bierze do siebie na czas sterylizacji i kastracji i szuka im domow .Mam z nia czesty kontakt telefoniczny ,wiec pisze jak jest .To nie ,ze Agnieszka zlosliwie unika watku Kapselka .Po prostu fizycznie nie daje rady (a wraca do domu z pracy ok 19 -zanim ogarnie swoje zwierzaki i z kojcow miejskich -jest juz prawie noc .I tak na okraglo .To dobra dziewczyna o zlotym sercu ,ale zalatana .Mowilam Adze ,by weszla choc na chwilke do Kapselka na watek .Aktualnie od 3 dni nie ma dostepu do neta -moze w poniedzialak w pracy znajdzie chwilke .Tyle od mnie -byscie wiedzialy o calej sytuacji i nie mialy zalu do niej .[/QUOTE] Dziękuję Joluś... Zaglądałam na wątek Kapselka kiedy mi czas pozwalał. Teraz na dogo bywam rzadko, najczęściej jak ktoś mnie już wołami ciągnie. Bardzo Was przepraszam za tę calą sytuację. Chciałabym pomóc, jednak zupełnie brak mi pomysłów :( Poprosiłam "specjalistkę" od pisania tekstów o napisanie treści ogłoszeń, mogę wykupić pakiet. Nie stać mnie na wiele, ilość bezdomniaków mnie dobija :( Mam fanty na bazarek, jednak na zrobienie wątku brak mi czasu. Czy mogę zabrać Kapselka? Pewnie tak... ale znowu trafiłby do punktu przetrzymań. A w myśl nowej uchwały Rady Miejskiej po 14 dniach pobytu do schroniska (nie wiadomo gdzie, bo nie ma umowy z żadnym). Przepraszam :(
  2. [quote name='emilia2280']A mozna dziadkowi...kozy wysterylizowac?[/QUOTE] Niestety... dziadek chce zeby rodziły :( To dla Niego zysk :( Moze jakoś kozła w tajemnicy pozbawić możliwości krycia? Pogadam z wetem. [quote name='emilia2280']Wolalabym nie myslec ze Dziadek je na miéso sprzeda :([/QUOTE] Sprzeda... jak znajdzie kupca. Dziadek sie upiera, że dwie nowo narodzone są moje. Wszystko super, ale niby gdzie miałabym je trzymać? Nie stac mnie na budowę domku, budynki gospodarskie sie rozpadły... A chętnie bym uratowała maluchy, chociaz dwa. [quote name='margoth137']małe jagnię musi byc kochane[/QUOTE] Postaram się zrobic fotki. Też nigdy nie widziałam... [quote name='margoth137'] a z innej beczki to czy dziadziuś ma urodziny pod koniec marca??:)[/QUOTE] Tak, 26.03... szykujemy coś??
  3. Przede wszystkim witam cieplutko Irenkę na wątku. Tak jak napisała unixena - po pierwszej rozmowie wiedziałam, ze to TEN dom i że nigdzie indziej Hera nie zamieszka. Próbowałam policzyć ile osób przymierzało się do adopcji. Odebrałam ponad 80 telefonów. Oczywiście większość dzwoniących odpadało w przedbiegach - przeciwnicy sterylki, wizyt, umów lub jawnie mówiący o rozmnażaniu lub łańcuchu. Jeden mój rozmówca był bardzo interesujący, bo usłyszałam "tu komenda wojewódzka policji w..." . Chcieli Herę do służby!!! Długo pana przekonywałam, ze ona jest do kochania a nie do szkolenia :) Jestem szczęśliwa, że ta wspaniała psinka mieszka z Ircią i Jej rodziną. To najlepsze miejsce na świecie. Bardzo dziękuję WSZYSTKIM za pomoc i zaangażowanie :)
  4. Zrobiłam mały włam do komputera koleżanki w pracy. Ona poszła już do domu :) Mój komputer pokazuje dogo całe w niebieskie paski, ani czytać, ani pisać nie mogę. U dziadka wszystko dobrze, chociaż trochę marudzi, ze zdrowie już nie takie :( Telefonu potrafi użyć, więc jakby co to ma dzwonić nawet w nocy. Na ścianie ma kartkę z dwoma telefonami - moim i na pogotowie. Zwierzyniec w niezłej formie. Kózki jeszcze się nie "rozsypały". Bardzo chciałabym zobaczyć nowo narodzone koźlęta, muszą być śliczne... Ponieważ przyszłe mamy jedzą głównie siano, z powodu pogody nie są wypuszczane to wożę im marchewki, buraki i kapustę. Na razie dostaję z "warzywniaka" to co się nie sprzedaje, powiędnie itp. Ale jak będzie trzeba to kupię. Skoro maluchy mają przyjść na świat i to jest nieodwracalne, to niech chociaż zdrowe się urodzą. Na dniach biorę dwie ostatnie sunie do sterylki. Nie mogłam wcześniej, zawaliłam się bezdomniakami :( Jeśli awaria netu jest w domu usunięta to wkleję fotki ostatnich darów dla Pana Tadeusza.
  5. Dotarłam na wątek... Przepraszam Was, ale tak strasznie brakuje mi czasu, ze wykombinowanie kilku minut na psie wątki to wyczyn :( Nie pozwolę zabrać Hery na łańcuch. A ponieważ Urząd ma taki plan na poniedziałek, postanowilam im "wyciąć numer". W niedzielę zabieram Herę z punktu przetrzymań. Sama ją tam zawiozłam, więc sama ją "ukradnę". Nie wiem gdzie ją schowam... Ostateczną opcją jest pomieszczenie u mnie w piwnicy (25m2, okna, ciepło i sucho). Zgłosiło się kilkanaście chętnych osób do adopcji. Już w "przedbiegach" odpadła większość - albo przeciwni sterylce, albo do "pilnowania", albo "mam ośmioletniego samca, chciałabym żeby po nim maluszki zostały u nas"... i tym podobni dziwacy. W jednym logicznie gadającym domku jest juz pies, a Hera nie toleruje innych zwierząt, a drugi danych potrzebnych do wizyty nie przysłal jeszcze. Sprawdzę reakcję suni na inne zwierzaki w neutralnym terenie. Mam wrażenie, ze ona broni miejsca w którym przebywa. Może w innym miejscu będzie spokojniejsza.
  6. [quote name='margoth137']może pod Gubinem chociaż nie zimno:)[/QUOTE] W dzień słoneczko i -3 w najcieplejszym momencie, w nocy o wiele zimniej. Do Dziadka jadę jutro (uprzedzalam Go o tym). Dzisiaj byłam na chrzcinach. Sunia Bernenka wróciła do wlaściciela. Super gość :) Oby każdy tak intensywnie szukał zgubionego psa (wygryzła dziurę w płocie) i jeszcze potrafił się odwdzięczyć za zabezpieczenie psa. Zaraz po odebraniu Soni pojechał zaczipować :) Ale może ktoś ma pomysł jak rozwikłać ten "problem": [URL]http://www.facebook.com/media/set/?set=a.266470613425939.61197.100001890072621&type=1[/URL] Znaleziona tydzień temu, nikt nie szuka, nikt nie odpowiada na ogłoszenia, nie ma czipa i całkiem możliwe ze jest w ciąży. Jak to jest w przepisach? Co może mi zrobić wlaściciel jak się odnajdzie a ja wysterylizuję jego psicę? I też nie wiem kiedy wyadoptować. Na myślenie mam jeszcze tydzień, po tym czasie Urząd może odwieżć do schroniska (do czego oczywiście nie dopuszczę)
  7. Latam Aguś głównie na fb. Tutaj wpadam na jeden wątek. Nie mam na nic czasu. A przez ostatnich kilka tygodni żyję w wiecznym stresie. Coś dziwnego dzieje sie w moim mieście, ilość zwierzaków w potrzebie przekracza już wszelkie granice. Odkąd nastały mrozy interwence odbywają się codziennie. Ostatnio znaleźliśmy u faceta 7 psów na łańcuchach bez bud. Na dworze -25, a chata chyba za milion, wrrrr...
  8. [quote name='majqa']Widzę, że masz falę przybytku... :-([/QUOTE] Tsunami chyba :( Ale za to jeden futrzak (mix husky i ONka) został psem policyjnym, a moze lepiej powiedzieć policjantowym :) Wpłaty na transport Dixi: Mirka R. (arim) - 20 zł Iza K. (majqa) - 20 zł Ewa R. (storozak) - 20 zł Julita A. (Ajula) - 10 zł Teresa T (terra) - 20 zł Razem 90 zł. W całości dałam kierowcy. Pani Iwonka (DS) dołożyła 50 zł od siebie. Dixi z Gubina do Kraśnika pokonała trasę 695 km (w jedną stronę)! Mam kontakt z DS, nie jest tak źle jak myślałam :) Dixi jednak już nie jest dzikuskiem :)
  9. U mnie dwie kolejne bidy - młoda sunia długowłosa ONka i jeszcze młodsza Berneński pies pasterski.
  10. [quote name='margoth137']wracałam owinięta ręcznikiem:) [/QUOTE] Gotowa jestem paradować w ręczniku po mieście, oby te mrozy tylko się skończyły. Auto mi padło na 3 dni, w sobotę mój syn uruchomił przy pomocy dmuchawy z ciepłym powietrzem, ciepłego paliwa i innych sztuczek. Przewody zamarzły. Stało pod pracą i straszyło.
  11. [quote name='Cajus JB']o tym sobie porozmawiamy jutro na fb jak będziesz. ;)[/QUOTE] Będę, wieczorem :)
  12. [quote name='Cajus JB']Zapisuję sobie. Doczytam.[/QUOTE] Witaj :) Dawno Cię nie widziałam :)
  13. Emilko... faktura będzie od przewoźnika. Jutro będę wiedziała ile. Do mnie jeszcze nie dotarły przelewy robione w piątek. Byłam dzisiaj u dziadka :) Kozy mi zjadły rękawiczki. Są rewelacyjne!!! Ale może nie trzeba było karmić ich z ręki. Psy mają się swietnie. Niestety zawiozłam Nikę na wieś. Jak do mnie trafiła to była tutaj Dixi, dobrze funkcjonowały we dwie. Dixi wyjechała, a Nika zaczęła wariować. Zjadła kawałek drzwi, wyła całą noc, nie chciała jeść. Bardzo się cieszyła jak zobaczyła swoją dawną rodzinę. Pan Tadeusz ma ciepło, nie narzekał na zdrowie. Bardzo się cieszył z 3 toreb suchego chleba dla kóż, jedzonka dla psów i kotów no i oczywiście z darów dla Niego. Rano zrobiłam zakupy w Netto. Najbardziej jednak Go uszczęśliwiły czapy od Kongi J. z Łowicza. Odlotowe!!! A ja mogłam tam nie jechać z gołą głową, bo koniecznie białą chciał mi wcisnąć na łeb :)
  14. Wieści z domku Dixi: Noc minęła nam bardzo spokojnie jakby psa nie było w domu, jest bardzo grzeczna, zjadła karmę. Chwilami mam wrażenie ze jest "niemową", do tej pory nie wydała z siebie żadnego dźwięku. Za to zaczepia mnie bez przerwy. Chodzi za mną krok w krok (musze uważać żeby jej nie udeptać), jak tylko gdzieś siądę domaga się pieszczot lub przynajmniej pozwolenia żeby schronić się pod moi...mi nogami. Jest cudowna tylko wszyscy mówią "duża" ale to już nie ma znaczenia. Co do rozpieszczania to pcha się na fotel ;))) ale dzisiaj już grzecznie sama poszła położyć się na swoje posłanie(chociaż teraz oczywiście śpi przy moich nogach). Dała sobie bez problemu założyć rano szelki i ładnie chodziła na spacerku (jeszcze się nie załatwiała tylko siku)Bardzo boi się przechodzących ludzi, gdy tylko ktoś pojawi się na horyzoncie to próbuje się schować za moje nogi. Przed dziećmi też bardzo ucieka, wiem ze trzeba dać jej więcej czasu na oswojenie. Zauważyłam, że w dziwny sposób prostuje, tak do tyłu, prawą tylną nogę tak jak by jej coś tam przeszkadzało a na spacerku przez chwilkę nawet utykała na tą nóżkę ale potem szła znowu normalnie. Poproszę wet żeby dokładnie jej ją obejrzał, wybieramy się w środę na taką pierwszą wizytę Myślę że wszystko będzie OK, będzie jej u nas dobrze :) Pozdrawiamy i dziękujemy.
  15. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images10.fotosik.pl/742/3ecf8746654e1fc4med.jpg[/IMG][/URL] Współtowarzyszki podróży :) Hasiczka (nazwana na forum malamutów Tayga :crazyeye: ) pojechała do Katowic. Dixi ma jeszcze kawałek drogi do Kraśnika.
  16. Dziękuję Wam :) Za udostępnianie konta również. Musiałam dzisiaj być na chodzie. Raniutko w Urzędzie rozmowy na temat projektu uchwały o zapobieganiu bezdomności zwierząt i opiece nad nimi. Potem szkolenie w pracy. Uznałam, że jeszcze do 16 wytrzymam. Jutro biorę wolne, mam zamiar odpocząć. Nie wiem jak to się uda mając na uwadze gościa, który przyjedzie po południu specjalnie by wytransportować Dixi i małą hasiczkę ode mnie. Ponieważ kierowca z daleka, więc zostanie na noc, rano w sobotę ruszy z psinkami.
  17. [quote name='majqa']Ode mnie też poszło teraz na Twoje konto 20zł na transport.[/QUOTE] Dziękuję :)
  18. [quote name='Ajula']nie mogę dużo, ale 10 zł na transport wpłacę podaj mi konto na pw, zaraz zrobię przelew[/QUOTE] Podałam :) Dziękuję bardzo :)
  19. [quote name='emilia2280']Oki, ja nie mam nic przeciwko pokryciu kosztu transportu z pieniédzy wplaconych na konto Kastora, jesli darczyncy wyrazá zgodé na to. Tylko zanim zapytasz Aga, upewnij siéze za transport ta faktura bédzie wystawiona na Kastora i ze my odeslemy wystawiajácemu fakturé, nikomu innemu nie mozemy.[/QUOTE] Myślę, że darczyńcy będą zadowoleni z faktu, ze sunia trafi do cudownego domku. To przecież jeden z celów akcji. Dziękuję Emilko za tą decyzję... Zrobimy tak - na transport uzbieram ile się da, żeby faktura wyszła jak najmniejsza. Jeśli będzie trzeba zbierać na psiaki to wiesz, że rozgłoszę to jak mogę najlepiej. A ewentualna faktura za transport będzie wystawiona jak trzeba. [quote name='storozak']Ja bym chciała wpłacić 20 zł na transport suni. Więcej nie dam rady. Poproszę nr konta, to zrobię przelew.:)[/QUOTE] Dziękuję :) Wysłałam priv :)
  20. [quote name='emilia2280']Agnieszko, moze zamiast pisac ze Fundacja czegos "nie chce" zapytaj u zródla, czy ma taká mozliwosc... Powtórzéjak dzialajá wyplaty z fundacyjnego konta - TYLKO przelewem na WYSTAWIAJÁCEGO fakturé, czyli ze taki podmiot, musialby Wam nalac paliwa, dac fakturé i pomachac na pozegnanie oczekujác przelewu az wyslesz nam fakturé. a tak wiadomo nikt sié zgodzi. To dziala tylko z gabinetami weterynaryjnymi i sklepami internetowymi, gdzie my kupujemy karmé/budy itp. i placimy przelewem po otrzymaniu faktury. [/QUOTE] Kiedyś Ela sama zaproponowała mi wypisanie delegacji (w przypadku Lizy), ale udało się zebrać potrzebną kwote prawie w całości. Mam też możliwość wystawienia faktury za transport, ale nie za paliwo. Ja po prostu w tym przypadku nie wiem jak zebrać kasę. Na FB wysłałam privy do wszystkich. Kierowcy mogę oddać później, a nawet w ratach. Boję się ruszyć "dziadkowe" pieniądze. Wiem z doświadczenia, ze z upływem czasu pomoc juz nie jest taka, jak na początku. A ja mam zamiar odwiedzać Pana Tadeusza do końca jego dni. [quote name='emilia2280']Przykro mi ze i Ty Aga uwazasz ze piétrzymy Ci trudnosci, moze od razu trzeba bylo zbierac na swoje konto i nie mieszac nas do tego.[/QUOTE] Chyba coś się Tobie pomyliło Emilko. To Ty mi zaproponowałaś współpracę. Nie napisałam, że robicie trudności. Tylko bezradność mnie dobija... Czasami myślę, ze powinnam wyłączyć komputer na kilka dni, nie mieć żadnego psiaka pod opieką i... odpocząć.
  21. [quote name='anetta']Czy nowy domek nie może chodź w części pokryć kosztów transportu?? to jest ogromna suma jaka wyjdzie za transport...[/QUOTE] To rodzina zyjąca dość skromnie, ale za to z ogromnym sercem dla zwierząt. Pani Iwonka powiedziała, ze dołoży, ale nie moze dużo, kilkadziesiąt złotych. I juz mi głupio było pytać ile konkretnie :( Dixi ma połączony transport ze szczeniakiem Husky jadącym na Śląsk, więc koszty się trochę rozłożą. Ale tez kawał drogi do nadrobienia. Cała wycieczka kierowcy to prawie 1600 km. Szczeniak jest ode mnie, znajda ze skrzyżowania drogi z TIRami. Od kilku dni proszę o wsparcie na podróż, dostałam 80 zł.
  22. [quote name='majqa']Co do reszty, też już mamy jasność.[/QUOTE] Żeby nie było skarbonka Pana Tadeusza to świętość. Cała kwota jest. Na tą chwilę po prostu TZ nie zarabia, więc została mi przez jakiś czas tylko bibliotekarska pensja. Dlatego nie mogę dać na cały transport :(
  23. [quote name='majqa']Ago, to pojdź tym tropem na fb. Jasny cel zbiórki, jasny, przejrzysty apel pod tym kątem i już. Musi się udać. Szło pięknie z indykiem, czemu tu miałoby się nie udać? [/QUOTE] Się robi!!! [quote name='majqa']Nie możesz bulić z własnej kieszeni takich kosmicznych kwot, bo ta kieszeń tego nie wytrzyma. :-([/QUOTE] Nie mogę, bo... nie mam :(
  24. [quote name='majqa']A czy nie można by było ogłosić zbiórki pieniążków li tylko na transport i zbierać tę konieczną kwotę na Twoje konto, czyli jak pan Tadzio to pan Tadzio, a jak transport to transport?[/QUOTE] Chyba można :roll:
  25. [quote name='emilia2280']co slychac u p. Tadeusza? :)[/QUOTE] [quote name='majqa']I psiaków? I tej bidy z wyciekiem z oczek? Da się to wyjaśnić u weta?[/QUOTE] Wydawało mi się, ze wszyscy na FB czytają :) Nastały mrozy, ale Pan Tadeusz twierdzi, ze nie marznie. Dziadzius dostał telefon. Obiecał próbować rozpracować samodzielnie... A jak się nie uda to w środę lub czwartek (muszę wziąć wolny dzień na czas wyjazdu Dixi) pojadę tam sama i pomogę. Najgorsze jest to, ze wprowadziłam tam swój numer i telefony alarmowe a zapomniałam spisać numeru dziadka. Od rana w niedzielę byłam u TZ w szpitalu (daleko od domu) i załapalam psychicznego doła, stąd roztargnienie :( Pan Tadeusz ma zajęcie i rozrywkę. Czekam az uda mu się do mnie zadzwonić :) Stwierdził, ze będzie się czuł bezpieczniej. A to najważniejsze. Na FB odbyła sie mała dyskusja na temat kosztów transporty Dixi. Domek będzie miała wspaniały, chociaz rodzina żyjaca skromnie. Jedno jest pewne - miłości jej nie zabraknie. Do sterylki zostały dwie sunie. Nimi się zajmę. Psów nie będziemy kastrować, chyba że znajdą DT. Sunie u mnie są zamykane jak jestem poza domem. Mam zdewastowane pomieszczenie w którym przebywają. Syn zły, bo zeżarły wykładzinę amortyzującą - pomieszczenie to siłownia w trakcie tworzenia. Karmię je sama, wydaję własne pieniądze na dojazdy na wieś i do weta. A odległości nie są małe. Właśnie obliczyłam, że mogłam przejechać już ponad 600 km od początku akcji. Kierowca z Dixi ma do pokonania 694 km w jedną stronę - Gubin - Kraśnik Miałam nadzieję, ze po przedstawieniu faktury za paliwo chociaż ułamek kwoty za przejazd psinki zostanie zwrócona. Okazuje się, że Fundacja nie chce pokryć nawet części kosztów podróży, mam dać z kwoty uzbieranej na POTRZEBY STARUSZKA. Wychodzi na to, że zapłacę sama... w tej sytuacji chyba w ratach :( Bo gdybym miała to wszystko pokryć z pieniędzy zebranych na potrzeby Pana Tadeusza to właśnie w "skarbonce" zobaczyłabym dno. I na rzeczywiste potrzeby staruszka nie byłoby już nic. Powinnam Nikę odwieźć na wieś, zero odzewu na ogłoszenia (wykupiłam jej pakiet), ale sumienia nie mam. Jest okropnie zimno :( Dixi jedzie w środę lub czwartek rano. Jej oczka Izuniu to prawdopodobnie wynik stresu. Być może też tego, ze sypiała na sianie. Jest lepiej, dostałysmy kropelki.
×
×
  • Create New...