Jump to content
Dogomania

GrubbaRybba

Members
  • Posts

    6319
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by GrubbaRybba

  1. Wczoraj byłyśmy z Andzią i Discbuters'ami na pokazach flyball w Poznaniu. Tu kilka zdjęć, na których jest też Andzior. [url]http://www.dogomania.pl/forum/f162/mwpr-poznan-pokazy-173192/#post13466038[/url] [url]http://www.dogomania.pl/forum/f162/mwpr-poznan-pokazy-173192/#post13465704[/url] [url]http://www.dogomania.pl/forum/f162/mwpr-poznan-pokazy-173192/#post13465813[/url] :lol::lol::lol:
  2. [quote name='prittstick']Aaaa, Andzior- błyskawica, kocham ją:evil_lol:[/QUOTE] Ja też. :loveu: No i muszę przyznać, że wczoraj mimo ogromnego stresu, pobiegła naprawdę OK. Jestem z niej dumna. :loveu: Śliczne zdjęcia. :)
  3. 11 listopada jedziemy z Eską do nowego domu na wizytę przedadopcyjną, choć myślę, że sunia już tam zostanie. Domek zapowiada się naprawdę super.
  4. Banner dla Kokosa 100x135 px [URL="http://www.dogomania.pl/forum/f28/pudelek-kokos-widzi-tylko-sercem-ma-juz-wyrok-172113/"][IMG]http://th.interia.pl/40,g914abc212191298/i977307.jpg[/IMG][/URL]
  5. Nowe bannerki, oba 100x100 px [URL="http://www.dogomania.pl/forum/f28/milki-droga-do-szczescia-zbieramy-na-dt-dla-niej-146948/#post12999550"][IMG]http://th.interia.pl/40,g914abc212191298/i977300.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.dogomania.pl/forum/f28/milki-droga-do-szczescia-zbieramy-na-dt-dla-niej-146948/#post12999550"][IMG]http://th.interia.pl/40,g914abc212191298/i977301.jpg[/IMG][/URL] I jeszcze jeden większy 100x150 px [url=http://www.dogomania.pl/forum/f28/milki-droga-do-szczescia-zbieramy-na-dt-dla-niej-146948/][img]http://th.interia.pl/40,g914abc212191298/i977579.jpg[/img][/url]
  6. 1) jedzenie psy dostaja jedzenie razem tzn. on ma swoja miske ona swoja a pomiedzy stoi miska z woda Moge to zmienic wg zalecen nie ma problemu [B]Tak bym radziła. I pamiętaj o tym, że wy jecie pierwsi, a dopiero potem psy. Pierwsza miskę dostaje Pixi, potem szczeniak.[/B] 2)wchodzenie do domu Mieszkamy na I pietrze-ani on nie umie wschodzic po schodach, a ona tez ma problemy, wiec psy poki co sa wnoszone i znoszone.Chodza na spacery razem, wiec jak jedno z nas idzie z dwoma psami to ciezko zrobic tak, zeby uporzadkowac wchodzenie do domu. Sprobuje moze sie uda. [B]W powyższych postach znajdziesz kawałki książki Johna Fishera. To dobrze opisane jest dlaczego wchodzenie do domu jest tak ważne i jak to zrobić. [/B] 3)meble Maluch wchodzi i schodzi z kanapy, zreszta jego wszedzie pelno, natomiast Pixi siedzi caly czas na kanapie z przerwa na jedzenie i spacer. Wczoraj kiedy juz Quik poszedl spac, ja siedzialam jeszcze przy kompie ona poszla na druga kanape, wiec ja skorzystalam z okazji i usiadlam na"jej" kanapie, ona przeskoczyla na swoja natychmiast z okropnym warczeniem na mnie.Sorry balam sie, wiec zeszlam. [B]A jak myślisz, co by się stało, gdybyż złapała ją jedną ręką za kark, drugą za pysk i zrzuciła z kanapy? Może spróbuj tak zrobić, tylko w grubych rękawicach. Może przez gruby koc. Tu nie może być litości. Nie możesz też schodzić z kanapy, gdy ona warczy. Ty też na nią warcz. Krzyknij głośno i zdecydowanie. Weź jakiś przedmiot, szturchnij ją nim, zrzuć z kanapy. Bo to co opisujesz, wygląda bardzo groźnie i jak dalej będziesz robiła uniki, Pixi nabierze większe pewności siebie i przejmie kolejne meble.[/B] Srobuje moze wykorzystac sposob ze smycza i siedzeniem na jej kanapie, a gdy bedzie warczec wyprowadzac ja z pokoju.Zreszta ona spi w nocy na tej kanapie, wiec trzeba bedzie jej zakazac tam spac.Dzis maly wskoczyl na ta nieszczesna kanape to go chyba porzadnie podgryzl, bo az zapiszczal. [B]Myślę, że w tym przypadku sposób ze smyczą jest zbyt słaby. Domyślam się, że się jej boisz. Ona też to wie i dlatego z taką zajadłością warczy. Ona wie, że cię zdominowała i korzysta z tego. Musisz znaleźć w sobie siłę, kupić grube rękawice, wziąć koc, a gdy ona warczy, złapać ją i bezlitośnie zrzucić z kanapy. Ona nie może rządzić tobą i twoim mężem. A wy nie możecie się jej bać. Twoja reakcja musi być gwałtowna, pewna, bez zawahań. [/B] 4)zabawy i pieszczoty Quik ma zabawki i sie normalnie bawi, ona nie jest zainteresowana zadna zabawa.Nie interesuja ja pilki, sznurki czy zabawki.Czasem nastawia brzuch do drapania, ale juz zaprzestalismy tego gdy ona przychodzi do nas(zreszta to sie zdarza sporadycznie).Czasem jak ja zawolam zeby wskoczyla do mnie na kolana to czesze ja grzebieniem i siedzi grzecznie bez mrukow i warkow. [B]Jeśli ona sama nie przychodzi na pieszczoty, ty ją wołaj. I jak przyjdzie, pogłaszcz i daj nagrodę. Ona musi wiedzieć, że jak przyjdzie, dostanie nagrodę. Że pieszczoty są nagradzane. Że odbywają się wtedy, gdy ty tego chcesz. A przy okazji zyskacie to, że zejdzie z kanapy i zostanie za to nagrodzona.[/B] 5)spacer Quik chodzi na smyczy, Pixi bez smyczy.Ladnie slucha, nie ucieka i przychodzi na kazde zawolanie.Gdy chcemy zmienic kierunek spaceru nie ma problemu, zawraca i idzie z nami.Na smyczy Pixi tez nie ciagnie, wogole na spacerze zachowuje sie jak nie ten sam pies. [B]To OK. Choć tu też stosuje przywołanie -> pieszczota -> nagroda. Aby wzmacniać w niej poczucie, że przychodzenie i pieszczoty są nagradzane. A przez to są fajne. To pomoże ci w pracy z nią w domu i odzyskiwaniu tej nieszczęsnej kanapy. [/B] 6)schodzenie z drogi Tu wlasciwie trudno mi cos opisac bo ona siedzi na kanapie.Normalnie to tak jakby jej nie bylo.Gdy ktos zadzwoni do drzwi to wtedy szczeka, ale tez nie idzie zobaczyc kto przyszedl tylko z tej kanapy szczeka. [B]Ale schodzenie z drogi to nie tylko schodzenie na ziemi, ale też na kanapie. Ona powinna schodzić z kanapy lub przynajmniej odsuwać się robiąc ci miejsce też na kanapie.[/B] Jedyne zejscie z kanapy nastepuje, gdy ja wracam do domu, wtedy Pixi przybiega, piszczy, cieszy sie , lize mnie i czasem ze szczescia podsika sobie. [B]Tak, jak napisała Madziek. Gdy wchodzisz do domu, obojętność. Ale po minucie wołasz Pixi i witasz się z nią. Nawet przywitanie ma następować na twoich zasadach, a nie jej. To też jest opisane w powyższych fragmentach książki.[/B] Jeszcze z ostatniej chwili.Dzis poszlismy rano cala czworka na spacer, pozniej ja poszlam do pracy, a wczesniej psy dostaly jedzenie i to tyle.Po moim wyjsciu do pracy ta psina nie zeszla z kanapy, nie chciala isc na spacer i nie zeszla gdy moj facet wolal ja na jedzenie.Czyli od 8 rano do 18-30 pies nie jadl nie sikal.Jak weszlam do domu oczywiscie sie ze mna przywitala i zaraz poszlismy na spacer.Po powrocie zjadla swoja porcje i myk na kanape i teraz tak lezy i mysli... [B]Nie może być tak, że pies mówi "nie idę" a wy odpuszczacie. NIE może tak być. To wy decydujecie co kiedy robicie. Trzeba w takiej sytuacji iść po psa, zabrać go (moze być w rękawicach, jeśli moe ugryźć) i wyprowadzić. Postępując spokojnie, choć zdecydowanie. NIE pozwalajcie jej na rządzenie wami, bo to tylko sprawi, że problemy będą większe i grosze!!! Pixi zacznie was ustawiać nie tylko na kanapie, ale też w reszcie domu, a w końcu w waszym łóżku.[/B] Martwie sie o nia, byla taka biedna jak ja zabieralam z bidula, trzesla sie cala i powiem, ze jeszcze takiego wystraszonego psa w zyciu nie widzialam. Nie wiem jak sobie z tym wszystkim poradze bo "zrzucanie" jej z kanapy moze sie tylko odbywac chyba w kagancu, [B]Jeśli tak uważasz, kup kaganiec. Lub tak, jak wyżesz sugerowałam, w rękawicach i przez koc. To mały pies. Nie możecie się jej bać, schodzić z jej z drogi, z kanapy, a ona będzie rozstawiała was po kątach, bo jak tak dalej pójdzie, za tydzień - dwa nie będziesz mogła ruszyć się po domu, bo pies cię będzie gryzł.[/B] jak mnie bolesnie ugryzie nie bede mogla pracowac, a na to pozwolic sobie nie moge. Dziekuje jeszcze raz za wszystkie rady.Bede pisac co u nas nowego i jak nastepuja zmiany.Mam nadzieje,ze nastapia. Pozdrawiam [B]Gina, proszę tylko, abyś działała szybko. Dominacja Pixi się rozwija. Jeszcze kilka dni temu była to jedna kanapa. Teraz zajmuje już dwie. Rządzi czasem spacerów. Gryzie was i szczeniaka. Sprawa się pogarsza. Musisz działać szybko i zdecydowanie. Wierzę jednak, że we dwójkę sobie poradzicie. W końcu Pixi jest malutka. Kupcie rękawice. Weźcie koc. Zrzućcie ją z kanapy. Usiądźcie na jej miejscu, jak tylko zawarczy, uderzcie ją po pysku. Nie mocno. To ma ją poniżyć, na zaboleć. Powtarzajcie to bez przerwy. Zrzucajcie, siadajcie i nie pozwólcie na siebie warczeć. Jeśli to nie pomoże, zostosujcie "metodę na głoda". To trudna, ale skuteczna metoda. Nie dawajcie Pixi jeść. W ogóle. Pierwszy dzień nic nie dostaje. Drugi też. Drugiego dnia weźcie smakołyk (trochę karmy), zawołajcie ją z kanapy i jak przyjdzie, pieszczota i jedzonko (trochę, tak z ręki). I powtarzać. Jeśli drugiego dnia nie przyjdzie, nie karmcie i poczekajcie do trzeciego dnia. Ona przez to zrozumie, że raz, wy zarządzacie jedzeniem, dwa wy zarządzacie tym, za co to jedzenie może dostać. Nagradzacie (karmicie) tylko gdy Pixi zachowa się w odpowiedni sposób. Zejdzie z kanapy, pozwoli wam na niej usiąść, da się zrzucić, da się pogłaskać, itd. Jeśli choćby warknie, koniec z tresurą. Idziecie w swoją stronę i zabieracie jedzonko. Wracacie za jakąś godzinę - dwie i powtarzacie. [/B]
  7. [I]KŁOPOTY A HIERARCHIĄ STADA Psy i dorośli Usłyszałem zdenerwowany głos w słuchawce telefonu: “Spróbowałem mu zabrać miskę z jedzeniem, a on mnie ugryzł". Powstrzymałem się od kąśliwego komentarza, że jeśli nie chciałeś, aby twój pies jadł, to przede wszystkim po co dałeś mu pełną miskę. Zamiast tego zapytałem o okoliczności tego zdarzenia. Okazało się, że żona właściciela spodziewa się dziecka i państwo postanowili nauczyć psa, że w każdej chwili ktoś mu może zabrać miskę, nawet gdy zabrał się już do jedzenia. Myśleli, że pies powinien o tym wiedzieć, zanim dziecko zacznie raczkować, bo wtedy na pewno będzie się dobierało do psiej miski. Pomysł był nawet dobry i świadczył o tym jak odpowiedzialnie podchodzą niektórzy ludzie do problemów, jakie mogą wyniknąć, kiedy w domu, w którym jest już pies, pojawi się niemowlak. A w bardzo wielu rodzinach, zanim pojawi się dziecko, pies jest już dobrze zasiedziały (czyżby jakieś echa Freuda, pies jako substytut dziecka?). Przez pierwsze trzy dni nie było problemu. Pan zabierał miskę, a pies kręcił ogonem i patrzył w górę z nadzieją. Czwartego dnia właściciel zauważył, że kiedy podszedł, pies zamarł nad miską ze spuszczoną głową. Pomyślał sobie; “Ale mądry pies, wie już, co teraz robię i przestał jeść, żeby było mi łatwiej zabrać miskę". Tak też zrobił, a pies nie zareagował. Bardzo się zatem zdziwił, kiedy piątego dnia pies zawarczał, kiedy on sięgał po miskę. Pies dostał klapsa za warczenie i pan zabrał miskę, nie oddał jej psu przez pięć minut, żeby dać mu nauczkę. Szóstego dnia warczenie było głośniejsze, bicie dotkliwe, a dodatkową karą było to, że pies nie dostał miski z powrotem. Siódmego dnia pies ugryzł pana, sięgającego po miskę. Powodowany najlepszymi intencjami człowiek ten nauczył psa pilnowania jedzenia popartego agresją. Spójrzmy na zaistniałą sytuację oczami psa, a wtedy łatwo pojmiemy, co się naprawdę wydarzyło. Jest taki krytyczny obszar wokół psiego pyska, który najlepiej określić jako strefę zakazaną. Wszystko, co wewnątrz tej strefy, należy do psa. Dzisiejsze domowe, dobrze wykarmione psy rzadko przypominają nam o jej istnieniu. Rzeczywiście, wielu moich klientów opowiada mi o wspaniałym charakterze ich psów, które pozwalają sobie wyjąć z pyska wszystko, cokolwiek to było. Odpowiadam im na to zwykle: “Nie dawaj jeść swojemu psu przez tydzień, a potem spróbuj mu zabrać kość". Ukryty instynkt da o sobie znać niezależnie od rasy. Nawet w dzikim stadzie słabszy, podporządkowany osobnik będzie bronił swojej porcji jedzenia przed wyżej od niego stojącym, mimo że szansę na wygraną są minimalne. Kiedy jednak przypadkiem zdarzy się, że słabszy wygra walkę o jedzenie, kiedy już zje, wykona przed silniejszym wszystkie gesty i postawy podporządkowania w formie przeprosin. Kiedy zdobywca jedzenia ma bardzo niską pozycję w stadzie, to walkę o jedzenie ze stojącym znacznie wyżej może wygrać tylko wtedy, gdy jest bardzo głodny. Ten niższy rangą jednak nawet nie marzy o walce o zmianę swojej pozycji w stadzie. Nic zatem dziwnego, że w konsultowanym przeze mnie przypadku niczym nie zagrożony, dobrze odżywiony pies na początku nie protestował, kiedy mu zabierano miskę. Kiedy miał dość tych działań, przyjął klasyczną nieruchomą pozycję, aby ostrzec przed dotykaniem jego zdobyczy. To klasyczne psie ostrzeżenie zostało ewidentnie źle zinterpretowane przez właściciela, czyli w pojęciu psa — zignorowane. Następne ostrzeżenie było już wyraźniejsze, pies zaczął warczeć. Właściciel — wychodząc z założenia: “Żaden pies nie będzie na mnie warczał" — uderzył psa. To już nie było zwykłe współzawodnictwo o jedzenie — dołączyła do niego agresja. A jak psy przejawiają agresję? — to oczywiste — gryzą! Kiedy właściciel psa zrozumiał, dlaczego jego postępowanie przyniosło takie a nie inne rezultaty, opracowaliśmy wspólnie plan działania zgodnie z moimi sugestiami: 1. Uległa zmianie częstotliwość posiłków, tę samą ilość karmy podzielono na dwie porcje: poranną i wieczorną. 2. Zmieniono miskę i miejsce karmienia, aby warunki zewnętrzne nie kojarzyły się z dotychczasowymi wydarzeniami. 3. Kupiono dwie podobne miski. Jedzenie przygotowane w obecności psa, znajdowało się w jadalnej misce, ale na podłodze stawiano najpierw drugą, pustą. To bardzo zabawny widok: pies zagląda do miski, potem spogląda w górę, zdziwiony, potem znów patrzy w dół, rozgląda się dookoła, potem próbuje zajrzeć pod miskę, w końcu znowu patrzy z wypisanym na pysku pytaniem: “Czy nie wiesz, że tam nic nie ma, ty niemądry?". Teraz pora na małą pantomimę: “Chyba musiałem zwariować! Przecież to nie ta miska". Z pełnej miski trzeba nałożyć dwie lub trzy łyżki jedzenia do pustej. Ponieważ pełna miska jest w posiadaniu właściciela, nie ma czego pilnować. Pies szybko upora się z niewielką porcją i popatrzy w górę prosząc o jeszcze, wtedy trzeba mu dać następną porcję i powtórzyć całą procedurę, aż skończy się przeznaczona na tę porę karmienia porcja jedzenia. Pies będzie mógł się przekonać, że każde nasze pochylenie się do miski zmierza do dołożenia mu jedzenia, a nie odebrania go. Następny krok to podanie psu miski wypełnionej w połowie: resztę jedzenia trzeba dołożyć zanim skończy jeść to, co już dostał. To wciąż wygląda na sięganie po psią zdobycz, ale w efekcie pies coś dostaje, a nie traci. Wkrótce zabranie miski, w której zostało jeszcze trochę jedzenia stanie się możliwe. Pies nauczył się, że pod ręką jest sporo jedzenia i w końcu je dostanie. Przy każdym karmieniu właściciel powinien stać bardzo blisko miski, wewnątrz strefy zakazanej lub na jej obrzeżach, co zapewni mu ochronę przed agresją psa, gdyż jemu z kolei wydaje się, że znajduje się w strefie zakazanej właściciela. Teraz trzeba osiągnąć to, żeby po postawieniu miski bezpiecznie wchodzić i wychodzić z tej strefy. Trzeba postawić miskę na podłodze i odejść kilka kroków, nie dalej jednak niż do lodówki, w której ukryty jest wyjątkowo smaczny kąsek. Należy go wyjąć i podejść do miski uważając, czy pies ostrzegawczo nie warczy, sygnalizując wrogą postawę. Jeśli tak, lepiej zatrzymać się i wrzucić psu do miski trzymany smakołyk ze słowami “Masz. Zapomniałem to włożyć do miski" i odejść. Błędem byłoby podejść w tej sytuacji do miski, gdyż to mogłoby zrujnować z trudem budowane zaufanie psa. Większość psów szybko akceptuje ten nowy zwyczaj podchodzenia i odchodzenia, związany z wyraźną dla nich korzyścią. Inni członkowie rodziny mogą też wchodzić do kuchni, kiedy pies je, podchodzić do lodówki, dawać mu dodatkowe smaczne kąski — początkowo z dystansu, potem przekraczając strefę zakazaną, ale dopiero wtedy, gdy wita ich przyjazne kiwanie psiego ogona. W tym przypadku powstałe napięcie opadło i zaufanie między psem i właścicielem zostało odbudowane tak szybko, jak przedtem zostało zniszczone. Państwo Flatt byli bezdzietnym małżeństwem po czterdziestce z dużym, czteroletnim dogiem niemieckim o imieniu Atlas. Pośród innych problemów, jakich im przysparzał, Atlas między innymi obsikiwał drzwi ich sypialni, a kiedy tylko miał szansę wejść do środka, natychmiast i łóżko. Atlas właściwie był psem pani Flatt, miała go jeszcze zanim poznała swego obecnego męża. Przed ślubem sypiał przy łóżku swojej pani, po nim został wyeksmitowany do kuchni. Atlas w dalszym ciągu uważał, że zajmuje pozycję Alfa, jak to było przed pojawieniem się pana Flatt. Z jego punktu widzenia to, że pozwolono na obecność pana Flatt w sypialni, podczas kiedy on był zamykany w kuchni (miejsce oddalone od sypialni, przeznaczone dla osobników niższych rangą) było conocnym zamachem na jego pozycję. Toteż nic dziwnego, że za dnia Atlas próbował ją odzyskać. Znakował sporne terytorium przy każdej okazji, co w psim języku miało oznaczać “To mój teren, wszystkie inne samce mają się trzymać z daleka." Pan Flatt miał dużo szczęścia, że Atlas był spokojnym psem, który nie dochodził swoich praw agresją. Nie zdając sobie sprawy, w ciągu dnia państwo Flatt przyznawali Atlasowi wszystkie korzyści związane z zajmowaniem pozycji Alfa, natomiast nocą mu je odbierali. I tak powstawało błędne koło, zapoczątkowane oddaniem przywództwa stada Atlasowi. Sposób postępowania był w tym przypadku stosunkowo prosty. W ciągu dnia, podobnie jak w nocy, należało dążyć do obniżenia pozycji Atlasa w stadzie. Zasady postępowania w takich przypadkach opisałem już w rozdziale 3. Przytoczony przykład znakomicie pokazuje, jak psy postrzegają ludzi w codziennym życiu stada. Każda zmiana sytuacji — wyprowadzka jednego członka rodziny, częste wyjazdy służbowe jednego z małżonków, ktoś nowy wprowadzający się na stałe — może zaowocować zmianami w zachowaniu się psa, które często mogą przysporzyć wielu problemów. Wspomniany już wcześniej behawiorysta felinolog Peter Nevile określał taką sytuację następująco: przyjemność posiadania domowego zwierzęcia zaćmiona koniecznością przebywania z nimi pod jednym dachem. Dla państwa Flatt siusiający na łóżko Atlas zdecydowanie przestał być przyjemnością. Myśleli nawet o wykastrowaniu psa, jako że nie mieli żadnych ambicji hodowlanych i wystawowych. Oczywiście doradził im to jakiś “psi ekspert", ale inny powiedział im, że pies jest już za stary i nic mu to nie pomoże. Przyszli mnie zapytać, co sądzę o skuteczności tego zabiegu. W takich przypadkach jak ten, kastracja nie przynosi oczekiwanej zmiany zachowania. Zachowanie Atlasa było sprawą przyjętej postawy, a nie wpływu hormonów. Psy i psy Pies domowy, będący w prostej linii potomkiem wilka, w głębi duszy pozostał drapieżnikiem. Instynkt drapieżcy podpowiada mu, że osobnik zraniony nie jest zdolny do polowania. Jeśli nie poluje, nie je, a jeśli nie je — ginie. Dlatego większość manifestacyjnych przejawów agresji psów wobec innych psów pozostaje li tylko manifestacją. Nawet najbardziej groźnie wyglądające walki, pozostawione do rozstrzygnięcia psom bez żadnej interwencji człowieka, zazwyczaj kończą się na kilku niewielkich draśnięciach. To nie zachowanie psów jest przyczyną walk. Zwykle jest nią zachowanie właścicieli. Kiedy tylko ten czy inny pies okaże cień agresji, wpadają pomiędzy nie z krzykiem. To dezorientuje psy, które przyjmują niewłaściwe postawy ciała, podejmując przygotowania do walki — łapy wyprężone, zęby odsłonięte w otwartych pyskach z wargami ściągniętymi do tyłu. Ten groźny widok pobudza właścicieli do głośniejszych krzyków i czynnej interwencji — chwytania za karki i próby odciągania przeciwników. To tylko pobudza psy do przyjęcia jeszcze bardziej wrogiej postawy. Właściciele, chcąc ostudzić zapał do walki, zaczynają rozdawać ciosy na prawo i lewo, czym popadnie — nogą, ręką, smyczą, a psy nieodwołalnie rzucają się do walki, z której najczęściej najbardziej poszkodowani wychodzą faktyczni jej sprawcy — ludzie. Większość moich klientów, którzy zgłaszają się do mnie z psami agrysywnymi w stosunku do innych psów, nie raz i nie dwa odniosło rany w takich potyczkach. Kiedy pytam, jakie obrażenia w tych walkach odniosły ich psy, okazuje się, że niewielkie lub ... żadne. Równie nieuszkodzony wychodził z tej walki drugi zaangażowany w nią pies. Większe obrażenia w walce odnosił ten pies, którego właściciel dopadł pierwszy i chwytając za kark, wystawił na atak przeciwnika. Teoria, że kiedy dwa psy zaczynają warczeć na siebie w pierwszej próbie sił, wówczas właściciele powinni zrobić w tył zwrot, pozostawiając im tę sprawę do rozstrzygnięcia, jest bardzo trudna do zastosowania w praktyce. Nie uda się wytłumaczyć biednej, starej pani Smith, której pudel leży na ziemi stłamszony przez naszego rottweilera, że jest to jedyne rozsądne działanie w takiej sytuacji. Cóż, kiedy ona jest przekonana, że jedyne, co może uchronić jej pupila przed zębami rottweilera, zaciskającymi się wokół małej szyjki, to wymierzony temuż rottweilerowi cios parasolką. Z prowadzonych przeze mnie zapisów wynika jasno, że najbardziej poszkodowani z psich walk wychodzą jednak właściciele. Ci, którzy mają kłopoty z agresywnymi psami, swoim postępowaniem mającym temu zapobiec sami tworzą błędne koło. Psy chodzą tylko na smyczy, choć dla zachowania równowagi psychicznej swobodny spacer bez smyczy jest niezbędny. Kiedy tylko widzą zbliżającego się innego psa ściągają smycz, skracając tym samym krytyczną odległość wzajemnego oddziaływania. W wyniku ściągnięcia smyczy front psa jest podciągnięty, co w oczach nadchodzącego psa wygląda na postawę dominującą. Jeśli właściciel ze swoim psem w takiej właśnie postawie przechodzi przez terytorium, które inny pies uznaje za własne, nic dziwnego, że ten ostatni zaatakuje w obronie swojej własności. Pies trzymany krótko na smyczy myśli wtedy zapewne “Na miłość boską, pozwól mi chociaż opuścić głowę, ja tędy tylko przechodzę i świetnie wiem o tym, nie uzurpuję sobie żadnych praw do tego terenu, a ty mnie zmuszasz, żebym udawał, że tak jest." Zanim udzielę porady jak postępować z psem agresywnym w stosunku do innych psów, przeprowadzam bardzo szczegółowy wywiad. Pytam nie tylko o dietę, leczenie, pozycję w stadzie, dotychczasowe szkolenie, posłuszeństwo, ale także o kontakty z innymi psami i reakcje na nie właścicieli. Staram się, aby właściciele dokładnie zrozumieli istotę problemu i nauczyli się prawidłowo reagować, co nie jest takie proste, bo są w to ogół zaangażowani też inni ludzie. Trzeba też przyznać, że większość ludzi znosi fatalne zachowanie swoich psów dopóty, dopóki nie zaczyna wywoływać licznych skarg ze strony innych — wtedy dopiero postrzegają je jako problemowe. Drogi panie Fisher Mamy dorosłego samca rasy rodesian ridgeback, który nie jest szczególnie przyjacielski w stosunku do innych psów. Nie wdaje się w walki, ale widać, że nie lubi ich towarzystwa. Chcielibyśmy mieć drugiego psa, być może tej samej rasy, chociaż mojej żonie podobają się też wyżly węgierskie. Czy mógłby nam pan doradzić, jakiego psa mamy sobie kupić i jak bezboleśnie wprowadzić do domu. — Mr. H. Maidstone, Kent. Chciałbym uniknąć znanych już argumentów, czemu jedna rasa lepiej nadaje się do trzymania w domu niż inna. W końcu pies zawsze pozostanie psem. W tym przypadku zresztą nie ma takiej potrzeby, oboje państwo byli zgodni co do tego, że chcą drugiego psa, chcieli tylko uniknąć problemów, jakie mogłoby przynieść wprowadzenie go do domu. Oto moje rady: 1. Drugi pies wprowadzony do domu może być właściwie dowolnej rasy, trzeba tylko unikać ras o podobnym temperamencie, charakterze i nastawieniu, jak ten, którego mamy w domu. Dwa zbyt podobne samce wcześniej czy później rozpoczną walkę o swoją pozycję w stadzie, i to niezależnie od tego, jaka jest twoja pozycja w nim. Każdy członek stada indywidualnie ustala swoją pozycję wobec wszystkich innych, toteż oba psy mogą uznawać właściciela za Alfa i nie zapobiegnie to walce. Wybór szczenięcia bez skłonności do dominacji, może być dobrym rozwiązaniem, trzeba bowiem pamiętać, że przynosimy do domu szczeniaka, ale wyrośnie on w końcu na dużego psa i będzie dochodził swoich praw. 2. Można też zdecydować się na sukę, jeśli ma się w domu psa. Aby uniknąć niechcianych szczeniąt, należy obydwa zwierzęta wysterylizować. 3. Psa o silnym instynkcie terytorialnym dobrze będzie zapoznać ze szczeniakiem na terytorium neutralnym, u hodowcy, jeśli się zgodzi, lub w ogrodzie znajomych. Łatwiej będzie im ustalić swoje stosunki w domu, jeśli malec od początku nabierze zaufania do dużego psa, co może być trudne, gdy pierwszy kontakt rozpocznie się od ataku osobnika broniącego swego terytorium. Łagodny pierwszy kontakt ułatwi malcowi przystosowanie się do praw panujących w nowym domu. 4. Kiedy dorosły pies dyscyplinuje malca, właściciel nie powinien się wtrącać. Bardzo często właściciele karcą dorosłego psa za to, że warczy na szczeniaka. Zapominają, że choć dla nich to ciągle maleńki szczeniaczek, psiak właśnie zaczyna dorastać i podobnie jak nieznośny nastolatek musi nauczyć się przestrzegania domowych reguł. Wtrącenie się właściciela czyni tylko zamieszanie w przyjętym porządku stada przez podnoszenie pozycji słabszego osobnika, co nieodmiennie prowadzi do konfliktu. Musimy pozwolić zwierzętom, aby samodzielnie ustanowiły swoją hierarchię stada. Psy zawsze pozostają psami. Trzeba im pozwolić na swobodne kontakty na ustanowionych przez nie zasadach. Jeśli nie znamy i nie rozumiemy tych zasad, nasza niewczesna interwencja nieodmiennie wprowadza zamieszanie i wywołuje konflikty, których z łatwością można uniknąć. Zagrożenie konfliktem przy wprowadzaniu do psio-ludzkiego stada o ustalonej hierarchii nowego członka można zmiejszyć, wybierając psa o uległym, podporządkowanym charakterze. Jeśli taki typ charakteru nam nie odpowiada, można wybrać psa o temperamencie zbliżonym do tego, jaki ma nasz dorosły pies, ale — aby uniknąć konfliktów — musimy nauczyć się patrzeć na wszystko oczami psa. [/I]
  8. [I]1. Niższy rangą pies nawet nie spróbuje zabrać kości stojącemu wyżej od niego. Będzie stał w bezpiecznej odległości przyglądając się jedynie. Ale wystarczy, by ten wyżej stojący, niezadowolony, spojrzał ostro — i podporządkowany natychmiast odwraca wzrok. 2. Niższy w hierarchii pies zawsze przepuści dominującego nad nim w wąskim przejściu. Obserwując stado foxhoundów wypuszczanych z kenelu szybko zorientujemy się, że określone psy wychodzą zawsze pierwsze. 3. Niższy w hierarchii pies nie śmie dotknąć wyżej postawionego łapą, a tym bardziej zębami, w żadnych okolicznościach. Jeśli nawet zbliży się do niego, to tylko zachowując wszystkie gesty podporządkowania i tylko na taki dystans, na jaki mu się pozwoli. Psy właściwie wychowywane w fazie socjalizacji z psami mają już wpojone te podstawowe psie maniery. W wieku siedmiu tygodni są jeszcze dobrze wychowane — to my, ludzie psujemy je, gdy staną się członkami naszego domowego stada. Trzeba im zatem przypomnieć to, czego nauczyły się we wczesnym dzieciństwie. Tu chciałbym zaznaczyć, że wobec psów agresywnych w stosunku do ludzi moje postępowanie jest nieco inne, choć oparte na tych samych zasadach (patrz rozdział 6). Biorę smaczny kąsek, trzymając go między kciukiem i palcem wskazującym. Nie podaję go psu. Nawet na niego nie patrzę, kontynuując rozmowę z właścicielami. Na ogół pies prezentuje cały swój repertuar trików. Siada i podaje łapę, zaczyna nawet szczekać. Nie wywoławszy oczekiwanej reakcji (nie dostał przysmaku) postanawia wziąć go sobie sam. Mówię wtedy spokojnie “zostaw to", a kiedy pies nie reaguje, natychmiast dosłownie ryczę “zostaw" jednocześnie patrząc mu ostro w oczy. We wczesnym szczenięctwie pies spotkał się już z taką reakcją swojej matki, która znaczyła tyle co “zostaw ten bar mleczny", a brak dostatecznie szybkiej reakcji powodował ostre skarcenie. Nie nagradzam psa, kiedy wreszcie reaguje właściwie. To było moje pożywienie i nie miałem ochoty dzielić się nim z psem. Odkładam przysmak i po chwili idę w drugi koniec pokoju. Wołam psa do siebie. Chwalę go kiedy podejdzie. Jakiś czas potem znów biorę przysmak do ręki. Jeśli pies niczego się nie nauczył, powtarzam spokojnie “zostaw to". Ale rzadko mi się zdarza, abym musiał całą procedurę powtarzać. Pierwsza zasada została wprowadzona w życie — Nie rusz mojej kości! Następnie idę do drzwi i zachęcani psa, aby poszedł za mną. Chcę go nauczyć, aby nie przepychał się przez nie pierwszy. Drzwi w moim biurze otwierają się na zewnątrz. Nie mówiąc ani słowa zaczynam otwierać drzwi. Kiedy tylko pojawi się niewielka szparka, pies, zgodnie ze swoimi nawykami, rzuca się ku niej, a ja zamykam drzwi. Bez słowa powtarzam całą procedurę. Za czwarytm czy piątym razem kiedy otwieram drzwi, pies cofa się. Wychodzę i zamykam drzwi za sobą. Przez cały czas nie mówię ani słowa, gdyż nie chcę sprowokować psa do zastosowania znanych mu sztuczek. Nie chcę go prosić, aby mi ustąpił, musi to zrobić sam. Tak wchodzi w życie druga zasada — Ja przechodzę pierwszy przez wąskie przejście. Teraz pozostaje kilka minut za drzwiami. Kiedy wracam, nie życzę sobie, aby chwytał mnie zębami za rękę, choćby nie wiem jak delikatnie, czy wskakiwał na mnie łapami. Niezależnie od intencji są to zawsze gesty dominacyjne. Ja okazuję przyjazne zachowanie, głaszcząc głowę, szyję i kłąb psa (tu opiera łapę lub podbródek osobnik dominujący słabszemu), ale na wszelkie próby zdominowania mojej osoby reaguję stanowczym “zejdź", powtórzonym ostrzej, o ile zajdzie taka potrzeba. Pies zaczyna pojmować, że jego pozycja spada, toteż głaszcząc go wyczuwam opór ciała, ale kontynuuję moje działania, aż osłabnie, a w końcu zniknie. Ten niewidoczny dla ludzkiego oka opór lub jego brak wyjaśnia, czemu przy spotkaniu dwóch obcych psów w identycznej z pozoru sytuacji czasami dochodzi do walki, a czasami nie. Tak oto weszła w życie trzecia zasada — powitanie odbywa się na moich warunkach! Kiedy przypomniałem już psu, jakie zasady zachowania wpoiła mu matka we wczesnym szczenięctwie, i nie wyczuwam oporu, kiedy kładę mu rękę na kłębie, mogę być pewien, że idąc ze mną na smyczy, pies nie będzie ciągnął, bo nie śmie mnie wyprzedzić. Przyjdzie do mnie wtedy, gdy ja będę tego chciał. Przestanie szczekać, warczeć czy skakać na wchodzących do mojego domu na pierwsze moje życzenie, ponieważ, zgodnie z moją pozycją, to ja decyduję o tym, kto ma prawo wstępu do mojego gniazda.[/I]
  9. Dalsza część książki: I jeszcze jeden:[I]Wielu moich klientów opowiada mi o tym, że ich psom wolno wskakiwać na sofę czy fotel, by być blisko pana, gdy ten ogląda telewizję. Większość tych psów sypia w łóżku lub przynajmniej wskakuje tam na poranne pieszczoty. Niemal wszystkie mają przy tym własne posłanka do spania. Większość z nich również w ciągu dnia ignoruje przeznaczone im posłania, wybierając sobie na odpoczynek jakieś zupełnie inne miejsce, choćby pod kuchennym stołem czy na krześle w pokoju. Moi klienci, pytani, czy posłania te są wygodne, przypuszczają, że tak, choć nigdy ich sami nie próbowali. [U]Osobnik Alfa może spać tam, gdzie chce, lecz nikomu nie wolno spać w jego łóżku. [/U]Jeśli w tych rodzinach miejsce psa do spania jest nietknięte, a on sypia, gdzie tylko zechce, to kto tam jest osobnikiem Alfa. Dla psów, jako dla drapieżników, pożywienie ma pierwszoplanowe znaczenie nie tylko dla przetrwania, ale też dla funkcjonowania hierarchii stada. Mąż klientki, która odwiedziła mnie ostatnio, pracował w dziwnych godzinach. W zależności od tego, jak ułożyła mu się praca, wieczorny posiłek jadali raz o piątej po południu, raz o siódmej. Ich pies otrzymywał swój posiłek zawsze o szóstej. Pani nie mogła zrozumieć, dlaczego pies nigdy nie żebrał przy stole, kiedy jedli wcześniej, natomiast zawsze dopominał się o jedzenie, gdy obiad był późno, już po porze karmienia, mimo że nigdy nic przy stole nie dostał. [U]Osobnik Alfa ma prawo do najlepszych kąsków i je pierwszy.[/U] Reszta stada zadowolić się musi tym, co pozostawi, a i to tylko do czasu, gdy zdecyduje się zjeść coś jeszcze Kiedy rodzina siadała do posiłku pierwsza, pies — choć głodny — instynktownie wiedział, że musi poczekać na resztki. Kiedy pies jadł pierwszy, instynkt podszeptywał mu, że jako ważniejszy ma również prawo do pozostałych resztek, to znaczy do posiłku, który spożywała rodzina (patrz również pilnowanie pożywienia, rozdział 13). Przeciąganie szmaty, starego paska, zabawki (wiele takich zabawek pojawiło się na rynku) — to jedna z najpopularniejszych zabaw z młodymi psami. Na ogół, zachwyceni zaangażowaniem i zajadłością naszego pupila, a także w poczuciu własnej przewagi fizycznej, pozwalamy mu wygrać w tej nierównej próbie sił. Nieco brutalne siłowanie się także bywa atrakcyjną zabawą dopóki malec, rozzuchwalony, nie zacznie kąsać zbyt mocno naszych rąk ostrymi ząbkami. Polujące drapieżniki mają głęboko zakorzeniony instynkt unikania zranienia, toteż ustalanie stosunków dominacji-podporządkowania następuje na ogól w zabawie. [U]Nie można uczyć szczeniaka, że zajadłe, połączone z szarpaniem warczenie przynosi zwycięstwo.[/U] On nie wie, że zaangażowawszy się w nieco brutalną zabawę, świadomie pozwoliliśmy mu wygrać. Często klienci opowiadają mi o tym, że ich psy wyprzedzają ich na schodach i na podeście, z głową zwróconą w kierunku pana, oczekują aż ten wespnie się na górę. Patrząc na ogół pod nogi, rzadko rozmyślamy nad takim zachowaniem i ledwie je zauważamy. A jak ta sprawa wygląda z punktu widzenia psa? U psowatych i wilków osobnik słabszy okazuje szacunek silniejszemu podchodząc ze spuszczoną głową i unikając jakiegokolwiek kontaktu wzrokowego. Dla psa drzwi wejściowe mają zasadnicze znaczenie — stanowią wejście do gniazda. Korytarz przy drzwiach jest zazwyczaj wąski. Zdecydowanie w życiu codziennym stado ma obowiązek okazywać szacunek przywódcy za często słyszę o tym, jak to pies przepycha się w takim korytarzyku, wyprzedzając właściciela w drodze do drzwi. Na ogół kładzie się to na karb podniecenia psa procedurą wchodzenia do domu. Często taka opowieść wiąże się z historyjką o tym, jak ten pies jest leniwy. Ułożywszy się w drzwiach kuchni lub innym ruchliwym miejscu, ani drgnie, kiedy spróbować go przepędzić. Co najwyżej przeciągnie się i zamruczy. Zwykle właściciele rezygnują z przeganiania delikwenta i starannie obchodzą go dookoła. [U]Kiedy Alfa odpoczywa, pozostali członkowie stada pilnują, aby nic go nie niepokoiło.[/U] [U]W wąskim przejściu stado rozstępuje się tak, aby Alfa mógł przejść pierwszy.[/U] Są to wspólne dla wilków i psowatych zachowania instynktowne. Jeśli się głębiej nad tym zastanowić, niewiele różnią się od ludzkich. Starszeństwo ma swoje przywileje. A ile razy, wciągnięci niemal bez reszty w niezwykle interesujący program w telewizji, mieliście nagle podbite w górę ręce. W ten brutalny sposób zapomniany na chwilę pies domaga się pieszczot. Najczęściej spełniamy jego życzenie bez zwłoki, po części dlatego, że nie chcemy, aby po raz drugi nam brutalnie przerwano, a po części by nasz pupil nie pomyślał sobie, że przestał być kochany. A tak naprawdę to cieszy nas taki objaw uczucia ze strony własnego psa. [U]Kiedy osobnik Alfa życzy sobie przejść którędy bądź, pozostali członkowie stada pierzchają natychmiast[/U] — nie tyle ze strachu, co z chęci zademonstrowania zupełnego podporządkowania. Tymczasem sytuacja ta ma zupełnie inny wydźwięk. [U]To pies zdecydował, kto i jak długo ma go głaskać.[/U] Może się zatem zdarzyć, że właściciel, któremu nagle przyjdzie ochota na pieszczoty z własnym psem, otrzyma w odpowiedzi na wołanie znudzone spojrzenie, czasem nawet warknięcie. Niemal każdy właściciel wycofuje się wtedy z głupim uśmiechem, postanawiając nie budzić śpiącego psa. Nim się spostrzegliśmy powstała sytuacja, która z punktu widzenia psa wygląda następująco: 1. On śpi, gdzie chce, ale nikt nie śpi na jego posłaniu. 2. On zjada najlepsze kąski, a rodzina resztki. 3. On zawsze zwycięża w grach i zabawach. 4. To jemu okazujemy codziennie uległość, jako wyższemu rangą. 5. On jest zawsze przed nami w wąskich przejściach, a jeśli je z lekka zablokuje, obchodzimy go dokoła, by mu nie przeszkadzać. 6. On żąda całej naszej uwagi, gdy przyjdzie mu na to ochota, my natomiast akceptujemy kiedy on nas ignoruje. A wszystko to są prawa osobnika Alfa. Nasz pies bynajmniej nie prosił o nie. Sami bezmyślnie mu je przekazaliśmy. [/I] [I]A skoro już wykreowaliśmy naszego psa na przewodnika, musimy zaakceptować fakt, że wraz ze stanowiskiem wziął on na siebie i odpowiedzialność z nim związaną. Obowiązki osobnika Alfa są następujące: 1. Prowadzi stado. Dlatego tak ciągnie na smyczy. 2. On utrzymuje zwartość stada. Dlatego też, spuszczony ze smyczy wybiega do przodu i wraca, a nawet obiega nas wkoło. On nas pasie. 3. Dba o bezpieczeństwo stada. Dlatego przejawia agresję wobec każdego, kto naruszy nasze terytorium, czy będzie to obcy pies, czy sąsiad trenujący poranne biegi. 4. Daje sygnał do polowania. Czyni to na przykład wtedy, gdy oskarżamy go o ucieczki. 5. Broni gniazda i dlatego jest agresywny w stosunku do naszych gości. Ta lista praktycznie nie ma końca, toteż w następnych rozdziałach znajdziecie wyjaśnienie również innych zachowań o podobnym znaczeniu. Psy, przejawiające takie wzorce zachowań, niekoniecznie są złe, nieposłuszne czy agresywne. W znakomitej większości są to po prostu psy, które z pełną odpowiedzialnością sprawują funkcję, którą ich obarczyliśmy. Zamieńmy się miejscami Zrozumiawszy istotę problemu sami możemy przejąć przewodnictwo stada, a wtedy większość naszych kłopotów z nieznośnym psem zwyczajnie przestanie istnieć. Powinniśmy tylko: 1. Wyegzekwować, by pies nie spał w naszym łóżku i nie wylegiwał się na naszych fotelach — za to my możemy siadać na jego posłaniu — może to brzmi śmiesznie, ale działa. 2. Przygotować jedzenie dla psa w jego obecności, ale przed podaniem go psu samemu zjeść przynajmniej kanapkę, jeśli nie cały posiłek. 3. Wszystkie gry i zabawy powinny być pod naszą całkowitą kontrolą. Nigdy nie należy zaczynać zabaw siłowych. 4. Na najwyższym stopniu schodów jesteś zawsze pierwszy, to pies podchodzi do ciebie. W domach piętrowych piętro nie powinno być dostępne dla psów (ludzke gniazdo), co znakomicie ułatwi zainstalowanie bramki. 5. Przy wychodzeniu z domu każdą próbę przepchnięcia się przed właściciela należy ukrócić lekkim stuknięciem drzwiami w psi nos (tak aby go nie zranić i nie sprawić mu dużego bólu) — to szybko nauczy go właściwego zachowania. 6. Przepędzamy psa z naszej drogi, kiedy utrudnia nam poruszanie się po domu. Musimy przyzwyczaić psa do tego, że na różne przywileje musi on sobie zasłużyć — głaskanie, smakołyki czy spacer. Wystarczy jakiekolwiek proste ćwiczenie, jak siad, stój czy leżeć — tak aby wiedział, że kiedy chce coś od nas, musi na to zasłużyć. Wszelkie próby podgryzania czy szarpania rąk, czy innych części ciała: ubrania, smyczy powinny spotkać się ze stanowczą komendą “zostaw", popartą srogim spojrzeniem. Nawet szybka reakcja na tę komendę nie powinna spotkać się z żadną nagrodą. Te proste sposoby są dostosowane do możliwości pojmowania psa. Co więcej, ustawiają nas w pozycji przewodnika, który decyduje o wszystkim. Niezwykle ważne jest, aby zasady postępowania w stadzie zostały ustalone od samego początku i były zawsze przestrzegane. Pamiętajmy na przykład o tym, że osobnik podporządkowany postępuje zawsze z tyłu za przewodnikiem, toteż jeśli pozwolimy psu ciągnąć na smyczy w drodze do parku lub nie wyegzekwujemy przychodzenia na wołanie, tym samym pozwolimy psu na podniesienie jego pozycji w stadzie, tracąc prawo do autorytatywnego ustalania naszych wzajemnych stosunków. [/I]
  10. Gina, przeklejam rozdział o agresji z kiążki Johna Fishera "Okiem psa". Zresztą radziłabym nabyć ją w całości. To mądra i dobra książka, pisana w ciekawy i łatwy do przyswojenia sposób. Myślę, że pomoże ci rozwiązać parę kłopotów z psami. [I]AGRESJA Nadawano różnym rodzajom agresji, przejawianej przez psy, różne uczone nazwy: “agresja terytorialna", “agresja dominacyjna", “agresja związana z bólem" i tak dalej. Jednak osobie pogryzionej przez psa jest raczej obojętne, jak nazwano ten akurat typ agresji, z którym zetknęła się w tak niemiły sposób. Ugryzienie psich zębów pozostaje ugryzieniem psich zębów. Boli tak samo, bez względu na to, z jakimi problemami osobowości boryka się gryzący pies. Żeby ten problem rozwiązać, trzeba oczywiście dotrzeć do źródła agresji, ale znacznie ważniejsze od nadania nazwy jej typowi jest znalezienie przyczyn, które ją spowodowały. Znakomita większość przypadków, z jakimi mam do czynienia, to właśnie agresja. Nie dlatego, aby było to najbardziej popularne zaburzenie osobowości u psów, ale dlatego, że właścicielom bardzo trudno jest wytrzymać z agresywnymi psami. Mogą znosić psa brudzącego w domu — nawet, gdy trzeba go było zamykać w kuchni lub poza domem — ale nie będą tolerować psa, który gryzie ich, ich przyjaciół, a nawet obcych. Łatwo też zrozumieć, że wielu właścicieli bardzo niechętnie przyznaje się do posiadania agresywnych psów. Toteż niektórzy moi klienci stosują niezwykłe wykręty, żeby w rozmowie telefonicznej nie przyznać się, że w istocie chodzi o to, że ich pies jest agresywny. Ostatnio moja żona odebrała taki telefon. Pani bardzo niepewnym głosem mówiła, że problem polega na tym, że jej pies żuje. Żona słysząc tę niepewność usiłowała ustalić za pomocą prostych pytań, co żuje: drewno, dywany, meble czy inne przedmioty. W końcu po długiej rozmowie udało się ustalić, że pies żuje ... ludzi. “To znaczy co?" zapytała żona. “Międli w pysku ich ręce?" “No tak, tylko wie pani, problem polega na tym, że do krwi" — usłyszała w odpowiedzi. Ten pies po prostu gryzł, ale właścicielka za nic nie chciała się do tego przyznać. Wolała udawać, że te pięć razy to był przypadek. Znam też taki typ właścicieli, dla których ignorancja jest błogosławieństwem. Ta historia to klasyczny przykład. Zaczęło się od rozmowy telefonicznej. “Czy to pan John Fisher?" Czasem próbuję po głosie poznać, z kim mam do czynienia. Tym razem brzmienie głosu zdradzało właściciela rottweilera. “Przy telefonie" odpowiedziałem. “Nazywani się Peter ... czy to prawda, że pan układa psy?" “Poniekąd. A czego dotyczy problem?" “Nie, właściwie to nie ma problemu, tylko że dostałem tego rottweilera i chyba trzeba go nieco ociosać, wie pan, trochę ułożyć." O tak, wiedziałem. Po paru minutach rozmowy umówiliśmy się, że przyjedzie do mnie ze swoim psem. W oznaczonym terminie Peter pojawił się w moim biurze w towarzystwie swojej żony Claire i z jednym z największych, najbardziej spasionych i groźnie wyglądających rottweilerów, jakie kiedykolwiek widziałem. Nosił wdzięczne imię Bandyta i miał dwadzieścia jeden miesięcy. Na dzień dobry przeszył mnie nieprzyjaznym spojrzeniem — takim co to oznacza “Słyszałem o tobie Fisher, no ale tym razem trafiła kosa na kamień"! Peter rozpoczął rozmowę od ponownego stwierdzenia, że nie miał żadnych kłopotów z psem. Tylko czasem zdarzało się, że był nieposłuszny. Zapytałem go, co rozumie przez “nieposłuszny". Dowiedziałem się, że pies ciągnął na smyczy, nie zawsze wracał na wołanie no i trzeba go było zamykać, kiedy przychodzili goście, gdyż nie zawsze był dla nich miły. Rozumiecie, że przy tej ostatniej informacji poczułem się nie najlepiej, zwłaszcza, że Bandyta chodził sobie luzem po moim biurze i cały czas mi się przyglądał. Co więcej, jak zauważyłem, od chwili kiedy weszli do mojego biura, nie zaszczycił swoich właścicieli nawet jednym spojrzeniem. To zwykle oznacza, że pies stawia siebie znacznie wyżej w hierarchii stada, niż właściciela. Ale ta postawa psa jakoś zupełnie nie pasowała do wygłoszonych przez Petera zapewnień, że nigdy nie miał z nim żadnych poważnych problemów. Zadałem mu zatem kilka pytań o zachowanie się Bandyty w określonych sytuacjach. “Czy może pan swobodnie sięgnąć po miskę, kiedy on je?" zapytałem. “Co? Nie możemy nawet przebywać w tym samym pomieszczeniu! Ale to przecież znaczy, że jedzenie mu smakuje i to wystarczy!" — odpowiedział Peter. “Czy nie sądzi pan, że takie zachowanie jest niedopuszczalne?" — pytałem dalej. “No nie, niezupełnie. Ja też nie lubię, jak mi przeszkadzać przy jedzeniu". “Czy on wyleguje się na meblach i śpi na łóżku?" — indagowałem dalej. “Ależ tak, on bardzo lubi wygody" — odpowiedziała z kolei Claire. “A schodzi, kiedy mu każecie?" — moje następne pytanie. “Ależ nie każemy schodzić, przecież nie można budzić psa, który odpoczywa. Poza tym on nie lubi, jak siadamy na kanapie, na której właśnie śpi." Ledwie mogłem uwierzyć własnym uszom. Ci ludzie mieszkali pod jednym dachem z najbardziej dominującym (potencjalnie agresywnym) psem, jakiego spotkałem i nic o tym nie wiedzieli, bo nie próbowali zakwestionować jego pozycji. Zastanawiając się, jak by tu przekazać im tę wiadomość, odchyliłem się na krześle i bezmyślnie założyłem nogę na nogę. Przez lata praktyki nauczyłem się, że skrzyżowanie nóg to niemal wyzwanie dla dominującego psa. Być może uniesienie nogi kojarzy mu się z zamiarem położenia jej na kłębie, jak to czynią dominujące osobniki podporządkowanym. Wiem tylko, że nie powinienem był tego robić, zanim ustaliłem swoją pozycję. Tym razem o tym zapomniałem, ale Bandyta przypomniał mi o tym natychmiast, podchodząc i opierając łapę na moim kolanie i naciskając coraz mocniej. “Och, on już pana lubi" zaszczebiotała na to Claire. Chyba żadne stwierdzenie nie mogło być w tym momencie dalsze od prawdy. Bez zastanowienia podporządkowałem się Bandycie, który od pierwszej chwili naszego spotkania na to czekał. Ponieważ on stał, a ja siedziałem, nie miałem innego wyjścia jak — unikając starannie spoglądania mu w oczy — bardzo powoli opuścić uniesioną nogę na podłogę. To niemal go usatysfakcjonowało. Prawie, bo to co nastąpiło potem ukierunkowało dalsze działania, zmierzające do rozwiązania problemu, o którym właściciele psa jak na razie nie mieli najmniejszego pojęcia. Bandyta mianowicie zawarczał niskim głosem. To warczenie wydobyło się gdzieś z głębi jego trzewi, wstrząsnęło całym ciałem i aż spowodowało lekkie strzyknięcie moczem na moje spodnie. Po bardzo długiej dyskusji Peter i Claire zgodzili się na wykastrowanie psa. Miał to być wstęp do programu terapeutycznego, zmierzającego do odebrania mu pierwszeństwa w stadzie. Ten program wykluczał jakąkolwiek próbę sił czy bezpośrednią konfrontację, co Bandyta przyjąłby zresztą z największą radością, mogąc w walce potwierdzić swoją pozycję Alfa. Wskazaniem do kastracji była nie tylko jego postawa, ale też to, że z zapałem znaczył swoje terytorium na zewnątrz i wewnątrz domu oraz wykazywał zachowania seksualne w stosunku do poduszek, a czasem nawet do Claire. Występowała u niego bez wątpienia nadprodukcja męskich hormonów i czułem to, kastracja mogła uczynić zeń znacznie milszego psa. Kolejne wiadomości od właścicieli Bandyty były bardzo pomyślne. Wszystko szło zgodnie z planem — był znacznie grzeczniejszy w domu i bardziej posłuszny na spacerach. Był to szczególny przypadek w całej mojej karierze i do dziś z przerażeniem myślę, co by było, gdyby właściciele tego akurat psa nie byli tak naiwni i mniej chętnie poddawaliby się tyranii tego wielkiego samca. Jestem też niewypowiedzianie rad, że zgłosili się do mnie, zanim sami odkryli, jak olbrzymi problem mają do rozwiązania. Przyczyn agresji u psów jest tak wiele, że niemal nie sposób podać ich kompletną listę. Jednak podejście do rozwiązania problemu i odzyskania kontroli nad psem, z wyjątkiem szczególnych przypadków, jest na ogół takie samo. Są jednak pewne przypadki agresji, których podłoże uniemożliwia całkowite rozwiązanie problemu. Przy dużej dozie wysiłku można jedynie osiągnąć pewną poprawę zachowania. Dotyczy to agresji o podłożu genetycznym i, co też może być odziedziczalne, nerwicowym. [/I]
  11. Bidulek.... :placz: Wygląda zupełnie jak mój Duduś. :placz: Może cud się zdarzy i jakieś DT się znajdzie, zanim biedak zamarznie w za dużej budzie bez słomy....
  12. Wpisuję się na wątek Kokosika. Czy potrzebujecie bannerka? Jeśli tak, mogę zrobić.
  13. Świetna akcja! :lol: Wysłałam na maila zdjęcia mojego, adoptowanego psiaka. Nie są co prawda super jakości, ale jak wrócę z pracy do domu, poszukam lepszych. Historię też postaram się jakąś napisać.
  14. [B][U]Gina, myślę, że powinnaś bardzo wyraźnie ustawić psom hierarchię. [/U][/B]Z tego, co piszesz,u ciebie w domu hierarchia nie funkconuje. Psy zachowują się w tak nerwowy sposób tylko wtedy, gdy nie ma hierarchii, gdy próbują o nią walczyć i ją uporządkować. Są wtedy niespokojne, bo brak hierarchii w ich mniemaniu oznacza bałagan i wieczny stan zagrożenia. A hierarchia to porządek i spokój oraz brak stresu. Ludziom często wydaje się, że w domu istnieje hierarchia, ale dla psów nie jest to tak jasne. ;) Jeśli z poniższych punktów w którymś jest inaczej, niż napisałam, znaczy, że w hierarchii coś szwankuje. Hierarchię ustanawiasz za pomocą kilku ważny rzeczy. 1. Kto pierwszy dostaje jedzenie. Najpierw powinniście jeść wy (ludzie), potem Pixi, a potem szczeniak. Nigdy inaczej. Nigdy w innej kolejności. Jeśli nawet nie jesteście głodni, przegryźcie cokolwiek, kawałek chleba, czy jabłko. A dopiero potem karmcie psy. 2. Kto pierwszy wchodzi do domu. Nam wydaje się to mało istotne, ale dla psów to kluczowa kwestia. Po spacerze najpierw wchodzicie wy, potem Pixi, a na koniec szczeniak. Musicie tego pilnować. A gdy psy się przepychają, zamykacie drzwi przed ich nosami i czekacie. Za chwilę kolejna próba i tak dopóki nie przestaną się przepychać i przepuszczą was w drzwiach. 3. Wchodzenie na meble. Meble w domu są wasze, nie psów. Możecie pozwalać wchodzić na nie psom, ale nie może być tak, że one tam sobie wskakują samowolnie. W praktyce Pixi zrzucanie na ziemię. Siadacie na kanapie i jak ona próbuje wskakiwać, mówicie NIE i zrzucanie ją na ziemię. Tak do skutku. To może trwać godzinami, ale nie możecie odpuszczać. Jak już pojmie, że kanapa jest wasza, możecie ją tam zaprosić, aby posiedziała w wami. Ale musi to być na wsze życzenie, a nie na jej. 4. Zabawy i pieszczoty. Ten, który rządzi w domu, zarządza też zabawą i zabawkami. Zabawki i czas jest wasz. Wy uznajecie kiedy chcecie się bawić. Wtedy wydzielacie zabawki, szarpiecie się nimi z psami, głaszczecie, itd. Lepiej najpierw bawić się z Pixi, a potem szczeniakiem. Ale pamiętajcie, to wy pokazujecie psom, kiedy chcecie się bawić, jaką zabawką. To wy pokazujecie kiedy chcecie je głaskać i pieścić. Jeśli Pixi warczy na szczeniaka, to nic. Oni po prostu ustalają hierarchię, a ona go karci i ustawia. Wy tak naprawdę powinniście postąpić podobnie. Gdy chcecie się bawić, bawić się. Gdy nie, warknąć, krzyknąć i zignorować. Gdy prośby są nachalne, potraktować ostrzej, ustawić do pionu i zająć się swoimi sprawami. Pixi doskonale pokazuje wam, jak się robi hierarchię. :) Dopóki Pixi nie dziabnie szczaniaka za mocno, a on nie zapiszczy, nie ma się czym przejmować. Gdy dziabnie, należy ją skarcić. Musicie pamiętać, że psy mają swoją hierarchię, ale wy jesteście wyżej. 5. Spacer. To przewodnik stada wyznacza trasą spaceru. Ty prowadzisz na spacer psy, a nie one ciebie. Pamiętaj o tym. Gdy one zaczynają się ciągnąć, zmień trasę. Zawróć, skręć, tak, abyś ty nadal prowadziła i pokazała im, że tylko ty wiesz, gdzie idziecie. One wtedy będą podążały za tobą. 6. Schodzenie z drogi. W stadzie psim/wilczym osobniki niżej w hierarchii schodzą z drogi tym ważniejszym. To samo dzieje się w domu. To łatwy test. Zobacz jak się zachowuje Pixi, gdy stoi na podłodze, a ty idziesz prosto na nią. Jeśli zejdzie z drogi, to znaczy, że uważa, że jesteś wyżej w hierarchii. Jeśli nie, znaczy, że ona uważa, że jest odwrotnie. Wtedy, gdy przechodzisz, a ona nie schodzi z drogi, trąć ją nogą, przesuń, szturchnij. Gdy warknie lub dziamnie, przewróć na plecy, przyciśnij do ziemi, zdominuj. Tak przytrzymaj aż znieruchomieje i puść. Jesli jednak zejdzie z drogi, przejdź spokojnie dalej. Musisz zachowywać się, jakby to schodzienie z drogi było jej "psim obowiązkiem". Wiem, że może się to wszystko wydawać zbyt ostre. Jednak jest to niezbędne w ustaleniu hierarchii. A u ciebie sytuacja wygląda źle i jeśli nic z tym nie zrobisz, bądzie tylko gorzej. Takie ostre traktowanie powinno trwać od kilku tygodni do kilku miesięcy, aż zobaczysz poprawę. Różnie to bywa. U mnie takie traktowanie trwało ok miesiąca. Serce mi wtedy pękało, że muszę być taka nieludzka. Ale pomogło. Psy się nie gryzą. Nie starają się walczyć o hierarchię za nami i ze sobą. Ja jestem spokojna, one są spokojne. Więc się opłaca. Aha, w ciągu całego procesu ustalania hierarchii musicie być bardzo konsekwentni. Nie możecie pozwolić sobie na żadne ustępstwo. Na żadne przemróżenie oka. Nie zawsze musi znaczyć nie. Pixi oczywiście może się sprzeciwiać. Może warczeć, dziabać, bo ona będzie z wami walczyć o hierarchię. A wy nie możecie dać jej wygrać. Nie możecie dać jej choćby najmniejszej szansy i nadziei na wygraną. Musicie twardo i konsekwentnie dać jej do zrozumienia, że wy przejmujecie władzę w domu i tyle. Im będziecie bardziej przekonywujący i stanowczy, to krócej będzie to wszystko trwało. Oczywiście cały proces nie jest tylko karceniem i waszym dominowaniem. Wręcz przeciwnie. Potrzeba dużo nagród, chwalenia, pozytywnej energii. Ale tylko, jeśli pies przyjdzie do nogi, zejdzie z kanapy, da się pogłaskać. Prosta zasada, chwalicie jeśli pies postąpi według waszych oczekiwań. Jeśli postąpi odwrotnie lub zignoruje polecenie, karcicie. Jednak w tym wszystkim nie odtrącajcie psów, aby nie poczuły się odrzucone. Musicie postępować jak ich przewodnicy, mędrcy. Wyznaczacie cele, trasy spacerów, porządkujecie czas na zabawę i odpoczynek, miejsca, kolejności przy miskach i głaskaniu. Powodzenia. Ufff... ale się rozpisałam. Ale myślę, ze pomoże. U mnie się sprawdziło. A ustawiałam w ten sposób trzy psy i trzy koty w moim domu. Koty nie lubiły jednego psa. Pies nie lubił innych psów, kotów, warczał też na ludzi. Do tego jeden pies był suczką, a pozostał walczyły o dominację i ową suczkę. To było parę miesięcy koszmaru. Ale teraz jest super. Panuje zgoda i porządek.
  15. [quote name='alex16']Wszystkie są biedne...:(( Ja jestem wielką miłośniczką yorkshire terierów,posiadam yorka i jestem wstanie wziąść ze schroniska psa w typie tej rasy lub maltańczyka(te psy nie gubią sierści,a ja mam uczulenie).Czy słyszeliście o takich przypadkach?[/QUOTE] Sierści nie gubią też pudle. A takowego w schronie mamy. Jest na pierwszej stronie.
  16. Eseczka dziś, w oczekiwaniu na jedzonko. :) Zobaczcie, jaka się robi kudłata. :loveu: I oczka też ma już zupełnie inne. Takie weselsze. :loveu: [IMG]http://th.interia.pl/40,g914abc212191298/i974873.jpg[/IMG] [SIZE=1]PS - Nie chcę zapeszać, ale najprawdopodobniej mam dla Eski wspaniały dom u rodziców mojego dobrego kolegi. Zresztą i ja tam często bywałam i bywam. Ludzie kochający zwierzęta, u których zawsze były psy. Ludzie, którym, jak powiedziałam o kłopotach zdrowotnych Eski, odpowiedzieli, że nawet jakby nie miała oka i tak by ją chcieli. :) Uwielbiam taki domy. Od razu zrobiłam się spokojniejsza.[/SIZE]
  17. [quote name='Yoda i Tos']Mała będzie miała sterylkę w tym tygodniu, z ogłoszeniami chciałyśmy się wstrzymać do całkowitego wyzdrowienia ponieważ tylko w takim wypadku możliwa jest sterylizacja a bez niej psa nie chcemu wyadoptowywać. Dziekujemy GrubbejRybbie za cudowne DT i....ruszamy z ogłoszeniami :razz: PS. Jeden chętny dom sprawdziłyśmy ale nie przeszedł, wierzę jednak że nie będzie problemu. Sunia jest bardzo grzeczna, układna z innymi zwierzętami i przymilna[/QUOTE] Tak, mała już po sterylce. Dochodzi do siebie. Wczoraj była słabiutka, ale dziś od rana już miała lepszy humor. Sunia jest cudniasta. Ktoś będzie miał naprawdę wspaniałego psa. Jest delikatna, subtelna. Lubi się przytulać, ale nie jest nachalna. Pięknie nauczyła się chodzić na smyczy. Coraz rzadziej siusia w domu. Jest karna i układna. Ładnie jeździ samochodem. Świetnie dogaduje się z innymi psami. W weekend pojechała z nami do teściów. Oni mają labradorkę. Eska świetnie się z nią skomunikowała. No i większość weekendu dziewczyny (moje dwie i labka teściów) chodziły wszędzie razem. :) Super widok.
  18. Aha, mam pytanie do dziewczyn z fundacji... Czy umówiłyście już sterylkę małej? Czy mała ma jakieś ogłoszenia? Ja zrobiłam jej alegratkę: [url]http://ale.gratka.pl/ogloszenie/2353251_sunia_w_typie_yorka_do_adopcji.html[/url]
  19. [quote name='kasik wawa']i co wyniklo z rozmow??[/QUOTE] Jeszcze nic, bo nie było mnie w weekend. Wróciłam dopiero wczoraj wieczorem.
  20. Fibi, spróbuj pogadać z tą babeczką. Powiedz jej tak: 1. Że jeśli teraz ma kłopot ze sprzedaniem tej suni, to niech pomyśli, jaki kłopot może mieć ze sprzedaniem szczeniaków? A jeśli psiaków urodzi się 8 sztuk, a ich nie sprzeda, to będzie miała już nie jeden, a kilka kłopotów do zaszczepienia, wykarmienia, itd. 2. Powiedz jej jeszcze, że skoro jeden szczeniak tak sika, niech sobie wyobrazi teraz 8 szczeniaków sikających i kupkających w tej łazience, ten syf i smród i tak przez 2 miesiące. Lub dłużej, jeśli psiaki się nie sprzedadzą. 3. Powiedz jej też, że trudno jej będzie sunię sprzedać, bo brudna, bo nie nauczona czystości, a kto kupi psa, aby mu siusiał w całym mieszkaniu. 4. Na koniec dodaj, że takie małe psiaki żyją po 15 lat i dłużej i że to kawał czasu na opiekowanie się psem. Może, jak jej obrzydzisz rozmnażanie suki i uświadomisz, że sunia nie jest dużo warta, a jest z nią kłopot i będą kłopoty, to może zgodzi się ją oddać za friko, aby tylko uniknąć owych kłopotów.
  21. Bidulek.... czy całe życie spędzi w schronie? :-(
  22. Ja też mam wstępnie chętną. Starsza pani, od niedawna na emeryturze. Miała pekińczyka, ale niedawno odszedł [']. Pani bardzo rozpaczała. Ostatnio zaczęła szukać nowego towarzysza. Koleżanka wybiła jej z głowy psy z allegro za 200 zł i pani oddała się w nasze ręce. Kobieta na pewno świetnie sprawdziłaby się w przypadku Eski. Ma doświadczenie z psami, dużo czasu i jest kobietą typu "piesku, na co masz dziś ochotę, może pójdziemy i kupimy cielęcinkę na bazarku". ;) No i kolejny plus, pani mieszka w bloku koleżanki (zresztą dogomaniaczki), więc kontrol byłaby całodobowa. :) Koleżanka obiecała opowiedzieć pani o Esce. Zobaczymy, co z tego będzie.
  23. [quote name='PapryczkaChili']no tak, to wynika z tego, ze z psami przebywała na codzień, a z ludźmi.... raczej nie...[/QUOTE] Dokładnie tak.
  24. [quote name='kasik wawa']jak eska reaguje na inne zwierzeta??psy??koty?? nie chcialabym zeby trafila do kogos i robila za domowa maskotke....[/QUOTE] Nikt nie chciałby, aby stała się maskotką. Eska kocha inne psy. Moją Andzię uwielbia. Do dużych i małych psów na spacerach się łasi i chce się bawić. Nigdy nie warknęła. Nie boi się też. Do kotów nie wiem. Eska raz spotkała kota na spacerze i nie zwróciła na niego uwagi. Ale jak zachowywałaby się w domu, gdzie jest kot, nie wiem. Myślę jednak, że nie byłoby problemu. Ona w ogóle nie reaguje na zwierzęta inne niż psy. Nie gania gołębi. Nie interesuje się nimi. Nie reaguje na koty. Ogólnie pod tym względem jest bezproblemowa. Wręcz fajnie byłoby, aby trafiła do domu gdzie jest pies. Ona sporo się uczy od mojej Andzi. Robi wszystko, co ona. Do ludzi ma dystans, a do psów nie. Myślę, że pewniej czuje się przy drugim psie.
  25. [quote name='GrubbaRybba']Dziewczyny, w sprawie pudelka najlepiej napiszcie do pudelkowych ciotek.[/QUOTE] Już piszę, jakie ciotki są pudelkowe... Musiałam trochę pogrzebać, aby znaleźć ich nicki. Dlatego to tyle trwało. Ciotka Atkaaaa [url]http://www.dogomania.pl/forum/member.php?u=43838[/url] lothia [url]http://www.dogomania.pl/forum/member.php?u=3465[/url] iwa77 [url]http://www.dogomania.pl/forum/member.php?u=24022[/url] joanika [url]http://www.dogomania.pl/forum/member.php?u=71920[/url] Joanna G [url]http://www.dogomania.pl/forum/member.php?u=16019[/url] gośka [url]http://www.dogomania.pl/forum/member.php?u=267[/url] martyna. [url]http://www.dogomania.pl/forum/member.php?u=10496[/url] Reyes [url]http://www.dogomania.pl/forum/member.php?u=5923[/url] Jest też pudlowe forum: [url]http://www.pudle.wirtualnie.pl/[/url] gdzie można wstawić psiaka. Można też wstawić psiaka na dogomanię, pudle: [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=14138[/url]
×
×
  • Create New...