Jump to content
Dogomania

GrubbaRybba

Members
  • Posts

    6319
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by GrubbaRybba

  1. [quote name='zulugula'] Mam karton dla psiaka [/quote] Super, czyli odpuszczamy łapanie się w Warszawie. [quote name='zulugula'] Być może uda mi się wcześniej wyjechać (ale nie wiem czy w obecnej sytuacji to jest na +) [/quote] Radzę ci jechać ok 20, bo wcześniej są korki w co samych Janek. Ja ostatnio pokusiłam się o wyjazd wcześniej i stałam 30 min w korku. W rezultacie wyszło na to samo. [quote name='zulugula'] Mogę przetrzymać szczeniaki do środy - cieszcie się, że ze mnie taka dobra kuchareczka ;) Zgodnie z zasadą: przez żoładek...[/quote] Hahaha :lol: znane sposoby... ja też jak ma się pojawić pies lub mamy go wieźć, najpierw obiadek gotuję, czasem winko kupię, a jak już jest sielsko i anielsko, mówię o co chodzi. I najczęściej skutkuje. [quote name='zulugula'] Podjadę do Lubochni, prosze tylko o wiadomość, czy jest kierunek na to miasteczko podany lub ewentualnie na co?[/quote] Lubochnia to wioska pod Tomaszowem od strony Warszawy. Tam będzie znak. No i Lubochnia jest mała, choć najlepiej wytłumaczy ci Zuzia. Ja tam tylko kościół wielki kojarzę. [quote name='zulugula'] Nie wiem czy osoba z Katowic chce odebrać szczeniaka w Sosnowcu na osiedlu, czy w innym miejscu np. M1 w Czeladzi, MC Donald's w Sosnowcu przy drodze na K-ce, zjazd na Pyrzowice-lotnisko i Cieszyn??[/quote] MartynaP jest w Krakowie, więc może jedzie i dlatego nie dzwoni. Ja dałam jej twój numer, więc powinna się odezwać.
  2. Elurin, zrobię co w mojej mocy i to, co poradzi twój tata.
  3. Czyli 10 kg? Ja się nie orientuję. Mój mały pies je mało. A drugi to gigant, więc nieporównywalnie więcej je. Poza tym jedzą suche mieszane z gotowanym lub konserwami.
  4. [quote name='GameBoy']zjadla te wasze worki plus ja zawiozlam 5 kilo - ten dopiero zaczela moze ja wzielabym ja na sterylke do swojego weta? masz znizke, nie jakas olbrzymia bo 15 % na uslugi ale zawsze[/quote] Ja nie mam żadnych zniżek u weta. Na poważne zabiegi jeżdżę z psami do Tomaszowa, bo tam mam weta, który zajmuje się moimi psami od ponad 10 lat. To dobry pomysł, aby zabrać Zuzię do twojego weta. Lepiej niż do jakiegoś nieznanego. Czyli potrzeba aż 15 kg karmy?
  5. Zuziu, a czy karmisz psy o jakiejś konkretnej godzinie? Jeśli tak, jest szansa że zjawią się o tej porze. Powodzenia w szukaniu. Zostało jeszcze kilka godzin. Oby się udało!
  6. Też myślę, że powinna zacząć uczyć się chodzenia w obroży. Sprezentuję jej obrożę. Nie wiem dokładnie ile kosztuje sterylka, bo to zależy od weta. Ale ok 300-400 zł. GameBoy, a ile karmy Zuzia do tej pory zjadła? Ja myślę, że z 10 kg by się przydało.
  7. Cioteczki Zulugula, Zuzia, GameBoy i MartynaP, powymieniałam was numerami telefonów. Sprawa wygląda tak: dziś ok 19-20 Zulugula jedzie do Sosnowca. Po drodze musi umówić się z Zuziąi zabrać psa. W Sosnowcu ok północy Martyna odbierze psiaka. Powrót w niedzielę. I tu już musicie się dogadać o której kto i co... Aha, mam wieść z ostatniej chwili. Zuzia wszędzie szuka szczeniaków i nie może znaleźć. :-( Prosimy o kciuki, aby je znalazła!
  8. Dziękuję wam dziewczyny. Niestety wybieganie też nie pomaga. Andzia ma specyficzny charakter. Potrafi na przykład 6 godzin bez przerwy aportować i wracając do domu wcale nie idzie spać. Ona nie usypia nigdy sama. Nawet po męczącym spacerze chodzi za mną krok w krok. Dopiero, gdy ja się położę, ona kładzie się koło mnie i usypia. Ale wystarczy, że wstanę, ona wstaje i idzie za mną. Ona się zachowuje, jak uzależniona ode mnie. Jeśli chodzi o mieszkanie. Mieszka w kawalerce. A Andzię zostawiam w kuchni i przedpokoju, gdy wychodzę. Więc zbyt dużo przestrzeni nie ma. Jedynie jakieś 10 m2. A w deszcze Andzia nawet nosa z domu nie wyściubia. A jak ją wyciągnę na siłę niemalże, to chodzi tylko po chodniku. Na trawę już nie wejdzie, bo jest mokra. To księżniczka. Bywa, że w deszczu ja chodzę po trawniku, a pies po chodniku. A bieganie uskutecznia wtedy tylko do domu. W drugą stronę ciągnie się za mną 5 metrów, bo na tyle pozwala smycz i nie chce się bawić. Piłka i frisbee nie skutkują. :evil_lol: Jutro spotykam się ze szkoleniowcem. Zobaczymy, co powie.
  9. Zajrzałam na ogłoszenia, które wstawiła Bazyliah i nie poznałam. Mina jest podobna do siebie. Ale Budrys. :lol::lol::lol: Nie widziałam jego zdjęć. Jakie ma cudne uszka. Śliczny jest. [IMG]http://d.ale.gratka.pl/g2/o/25/6d/03/1497586_2_d41d_d.jpeg[/IMG]
  10. [quote name='GameBoy']dziewczyny tylko jak maluchy maja byc w niedziele, to ja bede w domu od ok 20 - wczesniej nie dam rady[/quote] TZ mnie rozstrzela, ale przechowam je w razie czego te kilka godzin.
  11. [quote name='ZUZANNA11']Do Ciebie jedzie podpalany piesek i suczka. I przyjadą do Ciebie w niedziele...(dokładniej trzeba się dogadać z zulugulą. :p[/quote] Zuziu, ja jestem w stałym kontakcie z Zulugulą. Powiedziała, że zabierze glutki jadąc z powrotem. Nie wiem tylko o której będzie jechała. Aha, dziś będzie jechała wieczorkiem. Może przenocować szczeniaka w Sosnowcu, a jutro Martyna by go zabrała.
  12. [quote name='Reno2001']Martyna dzis nie może podjechać. Jutro jest dostępna o dowolnej porze. ja mam do niej tel. moge przekazać komuś, bo do wieczora jej nie bedzie na necie.[/quote] Super. Napisz mi na pw, to dam Zuluguli. Zulugula może przenocować psiaka, więc Martyna może go odebrać jutro.
  13. Czyli zostaje czarna sunia i podpalany piesek. Maszkaja, MartynaP, wybierajcie. :)
  14. Ufff.... trochę zostało ustalone. Zuzia przechowa szczeniaki przez weekend, aby na pewno się nie zapodziały. Teraz właśnie ich szuka. Zulugula jedzie dziś wieczorkiem. Zuzia prawdopodobnie podrzuci psiaka na trasę. Ja przekażę Zuluguli w Warszawie transporter, aby szczeniak jechał bezpiecznie. Pytanie, czy Martyna dziś w nocy mogłaby podjechać po psiaka. A jeśli nie może, o której będzie jutro w Sosnowcu? W niedzielę Zulugula może zabrać psiaki dla GameBoy. Zuzia pogada ze szwagrem, aby pomógł jej zawieźć je na trasę. GameBoy, a jakiej płci chcesz psiaki? MartynaP, czy masz jakieś wymagania odnośnie płci psiaka? Maszkaja, to samo pytanie, co wyżej?
  15. Namawiaj Ciotka. :razz: Wierzę w twój dar przekonywania. :)
  16. Aha i jeszcze jedno pytanie do Zuzi.... Jakie są te szczeniaki? Ile jest podpalanych? Ile czarnych? Jakie płci są które? Trzeba ustalić, kto zabierze którego.
  17. Zuziu, czy ty mogłabyś przechować szczeniaki przez weekend? i podrzucić na tą trasę? Nie chcę bowiem, aby ktoś jechał po szczeniaka, a szczeniaki by zniknęły. Lub abym ustaliła z Zulugulą szczegóły, a okazałoby się, że ty nie podjedziesz na trasę. Plz, ustal to jak najszybciej. Jeśli Zulugula pojedzie z psiakami, to też będzie chwila i szczeniaki muszą być. Bo Zuzuluga będzie przejeżdżała. Pewnie zatrzyma się na chwilę na jakimś parkingu przy trasie i trzeba będzie jej psa podwieźć. I one nie mogą się rozbiec lub zniknąć. To samo ze szczeniakiem dla Makszaja. Jeśli przyjedzie w poniedziałek, szczeniak musi być.
  18. [quote name='Reno2001']Faktycznie, nie doczytałam tego. Trzeba nawiązać kontakt z zulugula, koniecznie. Dwie pieczenie na jednym ogniu by sie upiekło.[/quote] Napisałam do Zuluguli pw. Nie mam niestety jej numeru, ale Wiosna może mieć, bo kiedyś Zulugula wiozła do Wiosny psa od nas.
  19. [quote name='ZUZANNA11']I... Zulugula następnego dnia wraca do W-wy, może mogłaby zabrać szczeniaki do GameBoy ?[/quote] Zuziu, tylko każdorazowo musiałabyś podrzucić szczeniaki na trasę. Da się to zrobić? Masz kogoś, kto cię podrzuci na trasę? Tatę, mamę, ciotkę, kogokolwiek.
  20. [quote name='ZUZANNA11']Raczej nie...:roll: Jak zulugula jedzie od W-wa to wjeżdża w taka pętelkę, minutka i jest już w Lubochni, pół minutki jest znów na trasie...[/quote] Ja to wiem, ale Zulugula wyraźnie napisała, że nie zjedzie z trasy. :( A tata lub mama nie mogłaby podrzucić szczeniaka?
  21. [quote name='GrubbaRybba']GameBoy, oczywiście, że bierzemy. Też pytanie. Ciotka, no coś ty. Z nieba nam spadasz i takie pytania zadajesz. Czy ktoś w razie czego mógłby ugadać z Zulugulę i podrzucić szczeniaka dla Martyny na trasę W-wa - Katowice? Martna, czy mogłabyś odebrać szczeniaka w Sosnowcu? Reno, dzięki za propozycję podwózki szczeniaków do W-wy. Byłoby super. Maszkaja, witaj cioteczko z okolic! :loveu: Dziekuję za propozycję![/quote] Czyli podsumowując.... Maszkaja weźmie szczeniaka. :) GameBoy weźmie dwa na dt. Reno może je zawieźć. Ciotko Reno, ile za przyjemność transportu sobie życzysz? Ostatni szczeniak jedzie do Martyny. Może zawiezie go Zulugula. Napisałam już pw. Zostaje jedna kwestia... Zuziu, czy dasz radę podrzucić szczeniaka na trasę W-wa Katowice jutro?
  22. GameBoy, oczywiście, że bierzemy. Też pytanie. Ciotka, no coś ty. Z nieba nam spadasz i takie pytania zadajesz. Czy ktoś w razie czego mógłby ugadać z Zulugulę i podrzucić szczeniaka dla Martyny na trasę W-wa - Katowice? Martna, czy mogłabyś odebrać szczeniaka w Sosnowcu? Reno, dzięki za propozycję podwózki szczeniaków do W-wy. Byłoby super. Maszkaja, witaj cioteczko z okolic! :loveu: Dziekuję za propozycję!
  23. Słuchajcie, może wy pomożecie, bo ja nie mam już siły. Andzia niedawno skończyła 11 m-cy. Jest więc już dużą dziewczynką. Zachowuje się jednak karygodnie. Codziennie, gdy wychodzę do pracy, ona wyje przez 8 godzin, skacze na drzwi, szczeka, załatwia się w domu, zrzuca rzeczy w wieszaków w przedpokoju i tarza je w moczu. Wczoraj nawet wygryzła dziurę w podłodze w przedpokoju i czeka nas zmiana wykładziny. Nie pisałam o tym wcześniej, bo miałam jeszcze pomysły, jak z tym walczyć. Teraz już nie mam. :-( Najpierw kupiłam klatkę, przyzwyczaiłam Andzie do klatki, ale to, co ona tam robiła, przechodziło najśmielsze oczekiwania. Pogryzła fotel, który znajdował się obok klatki, pogryzła x posłań i misek, które jej wkładałam do klatki. Właściwie codziennie coś było kompletnie pogryzione. A co najgorsze, ona tam się załatwiała, a potem te miski i posłania tarzała w odchodach. Gdy przychodziłam, dom śmierdział niemiłosiernie, a pies był codziennie kąpany. Więc miesiąc temu uznałam, że zrezygnuję z klatki, bo może to zamknięcie tak na Andzią działa. No i jest gorzej. Andzia sika codzienie w domu, gdy mnie nie ma. Poza tym wygryzła dziurę w wykładzinie w przedpokoju. Odgryzła obicie ściany. Pogryzła taboret i dwa swoje łóżka. Przegryzła kabel od telefonu i wygryzła dziurę w rogu ściany. Nie mam już siły. Codziennie jest gorzej. Sąsiedzi się skarżą, że ta małpa całe dnie wyje. Ja zostawiam jej zajęcia. Jakiej kule smakule, karton do pogryzienia, nowe zabawki, rozsypuję suche po mieszkaniu, aby się zajęła wyszukiwaniem i wyjadanie. A potem wracam. Suche nietknięte. Posłanie wyniesione, pogryzione i umoczone w moczu. Ciuchy pourywane z wieszaków i całe w moczu. Zabawki nie ruszone, bo przecież są ciekawsze zajęcia. :angryy: A do tego wszystkiego Andzia zaczęła ponad miesiąc temu sikać w nocy. Po prostu wstaje, idzie, sika w kuchni i wraca, jakby nigdy nic. Przecież, jak może tam sikać, gdy mnie nie ma, dlaczego nie w nocy. No i zrobiła sobie toaletę z kuchni. Przecież tak nie może być. Wstyd zaprosić kogokolwiek do domu. Ja po pracy siedzę, jak w więzieniu, bo przecież nigdzie nie mogę pójść, bo ta małpa będzie wyła i znowu coś pogryzie. Imprezy odpadają. Do znajomych nie zawsze mogę psa zabrać, więc w ogóle do nich nie chodzę. Próbowałam już następujących rzeczy. Najpierw okazywałam obojętność, jak wracałam. Nie patrzyłam na nią, nie witałam się z nią. Nie pomogło. Potem zaczęłam krzyczeć. Nie skutkowało. Zabierałam miski i zestawiałam tylko na posiłek, to pogryzła miskę od wody, bo innej nie miała. Zaczęłam chodzić z nią na treningi flyball i frisbee, aby miała dużo ruchu. Nie pomaga. Codziennie funduję jej jeden długaśny spacer połączony z zabawą, aby się wybiegała i wybawiła. Nie działa. Czy pójdzie na taki spacer, czy nie (bo pada), niszczy tak samo. Nie dawałam jedzenia po 20, aby nie siusiała w nocy. Nie pomaga i tak sika. Wszystko jedno, czy ostatni spacer jest o 22, czy o 1 w nocy i tak jest nalane. Właściciel mieszkania jest wściekły. Powiedział, że jak się Andzia nie uspokoi, mam ją przywiązywać i zostawiać w kagańcu, żeby nie gryzła i nie wyła. Miałam wiele psów. Wszystkie, jako szczeniaki gryzły i siusiały w domu. Ale wszystkie mając około 6 m-cy zostawały juz spokojnie same i grzecznie spały, gdy mnie nie było lub bawiły się zabawkami. Najlepsze jest to, że gdy jestem w domu, Andzia przesypia 8 godzin. Spokojnie wytrzymuje. Nie siusia. Nie niszczy. Nawet nie szczeknie. A wystarczy, że pójdę do sklepu, zaraz jest się drze. Nie mam już siły. :-( Jeśli ktoś z was ma jakiś pomysł, piszcie, bo ja nie wiem kompletnie co zrobić.
×
×
  • Create New...