Jump to content
Dogomania

Eva

Members
  • Posts

    389
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Eva

  1. Hakitko, Jesteś Wielka i bardzo, bardzo Kochana:loveu: :loveu: :loveu: . I bazarek i allegro zrobiłaś super. Miejmy nadzieję, że się uda!!!!!!!!:smilecol:
  2. Kochani !!!! A co tu tak cicho??? Ja wiem, że upał, ale naszym biedakom daje się on odczuć jeszcze bardziej. Nasze Mc. Gaywery ( jak ich nazywa Pani Ewa) siedzą biedne w dusznym, zamkniętym pomieszczeniu. Proszę pomóżcie znależć dla nich domek !!!:placz: Ja wiem, że sezon urlopowy w pełni. Właśnie mam nowy problem. Dowiedziałam się, że w niedzielę gdy byłam u naszych psiaków ktoś wyrzucił z samochodu małego rudego pieska. Dzisiaj tylko mi mignął, ale nie mogłam go znależć. Spróbuję jutro. Może ktoś ma pomysł..... kto by go przygarnął???? Hakitko a co z bazarkiem??? Jeśli jeszcze możesz myśleć w tym skwarze??? Ach, nie powiedziałam jeszcze najważniejszego:PAULINKA to WSPANIAŁA DZIEWCZYNA i ma cudownych , mądrych przyjaciół. I tylko dzięki nim cała akcja niedzielna się udała. Paulinko dziękuję Ci:loveu: . Mam nadzieję, że zrobimy za jakiś czas podobną akcję. I znowu znajdą się dobrzy ludzie, którzy pomogą.....
  3. Hakitko:loveu: Możesz do mnie. Mail znasz. Mogę podać jeszcze kom. 602- 58-69-58. Dziękiuję Ci za pomoc i zainteresowanie sprawą naszych podopiecznych:lol: . Wczoraj wieczorem dowiedziałam się, że znowu uciekły przez uchylone okno. Ale są już znowu na miejscu. Mc. Gaywer będzie niedługo kastrowany i wtedy może skończą się ucieczki. Poza tym musimy znależć mu domek taki żeby był z ludźmi w mieszkaniu, bo on jest bardzo towarzyski i nie będzie siedział na podwórzu. Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam.
  4. Tak. Darów było dużo. Pojechało trzy samochody. W tym jeden bus. Co do szczegółowej relacji to dziś nie dam rady. Za dużo myśli, uczuć i kłębiących się refleksji. Muszę to ogarnąć i uporządkować. Jedno wiem na pewno : trzeba zrobić wszystko co w naszej mocy, aby szukać nowych, kochających domków dla tych biedaków i aby edukować nasze "prymitywne" ( przepraszma za słowo) społeczeństwo, że zwierze to istota żywa, a nie pluszowa zabawka ze sklepu i nie wolno ich w nieskończoność rozmnażać, bo dziecko lubi bawić się małym pieskiem lub kotkiem. Dopóki ludzie tego nie zrozumieją zawsze będą przepełnione schroniska, stada bezpańskich , glodnych psów i kotów wmiastach i co najgorsze na wsiach. To moje refleksje na gorąco. Poza tym w przytulisku koniecznie potrzebni są wolontariusze do pomocy przy zwierzaczkach. Szczególnie przy wyprowadzaniu i pieszczotach. Pani Ewa nie da rady dać każdemu choć małej porcji pieszczot. A one tak bardzo tego pragną. Chyba za tym najbardziej tęsknią. Pozdrawim. Jutro postaram się napisać o naszym Duecie. Jest mi smutno....:placz:
  5. Pomimo wielu kłopotów, szczególnie z dużym samochodem do transportu, już dzisiaj jedziemy do naszych psiaków z darami. Niestety nie możemy zabrać wszystkiego. Może ktoś ma możliwość pomóc w załatwieniu na któryś dowolny dzień większego samochodu??????:???:
  6. Teraz zajrzałam na bazarki i już wiem o co chodzi. Pomyslę i poszukam przedmiotów. O , wlaśnie moja córcia podrzuciła pomysł: jej suknia ( gorset i spódnica) ze studniówki. Jak mam przekazać zdjecie?? Co do historii naszego Duetu ( Mc. Gaywera i Rudasia): Pojawiły się w naszej okolicy co najmniej kilka miesięcy temu. Skąd przyszły, nikt nie wie. Była z nimi jeszcze młoda sunia. Ja jej nie widziałam, ale Paulinka znalazła jej szybko nowy domek. Pozostali nasi Chłopcy. Dobrzy ludzie ich dokarmiali. Źli , niestety, robili co mogli, aby utrudnić im życie. Młodzi zmotoryzowani ( motorynki, rowery itp.) starali się najechać na śpiące na trawniku psy. Stąd wzięło się to , że psiaki zaczęły latać za wszystkim co ma koła. Nie robiły krzywdy, ale niektórym porządnie napędziły strachu. Wtedy to niektórzy zgłosili to na policję i do urzędu miasta. Któregoś dnia przyjechał " łapacz" i stało się..... Mc. Gaywer , jako bardziej ufny został złapany i zawieziony w najgorsze miejsce z możliwyc...... do Wołomina. Tam następnego dnia miał być uśpiony. Tam tak sie dzieje i wszyscy o tym wiedzą. Jednak tym razem instynkt samozachowawczy i umiejętność otwierania wszystkich zabezpieczeń przez Mc. Gaywera bardzo sie przydały. Jeszcze tej samej nocy psiak uciekł i tym samym uratował sobie życie. W tym czasie Rudy bardzo tęsknił i smutny, samotny snuł sie po okolicy. Ja z moją córką szukałyśmy w okolicy Mc. Gaywera. Myślałyśmy, że wpadł pod samochód lub ktoś mu zrobił krzywdę. Niestety nigdzie go nie było. Minęły dwa dni. I oto stał się cud. Jestem na ulicy, koło mnie stoi Rudy i widzimy jak biegnie Mc. Gaywer. Radośc przywitania trudno opisać. Szczekanie, piski, mruczenie, machanie ogonami i radosne podskoki. Aż miło było patrzeć. W tamtej chwili ja jeszcze nie wiedziałam, że Mc. Gaywer samotnie pokonal ponad 20 km. po ruchliwych i bardzo niebezpiecznych drogach. Po kilku dniach ( tuż przed Bożym Ciałem), znowu zjawił się ten "łapacz". Na szczęście zobaczyłam to i wyciągnęłam Mc. Gaywra z klatki samochodu. Wtedy to dowiedziałam się, że psiak juz raz był wywieziony i uciekł. Uprosiłam faceta, aby oddał mi psy. Obiecałam, że zrobię u siebie boks i zatrzymam psy. Powiedziałam , że w ciągu dwóch dni będzie boks. W momencie gdy przyjechali pracownicy do budowy boksu i wnosili materiały, podjechała policja z pracownicą urzędu miasta . Zrobili mi awanturę, że otwarta furtka i psy latają przed nią. Tłumaczę, że wnoszą materiały i zaraz będzie wszystko zamknięte i psy będą miały boks. A oni dalej z pretensjami. W końcu się wkurzyłam , zamknęłam im furtkę przed nosem i odeszłam w głąb ogrodu. Nie mieli innego wyjścia, musieli odjechać. Psy dostały piękny boks. Lecz były w nim 10 minut i wyszły. Potem kilkakrotnie były robione różne wzmocnienia i uszczelnienia, lecz wszystko napróżno. Pokonywały każde zabezpieczenie. W rezultacie umieściłam je w gospodarczym pomieszczeniu w domu, ale każde wypuszczenie na spacer kończyło się ucieczką. Po kilku lub kilkunasu minutach wracały i wesoło szczekając prosiły o wpuszczenie i pieszczoty. Niestety znowu ktoś zadzwonił na policję, a oni dostali ,podobno, pozwolenie na odstrzał. Nie było wyjścia i ku mojemu wielkiemu smutkowi musiały trafić do przytuliska. Nie śpią już na tapczaniku, jak u mnie, ale są bezpieczniejsze. Choć i u Pani Ewy już uciekają. Poza tą jedyną wadą ( włóczęgostwem) są cudowne, kochane, przymilne i bardzo przyjazne. Lubią być w domu i cały czas z ludźmi. Ciszą się gdy są w centrum zainteresowania. Dlatego Mc. Gaywer przeżył szok , gdy zobaczył w przytulisku tyle innych psiaków. Smutno mi bez nich i bardzo czekam na niedzielne spotkanie. I tak kończy się dotychczasowa historia naszego DUETU.
  7. Zaproponuj coś , bo ja jestem tu nowa i nie bardzo się na tym znam. A bardzo bym chciała, aby moi podopieczni znaleźli bezpieczny, kochający dom. Niestety u mnie pozwalali sobie na ucieczki i choć bardzo szybko wracali ( na gwizdnięcie) to było to dla nich niebezpieczne. Bardzo za nimi tęsknię i nie mogę doczekać się spotkania.
  8. Tak. Piątek w godzinach wieczornych jestem w domu. Zapraszam i pozdrawiam.
  9. Albo u Paulinki pod 15 lub u mnie pod 35. Dziękuję. Ja od 13.00 będę jeździła po okolicy i zbierała dary. Tak więc przed 13.00 lub sporo później. Ewentualnie kontakt na kom.
  10. Tak. W sobotę zbieramy dary, a w niedzielę jedziemy do naszych psiaków :loveu: . Jutro mam obiecany makaron, jako pomoc z rodzinnego domu dziecka:calus: :multi: .l Dziękuję!!!! Poza tym jutro będę w hurtowni po jedzonko. Widzę, że tylko mogę dysponować kwotą, którą wyłożę sama. Choć jest mi naprawdę bardzo ciężko trochę kupię, bo Pani Ewa mówiła, że jedzenia jest dość mało i cały czas są potrzeby. DOGOMANIACY bardzo proszę o wsparcie naszej akcji czynem, a nie tylko ciepłymi słowami ( choć i to jest potrzebne), ale nasze psiaki tym się nie najedzą. Pozdrawiam EVA
  11. Niestety fabryka makaronu jyż od kilku miesięcy nie istnieje. Dowiedziałam się, że mieli kilka ton makaronu na oddanie i nikt nie chciał wziąć. Wreszcie trafił do hodowcy trzody. Jednak mam obiecane jakieś jedzonko dla naszych milusińskich, ale szczegóły mam poznać jutro. Ogłosiłam zbiórkę różnych artykułów potrzebnych w schronisku. Są pierwsze efekty. Kto może pomóc prosimy z Paulinką o kontakt. A oto najnowsze wiadomości o psiakach. Mc Gaywer i Rudasio są zamknięte w letniej kuchni, bo każde zabezpieczenie boksu pokonują. Wychodzą tylko na spacery. Pani Ewa zaczęła uczyć Mc Gaywera chodzić na smyczy, ale podobno ze słabym efektem. Miejmy nadzieję, że będzie lepiej.:Dog_run:
  12. Dzięki. Jutro podjadę do fabryki makaronu. Może uda się coś taniej zalatwić. I do zaprzyjażnionej hurtowni z jedzonkiem. Pani Ewa sugruje kupno karmy Puffi z Biedronki. Podobno tanie i dobre. Oprócz tego mam dużą zamrażarkę , stare fotele i inne drobiazgi, które mogą się przydać. Paulina ma budę. Szukamy transportu - dużego samochodu. A może z hakiem. Ja mam przyczepę.
  13. Ja planuję na przyszły tydzień zebrać trochę jedzonka, kocy , garnków ( to są bieżące potrzeby) i pojechać na miejsce. Bardzo tęsknię za psiakami, bo to u mnie one przebywały od 6 czerwca. I żeby nie te ich ucieczki przez ogrodzenie ( niestety niezbyt szczelne) może by i zostały na stałe. Ale w tej sytuacji bałam się , że zostaną złapane i uśpione w Wołominie. I tak Mc Gaywer już raz uciekł z Wołomina. Po dwóch dniach wrócił. Kochani one są cudowne. Postarajmy się poszukać im ciepłego DOMKU!!!!
  14. Niestety, radość była przedwczesna. Dwa pieski nadal szukają domku. Tymczasowo przebywają w przytulisku. ale pragną dobrego, ciepłego domeczku. Pomóżmy im !!! One tyle już wycierpiały.
×
×
  • Create New...