-
Posts
1525 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by AjriszZona
-
a czy można uznać ze gwizdek jest innym haslem?
-
Galeria białasa argentyńskiego Bazyla :) Oraz Meli nieogara ;)
AjriszZona replied to maciaszek's topic in Galeria
o jakbym widziala Irish, wygryzanie oczek, pozbawianie glowy...ale jednego pluszaka ma jak smoczek, nie rozstaje sie z nim, ostatnio tylko go troche pozszywalam:) piekny pies pozdrowienia -
czy na egzaminie PT do przywolania psa można użyć gwizdka jako komende 'do mnie'?
-
ktos tu mowil o dr Aleksiewiczu z Siemianowic (provet), chcialabym opisać co zrobil z moim kotem:( i dlatego go nie polecam a wręcz odradzam przeprowadzał operację z powodu ropomacicza. Kolejny weterynarz do któego trafił krwawiący kot wkrótce po zabiegu stwierdził, że nie rozumie zamiaru Aleksiewicza, kot miał w brzuchu niepotrzebne nacięcia, 'jatke' jak to określoił weetrynarz. Dodatkowo zakażenie w całym brzuchu - kot przebywający parę dni w provecie, nie dostał nic osłonowego. musiał mieć założone 20 nierozpuszczalnych szwów w brzuchu i nie wiadomo było czy przeżyje z powodu osłabienia. Po paru dniach musiał pzrejść kolejną operację z powodu uszkodzenia łapy w klatce provetu - miał amputowany pazór. Nikt w provecie nie zauważył, że dzieje się coś z łapą, dopiero odwiedzający zobaczyli że jest powiększona. Kot na szczęście przeżył trzecią operację i zdrowieje, ale nie musiało to być konieczne:( nie potrafie zrozumieć dlaczego operacja byłą tak przeprowadzona, dlaczego kotu nie zapewniono opieki za którą im zapłacono:(
-
była o tym mowa w [COLOR=#323232][B]USTAWA z dnia 18 grudnia 2003 r. [/B][/COLOR][COLOR=#323232][B]o zakładach leczniczych dla zwierząt[/B] w [/COLOR][COLOR=#323232]Art. 28. [/COLOR] [COLOR=#323232]więc jeśli do sądu to nie powinno być chyba problemu[/COLOR]
-
z tego co czytałam w ustawach weterynarz powinien mieć udokumentowaną historię choroby, ale stanowi ona tajemnicę i może być udostępniana min sądowi oraz w celach naukowych
-
dodam jeszcze, że kot będzie miał trzecia operacje (trzecia narkoza:( ), okazło się, że uszkodził sobie łapę będąc w klatce w klinice pierwszego weterynarza, czyli widać pod jaka opieką niestety nie jestem właścicielem tego kota i tylko pomagam więc sama nie mogę nic zdziałać:( jak można uzyskać u weterynarza opis zdrowia kota, jeśli on nie chce go wydać z podpisem własnym?
-
u nas w parku paru ludzi używało gwizdki i też się zastanawiam czy Irish by nie zareagowała na inny gwizdek mimo, że na pewno różnią się trochę tonem, uczę ją przychodzenia na dwa gwizdki bo zauwazyłam że w okolicy gwiżdżą jeden raz. ale na razie tylko na lince. myślę, że może zadziałać gdy przywoła go inna osoba, na przykład gdy ktoś z rodziny mówi 'Irish do mnie', to tak samo przychodzi więc z gwizdkiem może być podobnie chociaż jeszcze nie miałam okazji sprawdzić ps. czy na PT musi być tylko komenda słowna? czy raczej nie można użyc gwizdka, gdyby pies przybiegał i siadał przede mną blisko?
-
a czy teraz na spacerach nie póbuje polować na koty?
-
nie za każdym razem są agresywne, zanim się tu przeprowadziłyśmy, Irish bawiła się często z dwoma amstafami i mogę powiedzieć, że mało jest psów z którymi tak dobrze by się dogadywała (cokolwiek to znaczy, chodzi mi o podobny sposób zabawy, bez agresji). znałam właścicieli i dlatego czasami razem spędzały czas, bo na spacerach nie bawi się z psami ale ze mną. na jeden krótki spacer musiałuśmy znowu wyjść na obroży i zauważyłam różnicę, chciała ciągnąć na wszystkie strony Nie wiem też, czy tylko na poranne spacery nie brać jednak 8m flexi kiedy pies tak usilnie szuka dobrego miejsca i nie skupia się na niczym innym. Wtedy właśnie próbuje ciągnąć najbardziej, a kiedy jesteśmy u znajomych mających ogród i idzie rano luzem, to widzę jak wręcz pędzi zataczając kółka:)
-
tak to rozumiem bo napisalas ze nie ciagnie, tak jakby w ogole juz przestal ciagnac:) w przedszkolu do ktorego niestety chodzilysmy troche zalecali uzywanie dlawika. przyszlam tam pelna najlepszych mysli po przeczytaniu ksiazek mnichow z New Skete, z obroza zaciskowa ale calkowicie materialowa, a w przedszkolu glosili ze musi byc metalowa zeby pies slyszal ten dzwiek. nam metalowa w nauce nie pomogla i na szczescie uzywalysmy ja krotko. dodam jeszcze ze ja naszej materialowej uzywalam bardzo delikatnie w tamtym czasie, zeby tylko pies zwrocil uwage, lekkie posiagniecie, a tam na metalowej to tak trzasli tymi psami, zarzucali nimi na sznurku, ze mnie to przerazilo i zrezygnowalam WŁADCZYNI dlaczego sensowniejszym?
-
niedawno nauczyłam Irish zamykać szuflady nosem, na różnych wysokościach - od takiej przy ziemi, do takiej ze musi stanąć na tylnych łapach, od razu nauczyła się zamykać szafki
-
też mnie to zastanawia jak to możliwe.... po spacerach w ostatnich dniach stwierdzam, ze jednym z problemów związanych z ciągnięciem w naszym przypadku było to, że za mało mówiłam do psa. Teraz cały czas do niego mówię na spacerze i trzyma się bliżej mnie i zerka co chwile na mnie. może nie był to problem gdy luźna smycz miała być bez komendy, ale jest to na pewno rozwiązanie:)
-
wiem, ze wybór mniejszego zła nie jest dobry bo to zawsze zło. Oni twierdzą, że postępują dobrze, na tej zasadzie, że mieli tyle psów i każdy jadł resztki ze stołu i nie chorował to i temu się nic nie stanie, podobnie jest w innych kwestiach. Dawałam im ulotki o szkoleniu, zastanawiali się nad indywidualnym przez moment ale stwierdzili że nie mają czasu a poza tym, że psu się to nie należy:/ przez ponad 2 lata jak ich znam widzę, że nie zmienią myślenia, w czasie rozmowy przytakują, uśmiechają się, ale wiedzą swoje cóż, będę ćwiczyła z ich psem przy każdej okazji może w końcu się zastanowią, że kolczatka to nie konieczność. nie wierzę, że rozpoczną szkolenie.
-
nie jest na łańcuchu, jest szczepiony, odrobaczany, niewychudzony, czasami ma jakąś zabawkę, którą musi bawić się sam, nie siedzi w kojcu 24h/dobe W tym momencie kiedy wiem, że nie będą go wyprowadzać na zwykłej obroży zastanawia mnie tylko jaki wybór wśród wszystich złych jest dla psa najmniej szkodliwy - kolczatka, halti czy easy walk czy jeszcze coś innego i który zrobi najmniej szkód przy stotowaniu o którym mało się wie
-
ja mówiłam im wiele razy, często do nich przyjezdzam na parę dni z Irish, pokazuję, opowiadam o szkoleniach, ale oni mają inną mentalność. Już to że wchodze z Irish do ich domu to jest osiągnięcie bo mówią, że miejsce psa jest na zewnątrz. Też nie wiem po co im pies, zawsze mieli jakiegoś. Powinni raczej pomyśleć o alarmie:/ i te ich narzekania, że pies pogdyzł meble ogrodowe, że zjada kwiatki, że ucieka przez bramę... a co ma robić jak nie ma żadnego zajęcia:/ o karmieniu już nie wspomnę.:( jeśli poszukam nowego domu dla psa, wezmą kolejnego i będzie miał taki sam los. Jedyne co mogę robić to bawię się z nim i próbuję trochę uczyć gdy tam jestem, puszczam go z Irish zeby sie pobawił. Kolczatkę też kupią nową, mimo że sprawdziłam ze potrafi chodzić bez niej gdy mu się okaże trochę zainteresowania. On piszczy gdy go ciagną na niej. Ale gdy odchodzę jest jeszcze bardziej smutny:(
-
zastanawiam sie co jst najlepsze dla psa mieszkajacego w kojcu/ogrodzie ktory bardzo rzadko wychodzi na spacery, nie byl i nie bedzie szkolony, socjalizowny, ma nie wystarczajaca ilość kontaktu z człowiekiem i waży ponad 50 kg. Obecnie chodzi na kolczatce bo oczywiście ciagnie na smyczy jako że nikt nigdy go niczego nie uczył. (jest to pies znajomych, do ktorych nie przemawia nic, mimo ze probowalam) sugerowalam im nauke zeby sie pozbyc kolczatki. Zapinalam go na sama obroze i pokazywalam ze potrafi. Jest tak spragniony kontaktu czlowiekiem ze gdy sie go glaszcze to nie odkleja sie od nogi na spacerze i nic go nie interesuje, gdy sie nie glaszcze ale mowi przy zmianie kierunku, to idzie na luznej smyczy. Oni go jednak nie glaszcza, nie mowia i wyprowadzaja na kolczatce. Zastanawialam sie czy im nie powiedziec o halti ale boje sie ze zrobi to wiecej szkod przy niewlasciwym stosowaniu. zreszta kolczatki pewnie tez niestosuja wlasicwie. Czy jest sens wprowadzania czegos innego niz kolczatka, jezeli nikt nie bedzie z nim pracowal nad posluszenstwem? dodam ze suka ma 1,5 roku i jesty mieszancem bernardyna z kaukazem
-
nagradzam teraz Irish przez podejscie na luznej smyczy do drzewa/slupa. Mamy taki park gdzie jest tego pelno co 2 metry, ona musi obwachac wszystko, wiec zatrzymujemy sie i zawracamy tak dlugo az dojdzie bez wyrywania do przodu, co szybko zalapuje. albo gdy przyjdzie pies, ona koniecznie chce powachac jego droge wiec tez to bedzie nagroda. dzisiaj na powannym spacerze pierwszy raz nie wystrzelila do przodu od drzwi, ale w miare spokojnie przeszlysmy na trawnik:) a w domu cwiczymy do rzuconej zabawki i do miski z jedzeniem. Dzisiaj zaryzykowalam te cwiczenia bez smyczy. polozylam miske z kurczakiem na miejscu i powiedzialam Irish idziemy i poszlysmy na drugi koniec domu. Przy nodze doslzysmy do kuchni, w kuchni zatrzymywalam sie co pare krokow, Irish caly czas przy nodze, siadala przy zatrzymaniu i mnie nie wyprzedzila:)
-
[quote name='prittstick08']tina_p- chyba miałas na myśli chodzenie przy nodze sportowe i jak przejsc ze sportoweggo do na luźnej smyczy. Cóż- ja nie wiem jak. Tzn ja czasem to robię. Np w bardzo zatłoczonym miejscu, kiedy suka nagle zaczyna mnie za często wyprzedzac, bo rozprasza ją takie otoczenie, to zaczynam stukac językiem o podniebienie, co jest komenda na chodzneie sportowe i idziemy tak kilka metrów (wiem, że to niebezpieczne, ale na razie się nie rozbiłysmy jeszcze). to sprawia, że po przejściu suka jest na mnie bardziej skupiona, a chcę żeby tak było po to żeby pilnowała mnie jak idziemy razem, żeby miała świadomośc, że na ulicy, na smyczy idziemy razem, obok siebie, ze sobą. To działa na ten czas, dopuki nie rozbi sie mniej ludzi, bo suka idac zaraz po tym sportowym na luźnej smyczy co jakis zcas na mnie patrzy, jakby upewniała sie, że wszystko w porządku, że jestem. Ale nie wiem jak "przejśc" od jednego do drugiego. Po prostu jakos tak, nagradzam ją za to przejscie smakołykiem, pogłaszcze bez zatzrymywania się i nie wydaje na nowo komendy, tylko mówie noga i idziemy dalej. [/quote] czyli jak przejdziecie parę metrów przy nodze sportowo, to później komenda na to luźniejsze chodzenie przy nodze? jeżeli nie klikam na luźną smyczy to od początku mówić jakąś komendę, któej jeszcze nie zna gdy przechodzimy ze sportowego, żeby ją poznała w ten sposób?
-
[quote name='WŁADCZYNI'] oglądałaś może DD TVN z labem niszczącym? Takie przekonania jak tamtej rodzinki że kupując laba liczyli na wyszkolonego psa są częstę. dodanie do tego braku ruchu, braku szkolenia i mamy postrach parku i niechęć ludzi. Nie twierdzę że każdy lab jest taki, czy wogóle każdy retriver, ale ja czuję że to nie jest pies dla mnie. Źle by nam było razem. [/quote] ale ja nie liczyłam na wyszkolonego psa, byłam świadoma pracy jaka mnie będzie czekać i podjęłam sie tego z własnej woli i z przyjemnością;) a jeżeli takie zachowanie jak opisałaś to kwestia wychowania więc nie musi być ono kryterium przy wyborze psa jeśli człowiek się nastawia na jego szkolenie:)
-
życze żeby szkolenie było udane:) ja nie znalazłam odpowiedniego, w razie potrzeby będę szukać szkoleniowca na zajęcia indywidualne
-
[quote name='prittstick08']może na razie zamista uczenia chodzenia na luźnej smyczy pocwicz bardzo intensywnie skupianie sie na Tobie kiedy jestescie poza domem. To jest czesty problem, właściwie to jest normalne, że pies super skupia sie w domu, a na dworzu już nie. [/quote] ćwiczę skupianie się w domu, na dworze też i robimy postępy. Na spacerze Irish chodzi teraz na 2m i gdy widzę, że jest czymś zainteresowana, zamierza pójść w innym kierunku, mówię jej - Irish, idziemy. Od początku mówiłam jej tak, gdy ruszałyśmy z siadu i zauważyłam, że w większości przypadków zawraca wtedy i podchodzi do mnie. ograniczam w ten sposób ciagnięcie, ale zastanawiam się, czy takie mówienie jest dobre w momencie gdy nieciagnięcie ma stac się faktem a nie komendą. Dobre jest na pewno o tyle, że skuteczne Jeżeli dla psa latwiejsze jest chodzenie przy nodze niesportowe niż niż na luźnej smyczy, to może skupić się teraz tylko na tym, żeby opanowała to super i jak będzie chciała pociągnąć to dać jej komendę noga? tylko jak wtedy przejść do luźnej smyczy Byłyśmy dzisiaj w klinice korzystając z braku psów w poczekalni nie założyłam jej halti i obeszło się bez ciągnięcia:)
-
[quote name='WŁADCZYNI']jak skacze po mnie lab, a właściciel idzie obok i rzuca coś w stylu "jak słooodko" to tak to jestbrak wychowania. Żadna inna rasa mnie tak nie obskakiwała, ani nie próbowała dręczyc mojej suczki. Dziwnym trafem na prosbę o odwołanie zawsze słyszę "ale ja go teraz nie odwołam"/"on chce się tylko bawić" nie powiem trafia mnie coś wtedy. I wcale nie jest dla mnie słodkie kilkadziesiąt kilo obcego,ubłocononego psa które się na mnie pakuje, a właściciel zero reakcji bo przecież piesek nieagresywny. (...) Dla mnie wielu posiadaczy labów to ludzie którzy liczyli na mądrego,niekłopotliwego psa, nic z nim nie robią i uważają że wszyscy powinni je kochać -fuj! [/quote] ja nie pozwalam Irish podchodzić do obcych ludzi a już na pewno na nich skakać, ale wiem też że jeszcze nie jest całkiem oduczona i mogłaby skoczyc. Gdy ktoś obcy chce się przywitać z psem, również nie pozwalam bo wiem, że nie będzie współpracował w oduczaniu skakania. Często wtedy mówię - nie bo skoczy (tak w skrócie żeby człowiekowi nie tłumaczyć) najbardziej wtedy denerwująca odpowiedź - ale to nic nie szkodzi, też mam psa i wiem że skaczą:angryy: odchodzę dodam że Irish bawiła się często z dziećmi znajomych i w stosunku do dzieci nigdy nie miała odruchu żeby skoczyć na mądrego psa liczyłam, ale na pewno nie na niekłopotliwego i dużo robię od początku żeby nie pojawiały się problemy, nie uważam też ż wszyscy powinni go kochać, głaskać akceptować skakanie itd Czyli nie wszyscy włąściciele tacy są Dodam jeszcze że coś jest w tym zdaniu które powiedział mi pewien właściciel labka, że woli się bać o czyjeś pobrudzone ubranie niż o pogryzione dziecko. Ale to wszystko kwestia wychowania [quote name='prittstick08']a i co do wielkiej miłości do świata- mnie tez to denerwuje, ale każdy pies (odpowiednio prowadzony) z tego wyrośnie. Przynajmniej w jakims duzym stopniu.[/quote] nie wiem czy wyrośnie, a może po prostu gdy będzie całkiem posłuszny to tą miłość bedzie można 'kontrolować', a raczej jej okazywanie [quote name='prittstick08']stała się bardzo niezależna wobec innych psów, nie lubi się już bawic, nawet- z czego jestem bardzo dumna- umie sie odgryzac, powiedzec innemu psu że cos jej sie nie podoba i postawic na swoim.[/quote] Irish wbrew pozorom też potrafi czasami się odgryźć, raz wybiegł prosto na nas nagle duży pies pogoniła go warcząc. Czasami w zabawie gdy jakiś pies jest za bardzo natrętny też potrafi go odpędzić
-
czyli 'entuzjazm, miłość do całego świata, brak dystansu' to brak wychowania? też nie uważam że nacisk na nos pomaga, ale jezeli wezmę obrożę zwykłą albo szelki to na tak małej powierzchni na sliskich kafelkach kliniki pociągnie mnie za soba, a o to też nie chodzi. To jest tylko parę minut przed i po badaniu, a za drzwiami od razu sciągam:)
-
WŁADCZYNI troche schodząc z tematu - czy aportera dlatego nie bo nie jest cięty i zawzięty?;) chociaż zacięty to czasem bywa mój drugi dzień ćwiczymy w domu chodzenie na luźnej, na spacerze szelki. ale jutro gdy pojedziemy na kontrole do kliniki, to w ciasnym pomieszczeniu poczekalni pełnym psów nie widzę jak na razie innego rozwiązania niż halti...