Jump to content
Dogomania

KrystynaS

Members
  • Posts

    5940
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by KrystynaS

  1. Agat, Aska to co zrobiłyście dla Feniksa jest nie do przecenienia, musiałyście o zrobić po prostu. Impulsem który wyzwolił te reakcje było zwykłe zdjęcie które zrobiła Alaskan. A teraz mari kontynuuje dzieło.
  2. Obawiałam się tu wejść jest lepiej, oczy patrzą bystrzej, chyba też lepiej stoi, bardziej wyprostowany albo mi się wydaje. Może już go nie boli brzuch, może to całe dziadostwo usunął. Feniks piesku ale byliśmy przerażeni
  3. Gdyby Aska brawurowo nie najechała schroniska, gdyby nie trafił do mari to za kilkanaście godzin prawdopodobnie nie byłoby już Feniksa. Ale jak on przetrwał tyle lat takiego koszmaru. Może wcześniej też były podobne zdarzenia zdrowotne tylko wtedy nikt mu nie udzielił pomocy. Siła tego psa jest dla mnie niepojęta.
  4. Na pewno ktoś przeczyta, popatrzy i zadzwoni, a Ty agat porozmawiasz, odpytasz i postanowisz. Czekamy na dzwoniące telefony. Pongo bardzo ładnie się zaprezentował
  5. Myślę, że jak spacer to idzie cały boks, wszyscy, nie wybiórczo. Wtedy będzie względny spokój w boksie, bo jak "lepszy" wraca ze spaceru, to "gorszy" który nie wyszedł może go zaatakować. Wiem do tego trzeba wielu wolontariuszy w jednym czasie. Mówcie co chcecie ale mnie przykro patrzeć na zestawienie zdjęć pojedynczych boksów i boksów ogólnych. Jedne tu, drugie tu, na jakiej zasadzie ta segregacja. To schronisko powinno przejść metamorfozę i to dużą.
  6. Bardzo ładne te kojce i tak zadbany teren wokół. Ciekawe jakie są kryteria umieszczania psów w boksach ogólnych lub kojcach. Szkoda, że nie ma tak w całym schronisku, boks Amberka, Pongo, Kokosa to że tak powiem inny świat. Piękne kojce.
  7. Tolu dziękuję z wyjaśnienie, nadal nie rozumiem nie Twojego wyjaśnienia tylko podejścia do sprawy. Podpisuję się pod tym zdaniem. Powiem czemu - kilka lat temu odwiedzałam suczkę w schronisku (teraz ma dom), wyprowadzałam ją na spacer. Jednego dnia gdy przyszłam i chciałam iść z nią na spacer pracownica popatrzyła zakłopotana. Pytam co się dzieje a ona mówi, że w tej chwili nie ma wolnego wolontariusza żeby wyszedł z drugim psem tym z którym mieszkała w boksie. Ta moja suczka była młoda, silna, duża (ok. 30 kg) i idąc z nią nie dałabym rady prowadzić drugiego psa mniej więcej tej samej wielkości. Ale mówi chwileczkę, znika i za moment wraca ze smyczą w ręku i mówi : pójdziemy razem, przecież pani przyjechała wyprowadzić sunię. Poszłyśmy, ona wróciła trochę wcześniej, ja z moją sunią jeszcze trochę pospacerowałam. Nie wolno robić różnic, dzielić na lepszych i gorszych, tak mi powiedziała. Jak wychodzą to obydwoje, jak siedzą w boksie to obydwoje. Może dlatego nie rozumiem zasad wolontariatu w tym schronisku.
  8. Tak, oczywiście agat, świetne kobiety zjawiły się niemal natychmiast i "zaczęły gasić pożar". Widok tak poruszającego się psa zawsze powoduje moją reakcję. Wszystko po kolei.
  9. Z tego co zrozumiałam to schronisko miejskie więc właścicielem jest miasto, a wobec tego pan kierownik jest tylko pracownikiem, który ma przełożonych. Ale mniejsza o to, nie będziemy sięgać do przepisów różnorakich dotyczących spółek miejskich, wolontariatu i wiele innych. Dziwne to. Pan na zagrodzie równy wojewodzie. Przepraszam za ten off-topik
  10. Witajcie, witaj mari, sprowadził mnie tu Biedak teraz (tymczasowo) Duży. Kubuś jest uroczy i krzywy zgryz dodaje mu mnóstwo uroku.
  11. Ja chyba jestem ciut niekumata - jak to wolontariat jest w boksach pojedynczych, w zbiorowych nie ma. Wolontariat jest w schronisku a nie w boksach. Dziwne to jak dla mnie. Wolontariat to ludzie, którzy nie są pracownikami i bezpłatnie z własnej woli wykonują jakąś pracę, w tym wypadku opiekę nad zwierzętami, nieważne w jakim boksie pies jest umieszczony. Też potrzebuje spaceru, wyczesania, towarzystwa człowieka, może trochę zabawy
×
×
  • Create New...