Jump to content
Dogomania

basia2202

Members
  • Posts

    2194
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by basia2202

  1. [quote name='Argat']Z wiekiem się poprawi. A co do rannego wstawania- jak jamnior był szczeniakiem praktycznie codziennie budził cały dom o czwartej. Ciekawe jak Zuza-godzilla będzie wygladała.[/quote] a to nic dziwneeego dla mniee, że szczenior budzi o tej porze:cool3: Zuzanna jeszcze do niedawna... budziła nas 4.30 w porywach do piątej - nawet w niedzielę, nie ma wybacz:cool3: teraz... na tyle się przyzwyczaiła, że jak ja się przebudzę, to widzę, że ona jeszcze śpi :) ładnie już przesypia noc, bez wstawania o 2-giej i sikania:) czasem się wyjątki zdarzają... i jak wstanę i mówię "leż grzecznie", to leży sobie dalej... czasem jeszcze chwilę podrzemie, więc mogę coś zrobić, ubrać się... i lecimy na spacer... no czasem bywa, że nie zdążę i się zleje... ale... na ogół już się udaje wyjść po jej spaniu, zanim ją na pęcherz naciśnie:eviltong: a co z niej wyrośnie... ratuuunku.. aż sama boję się pomyśleć...:evil_lol: łudziłam się, że 25-30 kg to maks... ale... Dogo mnie sprowadziła na ziemię... jak widziałam zdjęcia Ozziego czy Froda... to teraz liczę się z opcją, że Zuzka może ważyć nawet 35-40 kg :roll: Choć... mam nadal nadzieję, że jako dziewuszka, będzie mniejszą kupą mięśni, niż wspomniane wyżej chłopaki :lol:
  2. [quote name='Martens']Jedno dziecko mnie wyrwało z butów dosłownie - ciągnąc tatusia ze wszystkich sił za rękę, z szatańskim zapałem w oczach pytało rodziciela, czy może mojego psa NADEPNĄĆ :angryy: (a Baryłka leżała przy mnie, koło ławki). Na szczęscie tatuś okazał się normalny i dziecku wytłumaczył, że to nie jest dobry pomysł z wielu względów :p Zatrzymał się zresztą na chwilę porozmawiać, a w tym czasie bachor uwieszony na jego ręce na wszelkie sposoby usiłował wkurzyć mojego psa dziwnymi odgłosami i majtaniem rękami - chwilami naprawdę w niebezpiecznej odległości. Im bardziej mój pies dzieciaka ignorował, tym badziej maluch wydawał się wkurzony, a mnie nachodziła ochota dzieciaka sprać po łapach starą dobrą linijkową metodą :evil_lol:[/quote] To dziecko jakieś psychiczne było? :| I nie dziwię się, że była ochota sprania smarkacza... mały potworek :[
  3. W domu... przynajmniej przy mnie... to się słucha... przy Mariuszu mniej, bo go rzadziej widzi... Najgorsze akcje odwala, jak jestem w pracy... a rano.. wiadomo jak to rano.. nie ma aż tyle czasu na mega długie spacery... pół godziny staram się z iną być... ale.. może to za krótko? i tak już makabrycznie wcześnie wstaję...:|
  4. [quote name='cuciola'] [IMG]http://labradory.info/files/obraz_002_187.jpg[/IMG] [IMG]http://labradory.info/files/obraz_010_298.jpg[/IMG] [/quote] [B]NO SŁODZIAAAACHYYY!! Istne cudeńka po prostu!! Do zacałowania:multi: Gratulacjeee!! Aż mi żal... - Twój pupil ma już roczek... a ja dopiero teraz zobaczyłam jego szczenięce fotki :( [/B]
  5. yyyy.. no to lekki problem będzie.. nie mam ogrodu:( a na łąkach jeszcze jej nie puszczam... za mało się słucha... jeszcze trochę...
  6. hihi :) czy to samoloty.. czy to supermeny...? ;) niee.. to super psyyyy!!:) latające w dodatku;) ekstra wątek:) jak Zuzanka będzie miała swoje pierwsze wodowanie, też sie dołączymy:) ale.. to pewnie dopiero na wakacjach:)
  7. [quote name='Argat']Zuza też z tego wyrośnie, jak nie całkiem to w części. Chociaż takie rozrabiaki są kochane :loveu:[/quote] Kochane kochane.. jak śpią i jeść nie wołają :eviltong: bo ja się zobaczy pogrom, jaki po sobie zostawiają... to wtedy raczej łapki opadają... do samej ziemi:cool3: mało mnie pocieszyło, że Zuzka może z tego wyrosnąć w cześci :cool1: ma dopiero 3 m-ce a na miano niszczyciela pracuje codziennie:mad: ciekawe, co będzie za parę m-cy... p.s. a za ile może jej to przejść? :roll: bo nie wiem, czy wytrzymam długo... :evil_lol:
  8. [quote name='Argat']Zuza śliczna, widać że niezła z niej bestyjka. A z wieszakami się pięknie rozprawiła. :evil_lol:[/quote] nooo.. wieszaków 5 było... zjadła wszystkie :roll: wczoraj za to odcięła nam sygnał w telefonie (o tym szerzej w dziale, co narobił wasz pies:) )... jej upodobanie do kabla spowodowało zwarcie - musiał przyjść technik z Tepsy... teraz kabla nie ma.. ciekawe, jakie nowe zajęcie sobie znajdzie w czasie samotnego pobytu w domu...
  9. [B][U]Justine.24 napisała:[/U][/B] [B]Miałam kiedyś przypadek ze starszą suką, jak była, no powiedźmy jeszcze szczeniakiem, ktokolwiek do niej wyciągał łapy, i ćmokał, leciała jak oszalała z radością na pysku, popiskując ze szczęścia - Gościu otworzył sobie bagażnik, i podszedł do furtki cmokając, jak pies zaczął za nim leźć[/B] [B]Myślę że wtedy gdybym miała mniej szczęścia On zapakował by Irys do bagażnika, a ja psa nigdy już bym nie zobaczyła. Dlatego nauczona tamtym doświadczeniem, nie pozwalam głaskać, pies ma być przy mnie, słuchać się mnie, i tylko na moje pozwolenie podejść do obcego, czy dać się dotknąć obcemu, i tak chowana jest młodsza suczka.[/B] Oj.. powiem Ci, że mnie nie lada przestraszyłaś... Teraz Zuzka jest mała.. chodzi na smyczy tak czy tak.. bo za mało się słucha, żeby ją jeszcze luzem puścić... – tak więc, póki co nie brałam takich opcji pod uwagę... póki co... staram się ją socjalizować.. żeby nie była dzika... Ale.. masz całkowitą rację... zacznę małą uczyć (jeszcze nie wiem jak – może jakieś rady – bardzo chętnie poczytam tu lub na prv), że bez pozwolenia do obcych nie wolno. Póki co, będzie to trudne... bo teraz.. nie tyle ludzie sami chcą ją głaskać – choć niektórzy oczywiście zatrzymują się i mówią „oo...jakie cudo...” i głaszczą nawet bez pozwolenia..., co Zuzka sama się garnie... prawie do każdego człowieka podlatuje, merda ogonkiem.... tyłek to aż jej chodzi na boki... a do dzieci, jak wspominałam, podchodzi z dystansem... Ale... Justine.24 - masz rację – to jest ryzyko, zwłaszcza, jak pies jest rasowy albo na takiego wygląda... to zagrożenie takiej kradzieży psa jest większe (a potem go gdzieś nie daj Bóg wywiozą i zrobią nie wiadomo co :-( no chyba bym się zaryczała na śmierć) Poza tym.... co do głaskania... Zuzka na razie sama leci do ludzi... ale... mam ją na smyczy... więc... staram się pilnować... jak ktoś miły... to głaszcze... ale.. jak widzę starsze panie, to uprzedzam, że może pobrudzić.. zwłaszcza jak po łąkach koło kościoła chodzimy na spacery... tam takie starsze babki odsztyftowane chodzą, więc nie wiadomo jak by to to mogło zareagować, gdyby śliczna słodka psiunka skoczyła im na kieckę i zostawiła ślady swoich słodkich łapeczek:cool3: A dzieciaki... uprzedzam, że może capnąć... [B][SIZE=3]Do psiuroszczury[/SIZE][/B] Asertywność mam pewnie w genach... ale póki co... chciałam nauczyć Zuzkę, żeby nie była dzika do ludzi.... wiadomo, że amstaff to trudniejsza rasa niż jakiś dupelek czy jakiś jamniorek.. (choć.. nasza jamniorka co jest u rodziców... to też charakterek ma.. cwaniura była za młodu, że hej)... Myślę, że jeszcze ciut... ona i tak już ładnie reaguje na ludzi... nie boi się.... potrafi się cieszyć, bawić... (ma ulubionego sąsiada, który ją zawsze wyściska... ale.. ona ma wiele psów, więc ma podejście do zwierzaków)... i będę ją uczyć, że to mnie ma słuchać, a nie lecieć do każdego ludzia. Pamiętam np., że naszą jamniorkę Alfę... (kiedyś musze jej jakieś fotki zamieścić [FONT=Wingdings]:)[/FONT] ) uczyliśmy, żeby bała jedzenie tylko z lewej ręki... bo większość jednak praworęczna... żeby mi jej obcy ludzie nie dokarmiali.. bo to też jest wnerwiające... a to ciasteczkiem. A to innym świństwem... psy słodyczy nie jedzą! Poza tym.. też się bałam, że ktoś kiedyś psu jakieś świństwo poda i go struje... różnie bywa... a Alfa za skórkę od chleba to za młodu by całą rodzinę sprzedała:cool3: A smarkuli powiedziałam stanowczo, że nie wolno i koniec.. za pierwszym razem... starałam się być miła, ale... przy kolejnym spotkaniu... mała srujda zaczęła mnie wnerwiać... (patrzyła tylko tymi kaprawymi oczkami.... co by tu zmalować... jak by smycz zabrać.. no miałam ochotę ją zdzielić:mad:) Jeszcze raz i wyjadę na nią ostro z buzią... i się skończy przymilanie... niech sobie szpadelek i grabki skombinuje i zasuwa do piaskownicy! Nawet taki facet... co ma Uziego (pierwszy kolega Zuzki, podobni jak brat i siostra – tylko Uzi starszy 2 miesiące) zwrócił jej uwagę dość ostro... pewnie do jego Uziego tez dolatywała... i chciała zagłaskać na śmierć i wyrwać smycz. Na takie niecywilizowane, nachalne dzieciaki to mam alergię... Ale... powiem Wam, że spotkałam niedawno koleżankę z podstawówki.... po wielu latach... była z córeczką.. córeczka na wózku... nie wiem, co jej się stało... ale mimo kalectwa... ta dziewczynka bardzo mądra... grzecznie zapytała, czy może pogłaskać, a co to za piesek, a ile ma lat... więc jej wytłumaczyłam, jak wyciągnać rękę do psa... że nie trzyma się łapek w górze, bo pies nie wie, co się dzieje... i tak widać było, że ze zrozumieniem delikatnie... chciała pieska pogłaskać.. ale.. niestety.. rozgarnięte dzieci w wieku paru lat są często rzadkością. Na ogół wrzeszczą i są nieobliczalne – jak chmara szarańczy – narobi wiele szumu i zostawi zniszczenia. W ogóle.. to nie wiem, co to w ludziach tkwi.. ja nigdy bez pytania nie dotknęłam czyjegoś psa... poza tym... jak się miało/ma psa.. to często można wyczuć, że pies niezbyt chętny jest do głaskania przez obcych.. i wtedy zwyczajnie zostawia się psa w spokoju – jak to mawia mój tata „daj psu spokój, pies Ci da dwa”. [B][U]Vella napisała:[/U][/B] [B]Zaraz po przyjęciu Spika, gdy wiozłam go dopiero do mojej mamy, wnerwił mnie pewien starszy pan. W centrum miasta, stałam czekając na busik, a pan przechodził ze swoim pieskiem. Na jego widok skróciłam Spikowi smycz, (nie wiadomo jak się psy zachowają, nie znam tamtego, nie znam Spaja, ani jego temperamentu, ani stanu zdrowia) pan zatrzymał się i zaczął zagadywać, popuszczając swojego. Im bardziej ja ściągałam Spika, tym bardziej pan luzował tamtemu. Wyjątkowo niegrzeczne [IMG]file:///C:/DOCUME%7E1/Basia/USTAWI%7E1/Temp/msoclip1/01/clip_image001.gif[/IMG]Ani delikatne aluzje, ani nawet wyraźna prośba o zabranie psa nie skutkowały (pan stwierdził, że to suczka, więc się nie pogryzą), dopiero gdy wziełam małego na ręce i odwróciłam się tyłem, namolny pan wreszcie sobie poszedł.[/B] Oj... tak.. zdecydowanie bezmyślni właściciele też mi działają na nerwy. Teraz Zuzka ma końcówkę kwarantanny i nie może jeszcze bawić się z pieskami (choć poznała już Uziego na doległość[FONT=Wingdings]:)[/FONT] ). Więc... ja psa trzymam na smyczy... ale ludzie idą z różnymi psami, często wielkimi... i nie pomyślą, żeby takiego psa wziąć na smycz?! No skandal! Najbardziej rozwaliła mnie babka spotkana wczoraj na spacerze. Widzę, że jej pies leci do mojego, więc wzięłam Zuzkę na ręce, mimo, że waży już 12 kilo jak nie więcej... A ta durna baba co? Zamiast zawołać psa odpowiednim tonem i podbiec, żeby go zapiąć na smycz, to ona sobie wołała beztrosko.. Bąąąbel Bąąąąąbel (czy jak mu tam było na imię...) – Bąbel za przeproszeniem miał w dupie, co ona gadała.... i nie raczyła przyjść i przypiąć psa na smycz :angryy: No nerwica mnie normalnie strzeliła! A ja dźwigałam przez parę ładnych metrów 12-kilowe przyszłe bydlątko! Czasem to takie bezmózgie yeti się spotyka... że ręce opadają... aż dziw bierze, że Bozia w swej szczodrości pozwoliła im mieć psa :angryy: i czasem mi się pzysłowiowo mówiąc „scyzoryk w kieszeni otwiera”. A na wspomniane przez kogoś wcześniej cmokanie Zuzka póki co na szczęście niebardzo reaguje i mam nadzieję, że jej się to nie zmieni. Mam też nadzieję, że z czasem, jak Zuzka będzie wyglądała bardziej jak prawdziwy amstaff a mniej jak słodki prosiaczek, to ludzie sami z siebie będą mniej chętni do głaskania a dzieciaki do wycierania brudnych łap w śliczną i zadbaną sierść mojej Zuzanny :)
  10. [quote name='Blow']aczkolwiek wnerwiają mnie dzieci sąsiadów podbiegające z jazgotem na nasz widok,przez co pies szaleje,skacze na nie(a waży grubo więcej niż one:o)macha łapami i pyskiem w radości i nie mogę nad nim i nimi zapanowac:diabloti: ale staram się delikatnie i przyjaznie temperować dzieci,że do psa podchodzimy inaczej,że im mniej one się ruszają,tym mniej rusza się pies i powolutku eliminujemy zagrożenia;)[/quote] ech.. dzieciaki są czasem niemożliwe, nieprzewidywalne... nieraz też mam nerwy... a czasem mi jeszcze w psa brudne łapki wycierają:mad: a my się potem z Zuzką przytulać będziemy... a generalnie... póki co, to Zuzkę oswajam z otoczeniem... nie chcę, żeby ludzi nie lubiła, żeby była agresywna.. bo i po co? zresztą.. ona sama się garnie do ludzi... chce być głaskana... czasem nawet sika z radości jak pozna dobrego ludzia:p a co do dzieci... niektórych się boi... jak już taki ciut starszy dzieciak, to ok... ale te mniejsze.. same się boją, ale głaskać by chciały... Zuzka chyba czuje przez skórę, że nie wie, czego może się spodziewać... dzieciak macha łapkami... bo się boi, zeby piesek nie capnął - chociaż uprzedzam, że Zuzka podgryza i ma ostre ząbki jak szpileczki - ale i tak by chciały dalej głaskać... no jedną taką dziewuszkę spotykamy czasem na osiedlu... teraz jak ją widzimy, to omijamy szerokim kołem:mad: ale.. czasem się napatoczy... pojawi znikąd, no i się nie da... a jest tak nachalna, że szkoda gadać... Zuzka się jej boi... ostatnio nawet chciała mi smycz zabrać... to burknęłam na nią, że nie ma mowy! bo już miałam nerwy... pies mi gdzieś poleci ze strachu i potem będę go ganiać... no niemożliwa ta dziewczynka... mała srujdka... a nie da się nad nią zapanować... kiedyś z 15 minut za nami łaziła (a Zuzka cała w stresie)... no myślałam, że jej nie zgubimy już :mad: ale ogólnie... jak widzę, że ktoś miły dla psiaka, to jakichś oporów nie mam:)
  11. A propos kupek... Zbadałam sprawę koszy na psie kupki, które to są poustawiane na osiedlu... Ech... nawet jak bym bardzo wielką inicjatywę wykazała ze zbieraniemnn kupek, to i tak nie ma ich gdzie wyrzucać. Kosze są, ale... bezmyślni ludzie wrzucają tam wszystko.. niedopałki papierosów, pudełka po tychże papierosach, butelki po piciu, kartoniki, inne śmieci.... kosze są zapełnione tak, że już nic się tam nie wciśnie... genialne co nie? Jakoś... nie widzę póki co sensu, aby te kosze stały na osiedlu... przynajmniej dopóki mieszkające tam społeczeństwo z bezmózgich yeti przekształci się w myślące stworzenia, które potrafią rozróżnić, że obrazek z pieskiem na koszu oznacza, iż to kosz na psie kupki, a nie na puszki po piwie. Ręce opadają... To takie moje spostrzeżenia...
  12. Wczoraj mieliśmy mały wypadeczek...:-( Wracając ze spaceru Mariusz zauważył, że Zuza ma krew na łapce... i się okazało... że łapka rozcięta... musiała chyba na jakieś szkło wejść albo nie wiem... może coś innego niewidocznego w trawie leżało... tyle to tych świnstw ludzie wyrzucają :angryy: Ale Zuza była dzielna...:multi: w ogóle nie kulała na tą łapkę, nie piszczała, że ją boli... Jak wróciliśmy do domu, to łapkę przemyłam, oczyściłam rankę, futerko na łapce... wyglądało nieciekawie.. bo widać było, że rozcięte... tak.. z centymetr.. może więcej nieco... polewałam wodą utlenioną... pieniło się, że hej... ale... zaczęło wyglądać coraz lepiej... mała trochę się wyrywała (ma już sporo siły, ciężko ją utrzymać...), ale ogólnie była baaaardzo grzeczna... i chyba odporna jest na ból :cool3: no dosłownie nic nie płakała... zuch dziewczynka!! :p z tego wszystkiego... z tych wrażeń... i zmęczona po spacerze.. usnęła mi na rękach... na troszkę jej zawinęłam łapkę bandażem - na tyle, żeby jej krew nie leciała... bo jak wywijała tą łapką, to leciało dalej... troszkę tak poleżała, pospała... potem i tak chciała sobie zdjąć bandaż, więc nie było sensu go dłużej trzymać (zresztą i tak odkryte lepiej się goi... więc to tylko takie doraźne było to bandażowanie) ale... przynajmniej już łapka nie krwawiła i widać było, że zaczyna to przysychać i się goić:) także.. będzie doobrze:) Zuzka chyba w ogóle nie czuje, że coś jej się w tą łapusię stało:) dzisiaj na wszelki wypadek jeszcze raz jej to przemyłam - jest już ok:) ranka jest, ale... wygląda coraz ładniej:) po spacerach sprawdzam tylko czy sobie nic przypadkiem nie zabrudziła... no w każdym razie jestem z niej dumna, że jest taka dzielna:p u weterynarza też jest grzeczna... widzę, że ona w ogóle takie lekarskie zabiegi traktuje lajtowo - słonko nasze kochane :loveu:
  13. Ozzy jest piękny:) Moja Zuzka wygląda teraz identycznie jak Ozzy będący szczenięciem jeszcze... Teraz mam świadomość.. co z Zuzki wyrośnie, jakie bydlę ogromne!! Bo jakoś mało to do mnie docierało;)
  14. [quote name='pauli_lodz']moze nastepnym razem wyczaje jej samochod i zostawie jej prezent pod wycieraczka?:roll: [/quote] popieram również.. a jakże:lol: a może.. niespodzianka na masce auta? :eviltong: :evil_lol:
  15. [quote name='moniaa7']ee tam zobaczysz szybko zleci tylko żeby pogoda wam dopisała:lol: bo dzisiaj w Gdyni tragedia tak wieje że mówie ci na morzu sztorm jest paskudnie!!! i do tego co chwila pada na zmiane ze słoncem ale zimno jest:placz: Ale powiem ci że ciesze sie że nie musze pół Polski jechać nad morze :0ale w tym roku nie byłam nawet na plaży hehehe tak to jest jak ma sie cos pod nosem wole jeziora których tez jest tu sporo,ale jak sie zrobi ciepło to wybiore sie na plaże bop dzieciaki mi juz głowe susza :)))pozdrawiam i miłego dnia[/quote] podobno czerwiec miał być bardzo deszczowy właśnie... a lipiec i sierpień podobno mają być ładne i gorące:) także.. liczę bardzo na te.. yy... przepowiednie ;) :eviltong: w tamtym roku trafiłam fataaalnieeee.. właśnie pod koniec sierpnia... mam nadzieję, że w tym roku jakaś rekompensata będzie ze strony matki natury:cool3: należy mi się:evil_lol: pozdrowionka również:) i miłego dzionka:)
  16. [quote name='moniaa7']wiesz co nie przejmuj sie tym narazie,bo plaże sa przeciez duże i kapieliska z ratownikami napewno nie beda wszedzie ,najwyzej tak jak mówisz przejdziecie sie troche dalej na plaże nie strzezone,a wiadomo że tez nie bedziecie z psem w goraco siedzili cały dzien na plazy mówimy tu o spacerkach poprostu,ja bym sie nie przejmowała tym specjalnie i tyle:loveu:[/quote] peeewnie, że nie będziemy się z psem smażyć na słońcu cały dniami - i na pewno nie w najgorszy skwar.... my to nie najlepiej znosimy (od razu porażenie słoneczne, jak się tak leży plackiem:cool3: ), a co dopiero psiak... poza tym... mnie nie zależy na plaży strzeżonej, gdzie jest tłum ludziów:eviltong: psiunka sobie będzie leżeć przy parawaniku w cieniu;) z zabaweczkami, piciem, smakołykami;) także full wypas :lol: noo i.. myzianie po brzusiu będzieeee :evil_lol: baaaardzo to lubi:loveu: my sobie posiedzimy ze 3 godziny... potem jakiś obiadek i w tereeeen, na spaceeeeryyyy:multi: :p a rano... troszkę pośpimy :cool3: potem śniadanko na powietrzu, bo ci gospodarze mają ogrodzoną posesję... a Zuzka będzie hulac po trawce:lol: ech... fajosko... już nie mogę się doczekać tych wakacji... przez te półtora miesiąca to chyba tu korzenie w pracy zapuszczę:cool3: dzięki raz jeszcze za odpowiedzi:)
  17. [quote name='moniaa7']A i jeszcze dodam że w Jastrzebiej w sezonie jest mnóstwo ludzi!!!poprostu tłoki ,mieszkam w Gdyni wiec znam dobrze te rejony często tam jezdzimy.[/quote] no... wieeem, że jest sporo ludzi.... ale.. my jedziemy dopiero w drugiej połowie sierpnia, więc końcówka sezonu... poza tym... i tak będziemy chodzić gdzieś na plażę z boku... ja mogę nawet przejść się dalej, to nie problem:) pisałam też maila do tej pani, u której wynajmujemy pokój... mowiła, że widziała ludzi z pieskami... i zakazów też raczej nie widziała... ona ze swoją sunią też czasem chodzi nad morze... w sumie.. w tamtym roku jak byliśmy, to na zakazy nie zwracałam uwagi (znaczy, żeby były takowe) ale... nie widziałam też, żeby jacyś umundurowani chodzili, sprawdzali... etc. ech... zobaczymy, jaka okaże się rzeczywistość - mam nadzieję, że nie taka tragiczna;) szkoda by mi było Zuzki, gdyby miała zostać sama w pokoju - w końcu to też jej wakacje - w dodatku pierwszeee w życiu!! :loveu: mam nadzieję, że wszyscy skorzystamy z wypoczynku i nie będzie problemów
  18. [quote name='Matinka']Kiedy byłam tam na końcu maja nie widziałam zakazów, chyba nawet widziałąm czlowieka z psem, ogólnie gdy tam byłam było bardzo mało ludzi.[/quote] suuupeeeer!! :multi:
  19. [quote name='ma_ruda']Skoro nikt się jeszcze nie odezwał, to ja mogę tylko na podstawie doświadczenia sprzed 3 lat- wtedy nie było problemu wejścia z psem, nawet przy jednym z zejść na plażę (w centrum Jastrzębiej G) była ...miska z wodą dla psa (zadbali chyba o to ajenci budki gastronomicznej). jak jest teraz nie wiem. Jeździłam ze swoją sunia przez 10 lat nad morze, do różnych miejscowości i nigdy nie było problemu- sunia wszedzie plażowała razem ze mną. Z tym, że na plażach strzeżonych z reguły są zakazy wchodzenia z psem. Ale i tak nie lubię plaż strzeżonych, bo są zwykle potwornie zatłoczone i niezależnie od zakazów, pobyt z psem jest tym bardziej uciążliwy. Nigdy jednak nie spotkałam się z protestami ratowników, czy plażowiczów, jeżeli przechodziłam z psem przez plażę strzeżoną.[/quote] Acha.. no to suuuper:) bardzo Ci dziękuję:) bo się nasluchałam... i zmartwiłam... Wieczorami to ja widziałam, że z psami przychodzili ludzie... a byliśmy w Jastrzębiej rok temu... ale.. kompletnie nie zwracałam uwagi, jak to było normalnie w ciągu dnia... nie zwracałam, bo i nie musiałam... Wiem, że Zuzka raczej nie nauczy się idealnie sikać na trawniczku... zamiast wtedy, kiedy jej się tylko zachce... robi postępy, ale powolne bardzo... więc na pewno będzie trzeba po niej sprzątać... ale... jestem na to przygotowana i chcę, żeby była z nami na plaży:) Ufff.. mam nadzieję, że napawdę nie będzie problemów:) a i tak będziemy pewnie chodzić w miejsca mniej uczęszczane, a nie na sam środek plaży, gdzie straszne tłumy:) Jeszcze raz dzięki:)
  20. ech... no nikt mi nic nie odpisze... nie doradzi...(???) :(
  21. My jedziemy z Zuzką do Jastrzębiej Góry, nad morze. Byliśmy już u tej pani na kwaterze w tamtym roku i się okazało, że przyjmuje z otwartymi ramionami z pieskiem:) Wysyłałam jej zdjęcia Zuzki... była po prostu oczarowana jej urodą:P hihihi :) No ale... niestety nie ma już miejsc... my w ostatnim terminie dorwaliśmy u niej pokój...
  22. A ja mam pytanko, w jakim wieku, ile powinien jeść szczeniorek? Nasza Zuzka to amstaff z bokserkiem chyba... taki miksik... Jak byliśmy pierwszy raz u weterynarza, to miała podobno jakieś 8 tyg. Wtedy Pani doktor mówiła, że powinna ze 4 razy jeść. Starałam się tego przestrzegać. Teraz Zuzka ma 13 tyg. (3 m-ce) i w sumie... zaczęłam jej dawać już 3 razy (czasem jako 4 posiłek dostaje twarożek... a czasem jako 3-ci). Nieraz nie zjada wszystkiego podczas któregoś posiłku... ale może za dużo trochę dostaje w takim razie? Czy to nie jest za wcześnie, żeby 3-miesięcznego szczeniora już przestawić na 3 posiłki?
  23. a nasza Zuzka wsuwa te kostki ze smakiem:) na samym początku nie dostawała... ale jak miała 9-10 tyg., to już jej kupowałam, bo inaczej to gryzła wszystko na około. Teraz ma 13 tyg. i taka duża kość starcza jej na... tydzień z kawałkiem. Ona akurat raczej nie odgryza kawałków, tylko sobie to dziumdzia, ciućka... i odskubuje po trochu:) A dzisiaj dostała ucho świńskie z wapnem - prawie nic nie zostało:> Wędzonych jej nie daję, bo nasza jamniczka np. po takich wędzonych miała rozwolnienie.
  24. No to ja też mam w takim razie pytanie odnośnie bałtyckich plaż... W połowie sierpnia wybieramy się do Jastrzębiej Góry - oczywiście Zuzkę zabieramy ze sobą:) Jeśli chodzi o kwaterę... Pani bardzo chętnie przyjmuje z pieskami i to za darmo. Ale... co z plażą? Byłam tam w zeszłym roku i nie widziałam zakazów... ale też po prostu nie zwracałam na to uwagi, bo nie było wtedy Zuzki i mnie to najzwyczajniej nie interesowało... Orientujecie się, jak to jest?? Tzn. tak... wieczorami widziałam ludzi z psinkami... wtedy jest spokój.. nikt się nie opala już ;) więc można pobiegać z psiulem brzegiem morza. Ale najbardziej interesuje mnie, jak jest w czasie dnia - jak my będziemy smażyć tyłki na plaży. Czy jeśli pies ma smycz, kaganiec i oczywiście sprząta się po nim kupale, gdyby takowe się zdarzyły... to czy w Jastrzębiej jest z tym problem? Czy może tylko po okreslonej godzinie można z psami wchodzić na plażę? Jeśli ktoś się orientuje, albo może tam mieszka, to proszę o odpowiedź :) Bo generalnie... ostatnio słyszałam, że podobno jak złapią z psem na plaży to są wysokie kary - ale jak sądzę, nie wszędzie. Czekamy z Zuzką na wieści od Was... bo toż to nasze losy się ważą;) Nie zostawimy przecież Zuzki samej na kwaterze na pół dnia, skoro jedzie z nami na wakacje, żeby się wyszaleć:)
  25. Ech... jak pies sobie coś zakoduje, to cięężko będzie...:( Ja miałam taką sytuację, że wzięłam psiaka ze schroniska... taki dogowaty... i tak strasznie chciał wyjść na zewnątrz (a zawsze był na dworzu trzymany, na łańcuchu), że zwiewał mi na klatkę... i.. otwierał sobie sam okna!!! chcąc wyjść na zewnątrz... niestety... musiał wrócić:( z bolącym sercem go oddałam, bo bałam się o jego zdrowie i życie, że mi wyskoczy przed to okno. Teraz znalazł nowych właścicieli... ale.. też długo miejsca nie zagrzał u nich... Ja mam mieszkanie.. oni mieli wielką działkę, stawiają domek... i ... pies zwiewał im notorycznie... ganiali go po 1,5-2 km - najczęściej na rowerze bo inaczej to trudno by było:( Albo musiał mieć zakodowane jakoś w głowie, że woli być w schronisku, bo tam nawet przez chwilę nie jest sam... albo... potrzebował osoby, która będzie z nim non stop 24 godziny na dobę. Bo jak był z człowiekiem,to był naprawdę kochany... ale... odstawiał takie numery, że niestety znowu wrócił do schroniska:( nie ma w życiu szczęścia... albo mu dobrze, tak jak jest:( Więc... nie chcę Cię straszyć... ale podejrzewam, że ciężko będzie wyplenić z Twojego psiaka takie wycieczki. A jeszcze jamnikowate lubią szczególnie wąchać, ryć w ziemi... więc jak poczuje coś i "pójdzie w tany", no to nie wiadomo kiedy wróci... Kompletnie nie wiem, co na to zaradzić... bo na tego schroniskowego psiaka nic nie pomagało...:( Ale.. życzę Ci powodzenia i wytrwałości. Mam nadzieję, że się uda. Z pewnością będzie łatwiej, skoro pies jest Twój i od zawsze był u Ciebie, bo się słucha i reaguje inaczej, niż taki psiak, który dopiero zaczyna poznawać nową osobę..:)
×
×
  • Create New...