Nie no coś Ty:) Nic się nie stało... Tylko wiesz ta pani je naprawdę wzieła, ale myślę, że na krótko. Za jakiś czas, może miesiąć, szukaliśmy jej, bo kolega chciał przygarnąć, a mama tych szczeniaków już biegała po okolicy. Adres, który nam ta pani podała albo nie istniał, albo źle usłyszałyśmy?
Cieszę się, że moja Zuzanna jest teraz u mnie i ma swój dom, gdzie wszyscy ją kochają. W sumie kto wie, co się sało z tymi szczeniakami, skoro nigdzie ich nie ma:( Wiadomo tylko, że żyją 3 z przynajmniej 8... Ehhh...