Jump to content
Dogomania

martasekret

Members
  • Posts

    2530
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by martasekret

  1. Nie mam możliwości, żeby podjechać w tygodniu do schroniska. Jestem wyłącznie w soboty i w niedziele. Umówcie się proszę z Rebus.
  2. nie, to inna sunia. Nazwałam ją Lusia, właśnie chciałam zacząć ją ogłaszać..... To również staruszka, ma 10-12 lat, nie ma już ząbków, ale jest zdecydowanie mniejsza od Etty. Bardzo się cieszę! No i jeszcze widzę, że do domu poszła Megi, koleżanka z boksu Hugo. Też chciałam ją ogłaszać:) a co do Alfa - to przytulak, wpatrzony w człowieka, więc pod względem usposobienia kompletnie nie nadaje się do mieszkania na zewnątrz. To pies do tulenia i wspólnego leżakowania pod kocem ;)
  3. odpowiedź na Twoje pytanie chyba znasz...... wyprowadzanie psa bez smyczy w sylwestra to szczyt głupoty i nieodpowiedzialności - rozumiem, że ci ludzie nie posiadali nawet takiego sprzętu, jakim jest smycz...? na dodatek szczenna...jakby mało psiego nieszczęścia było na świecie.........:shake: :angryy:
  4. no właśnie, pewne psy dobrze czują się na zewnątrz i nie dzieje im się tam krzywda, ale musiałam dojrzeć do takiego przekonania. Z "moich" podopiecznych, oprócz Azora, do zamieszkania na podwórku nadawałby się także Amadeusz czy ewentualnie Etta. Poza tym, tak jak mówisz - jeśli pies ma przestrzeń, porządną budę i codzienny kontakt z ludźmi, to nie ma w tym nic złego. Aczkolwiek nie ukrywam - większości nie oddałabym na dwór (np takiego Alfika...) :oops::lol: a to, że wspominają o nas, bo nie tylko o mnie, to miły gest. Choć nasza praca nie jest aż tak ciężka, nie przesadzajmy...:lol: chyba bardziej przyjemna niż ciężka;)
  5. witaj ilonko, wszystkiego dobrego w nowym roku! na dniach będę dzwonić do rodziny Hugo - ciekawa jestem, jak zniósł sylwestra, czy nadal sika. No i przekażę kontakt do okulistki w wawie. a adopcja Azora była dla mnie dość niespodziewana - ludzie zrobili na mnie wprawdzie dobre wrażenie, ale od razu zaznaczyli, że pies mieszkałby na dworze, więc znaczna część moich psów automatycznie odpadła. Pokazałam im Azora, który spodobał się Panu, kobiecie natomiast niekoniecznie. Poszli do biura zapytać o dwa inne psy, a po chwili wybiega pracownik schronu i pyta mnie, co sądzę na temat tych ludzi, bo oni chcą Azora. Byłam zaskoczona, bo raczej nic na to nie wskazywało, że na niego padnie. Zazwyczaj jeżę się, kiedy ktoś mówi, że chce psa na podwórko, ale u nich Azor biega luzem, ma ponoć do dyspozycji ogromny teren, a to pies, które całe swoje życie mieszkał na dworze i dobrze się tam czuje, takie mam przynajmniej wrażenie. Pan ładnie i czule się do niego odnosił. Zresztą rozmawiałam wczoraj z ta dziewczyną to mówiła, że Azor faworyzuje jej męża (zawsze mi się wydawało, że szczególnymi względami darzy mężczyzn). Po tych kilku dniach jest jeszcze trochę zdezorientowany, ale na razie niczego nie zmalował i nie ma z nim kłopotów. Prosiłam o zdjęcia, jak już trochę przytyje ;) będę się przypominać... Pan od Barego, po tym, jak zaproponowałam mu psy nieco młodsze, będące w lepszej kondycji, już się nie odezwał. Los Barego być może wkrótce się odmieni, ale na razie nie chcę zdradzać szczegółów.
  6. straszna tragedia...:( przelałam trochę kasy. jak wrócę do domu to siądę do kompa i porozsyłam maile z prośbą o pomoc do zwierzolubnych znajomych (a trochę ich mam :cool3:) - mam nadzieję, że nie są mocni tylko w gębie ;)
  7. zaglądam do chłopaka jak się czuje?
  8. Bary został przeniesiony do boksu z wejściem do ogrzewanego budynku, więc marzł na pewno mniej.
  9. od jednej z użytkowniczek forum Husky Adopcje otrzymałam namiary na okulistkę w Warszawie, która ewentualnie podjęłaby się leczenia Hugo. Kontakt przekażę oczywiście rodzinie, która i tak chciała zasięgnąć opinii specjalisty z prawdziwego zdarzenia. I pomyśleć, że weterynarz, który badał Hugo stwierdził, że "z uwagi na współistniejącą ślepotę i agresję, rozważyć dalsze postępowanie z psem".........:angryy: Wkrótce na wątku pojawią się nowi mieszkańcy schroniska, którym chciałabym znaleźć dom. Muszę tylko sklecić kilka tekstów i wysłać je kierownikowi do zatwierdzenia.
  10. [quote name='Rebus']Doksi została zarezerwowana w niedzielę 30ego. To super delikatna, bardzo przyjazna, wesoła i bystra sunia. Pięknie chodzi na smyczy, uwielbia smakołyki, które delikatnie bierze z ręki:) Jest przygotowywana do adopcji - musi zostać wysterylizowana. Adoptować ma ją w sobotę rodzina z kilkuletnim chłopcem. Niedawno stracili bardzo podobną sunię. Mała będzie miała duże podwórko, ale wieczory i noce będzie spędzała w domu. Dla mnie jest taka kruchutka.... bardzo chciałabym żeby jednak przede wszystkim mieszkała w domu i miała swobodę w wyjściu na podwórze.....:)[/QUOTE] może to ta sama rodzina...?
  11. podeślijcie zdjęcia, jeśli to możliwe [email]martasekret@o2.pl[/email] zrobię jej ogłoszenia w internecie, może ktoś jej poszukuje.... rozklejcie w okolicy plakaty, może należy do starszej osoby, która nie wie, jak jej szukać...
  12. co z sunią? niewykluczone, że uciekła komuś, bo wystraszyła się huków. nie wiem, co poradzić, trudno o dom tymczasowy....
  13. [quote name='Grupa Plus']Kubraki są gotowe, ale nie mamy czasu dojechac... A jak z wyżłowatym? Sprawdziłyście? Jest wyżełkowaty w schronie?[/QUOTE] żebyście zdążyli przed końcem zimy.....:eviltong: ja osobiście wyżłowatego nie kojarzę niestety
  14. witam, niestety nie znam tej suni. Jest w schronisku krótko, około dwóch tygodni. na stronie Promyka przeczytałam, że średnio sobie radzi w tym miejscu, więc dom jak najbardziej wskazany. dziś przyszła kolej na Azora. Adoptowało go młode małżeństwo, które szukało psa na...farmę:) póki co stawiają dopiero pierwsze kroki w tej materii, mają już bydło. No i chcieli psa. Azor będzie mieszkał na dworze, ma do dyspozycji budę i ogromny teren, po którym będzie biegał luzem. Ten pies i tak całe życie spędził pilnując terenu, więc sądzę, że to odpowiednie warunki dla niego. Może w końcu trochę przytyje i nie będzie taki zestresowany. Ludzie mili, porządni, ładnie się do niego odnosili. Mam do nich numer telefonu i pozwolę sobie na jakiegoś kontrolnego smsa za kilka dni.
  15. [quote name='Rebus']Marta, takie wieści i zdjęcia, to miód na serce:)) Boże jak się cieszę, że trafił do domu cierpliwych, mądrych i kochających LUDZI:) Ślicznota Diga (Tosia), znowu biega w swoim sweterku po biurze..... A dzisiaj przyjechał chłopak zainteresowany "moim" młodziakiem z 4ki, wziął go na spacer, ale Charlie to delikatne i bojaźliwe psisko......zobaczymy może ......[/QUOTE] Też się cieszę Rebus, przez ostatnie 5 dni chodziłam bardzo zestresowana.....a to taka kochana, słodka mordka! dziś na nowo mnie zaczarował ;) Patrycja była wczoraj w schronisku i mówiła o Tosi, stąd wiem, że wróciła......pewnie nie dogadała się z owczarzycą:( Który to Charlie?
  16. [quote name='puka108']aaa, jeszcze spojrzalam szybciutko na strone promyka, a tam - niespodzianka! fotki malamutka Aleksa z nowego domku!!! boszszsz, co za piekny pies! no i papuzka w klatce - jeszcze cala ;) a chlopak wyglada na bardzo zrelaksowanego i szczesliwego ...[/QUOTE] widziałam :lol: Magda dzwoniła i opowiadała, że po moim wyjściu łaził po domu i mnie szukał. Że wąchał miejsce, na którym siedziałam ;) No i zsikał się trzy razy! A już go chciałam chwalić za nie-sikanie w domu przez 4 godziny! Myślę, że badania wniosą nieco jasności w sprawę.
  17. [COLOR=#000000][FONT=Verdana]Byłam, zobaczyłam i spieszę z dobrymi wieściami! [/FONT][/COLOR] [COLOR=#000000][FONT=Verdana]Huguś ma się świetnie, ucieszył się na mój widok, wywijając radosne piruety. Jak na taką niepokorną duszę, która charakteryzuje tę rasę oraz fakt, że niewiele widzi, jest naprawdę bardzo posłuszny. Poruszanie po domu i ogrodzie opanował już w 99%. Widać, że czuje się w nim dobrze. To na pewno zasługa Magdy i reszty, która kocha go bardzo mądrą miłością. Sam do nas podchodził, domagał się pieszczot, kładł łepek na kolanach albo opierał się całym ciężarem o nogi i prosił o głaskania. Po chwili zasypiał - widać, że jest spokojniejszy i czuje się zdecydowanie pewniej. Jest naprawdę bardzo grzeczny, reaguje na korekty i komendy. Podczas spacerów - anioł! Od razu przybiega na zawołanie, nie wszczyna awantur z napotkanymi psami. Z kotem nie ma najmniejszych problemów. Ze dwa razy skoczył łapami na blat, na którym stało ciasto - Magda wzięła go za łapy i zrzuciła, mówiąc "fe". Jeszcze kilka dni temu użarł by za coś takiego, teraz nie zareagował. Zobaczyłam szczęśliwego psa, który powoli przyzwyczaja się do swojego nowego życia. Lepszego życia. Niczego mu tam nie brakuje. Pozostała kwestia załatwiania się w domu, aczkolwiek podczas naszego pobytu - a spędziłyśmy tam 4 godziny - nie załatwił się ani razu, co Magda uznaje za sukces. Więc może i ten problem z czasem minie, choć dali jego mocz do zbadania a w następnej kolejności zrobią badanie krwi. [/FONT][/COLOR] [COLOR=#000000][FONT=Verdana]Patrycja (zoopsycholog) dała kilka praktycznych wskazówek, ale przyznała, że nie widzi tutaj żadnych anormalnych zachowań. [/FONT][/COLOR] [COLOR=#000000][FONT=Verdana]Słyszałyście koło 15 głośny huk...? To kamień spadł mi z serca, kiedy opuszczałam nowy dom Hugusia, bo to, co zobaczyłam i usłyszałam sprawiło, że będę spała spokojnie! Jestem bardzo szczęśliwa [/FONT][/COLOR][IMG]http://forum.huskyadopcje.org/images/smiles/icon_jupi.gif[/IMG][COLOR=#000000][FONT=Verdana] [/FONT][/COLOR] [COLOR=#000000][FONT=Verdana]a tu dowód: [/FONT][/COLOR][URL=http://imageshack.us/photo/my-images/407/hugo12.jpg/][IMG]http://img407.imageshack.us/img407/7257/hugo12.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL=http://imageshack.us]ImageShack.us[/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/11/hugo3x.jpg/][IMG]http://img11.imageshack.us/img11/7254/hugo3x.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL=http://imageshack.us]ImageShack.us[/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/213/hugo4y.jpg/][IMG]http://img213.imageshack.us/img213/6117/hugo4y.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL=http://imageshack.us]ImageShack.us[/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/825/hugo5v.jpg/][IMG]http://img825.imageshack.us/img825/6074/hugo5v.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL=http://imageshack.us]ImageShack.us[/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/202/hugo13.jpg/][IMG]http://img202.imageshack.us/img202/8671/hugo13.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL=http://imageshack.us]ImageShack.us[/URL]
  18. przed chwilą dzwoniła Magda. Wieści optymistyczne, wszystko zmierza ku dobremu. Pozostała kwestia załatwiania się w domu. Hugo poza tym dużo pije. Wetka zasugerowała problemy z cukrzycą, jutro zawożą siuśki do zbadania. No i mam nadzieję, że nasza jutrzejsza wizyta przyniesie sukces i ekspert "sprzeda" rodzinie kilka cennych wskazówek i "trików", które pomogą ich do siebie jeszcze bardziej zbliżyć. Dziękuję Bogu, że Hugo trafił na takich ludzi..... No a Luna - wygląda, jakby była tam od zawsze...;)
  19. hmm, a byłabyś w stanie odnaleźć ten wątek...? poczytałabym z ciekawości jak sobie nowa rodzina poradziła z problemami? Pamiętasz?
  20. zaglądam do chłopaka. nawiązałaś kontakt z Panem?
  21. nie, nie. Rebus zna Hugusia ze schroniska:) pojedzie ze mną zaprzyjaźniona behawiorystka, czy, jak kto woli, zoopsycholog. wiecie dziewczyny.....rodzina została przez mnie uświadomiona, że Hugo początkowo może podgryzać. Zresztą, zademonstrowałam im to podczas czesania, którego on nie lubi. Wiedzieli, na co się nastawić i nie mieli z tym problemu. Ten pojawił się dopiero w domu, bo podgryzanie przypominające zatraconego w zabawie szczeniaka, skończyło się w przypadku dziewczynki spuchniętą dłonią.....poza tym warczał przy tym, czego nigdy nie zrobił w stosunku do mnie. NA SZCZĘŚCIE Hugo trafił na mądrych, odpowiedzialnych i cierpliwych ludzi, którzy się nie zniechęcili. Dzisiejszy mail Magdy brzmiał znacznie bardziej optymistycznie - pisała, że Hugo zrobił ogromne postępy, wie, gdzie jest jego miejsce, po domu i ogrodzie porusza się samodzielnie, jest już spokojniejszy i nie szczypie z byle powodu. A minęły dopiero trzy dni! Żywię więc nadzieję, że po miesiącu nie będzie tematu.....jeszcze z tym sikaniem trzeba się uporać, bo zdaję sobie sprawę, że to kłopotliwe. Magda pisze o Hugo ciepło i nie czuję, by była zniechęcona, co mnie ogromnie cieszy, bo nie muszę chyba pisać, że gdyby trafił na innych ludzi, to pewnie wylądowałby na bruku po pierwszym chapnięciu czy zasikaniu dywanu........to kochane psisko, które lubi ludzi, tylko potrzebuje czasu i odrobiny wychowania
  22. ja właśnie z myślą o jego stawach piszę o tej budzie.....w schronisku cały czas leżał na betonie, deszcz nie deszcz, upał nie upał, nigdy nie chował się w budzie, co na pewno negatywnie wpłynęło na jego stan zdrowia. Jak trafił do schroniska był w lepszej kondycji. No ale to było prawie rok temu....teraz na szczęście został przeniesiony do ocieplanego boksu. Pan wie, ile Bary ma lat. Jeśli przyjedzie do schroniska, to pójdziemy na wspólny spacer i wówczas zobaczy, że Bary nie jest już taki sprawny, ja oczywiście dodatkowo poruszę ten temat. Mam nadzieję, że Pan podejmie świadomą decyzję, a Bary w nowym domu być może odżyje. Na razie czekam na kontakt ze strony Pana, bo po tym, jak zapytałam gdzie mieszka i czy można go ewentualnie odwiedzić, to już się nie odezwał..... Hugo jest dobrym i kochanym psem (co zresztą przyznaje sama Magda), ale wydaje mi się, że do tej pory nikt nie stawiał mu granic, tak się przynajmniej zachowuje. I myślę, że mu to podgryzanie minie. A co do załatwiania się....nie wiem, co Magdzie poradzić. Możliwe, że nie mieszkał nigdy w domu, nie wiadomo nic o jego przeszłości. Ale coś trzeba na to poradzić, bo kobieta nie może co pół godziny sprzątać psich odchodów (dobrze, że nie ma dywanów). Może faktycznie należy podejść do niego jak do szczeniaka, który nie opanował jeszcze sztuki załatwiania się...? jeśli tak, to piątkowa wizyta specjalisty powinna pomóc. Ona faktycznie zachowuje się tak, jakby nie wiedział, że należy załatwiać się na dworze - tam robi siku sporadycznie, w domu natomiast notorycznie. Jest jeszcze ogród, który przecież zdecydowanie ułatwia sprawę, ale mimo to, Hugo leje w domu. Magda mówi, że to chyba jeszcze większy problem, niż to podgryzanie, bo tutaj widać jakiś progres w dobrym kierunku. Myślę, że najpierw ja zaloguję się na forum SOS Husky i napiszę do Kuny.
  23. Trochę wieści od szczęśliwie adoptowanych:) Z Hugusiem są niestety małe problemy. Wraz z Magdą najbardziej obawiałyśmy się relacji na linii Hugo-kot oraz tego, jak ślepaczek poradzi sobie w nowym otoczeniu. Jak się okazało - niesłusznie. Z kotem nie ma najmniejszych problemów, właściwie na niego nie reaguje. W domu i w ogrodzie odnalazł się stosunkowo szybko. Wie już, gdzie jego posłanie, w ogrodzie zostaje sam i grzecznie trafia z niego do domu. Nie uderza się już tak często o meble czy inne przedmioty. Największy problem stanowi załatwianie się. Hugo niestety sika i kupka w domu:( Mimo, że wychodzi na spacery, w ciągu dnia biega w ogrodzie, to w domu potrafi nalać tam, gdzie akurat stoi. Nie jest to znaczenie terenu, bo temu nie towarzyszy węszenie. Wygląda to tak, że jak najdzie go akurat ochota na siku, to po prostu sika. W pierwszych dniach sikał bardzo często, niewielkie ilości, myślałyśmy w związku z tym, że może ma zapalenie pęcherza. Teraz sika podobno rzadziej, ale nadal robi to w domu. Magda mówi, że wraca z dworu i leje na podłogę. W ciągu dwóch pierwszych dni zrobił trzy kupy, wszystkie w domu. Ktoś ma jakiś pomysł, jak temu zaradzić...........? Drugi problem dotyczy jego gryzienia. Rodzina została przeze mnie uczciwie uprzedzona, że Hugo, w nowych dla siebie sytuacjach, kiedy czuje się niepewnie, chwyta ręce zębami i przytrzymuje je przez dwie sekundy, po czym puszcza. Nie towarzyszą temu żadne odgłosy czy agresja z jego strony. Przypomina to trochę zachowanie młodego psa, który w zabawie podszczypuje ręce. Ma tak szczególnie wobec osób, których nie zna, dlatego najpierw trzeba dać mu dłoń do powąchania. W stosunku do mnie zachowywał się tak już tylko sporadycznie, np podczas czesania, którego nie lubi. Ale nie było to jakoś szczególnie kłopotliwe, właściwie to ignorowałam to, bo nie robił mi krzywdy. U Magdy natomiast zdarzyło się, że ugryzł mocniej, no i zawarczał, co już mnie trochę niepokoi, bo ja nie znam takiego zachowania z jego strony. Tak było przez pierwsze dwa dni - dziś Magda napisała, że jest znacznie spokojniejszy i nie gryzie już tak mocno i z byle powodu. Mam OGROMNĄ nadzieję, że z każdym dniem będzie coraz lepiej i że Hugo w końcu całkiem odpuści, bo zrozumie, że nie musi walczyć, może czuć się bezpieczny i może zaufać swojej nowej rodzinie. W piątek jadę do Magdy z zaprzyjaźnionym zoopsychologiem. Natomiast u Luny wszystko w jak najlepszym porządku - nie ma z nią kłopotów, wszyscy ją pokochali. [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/23/hugojh.jpg/][IMG]http://img23.imageshack.us/img23/1544/hugojh.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL=http://imageshack.us]ImageShack.us[/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/37/lunaev.jpg/][IMG]http://img37.imageshack.us/img37/6909/lunaev.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL=http://imageshack.us]ImageShack.us[/URL] Dostałam też zapytanie o Barego. Facet szuka psa na posesję, do domku jednorodzinnego. Wypytałam go oczywiście o warunki - do dyspozycji psa jest fachowo wykończona, murowana buda, ocieplona i oświetlona, z miękkim podłożem. Bary biegałby luzem po podwórku. Latem jeździłby z rodziną do domku letniskowego. Facet wydaje mi się ok, trochę go prześwietliłam:) tylko mam dylemat - Bary nie bardzo chce bądź umie korzystać z budy. Ale tak sobie myślę, że może gdyby miał swoją budę, na wyłączność, nieco większą, niże te standardowe, to chętniej by do niej wchodził....? Skłaniam się ku tej adopcji, bo nie ma chyba co liczyć, że ktoś przygarnie do domu takiego dużego i starego psa........
×
×
  • Create New...