Jump to content
Dogomania

Wiwi

Members
  • Posts

    1526
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Wiwi

  1. wróciłam z dłuugiech badań z Wrocławia, wieści są złe jeśli nie tragiczne... zdjęcie z kontrastem pokazało, że krwawienie jest spowodowane przez to, że cewka moczowa kończy się przy prostacie, dalej nie ma nic kontrast rozlewa się we wszystkich kierunkach....w zasadzie mój Skarb nie ma już cewki, przeżarł ją guz i nie ma ratunku, nie można jej w żaden spsób odbudować, bo jak? zalecenie: eutanazja..................................... dla mnie nie ma już nic............................................................. może nas ocalić jedynie jakiś cud, ale jakoś nie chce nastąpić........
  2. właśnie Hildebrand prowadzi Pluta od lutego... ale on sam nic nie da rady zrobić, bo na uniwersytecie, gdzie przyjmuje, na chirurgii powiedzieli mi, że nie wycinają prostaty, mogą ją jedyni skoagulować... no nic spróbuje się skontaktować z tymi lekarzami, których mi polecacie... dzieki
  3. najbliżej mam do Wrocławia i tam też się udałam, ale na chirurgii mi powiedzieli, że nie wycinają prostaty, mogą ją jedynie skoagulować (przypalić??) co powinno spowodować, że prostata się obkurczy, przy czym u Plutka to nie za bardzo ma się co obkurczać, bo cała jest jakby "zwapniała" i twarda...więc to nic nie pomoże, a poza tym boję się, że jak się ją tylko porusza to dopiero się zacznie...w grę wchodzi raczej tylko wycięcie...ale to bardzo poważy zabieg i nie wykonują go we Wrocławiu.a mam kontakt z onkologiem, dr Hildebrandt prowadzi Plutka od lutego, ale teraz jest na urlopie do poniedziałku, a z Plutem coraz gorzej... a mój biedak nie jest duży, waży 11 kg i to biedne 11 kg samych nieszczęść... a mogłabym prosić o jakiś namiar na tego dra w Warszawie, jakiś email? skontaktowałybym się chociaż wirtualnie i poradziła czy jest jeszcze jakaś szansa i co można zrobić... tak się teraz zastanawiam: czy gdyby przed kastracją zrobiono biopsję i wykryto komórki nowotworowe, to czy przy okazji kastracji możnaby wyciąć całą prostatę i czy to by zapobiegło temu co się teraz dzieje...
  4. czy ktoś ma może jeszcze jakieś wskazówki dotyczące żywienia? dzisiaj ugotowałam Plutkowi mięso mielone z marchęwką i ryżem+olej+siemię, wcinał, aż miło było patrzeć :) zobaczymy jak będzie po trawieniu...
  5. zapomniałam napisać, że nowotwor najprawdopodobniej rozwijał się przed kastracją, a ona przyspieszyła jego rozwój zdecydowanie. nie uważam bynajmniej, że kastracja jest przyczyną raka prostaty...
  6. nie chcę psuć Twojego spokoju, ale uważaj proszę na tę prostatę w dalszym ciągu...profilaktycznie najlepiej rób usg raz na jakiś czas, lepiej dmuchać na zimne niż później tak jak ja żałować... mój miał powiększoną prostatę, nie była jakaś masakrycznie wielka, były też cysty, a po kastracji się zaczęło, tyle że mój szkrab miał 12 lat jak był kastrowany, więc może tak miało być...nie wiem, ale wolę napisać, abyś na wszelki wypadek uważała... pzdr i dziekuję za wskazówki!
  7. eh, jak się to objawia? objawy są niemal klasyczne: problemy z oddawaniem kału (teraz już znaczne) i moczu - dokładnie: kupa "wychodzi" kawałkami bardzo spłaszczonymi często parę razy podczas spaceru, a mocz słabym strumieniem, wręcz wykapuje, do tego od paru tygodni wyraźna krew...przez problemy z oddawaniem moczu doszło jeszcze (jakby było mało) przewlekłe zapalenie pęcherza.... Pluto przed kastracją miał robione badania pełne badania krwi i był badany per rectum...ale nie miał USG i to chyba największy błąd, a najlepiej by było, gdyby miał zrobioną biopsję gruczołu krokowego przed decyzją o zabiegu, być może wtedy udałoby się wykryć obecność komórek nowotworowych i tego nie ruszać...ale teraz to sobie mogę pogdybać:-( a tak w ogóle to czy ktoś się może orientuje czy gdzieś wykonuje się zabieg usunięcia prostaty i jakie są plusy i minusty tego zabiegu? czy w naszym przypadku jest jeszcze jakaś szansa i jakie najlepiej wykonać badania...jakie są szanse na powodzenie?
  8. no niestety mój pies daje odpowiedź twierdzącą na pytanie postawione w pierwszym poście...:-( rok temu był kastrowany z powodu powiekszonej prostaty i zaczęło się, strasznie jestem na siebie zła, że tak się stało... był kastrowany w wieku 12 lat, myślałam, że robię dla niego dobrze, a okazało się, że przybijam gwóźdź do jego trumny... bardzo cięzko jest mi to pisać,ale co ja mogę innego zrobić? mogę jedynie przestrzec przed pochopnym podejmowaniem decyzji i zawierzeniem jakiemukolwiek weterynarzowi na 100%, każda operacja czy nawet najmniejsza ingerencja w naturę i ciało, nie tylko zresztą zwierzaka ma dwie strony niestety... co mogę jeszcze zrobić? dla mojego kochanego przyjaciela chyba nic już nie mogę zrobić:-( ale jeśli kochacie swoje zwierzaki, to przed jakąkolwiek ingerencją w ciało przebadajcie go na tysiąc możliwych sposobów u tysiąca wetów, i oby udało się Wam tego uniknąć co nas spotkało...
  9. Witam! Mam duży problem z dobraniem diety dla mojego psa. Pluto ma 13 lat i ma najprawdopodobniej nowotwór prostaty. Był kastrowany rok temu i w sumie od tego czasu zaczęły się nasze problemy... W związku z tym, że ma nowotwór są problemy z wypróżnianiem się. do tej pory jadł Royala Hepatic, bo w międzyczasie miał problemy wątrobą, którą na szczęście udało się wyprowadzić na prostą. Ale psiak nie chce już zupełnie jeść tej karmy, a poza tym ma problemy z wypróżnieniem się po niej, jest co prawda lepiej jak mu ją namoczę i dodam trochę oleju, ale dalej to nie jest to... zastanawiam się czy jest jakaś karma dla psów z nowotworem, czy raczej przerzucić się na gotowane... czy ktoś ma podobne problemy, a może ma jakieś wskazówki jak można ulżyć przyjacielowi, gdy ma problem z wypróżnieniem się? aha mo,że nie w temacie, ale co tam ;) czy wie ktoś może jaka jest przeżywalność psów po usunięciu prostaty? z tego co wiem, to u ludzi na etapie na jakim jest mój psiak, raczej mała:-( i gdzie są przeprowadzane takie zabiegi... pozdrawiam!
  10. Wiwi

    pomocy!

    miało być obiema rękoma chyba:hmmmm:
  11. Wiwi

    pomocy!

    popieram obiema rękami Ulv.... zgłoś się jak najszybciej do weterynarza, ale takiego, który nie zbagatelizuje problemu i nie odeśle z kwitkiem "stary pies". ja też mam starszego psa i się nie poddaję, gdy po kolei są ze wszystkim problemy :-( to że prędzej czy pózniej pojawiają się problemy ze zdrówkiem psa jest często nieuniknione niestety...ale to od nas-opiekunów zależy jak nasz najlepszy przyjaciel spędzi te ostatnie lata i czy będzie szczęśliwy. ehh trochę to moralizatorskie..ale jakoś tak mam teraz...
  12. qrcze... a był gdzieś ogłaszany?allegro itp.? ja niestety mogę pomóc jedynie wirtualnie. na wakacje też się nie wybieram, ehh... a może na wątek transportowy wrzucić, że potrzebny transport?
  13. Wiwi

    pomocy!

    dlatego zawsze powinno się zacząć od badań krwi, które mogą dać ogólny obraz tego co może się dziać, polecałabym jeszcze zrobić rtg kręgosłupa + tej łapy. a i jeszcze badanie moczu- szybkie, tanie a może dużo powiedzieć. pozdrawiam i życzę zdrówka dla psiaka!
  14. a to mogą być psy (samce) bez penisa ??:oops: piękny... podeślij temat na forum rasy. tam na pewno znajdzie się na niego chętny. powodzenia
  15. ja tez postaram sie cos przeslac, choc z kasa krucho... a tymczasem do góry, może hotelik nie będzie potrzebny ;)
  16. Wiwi

    karmy w puszkach

    Witam! Ja swojemu raz na jakiś czas podawałam Belcando i powiem, ze mam pozytywne wrażenia. Mój psiak szczególnie upodobał sobie tą z indykiem i rzeczywiście jak ją otwierałam to apetycznie wyglądała i pachniała...wszystko było ok. żadnych kłopotów z żołądkiem i w ogóle, ale ile tam jest mięsa chyba się nie dowiemy, trzeba by było uderzyć do producenta i tak wiem co by napisali: ' tak tak nasza karma jest najwyższej jakości... itd. itp.";) chyba pozostaje wierzyć producentom i mieć nadzieje że tak jest... ale ciekawa jestem jakie są opinie innych... pzdr.
  17. fajniutkie zdjęcia, ona taka wybiegana fajna, aż jej sie pycholek śmieje :lol: a my na razie mamy zakaz biegania i w zasadzie wszystkiego:shake: a jak jest w domku, tez tak szaleje? widziałam, że lubi pozycję głową w dół;)
  18. świetna galeria! dopiero teraz poznałam Baryłkę;) i śliczna jest! dziękuję za trzymanie kciuków za moją bidę... i czekam na wrażenia z Barfu, może też się skusimy, choć muszę to skonsultować z wetem, bo sama wiesz jak tam mój staruszek... pozdrawiam serdecznie! ps. czekam na fotki barfowe;)
  19. eh...znowu złe wieści... doszło jeszcze serduszko...ze starości mu już nie chce działać tak jak powinno...:shake: jednym słowem przyszedł czas i na mojego kochanego psiura...do tej pory nic, wiec go gnębi na starość. dostał leki na serduszko i jutro znowu na wizytę, eh...od 2 dni nic nie robie tylko non stop u weterynarza, i jutro znowu, ale mogę tak siedzieć nawet miesiąc oby lepiej było! te ataki to tez było prawdopodobnie serduszko, za dużo emocji i ogólnie słabiutkie, żeby nie było za łatwo doszły jeszcze wymioty wczoraj i dzisiaj, więc dieta, moje biedactwo chudnie w oczach...tak mi go dopadło wstrętne choróbsko...także na razie trzeba doprowadzić serduszko do w miarę normalnego stanu, a potem zajrzeć do tej nieszczęsnej tchawicy, czy tam wszystko ok, czy do serduszka dołożyła sie jeszcze tchawica, eh...źle mi jak tak patrze na niego takiego malutkiego i słabiutkiego i przeraża mnie myśl, że to serduszko tak już będzie do końca...
  20. jeszcze to....:shake: qrcze jakoś pod górę non stop... jak mogę pomóc?
  21. wędrujemy na górę...
  22. eh:-( byliśmy dzisiaj u lekarza i nie ma dobrych wieści... Plutek ma problemy z tchawica, zapaś czy jakoś tak, do tego słabiutkie wyniki krwi...:-(załamałam się jutro znowu idziemy...jak będą nowe wyniki biochemiczne czy jakoś tak to na ich podstawie weterynarz zdecyduje czy można zrobić badanie endoskopem... i wtedy będzie wiadomo co i jak... serce nawet w porządku, ale ta tchawica mnie powala, czy to się jakoś leczy, chyba operacyjnie?? ogólnie chce mi się płakać w zasadzie to już płaczę...
  23. dzięki! jak będę już coś wiedziała to dam znać. pzdr!
  24. a ja podniosę tutaj...
  25. nie, nie miał do tej pory żadnych badan w kierunku serca... zresztą do niedawna to był niezmordowany pies, ja już często padałam, a on jeszcze chciał szaleć...widać wiek robi swoje:-( co ważne on miał te ataki zawsze wtedy gdy wyprowadzałam go na spacer, gdy wstawał z legowiska, więc jakoś też tak sobie pomyślałam o serduszku...ale żeby jakiś paraliż??a czy możliwe, że to też trochę z emocji, on uwielbia spacery... no nic wszystko się okaże jak zrobimy badania, jak na razie jest jakby troszkę lepiej, ale wolę dmuchać na zimne....i już tego nie zignoruję, modlę się tylko żeby to nie była padaczka.... pzdr.
×
×
  • Create New...