Od kilku dni desperacko szukam domu dla amstaffowatego czarno-białego psiaka. Kolejny, podrzucony na naszą posesję na wsi koło Białegostoku. Ma bardzo wiele z amstaffka ale raczej nie jest czystej rasy. Pewnie kolejny nieudany zakup, który po wyrośnięciu nie spełnił oczekiwań. Piszę kolejny, bo mam już kolekcję "prawie rasowych" podrzutków. Nie mogę absolutnie zatrzymać następnego - posesja jest częściowo nieogrodzona a w Bobku zaczyna się budzić instynkt "obrońcy" podwórka. Zadne zamykanie ani uwiazanie nie wchodzi w grę - wyrywa się panicznie. Psisko jest absolutnie cudowny, śpi na tarasie w koszyku z kotami, toleruje resztę moich psów (niekoniecznie z wzajemnością), towarzyszy na padoku koniowi - jednym słowem wymarzony towarzysz każdego zwierzaka. Wpatrzony w człowieka, stara się ogromnie być grzeczny. Na smyczy chodzić nie umie - wyglada, że był chowany w domku z podwórkiem. Nie mam już pomysłu, co mogę z nim zrobić i gdzie znaleźc nowy domek. Moje stado i tak juz przekracza finansowe możliwości, kolejny pies nie wchodzi w rachubę. Schronisko nie chce go przyjąć, kazano mi czekać do poniedziałku, bo może zwolnia się miejsca po "dniach otwartych", ale dzisiaj znowu odmówiono. Pani wzięła tylko mój numer telefonu, ale nie bardzo wierzę, iż to coś da. On zresztą szybko zmarnieje w schronisku, przy tej niechęci do zamknięcia. Nie wywiozę go przecież i nie zostawię - nie mam juz pojęcia co robić. Z przrażeniem myślę o lecie - znowu zacznie się przypływ podrzuconych psów.
Może nie jest to tak dramatyczna sytuacja, jak w wielu opisywanych przypadkach, ale jak go zostawię w schronisku, to będzie kolejne wykończone zwierzę do ratowania. Teraz jest jeszcze w dobrej kondycji i fizycznej i psychicznej, ale coraz bardziej się do nas przyzwyczaja. Może ktoś móglby mi pomóc - dotychczas jakoś sobie radziłam z kolejnymi "prezentami", ale już nie mogę :placz:.
Bardzo proszę w imieniu Bobka o pomoc w szukaniu domu. Psiak jest wystawiony na allegro z podobnym tytułem.