Jump to content
Dogomania

toyota

Members
  • Posts

    8312
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by toyota

  1. [quote name='Nemko']No chyba tu padne trupem!!:eviltong: Jak to nie ma nic do rzeczy? Wychodzi na to ze Harpoonka zrobilaby to bez problemu , gdyby pojechala do schronu i wziela psa bezposrednio ze schronu , a nie adoptowala przez dogo. Przeciez z tego to wynika czarno na bialym.[/QUOTE] Ale ja nie jestem pracownikiem schroniska i nie akceptuję tego, że wydają psa każdemu. Nie mam na to wpływu. Pomagam psom z własnej nieprzymuszonej woli i staram się to robić z głową.
  2. Oczywiście, że w schronisku wydają psa każemu, nawet na łańcuch, ale to przecież nie ma nic do rzeczy.
  3. Nemko, pomyśl logicznie. Pusia została pogryziona dotkliwie w schronisku 2 razy. Pierwszy raz przez psa identycznego jak Butkus. Czy naprawdę masz mi za złe, że przestraszyłam się po przeczytaniu wątku z opisami agresywnych ataków Butkusa na psy i inne małe zwierzątka jak jeże, koty, że to jest dobre miejsce dla małej starszej suczki po dwóch pogryzieniach ? Oczywiście, że w schronisku nikt nie zagwarantuje jej bezpieczeństwa.
  4. [quote name='harpoonka']Toyota, próbuję się do Ciebie dodzwonić od wczoraj, po moim telefonie wyłączasz telefon... Przeczytałam ostatnie posty na wątku suni i teraz już kompletnie nie wiem, jak wygląda sytuacja. Powtórzę tutaj, dla jasności - Batkus nigdy NIE zaatakował zwierzęcia w domu. Czy to u mnie, czy kiedy byliśmy z wizytą u mojej Babci. Problem agresji dotyczy wyłącznie obcych psów na dworze. Chyba nawet gdzieś pisałam, że w domu to jest psi anioł, na dworze mu czasami odbija.[/QUOTE] A jak ją chwyci na dworze podczas spaceru ? Przecież był zazdrosny o Argosa jak za blisko do Ciebie podchodził ? Pusia jest bardzo proludzkim psem, chce być blisko przy człowieku, garnie się na kolana. Może być taka sytuacja, że to ona zacznie na niego powarkiwać i go odganiać, bo będzie o Ciebie "zazdrosna". Czy on jej będzie wtedy ustępował, czy chwyci za kark ? Jeśli on ją złapie zębami, to będzie po niej. Pusia waży 5 kg.
  5. Harpoonko, nie miej mi tego za złe, że przytoczyłam Twoje posty, ale ja naprawdę nie wiem co robić. Nie śpię już drugą noc, bo przeczytaniu "wyczynów" Butkusa. Pusia za chwilę trafi do boksu z innymi psami i zapewne sytuacja się powtórzy. Nie ma dla niej bezpiecznego boksu. Schronisko jest mocno przepełnione, w boksach są same większe psy od 15 kg wzwyż. Małych prawie u nas nie ma. Ostatnio Pusia była z małymi sukami i ledwo uszła z życiem. Natomiast, gdyby u Ciebie wydarzyła się tragedia, to na pewno zleciało by się dużo osób i byłyby głosy krytyki wobec mnie, że oddałam Pusię do niedoświadczonego domu, byleby tylko wyciagnąć ją ze schronu. Proszę zatem osoby obecne na wątku, aby doradziły coś w tej sprawie, czy Pusia może jechać do harpoonki, bo ja naprawdę nie wiem.
  6. [quote name='Ty$ka']Ale o co chodzi? Co ma wątek Butkusa do staruszki? Bo nie śledziłam losów staruszki i kompletnie nie rozumiem... :([/QUOTE] Zapraszam zatem na wątek staruszki: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/229505-Pogryziona-maleńka-babunia-w-schronie-(-Potrzebne-na-transport-i-leczenie?p=19403171#post19403171[/URL]
  7. [quote name='Gosiapk'] Czy sunia może jechac do DT?[/QUOTE] Niestety nie ma DT dla niej. Był duży odzew, ale wszyscy " odpłynęli " po informacji na fb, że Pusia ma DS :(.
  8. Wątpliwości co do sytuacji rodzinno - mieszkaniowej harpoonki, które z kolei pojawiły się po przeczytaniu wątku Perełki, która przebywa u harpoonki w DT: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/224774-PERŁA-czyli-wielkie-serce-w-malutkim-ciałku[/URL] Posty: 5, 38, 42, 57, 78, 85, 86. post 5: "hmm... Ja obecnie wynajmuję mieszkanie. Właścicielka nie ma nic przeciwko Butkusowi (sama ma pieski i bardzo je lubi), a o Perełce była mowa tylko o DT... Kolejną sprawą jest mój chłopak, który szaleje za Perłą, ale też non stop powtarza, że na stałe zostać nie może :-( A ja... Gdyby wszystko ode mnie tylko zależało, Perła już nie szukałaby domku ;-)" post 38: " Nie chciałam wcześniej pisać, żeby nie zapeszyć, ale po weekendzie okaże się, czy pewni Państwo zechcą wziąć Perełkę do siebie. Jeśli domek się nie znajdzie, będzie trzeba chyba szukać nowego DT, bo u mnie sytuacja trochę się zmieniła i robi się coraz trudniej przekonać pewne osoby do dania Perełce trochę więcej czasu u mnie..." post 40 z 05.05.br.: "Sytuacja faktycznie mocno się skomplikowała. Czas miałam do środy/czwartku. Ale przecież nie oddam Perełki do schroniska - to w ogóle nie wchodzi w grę. Próbowałam już wszędzie szukać chociaż domu tymczasowe i jak dotąd z marnym skutkiem. Nie wiem, co dalej... Już mi się pomysły skończyły :-(" post 42 z 19.05.br.: "Nie jest dobrze. Czas skończył mi się na początku maja. Teraz manewruję tak, żeby nie rzucać się z Perełką w oczy. Psychicznie jest to masakrycznie męczące dla mnie... Były tylko dwa telefony w sprawie Perełki. Jednego pana zdyskwalifikowałam na początku. Nie ukrywał, że jego poprzednie psy umierały młodo z powodu przebytych chorób, na które "nie było warto wydawać pieniędzy". Druga osoba to była przemiła pani, dała mi nadzieję. Miała zadzwonić za kilka dni. Zadzwoniła, ale niestety z informacją, że adoptowała innego pieska :-( Domku szukałam już wszędzie. Nie wiem, co dalej." post 57 z 16.06. br.: "Ogólnie Perełka ma się dobrze. Ale miała być u mnie na DT, nie na stałe... Przywiązałam się już do niej, ona do nas też. Nawet zaczęło jej się dzielić posłanko z Butkusem. Ciężko nam się będzie z nią rozstać, jeśli w końcu znajdzie się domek, ale niestety nie mam innego wyjścia...." post 86 z 08.07.br.: "faith, proszę Cię... w umowie o DT zaznaczone jest, że jest ona ważna przez miesiąc. Przy podpisywaniu jej, pytano mnie jak długo Perełka może u mnie zostać, odpowiedziałam, że wstępnie mają być to 2 miesiące, ale później to przedłużyliśmy bezterminowo (słownie), bo nie mam serca oddać psinki do schroniska. Wtedy myślałam trochę inaczej niż teraz i brałam pod uwagę, że w przypadku problemów z właścicielem mieszkania, mogę być zmuszona oddać Perełkę z powrotem. Nie ukrywałam tego przed schroniskiem, zapewniono mnie, że taka opcja istnieje. Musisz mi wskazać na mojej umowie, gdzie to jest zaznaczone, że pies musi u mnie zostać do czasu znalezienia DS, bo mam ją przed sobą i jakoś nic takiego tutaj nie ma. " [B]Wiem, że Perełka ma już zapewniony DS od sierpnia, ale nie mogę pojąć, dlaczego nie mogłaś jej zatrzymać skoro dobrze "dogadała" się z Butkusem ? Z tego co czytałam, Perełka jest pieskiem niewidomym i nienarzucającym się. Natomiast z moich obserwacji, Pusia lubi być blisko przy czlowieku, przytulać się, wskakiwać na kolana. Możliwa jest także u niej agresja lękowa w stosunku do Butkusa. Pusia za pierwszym razem została pogryziona przez niemalże identyczną sukę jak Twój Butkus, także z domieszką amstaffa. Nie mam pewności, czy Butkus nie będzie zazdrosny o Ciebie i czy nie wydarzy się jakaś tragedia. [/B]
  9. [quote name='harpoonka']roadtonowhre, dziękujemy za miłe słowa :oops: Zaczynam mieć z Butkusem problemy wychowawcze, o ile można je tak nazwać. Mianowicie chodzi o to, że zaczął rzucać się na wszystkie psy, które zbliżą się do mnie na mniej niż 2 metry. Jeżeli pies jest większy od niego, to może być dalej, żeby wywołać w Butkusie agresję :roll: Pierwszy raz to zauważyłam na spacerze z tatem i jego Argosem. Psy się bawiły, biegały razem - ogólnie sielanka. Wystarczyło tylko, że Argos zbliżył się do mnie, a ja go pogłaskałam. Butkus rzucił się na o wiele większego od niego... Ostatnio na spacerze w parku rzucał się do dziecka na rowerze :crazyeye: i zaatakował pana, który mijał go, jak Butkus czekał na mnie pod sklepem (dobrze, że był uwiązany na krótko). Oczywiście na razie i tak cały czas chodzi na smyczy, ale niefajnie będzie, jeśli w ogóle nie będę go mogła spuszczać w obawie, że spotkamy innego psa albo kogoś kto się Butkusowi nie spodoba... I uwierzcie mi - Butkus nie rzuca się "na pokaz". Od razu łapie w zęby i szarpie (była sytuacja, kiedy właśnie tak dorwał inne psisko, złapał za tyłek i szarpał jak... no szmatą - kiedy indziej dopiszę, jakie były okoliczności tej sytuacji, ale skończyła się dobrze i żaden pies nie ucierpiał). Naprawdę nie wiem, jak się za to wziąć, co robić, żeby Butkus tak się nie zachowywał, bo co zrobić na pewno muszę...[/QUOTE] [quote name='harpoonka']Witam w galerii FiGa :) Cieszę się, że Butkus Ci się podoba, on też się cieszy :cool3: I masz rację, do cierpienia zwierząt nie da rady się przyzwyczaić. Kiedyś próbowałam być wolontariuszką w schronisku w Zielonej Górze, ale psychicznie wysiadłam :roll: Szkoda, bo zwierzęta uwielbiam, a pomaganie im w jakiś sposób to dla mnie sama przyjemność... wykrywka, zachowanie Butkusa nie uległo jakiejś nagłej zmianie, może źle się wyraziłam. Zaczęło się już wcześniej i niepotrzebnie to zignorowałam jako jaki kaprys psiska, bo później zaczęło się nasilać. W poprzednią sobotę byłam z tatem i psami na polach na długim spacerze. Butkus po polach biega luzem. Mijaliśmy domek, który z daleka wyglądał jak otoczony siatką, a za siatką piesek. Okazało się, że pies jest na łańcuchu a siatki nie ma :crazyeye: Pobiegłam za Butkusem, który już ścigał przestraszonego burka (sporo mniejszy od niego), ale nie zauważyłam agresji. Nie zauważyłam też łańcucha, który psina owinęła mi wokół kostki tak, że nie mogła się ruszyć dalej niż około 50cm ode mnie... Domyślasz się pewnie, że wtedy zęby Butkusa poszły w ruch. Tak szarpał tego malucha, że wpadłam w panikę - na szczęście Argos (pies taty) jest niesamowicie łagodny i stał z boku, także tato pomógł mi odciągnąć psy od siebie (piesek na łańcuchy była bardzo kudłaty, co pewnie uchroniło go przed ranami)... I tak jest zawsze - dopóki pies jest daleko ode mnie, Butkus nie wykazuje agresji... Nawet niektórzy ludzie nie mogą się do mnie zbliżać, bo szczerzy kły. Z Perełką żyje dobrze. Na początku na nią warczał, jak przychodziła do niego spać, ale już jest zgoda i nawet teraz śpią razem obok mnie (na łóżku - trochę celowa klęska wychowawcza :cool3:). Perłę w pełni akceptuje, co mnie bardzo cieszy - nie trzeba mi jeszcze psich wojen w domu :P Pani w schronisku zasugerowała mi, że Butkus może nadmiernie mnie bronić. Zaczął niedawno, bo przecież nie jest jeszcze u mnie długo. Podobno to dość typowe dla schroniskowych psów. Behawiorysta za to powiedział, że psina na pewno nie miała dobrej socjalizacji za szczeniaka i to wszystko mogą być objawy lękowe. Powiedział też, że Butkus najprawdopodobniej jest jednym z psów, które nie powinny być kastrowane, bo to tylko pogłębia ich strachliwość, a co za tym idzie - agresję. I rzeczywiście zdałam sobie sprawę, że jego zachowanie w takich sytuacjach może wskazywać na strach. Mówił też, że najlepiej by było, gdyby mógł psa zobaczyć, ale nie mieszkam w ZG, więc radził mi na ile mógł telefonicznie. Kazał nie unikać sytuacji stresowych (czyli np. ludzi, którym nie pozwala się do mnie zbliżać) i pod żadnym pozorem nie nakręcać go między innymi skracaniem smyczy, czy nadmiernym gadaniem do niego i uspokajaniem. A jeśli przejdzie spokojnie - nagradzać. I przyznam szczerze, że tutaj na pewno popełniałam błąd i nakręcałam psa... :oops: W ogóle dobrze, że szybko zareagowałam i na własną rękę nie próbowałam Butkusa agresji oduczyć, bo okazało się, że mogłabym mu w ten sposób narobić sporo szkody - a może bardziej sobie, bo nieświadomie wychowałabym sobie agresora. Będziemy stosować się do rad i mam nadzieję, że do czasu szkolenia w kwietniu trochę się ogarniemy, bo to będzie masakra przy tylu ludziach i innych psach, a rezygnować bym nie chciała. Pożyjemy - zobaczymy... I jeszcze jedno mi się przypomniało - koszmary (?) Butkusa. Jest ich trochę mniej, ale wciąż, jak zasypia obok mnie, zaczyna piszczeć i trząść się przez sen. Ostatnio nie mogłam go dobudzić i naprawdę się wtedy przestraszyłam... Jakieś pomysły, czy coś w ogóle można z tym zrobić, czy jedynie przeczekać?[/QUOTE] [quote name='harpoonka'] I muszę się pożalić na Butkusa. Nie mam siły do niego, na takie akcje, jaką wczoraj nam zafundował na koniec... :( Jak wiem, że możemy spotkać jakiegoś obcego psa, zawsze biorę smycz, ale w szczerym polu raczej się psów nie spodziewałam. Wiecie zapewne, co Butkus zrobił? :/ Już mu nawet chwycenie za tyłek nie wystarczyło, rzucił się do gardła. Z tatem tak szybko to chyba jeszcze nigdy nie biegliśmy, zwłaszcza, że Argos postanowił Butkusowi pomóc (Argos - pies, który nigdy nie zaatakował innego psa...). Myślałam, że one tego psa zagryzą :( Wywaliły go na ziemię i szarpały nim. Jakby był mniejszy (był nieco wyższy od Butkusa, ale drobniejszy), to chyba było by po psie... Nawet nie chcę o tym myśleć. Argosa wystarczyło odciągnąć za obrożę, a ta moja bestia? Taki ma ścisk, że nie mogliśmy sobie z nim poradzić. Przyssał się do gardła tego biednego psa i nie chciał puścić! Czyżby odzywała się w nim ta domieszka asta, o której wszyscy mówią i zła socjalizacja za szczeniaka? Ech... Oczywiście jak już odciągnęłam Butkusa, sprawdziłam, czy tamten psiak nie potrzebuje pomocy, ale krwi nie było widać, utykał tylko na tylną łapę i miał przerażone oczka. Nie dał mi podejść i uciekł. Rany, mam nadzieję, że nic mu nie jest, bo nie mogę przestać o tym myśleć... I kleszcze... Matko, co za wysyp w tym roku :/ Na Butkusie znalazłam tylko jednego, ale na podłodze zabiłam chyba z 5-6. Jednego wytargałam z moich włosów! Mając na uwadze to, że ja mam fobię na punkcie takiego typu robactwa, domyślacie się pewnie, jaki raban zrobiłam w domu :oops: I przy okazji obiecywałam sobie wczoraj, że do końca lata nie wychodzę z domy bez kąpieli w środkach przeciw kleszczom...[/QUOTE] [quote name='harpoonka']Joann, to że widzisz w nim bulla to nic dziwnego :P Ostatnio widziałam obrazek z takim tekstem: "Jaka rasa? -Najlepszy przyjaciel". I wiecie co? Niech tak zostanie ;) I niestety nowych fotek nie będzie tak szybko. W tej chwili nie mam kasy, żeby naprawić aparat, a niestety okazało się, że to aparat zdechł a nie bateria. Nie wiem, czy opisywałam sytuację, kiedy w lesie, przy samym wyjściu na drogę, więc Butkus na szczęście był na smyczy, wyleciał do nas pies i podejrzewam, że chciał się bawić. Podejście Butkusa do obcych psów znacie, złapał go za skórę na boku i nie puszczał, a Argos oczywiście zdecydował się pomóc. Mój Tato złapał go za obrożę (kolczatkę) tak niefortunnie, że jak pies szarpnął, kolec wbił się Tacie w palec... Krwi było mnóstwo, wiadomo jak z palca się leje, Tato wypuścił smycz i zostałam sama, żeby rozdzielić psy. Chyba nie było to dziwne, że aparat wyleciał mi z rąk i nawet nie zauważyłam, że wylądował w piachu? Ot, taka mała historia rozwalenia aparatu ;)[/QUOTE] [quote name='harpoonka']wykrywko, to już nawet przestało być zabawne :( Gdyby Butkus nie był agresywny, to byłby mniejszy problem... Ale on rzuca się na wszystkie czworonożne istotki, jakie napotka. Tam, gdzie chodzimy na spacery ludzi z psami specjalnie nie ma (rzaaadko się zdarza kogoś spotkać), ale po drodze do domu jest boisko, gdzie mnóstwo ludzi wyprowadza swoje psy i w dodatku bez nadzoru biegają dzieciaki. Co, jeśli kogoś zaatakuje? :([/QUOTE] [quote name='harpoonka']Wykrywko, ja chciałabym wierzyć, że ten jeżyk był już wtedy martwy, ale... no właśnie. Jak dobiegłam do Butkusa, on tego jeża chwycił z góry, za kolce, szarpał jak szmatą i wypuścił, i tak w kółko... A zdjęć być może teraz będzie więcej. Postaram się, obiecuję :P A już na pewno, jeśli skorzystasz z zaproszenia :D[/QUOTE] Przepraszam, ale po lekturze powyższych postów zaczęłam mieć wątpliwości co do DS dla pogryzionej staruszki ze schronu :(.
  10. Przepraszam, ale mam wątpliwości co do DS u harpoonki. Harpoonka ma poważne problemy z agresją u swojego adoptowanego parę miesięcy temu psa. Wątek Butkusa: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/224287-Butkus-moje-schroniskowe-cudo[/URL]! , posty 33, 38, 50, 64, 117, 126, 154 i itp. Kopiuję niektóre posty harpoonki: post 33: " Zaczynam mieć z Butkusem problemy wychowawcze, o ile można je tak nazwać. Mianowicie chodzi o to, że zaczął rzucać się na wszystkie psy, które zbliżą się do mnie na mniej niż 2 metry. Jeżeli pies jest większy od niego, to może być dalej, żeby wywołać w Butkusie agresję :roll: Pierwszy raz to zauważyłam na spacerze z tatem i jego Argosem. Psy się bawiły, biegały razem - ogólnie sielanka. Wystarczyło tylko, że Argos zbliżył się do mnie, a ja go pogłaskałam. Butkus rzucił się na o wiele większego od niego... Ostatnio na spacerze w parku rzucał się do dziecka na rowerze :crazyeye: i zaatakował pana, który mijał go, jak Butkus czekał na mnie pod sklepem (dobrze, że był uwiązany na krótko). Oczywiście na razie i tak cały czas chodzi na smyczy, ale niefajnie będzie, jeśli w ogóle nie będę go mogła spuszczać w obawie, że spotkamy innego psa albo kogoś kto się Butkusowi nie spodoba... I uwierzcie mi - Butkus nie rzuca się "na pokaz". Od razu łapie w zęby i szarpie (była sytuacja, kiedy właśnie tak dorwał inne psisko, złapał za tyłek i szarpał jak... no szmatą - kiedy indziej dopiszę, jakie były okoliczności tej sytuacji, ale skończyła się dobrze i żaden pies nie ucierpiał). Naprawdę nie wiem, jak się za to wziąć, co robić, żeby Butkus tak się nie zachowywał, bo co zrobić na pewno muszę..." post 38: "... zachowanie Butkusa nie uległo jakiejś nagłej zmianie, może źle się wyraziłam. Zaczęło się już wcześniej i niepotrzebnie to zignorowałam jako jaki kaprys psiska, bo później zaczęło się nasilać. W poprzednią sobotę byłam z tatem i psami na polach na długim spacerze. Butkus po polach biega luzem. Mijaliśmy domek, który z daleka wyglądał jak otoczony siatką, a za siatką piesek. Okazało się, że pies jest na łańcuchu a siatki nie ma :crazyeye: Pobiegłam za Butkusem, który już ścigał przestraszonego burka (sporo mniejszy od niego), ale nie zauważyłam agresji. Nie zauważyłam też łańcucha, który psina owinęła mi wokół kostki tak, że nie mogła się ruszyć dalej niż około 50cm ode mnie... Domyślasz się pewnie, że wtedy zęby Butkusa poszły w ruch. Tak szarpał tego malucha, że wpadłam w panikę - na szczęście Argos (pies taty) jest niesamowicie łagodny i stał z boku, także tato pomógł mi odciągnąć psy od siebie (piesek na łańcuchy była bardzo kudłaty, co pewnie uchroniło go przed ranami)... I tak jest zawsze - dopóki pies jest daleko ode mnie, Butkus nie wykazuje agresji... Nawet niektórzy ludzie nie mogą się do mnie zbliżać, bo szczerzy kły. " post 50: "...I muszę się pożalić na Butkusa. Nie mam siły do niego, na takie akcje, jaką wczoraj nam zafundował na koniec... :-( Jak wiem, że możemy spotkać jakiegoś obcego psa, zawsze biorę smycz, ale w szczerym polu raczej się psów nie spodziewałam. Wiecie zapewne, co Butkus zrobił? :/ Już mu nawet chwycenie za tyłek nie wystarczyło, rzucił się do gardła. Z tatem tak szybko to chyba jeszcze nigdy nie biegliśmy, zwłaszcza, że Argos postanowił Butkusowi pomóc (Argos - pies, który nigdy nie zaatakował innego psa...). Myślałam, że one tego psa zagryzą :-( Wywaliły go na ziemię i szarpały nim. Jakby był mniejszy (był nieco wyższy od Butkusa, ale drobniejszy), to chyba było by po psie... Nawet nie chcę o tym myśleć. Argosa wystarczyło odciągnąć za obrożę, a ta moja bestia? Taki ma ścisk, że nie mogliśmy sobie z nim poradzić. Przyssał się do gardła tego biednego psa i nie chciał puścić! Czyżby odzywała się w nim ta domieszka asta, o której wszyscy mówią i zła socjalizacja za szczeniaka? Ech... " post 126: "... ja chciałabym wierzyć, że ten jeżyk był już wtedy martwy, ale... no właśnie. Jak dobiegłam do Butkusa, on tego jeża chwycił z góry, za kolce, szarpał jak szmatą i wypuścił, i tak w kółko... " post 147: "...I niestety nowych fotek nie będzie tak szybko. W tej chwili nie mam kasy, żeby naprawić aparat, a niestety okazało się, że to aparat zdechł a nie bateria. Nie wiem, czy opisywałam sytuację, kiedy w lesie, przy samym wyjściu na drogę, więc Butkus na szczęście był na smyczy, wyleciał do nas pies i podejrzewam, że chciał się bawić. Podejście Butkusa do obcych psów znacie, złapał go za skórę na boku i nie puszczał, a Argos oczywiście zdecydował się pomóc. Mój Tato złapał go za obrożę (kolczatkę) tak niefortunnie, że jak pies szarpnął, kolec wbił się Tacie w palec... Krwi było mnóstwo, wiadomo jak z palca się leje, Tato wypuścił smycz i zostałam sama, żeby rozdzielić psy. Chyba nie było to dziwne, że aparat wyleciał mi z rąk i nawet nie zauważyłam, że wylądował w piachu? Ot, taka mała historia rozwalenia aparatu" post 154 z 11. 06. br. : " ... to już nawet przestało być zabawne :-( Gdyby Butkus nie był agresywny, to byłby mniejszy problem... Ale on rzuca się na wszystkie czworonożne istotki, jakie napotka. Tam, gdzie chodzimy na spacery ludzi z psami specjalnie nie ma (rzaaadko się zdarza kogoś spotkać), ale po drodze do domu jest boisko, gdzie mnóstwo ludzi wyprowadza swoje psy i w dodatku bez nadzoru biegają dzieciaki. Co, jeśli kogoś zaatakuje? :-(" Wszystkie powyżej zacytowane posty są z tego roku z okresu od marca do czerwca, tak więc jak sadzę problemy z agresją u Butkusa nadal istnieją. Oczywiście można mieć nadzieję, że Butkus zaakceptuje Pusię tak jak zaakceptował Perelkę po okresie warczenia na nią, jednak czy to nie za duże ryzyko ?
  11. Wpłaciłam dla Leo 20 zł za lipiec i sierpień.
  12. Odebrałam wyniki Bosmana i niespodzianka :-o - nie ma chorej trzustki ani wątroby. Podwyższone parametry Folic acid oraz obniżone Vitamin B12 wskazują na SIBO. Dr określił to jako przerost flory bakteryjnej. Jest to nieuleczalne, wskazana dieta, a w razie gdyby była nieskuteczna, można wspomóc antybiotykami. Wszystkie pozostałe wyniki są w normie i Bosman jest zdrowy. W najbliższym czasie wkleję te wyniki. Jeszcze nie ma rachunku, bo wyniki przyszły do gabinetu mailowo. Jeśli chodzi o padaczkę to wet zaproponował tubę (chyba tak to określił) do odbytu do przerwania ataku. Niestety mój kuzyn tego nie poda psu, a dotychczas Bosman miał ataki w nocy w jego mieszkaniu. Również kuzyn nie będzie podawał leków 2 razy dziennie. Niestety nie mam na to wpływu. Wapń jest w normie- Calcium 2,7 ( norma 2,1- 2,9 mmol/l ).
  13. Szwy zostały zdjęte, dr powiedział, że nic złego sie nie dzieje :).
  14. Małe sprostowanie - Gerda ma na koncie 2 zagryzienia :shake:. Pracowniczka mówiła, że jeszcze nie widziała tak poszarpanego psa :shake:. Nie udało mi się ustalić okoliczności tych pogryzień, ale na pewno Gerda robi się nerwowa przy misce. Chciałaby "opylić" co najmniej 3 michy, więc niektórzy pracownicy pilnowali jej przy karmieniu, żeby inne suki mogły zjeść swoją dolę. Niestety nie wszyscy mają takie podejście. Niestety, trzymanie 5 psów w jednym ciasnym boksie, w tym kaukaza nie jest rozsądne :(. Do pracowników Gerda nigdy nie przejawiła agresji.
  15. [quote name='pati851']Sunia może być dowieziona w miejsce docelowe autem. Jeśli jesteście zainteresowane to dajcie znać.[/QUOTE] Dziękuję, ale Pusia ma zapewniony [B]bezpłatny[/B] transport do Poznania w środę autem. W dodatku w towarzystwie lek. wet. ;). Również nie ma sensu, żeby jechała pociągiem do Poznania. W niedzielę może już jechać do Torunia i znajdzie się pod opieką weta w DT.
  16. Pusia mogłaby jechać w środę, tj. 25.07 bezpłatnym transportem z ilon_n z Torunia do Poznania. Byliby na miejscu ok. godziny 12 w południe w Poznaniu. Jeszcze w kwestii formalnej, czy u harpoonki jako osoby działającej na dogo nie trzeba zrobić wizyty PA ? Czy nikt nie ma nic przeciwko, że taka wizyta się nie odbędzie ? Nie chciałabym w razie jakiś problemów być posądzona, że zbyt pochopnie oddałam psa, bo niestety już taką sytuację miałam całkiem niedawno :p.
  17. Szczerze mówiąc wcale ta rana dobrze nie wygląda, chociaż już 3 tygodnie minęły. Jutro jadę z nią do weta.
  18. Bezik wpatrzony w karmę Purina Dog Chow Light ;): [IMG]http://img196.imageshack.us/img196/9915/dsc09769e.jpg[/IMG]
  19. [quote name='kolejna kobietka']zalozylam tak na szybko: [URL]https://www.facebook.com/events/152923671498637/?context=create[/URL], jezeli bede miala kogos dodac jako admina, zglaszac sie prosze! :)[/QUOTE] Nie podawaj proszę adresu schroniska w wydarzeniu. Wystarczy informacja, że przebywa w schronisku w woj. kujawsko - pomorskim.
  20. [quote name='kolejna kobietka']jakie uszeta! :loveu: jak do jutra nikt nie zrobi wydarzenia na fb, to ja zrobie (dzisiaj juz raczej nie dam rady), porobie tez troszke ogloszen np. na tablica itd, tylko toyota daj mi troszke wiecej info, co prawda nie jestem obyta w prowadzeniu wydarzen odnosnie adopcji pieskow, ale jednak takie informacje sie pojawiaja u innych, a wiec: sunia czeka 6 lat, ale ile ma? (ile mniej wiecej daje jej wet), czy jest wysterylizowana i zaczipowana? (pewnie tak, ale wole sie upewnic), jaki stosunek do innych psow i ludzi? i dam namiary do ciebie ok? (numer tel. i email) w sprawie adopcji... a imie moze "Uszatka"?[/QUOTE] U nas w schronisku nie ma sterylizacji. Szukamy więc raczej DT chyba, że DS pewny, bo jeśli ktoś się rozmyśli, to nie będzie co z nią zrobić. W schronie nie przyjmują zwrotów.
  21. Amstaffka została adoptowana - adopcja schroniskowa. Szkoda, bo jakoś tak zapałałam do niej uczuciem i chciałam znaleźć jej sprawdzony dom. Nie wiem co mnie siekło, bo nie przepadam za amstaffami i się ich boję ;). Podejrzewam, że się zaraziłam od kkasiiiar ;).
  22. [quote name='Aimez_moi']O Boziu.....jakie uszeta? Cudne oczka.....jak Ona daje sobie rade?[/QUOTE] Sama się dziwię, przy 2 pogryzieniach tygodniowo, niektóre śmiertelne... Chyba miała szczęście do współtowarzyszy niedoli w boksie.
  23. [quote name='Akrum']śliczna jest... i w spojrzeniu ma coś takiego, jak moja Kropka... ile ona może mieć lat?? bo pyszczek, to już chyba siwieje trochę... na prawdę 6 lat czeka w schronie na DS?? i nikt jej do tej pory nie wypatrzył??[/QUOTE] Sprawdzę dokładną datę przyjęcia. Ma jeden z początkowych nr.
  24. A tak wygląda karma, którą je Bosman. Ostatnio mam wrażenie, że schodzi jej dużo mniej, ale nie liczyłam jeszcze jak to wygląda. Puszki kupiłam wyjątkowo-11 szt., bo przy takiej ilości była darmowa przesyłka (jedna już zjedzona i nie ma na zdjęciu). Zamawiałam w innym sklepie niż suchą, bo była tam najniższa cena. Bosman nie może dostać żadnego przysmaku, więc taką puszkę daję mu raz na tydzień, żeby miał coś z życia, a nie tylko i wyłącznie suchą paszę. Te puszki są koszmarnie drogie i występują tylko 400 g :smhair2:. On nie może żadnych żwaczy, kości, uszu, dosłownie nic. [IMG]http://img580.imageshack.us/img580/8629/bose.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/images/orange-loader.gif[/IMG]
  25. Taką sierotkę wypatrzyłam w schronisku: http://www.dogomania.pl/forum/threads/229649-Jestem-mała-i-śliczna-czekam-już-6-lat-na-wybawienie-(
×
×
  • Create New...